Author: ks. Marian Łękawa SAC

  • komentarz do Liturgii Słowa Bożego na XXIII Niedziela zwykłą – 9.9.2018

    komentarz do Liturgii Słowa Bożego na XXIII Niedziela zwykłą – 9.9.2018

    Pan Jezus nauczając o Królestwie Bożym równocześnie bardzo często uzdrawia tych, którzy cierpią na różnorakie ułomności. A więc sparaliżowanym i chromym daje pełną swobodę ruchu. Ślepym przywraca wzrok. Niemym pozwala mówić. Głuchym odkrywa świat dźwięku. Bo ci, którzy zostali dotknięci kalectwem mają bardzo ograniczony kontakt z otaczającym światem, przez co odbierają go w sposób bardzo zubożony.

    U Tadeusza Żychiewicza znalazłem opis takich ludzkich okaleczeń: „Dla niewidomego istnieje dźwięk, dotyk, zapach, wrażenie ciepła i zimna. Ale niewidomy nie wie w pełni, co znaczy, że „słońce świeci”, dla niego znaczy to tyle tylko, że coś niewiadomego grzeje – a to nie jest pełna prawda; jest to prawda zubożona i kaleka. Nie istnieją dlań barwy świtu i zmierzchu; może istnieć tylko mokra rosa bez kształtu i barw. A dla głuchego znów inaczej: wszystko widome jest pogrążone w milczeniu. Dźwięk jest pojęciem bez zawartości treściowej – chyba, że wywołuje drgania uchwytne dotykiem. Słowo „muzyka” nie znaczy nic – co najwyżej dmuchanie, przebieranie palcami, pociąganie smyczkiem z końskiego włosia po strunach z baranich kiszek albo metalu: to jest muzyka. A przecież wiemy, że jest inaczej; muzyka jest czymś zupełnie innym.”

    Pan Jezus poprzez swoje uzdrowienia otwiera upośledzonym i kalekim możliwości daleko większe, daleko piękniejsze i bliższe prawdy jeżeli chodzi o człowieka i świat. Ale czy tylko?

    Dominikański mistyk z Nadrenii, Jan Tauler już w czternastym wieku napisał taki komentarz dotyczący głuchoniemego z dzisiejszej Ewangelii: „Trzeba zbadać bardzo dokładnie, co czyni człowieka głuchym. Nasi najstarsi przodkowie, pierwsza ludzka para, stali się głusi przez to, że nakłonili swe uszy na podszepty Nieprzyjaciela. Za nimi również my staliśmy się głusi i dlatego nie możemy usłyszeć ani zrozumieć słodkich natchnień Słowa Przedwiecznego. A przecież wiemy, że Słowo Przedwieczne znajduje się w naszej głębi tak niewymownie blisko nas i w nas, że sam nasz byt, nasza własna natura, nasze myśli, wszystko co możemy nazwać, wypowiedzieć i pojąć, nie jest nam tak bliskie i tak w nas obecne, jak Słowo Przedwieczne. Ono też nieustannie mówi w człowieku. Ale ten nie słyszy tego wszystkiego z powodu wielkiej głuchoty, którą został dotknięty”.

    Ludzkie serce, aby usłyszeć słowa, które wypowiada Bóg, potrzebuje wyciszenia. Bo diabeł bardzo łatwo i szybko potrafi zwielokrotnić swój hałas. Mówimy: piekielna wrzawa – czy tylko ta na zewnątrz? Taka piekielna wrzawa bywa i to często w człowieczym wnętrzu, a wtedy usłyszeć Bożą mowę jest już bardzo trudno. Na tym polega głuchota ducha, o której pisał w swoich Wyznaniach św. Augustyn: „Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem. Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś. Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę.”

    Kiedy trzęsienie ziemi, albo lawina zasypuje ludzi wtedy używa się specjalnych aparatów, które swoimi czujnikami potrafią usłyszeć bicie ludzkiego serca i to nawet na dość dużej głębokości. Czy nie na tym polega działanie Słowa Bożego, moc sakramentów, że ludzie, których sytuacja wydaje się być już przegrana, bez nadziei wyciągnięcia – nagle zostają uratowani? Jak istotną rolę odgrywa tu modlitwa, wstawiennictwo drugiego człowieka, bo zwiększa szanse odnalezienia zagubionych. Modlitwa św. Moniki, matki św. Augustyna, modlącej się przez długie lata jest tu wymownym przykładem. A i w dzisiejszej Ewangelii głuchoniemy nie przyszedł do Jezusa sam: „Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę”.

    W każdej Eucharystii rozbrzmiewa Słowo Boże. Czy przypadkiem nie przyzwyczaiłem się, że tylko słucham i przyjmuję do wiadomości, ale Boży przekaz nie dociera do mnie? Jeżeli tak, to znaczy, że mój duchowy słuch jest stępiony i potrzebuję Jezusowego cudu uzdrowienia z mojej głuchoty. Bo Chrystus wciąż dotykając ludzkich serc dokonuje w nich przemiany, o której mówi II Modlitwa Eucharystyczna o tajemnicy pojednania: że Boża ręka poprzez swojego Syna dotyka grzesznika i swoim Słowem zbawia. Bylebym uwierzył, że Pan uzdrowi również mnie. Uwierzył, że możliwe jest i bardzo konieczne, aby dokonało się we mnie wypełnienie się na nowo proroctwa Izajasza z dzisiejszego I Czytania: „Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg sam przychodzi, aby nas zbawić! Wtedy uszy głuchych się otworzą i język niemych wołać będzie”.

    Spraw więc Panie, aby tak się stało.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • DWUDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA  9 września 2018

    DWUDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA 9 września 2018

    Nie bójcie się przygarnąć Chrystusa i przyjąć Jego władzę, pomóżcie Papieżowi i wszystkim tym, którzy pragną służyć Chrystusowi, służyć człowiekowi i całej ludzkości. Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie! (22 października 1978)

    PIERWSZE CZYTANIE     Iz 35,4-7a

    W Chrystusie wypełniają się mesjańskie obietnice ogłoszone przez proroka Izajasza: uszy głuchych się otworzą i język niemych wesoło krzyknie. W Nim rozpoczął się rok łaski od Pana dla całej ludzkości. Ten rok łaski trwa w czasie, odcisnął już swoje znamię na ca kości. Ten rok łaski trwa w czasie, odcisnął już swoje znamię na całych dziejach, jest źródłem zmartwychwstania i życia, które ogarnia nie tylko ludzkość, ale i całe stworzenie. (10 września 2000)

    DRUGIE CZYTANIE      Jk 2,1-5

    Ubóstwo ma wiele wymiarów – „ubogimi” są uciśnieni, zepchnięci na margines, starcy, chorzy, dzieci i wszyscy, których społeczeństwo postrzega i traktuje jak „ostatnich”. Opcja na rzecz ubogich jest wpisana w dynamikę miłości przeżywanej zgodnie z zamysłem Chrystusa. Są do niej zatem zobowiązani wszyscy uczniowie Chrystusa; ci jednak, którzy chcą Mu towarzyszyć bardziej z bliska, naśladując Jego postawy, muszą czuć się w nią zaangażowani w sposób wyjątkowy. (Vita consecrata, 82)

    EWANGELIA     Mk 7,31-37

    Przedstawiono Mu głuchoniemego, prosząc Go, żeby położył na niego rękę. Jezus natomiast wykonuje przy nim różne gesty: bierze go na bok, wkłada palce w uszy, dotyka mu języka. Po co to wszystko? Ponieważ warunkiem, jakiego Jezus zawsze wymaga od cierpiących i od chorych, jest wiara, o którą ich pyta lub do niej zachęca, stosownie do przypadku. Otóż w przypadku głuchoniemego, dotknięcie jego nieczynnych zmysłów odpowiada właśnie temu celowi: nawiązaniu łączności z tym, który nie może słyszeć ani mówić, i wzbudzeniu w nim odruchu wiary. (9 września 1979)

    CHRYSTUS LEKARZ

    Głęboko przekonani o cudownej mocy Chrystusa, powinniśmy iść do Niego, aby uleczył nas z naszych słabości i z naszych grzechów: otrzymamy od Niego, w stopniu i według miary naszej wiary, nadzieję, moc i zbawienie. (9 września 1979)

     

  • sobota 8 września 2018 NARODZENIE NMP

    sobota 8 września 2018 NARODZENIE NMP

    NARODZENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

    To święto maryjne jest głęboko zakorzenione w pobożności i w sercach wiernych, którzy patrzą na Najświętszą Maryję Pannę z gorącą ufnością i głęboką nadzieją, świadomi, że w zamysłach Bożych narodzenie (Najświętszej Maryi Panny) dało konkretny początek tym zbawczym wydarzeniom, w których Maryja miała być ściśle związana z Synem. (9 września 1981)

    PIERWSZE CZYTANIE         Mi 5, 1- 4a

    Te słowa (o Betlejem) wyrażają oczekiwanie na narodziny pełne mesjańskiej nadziei, które raz jeszcze uwypuklają rolę matki: to przedziwne wydarzenie, niosące radość i zbawienie, jednoznacznie na nią wskazuje i ją wywyższa. Dziewicze macierzyństwo Maryi zostało przygotowane w szerszym sensie przez łaskę, jaką Bóg okazał pokornym i ubogim. (31 stycznia 1996)

    DRUGIE CZYTANIE      Rz 8,28-30

    Mając przekonanie, że poprzez historię spełniają się zamiary Opatrzności nie możemy nigdy poddawać się zniechęceniu. Całkowite spełnienie Królestwa nastąpi dopiero na końcu czasów, ale prawdziwa droga ku Królestwu, na każdym etapie historii, jest rzeczą, którą można i trzeba realizować na ziemi, na tym świecie, w historii. By to dążenie ku Królestwu mogło się urzeczywistnić, chrześcijanie winni nie tylko modlić się, ale starać się o to niestrudzenie i pracować. (19 marca 1985)

    EWANGELIA     Mt 1,1-25

    Wyjątkowość Maryi wynika także z rodowodów, o których mówią Mateusz i Łukasz. Ewangelia według Mateusza rozpoczyna się zgodnie ze zwyczajem żydowskim od rodowodu Jezusa i wychodząc od Abrahama podaje kolejne pokolenia w linii męskiej. Mateusz w istocie stara się uwydatnić, poprzez ojcostwo Józefa, w świetle prawa, pochodzenie Jezusa od Abrahama i Dawida, a co za tym idzie – udowodnić, iż przysługuje Mu tytuł Mesjasza. Jednakże wyliczenie przodków kończy się następująco: “Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem”. Tak więc uwydatnione zostaje nie ojcostwo, ale samo macierzyństwo. (28 stycznia 1987)

    ŚWIETLANY ZNAK BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

    Specjalny przywilej przyznany przez Boga „całej świętej” pozwala nam podziwiać wspaniałe rzeczy, jakich dokonała w Jej życiu łaska. Przypomina nam on również, że Maryja zawsze i w pełni należała do Pana oraz że żadna niedoskonałość nie naruszyła nigdy doskonałej harmonii pomiędzy Nią a Bogiem. Jej ziemski los znamionuje stały i głęboki wzrost wiary, nadziei i miłości. Dlatego też Maryja jest dla wiernych świetlanym znakiem Bożego Miłosierdzia i bezpiecznym przewodnikiem ku szczytom doskonałości ewangelicznej i świętości. (19 czerwca 1996)

  • komentarz do Słowa Bożego na XXII Niedzielę zwykłą 2 września 2018

    komentarz do Słowa Bożego na XXII Niedzielę zwykłą 2 września 2018

    Dzisiejsza Ewangelia według św. Marka rozpoczyna się od przekazu: „Zebrali się u Jezusa faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy.” Niestety, ta wielka szansa spotkania, jaka była im dana, została całkowicie zmarnowana, bowiem na przeszkodzie stanęło ich oburzenie i zgorszenie: Jak to, uczniowie Jezusa nie przestrzegają pobożnych przepisów! Od razu i jednoznacznie wydali swój osąd.

    Pan Jezus przestrzega nie tylko faryzeuszy, ale każdego, kto jest skłonny jedynie do zachowania litery prawa, nie zaś jego ducha. Formalista zawsze będzie osądzał drugich, którzy postępują inaczej niż on. Nawet posunie się aż do wykluczenia „tych inaczej zachowujących się” ze swojego kręgu.

    Człowiek często ulega takiej pokusie, że stawia jakiś ludzki zwyczaj, choćby i czcigodny, nie tylko na równi z Bożym przykazaniem, ale nawet i ponad. Stąd słowa Jezusa: „Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”.

    Formacyjnym okresem, bardzo ważnym dla człowieka jest jego rodzinny dom, w którym się urodził i wzrastał. Każdy człowiek jest wychowywany w jakiejś hierarchii wartości. Bywa i to wcale nie rzadko, że rodzice przekazują system wartości bez żadnego rozróżnienia. Z jednakowym naciskiem podkreślają dziecku: Umyj nogi, zmów pacierz, przynieś chleb, idź do kościoła, idź do szkoły, nie bij siostry, wymnij rękę z kieszeni i tak dalej. Również katecheci mają taki uroczy sposób prowadzenia katechezy, gdzie z tygodnia na tydzień wszystko na katechezie jest najważniejsze: Wiecie dzieci, najważniejsze jest, żebyście mówili tylko prawdę. W następnym tygodniu: Dzieci, najważniejsze jest, żebyście w niedzielę poszli do kościoła. W następnym, żebyście byli zawsze czysto ubrani. Wszystko jest najważniejsze. A to jest oczywista nieprawda. Bo nie wszystko jest najważniejsze. Są rzeczy jedne ważniejsze, a inne mniej ważne. Dziecko, któremu przekaże się w niewłaściwy sposób hierarchię wartości, bardzo szybko w procesie przewartościowywania, jeśli jakąś wartość nie przyjmie, to wtedy zacznie poddawać w wątpliwość wszystkie inne wartości. Tak dzieje się często z darem łaski wiary. Młody człowiek jeśli nie przyjmie jej na swój własny rachunek, to wtedy wiara – o ile pozostanie w jego życiu, będzie tylko „szacownym spadkiem” po rodzicach, która będzie jedynie przechowywana i to nawet z dużym sentymentem. A wtedy zdarza się, że te religijne zwyczaje wyniesione z rodzinnego domu urastają do rangi dużo większej niż nawet Dekalog.

    Albo – są tacy rodzice, że do czasu tylko I Komunii św. mówi się w ich domu o Panu Bogu – oczywiście na poziomie ich dzieci. Później – najważniejsze staje się już tylko wykształcenie, bo chodzi o przyszłość ich własnych dzieci, żeby były dobrze urządzone, żeby miały dobrą pozycję. Zabezpieczyć się. Ubezpieczyć się. I w takim środowisku wzrasta młody człowiek, w którym liczy się tylko intelekt, bystrość umysłu, zaradność, spryt, umiejętność lawirowania…

    W rozmowach o dzieciach z jakim zachwytem podkreśla się: O, to dziecko jest bardzo zdolne! A jak rzadko zwraca się uwagę – czy ma ono dobre serce? Właśnie, w dzisiejszym Słowie Bożym chodzi o ludzkie serce. Jezusowe skarga: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem daleko jest ode mnie” – czy nie wywołuje we mnie niepokoju?

    Jest takie opowiadanie o pewnym mistrzu, który zadał pytanie swoim uczniom: „Jakiej rzeczy powinno się najbardziej w życiu unikać?”

    • Złego spojrzenia – odpowiedział pierwszy.
    • Zdradliwego przyjaciela – powiedział drugi.
    • Złego sąsiada – dodał trzeci.
    • Złego serca – odezwał się czwarty.

    Mistrzowi najbardziej spodobała się ostatnia odpowiedź, ponieważ w niej mieściły się wszystkie pozostałe. Wtedy postawił następne pytanie: „O co najbardziej w życiu trzeba zabiegać?”

    • O dobre spojrzenie – odpowiedział pierwszy.
    • O wiernego przyjaciela – powiedział drugi.
    • O dobrego sąsiada – dodał trzeci.
    • O dobre serce – odezwał się czwarty.

    Mistrz znowu uznał ostatnią odpowiedź za najlepszą, ponieważ w niej mieszczą się wszystkie pozostałe.

    Serce jest w człowieku najważniejsze. Powiedzieć o kimś: On nie ma serca! Albo: Ma zimne serce! – jest rzeczą najbardziej oskarżającą. Zaś największe uznanie zyskuje człowiek, kiedy mówimy o nim: On ma serce. Albo: Ma dobre, troskliwe, miłujące serce.

    Dziś tak wiele uwagi poświęca się ekologii, bo środowisko jest zanieczyszczone, a więc woda, powietrze, żywność. A tymczasem największym zanieczyszczeniem dla człowieka jest zło. To zło, które wychodzi z ludzkiego serca zanieczyszcza coraz szersze kręgi, kręgi w których odbywają się ludzkie spotkania. Jak często dla wielu chrześcijan Boże przykazania, jeżeli są widoczne, to jawią się jedynie tylko jako same nakazy i zakazy. O. Jacek Salij zwraca uwagę dlaczego tak się dzieje: „Zapewne nie ma w tobie jeszcze wewnętrznego upodobania dla dobra, na którego straży stoi Boże przykazanie. A w takim przypadku przykazanie Boże, nawet jeśli powstrzymuje cię przed złem, to tak jak kaganiec nałożony na złego psa. Zatem, bracia i siostry, usłyszmy dzisiaj, że Bóg nas wzywa do tego, abyśmy mieli upodobanie w dobru, jakie On nam nakazuje. Wówczas zachowywanie Bożych przykazań będzie spontaniczną radością naszych serc.”

    Moja kolejna możliwość, która jest mi dana, że mogę spotkać się z Jezusem w Eucharystii – oby nie była we mnie zmarnowana. Wołam więc z głębi mojego serca, bo czuję wielką potrzebę, abyś Panie moje serce przemienił. Bo wtedy z takiego nawróconego serca rodzą się owoce Ducha, które św. Paweł wylicza: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.”

    ks. Marian Łękawa SAC

  • XXII NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B 2 września 2018

    XXII NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B 2 września 2018

    DWUDZIESTA DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA

    Prawdę o naszym zjednoczeniu z Chrystusem eucharystycznym poświadczamy, jeżeli naprawdę miłujemy naszego bliźniego, mężczyzn i kobiety; przez sposób, w jaki traktujemy innych, zwłaszcza nasze rodziny: mężów i żony, dzieci i rodziców, braci i siostry. Poświadczamy ją wysiłkiem, jaki rzeczywiście podejmujmy lub go nie podejmujemy aby pojednać się z naszymi wrogami, przebaczyć tym, którzy nas krzywdzą lub obrażają. Poświadczamy ją, jeżeli w życiu praktykujemy to, czego uczy nas wiara. Powinniśmy zawsze pamiętać o tym, co powiedział Jezus: Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. (29 września 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE          Pwt 4, 1-2.6-8

    Wolą Bożą jest, abyśmy zachowywali przykazania, czyli prawo Boże dane Izraelowi za pośrednictwem Mojżesza na Górze Synaj. Dane wszystkim ludziom. Znamy te przykazania. Wielu z was powtarza je codziennie w modlitwie. Jest to bardzo piękny i pobożny zwyczaj. Oto zrąb moralności dany człowiekowi przez Stwórcę. Dekalog dziesięciu Bożych słów wypowiedzianych z mocą na Synaju i potwierdzonych przez Chrystusa w Kazaniu na Górze w kontekście ośmiu błogosławieństw. Stwórca, który jest zarazem najwyższym prawodawcą, wpisał w serce człowieka cały porządek prawdy. Porządek ten warunkuje dobro i ład moralny, i przez to jest podstawą godności człowieka stworzonego na obraz Boży. Przykazania zostały dane dla dobra człowieka, dla jego dobra osobistego, rodzinnego i społecznego. One są naprawdę drogą dla człowieka. (6 czerwca 1999)

    RUGIE CZYTANIE        Jk 1,17-18.21b-22.27

    Mamy obowiązek żyć w historii, ramię w ramię z naszymi współczesnymi, dzieląc ich lęki i nadzieje, ponieważ chrześcijanin jest i powinien być w pełni człowiekiem swoich czasów. Nie może uciekać w inny wymiar, ignorując dramaty swojej epoki, zamykając oczy i serca na niepokoje, które przenikają naszą egzystencję. Przeciwnie – choć nie jest „z” tego świata, zanurza się „w” tym świecie każdego dnia, gotów spieszyć tam, gdzie trzeba dopomóc bratu, otrzeć łzy, odpowiedzieć na wołanie o pomoc. Z tego będziemy sądzeni! (Orędzie na XI Światowy Dzień Młodzieży)

    EWANGELIA         Mk 7,1-8.14-15.21-23

    Pismo Święte jest wielkim zapisem na temat szukania i znajdowania Boga. Uczy zarazem, jak człowiek winien zbliżać się do Boga, jakie warunki winien spełnić, ażeby tego Boga spotkać, ażeby Go poznać i z Nim się zjednoczyć. Jednym z tych warunków jest właśnie czystość serca. Czym ona jest? Mieć serce czyste to być nowym człowiekiem, przywróconym przez odkupieńczą miłość Chrystusa do życia w komunii z Bogiem a także z całym stworzeniem – tej komunii, która jest jego pierwotnym przeznaczeniem. Czystość serca jest przede wszystkim darem Boga. Chrystus dając się człowiekowi w sakramentach Kościoła zamieszkuje w sercu człowieka i rozjaśnia to serce «blaskiem Prawdy”. Tylko ta Prawda, którą jest Jezus Chrystus zdolna jest oświecić rozum, oczyścić serce i ukształtować ludzką wolność. Bez zrozumienia i przyjęcia Prawdy gaśnie wiara. Człowiek traci widzenie sensu spraw i wydarzeń, a jego serce szuka nasycenia tam, gdzie go znaleźć nie może. Dlatego czystość serca to przede wszystkim czystość wiary. (12 czerwca 1999)

    EUCHARYSTIA I DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

    Nasze pełne uczestnictwo w Eucharystii jest prawdziwym źródłem ducha chrześcijańskiego, którego pragniemy widzieć w naszym życiu osobistym i we wszystkich przejawach życia społecznego. Gdziekolwiek wykonujemy swoją pracę, w polityce, w gospodarce, w kulturze, na polu społecznym lub naukowym – niezależnie, jakie jest, nasze zajęcie – Eucharystia jest wyzwaniem dla nas i naszego codziennego życia. (29 września 1979)

  • 26.VIII – Uroczystość NMP Częstochowskiej

    26.VIII – Uroczystość NMP Częstochowskiej

    Tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego napisał Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski w czasie swojego uwięzienia w Komańczy. Śluby zostały złożone przez Naród polski 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze. To zobowiązania wszystkich Polaków względem Matki Najświętszej.

    Wielka Boga – Człowieka Matko! Bogarodzico – Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

    Królowo świata i Polski Królowo!

    Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zostałaś Królową Polski,oto my, dzieci Narodu polskiego i Twoje dzieci, krew z krwi przodków naszych, stajemy znów przed Tobą, pełni tych samych uczuć miłości, wierności i nadziei, jakie ożywiały ongiś ojców naszych.

    Królowo Polski – przyrzekamy!

    My, biskupi polscy i królewskie kapłaństwo, lud nabyty zbawczą krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do tronu Twego, Pośredniczko łask wszelkich, Matko miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia. Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.

    Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli. Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś była nam Dziewicą Wspomożycielką wśród chwały i wśród straszliwych klęsk tylu potopów.

    Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy Ślubów i przyrzeczeń ojców naszych.

    Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.

    KRÓLOWO POLSKI! ODNAWIAMY DZIŚ ŚLUBY PRZODKÓW NASZYCH I CIEBIE ZA PATRONKĘ NASZĄ I ZA KRÓLOWĄ NARODU POLSKIEGO UZNAJEMY.

    Zarówno siebie samych, jak wszystkie ziemie polskie i wszystek Lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie. Wzywamy pokornie Twojej pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, Chrześcijańskiej Przedniej Straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko, Dziewico, przed obliczem Boga na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim pod opieką Najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.

    Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego życia. Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą niebios dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię pod przewodem Kościoła katolickiego –do Ojczyzny wiecznej.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb  Narodu.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Matko Chrystusowa i Domie złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne. Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym. Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Królowo Polski! Ponawiamy Śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie. Bogarodzico – Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy. Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.

    Przyrzekamy Ci iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązują do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski.

    W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących i okazałaś światu Słońce sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego. Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią.

    Przyjm nasze przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy naszą przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko, co miłujemy w Bogu. Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemię polską do bram Ojczyzny niebieskiej. A na progu nowego życia sama okaż nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Amen.

    JASNA GÓRA, 26 SIERPNIA 1956 R.

  • 26.VIII –  Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ

    26.VIII – Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ

    Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ   26 sierpnia

    Przyzwyczaili się Polacy wszystkie niezliczone sprawy swojego życia, różne jego momenty ważne, rozstrzygające, chwile odpowiedzialne, jak wybór drogi życiowej czy powołania, jak narodziny dziecka, jak matura, czyli egzamin dojrzałości, jak tyle innych… wiązać z tym miejscem, z tym sanktuarium. Przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce – Tej, która tutaj nie tylko ma swój Obraz, swój Wizerunek, jeden z najbardziej znanych i najbardziej czczonych na całym świecie – ale która tutaj w jakiś szczególny sposób jest. Jest obecna. Jest obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła – uczy Sobór. Jest obecna dla każdego i dla wszystkich, którzy do Niej pielgrzymują… choćby tylko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem życia, jeśli inaczej nie mogą. Przyzwyczaili się do tego Polacy. (4 czerwca 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE     Prz 8,22-35

    Przez dar z samej siebie Maryja uczestniczy w pełni w realizacji zamysłu Boga, który oddaje się światu. Przyjmując i rozważając w swym sercu wydarzenia nie zawsze dla Niej zrozumiałe, staje się wzorem dla wszystkich, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je, i zasługuje na tytuł „Stolicy Mądrości”. Tą Mądrością jest sam Jezus Chrystus, Odwieczne Słowo Boga, który objawia i doskonale wypełnia wolę Ojca. Maryja zaprasza każdego człowieka do przyjęcia tej Mądrości. Także do nas kieruje polecenie, które podczas uczty w Kanie Galilejskiej wydała sługom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie”. (Veritatis splendor, 120)

    DRUGIE CZYTANIE       Ga 4,4-7

    Chrystus jest Synem Bożym – i przychodzi nam dawać przybrane synostwo. Otrzymując w mocy Ducha Świętego godność synów Bożych, w mocy tegoż Ducha mówimy do Boga: „Ojcze”. Jako synowie de możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie W sobie dziedzictwo wolności. (I19 czerwca 1983)

    EWANGELIA      J 2,1-11

    Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim czytając zapis Ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej. Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Rzecz bowiem dzieje się u początku nauczania Syna Maryi, u początku Jego publicznej działalności w Galilei. Wydarzenie ewangeliczne kojarzy się nam naprzód z samym tysiącleciem chrztu. To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez chrzest, u początku naszych dziejów, Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak o tym mówią liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń Bogurodzica. W roku 1382 – 83 odsłania się w dziejach naszych jakby nowy kształt owego zaproszenia. Obraz Jasnogórski przynosi z sobą nowy znak obecności Matki Jezusa. Rzec można, że i sam Chrystus zostaje w nowy sposób zaproszony w nasze dzieje. Zostaje zaproszony, aby okazywał swoją zbawczą moc tak, jak po raz
 pierwszy okazał w Kanie Galilejskiej. Zostaje zaproszony, aby synowie i córki polskiej ziemi znajdowali się w zasięgu zbawczej mocy Odkupiciela świata. (19 czerwca 1983)

    RYS MACIERZYŃSKI POLSKIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA

    W Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług weselnego przyjęcia: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Począwszy od 1382 roku staje Maryja wobec synów i córek tej ziemi, wobec całych pokoleń, i powtarza te same słowa. Na tej drodze Jasna Góra staje się szczególnym miejscem ewangelizacji. Słowo Dobrej Nowiny uzyskuje tutaj jakąś wyjątkową wyrazistość, a równocześnie zostaje jakby zapośredniczone przez Matkę. Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się z wydarzeniem Kany Galilejskiej. (19 czerwca 1983)

  • DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA   19 sierpnia 2018

    DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA 19 sierpnia 2018

    DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA

    Człowiek nie może być prawdziwie wolny, jak tylko przez miłość. Miłość Boga nade wszystko i miłość ludzi: braci, bliźnich, rodaków… Tego właśnie uczy nas Chrystus, który do końca umiłował. O tym mówi Eucharystia – najświętsze dziedzictwo przybranych dzieci. (13 czerwca 1987)

    PIERWSZE CZYTANIE          Prz 9,1-6

    Głębia objawionej mądrości rozrywa ciasny krąg schematów myślowych, do których przywykliśmy, a które absolutnie nie są w stanie należycie jej wyrazić. (Fides et ratio, 23)

    DRUGIE CZYTANIE            Ef 5,15-20

    Trzeba odkryć i stale przeżywać piękno modlitwy oraz liturgii.  Należy modlić się do Boga nie tylko wypowiadając poprawne formuły teologiczne, ale również w sposób piękny i godny. Znaczące jest w tym kontekście wezwanie zawarte w Liście do Efezjan, by unikać wszystkiego, co jest przesadne i niestosowne, i napełniać usta czystym brzmieniem hymnów liturgicznych. (26 lutego 2003)

    EWANGELIA             J 6,51-58

    W synagodze w Kafarnaum Jezus mówi jasno: „Ciało” i „Krew”, “spożywać” i „pić”, chociaż wiedział, że drażni wrażliwość i mentalność Żydów. Czyli Jezus mówi o swojej Osobie rzeczywistej, całkowitej, nie symbolicznej, i daje do zrozumienia, że jest to Jego ofiara poświęcenia, która urzeczywistni się po raz pierwszy na Ostatniej Wieczerzy, wyprzedzając mistycznie Ofiarę Krzyża, i będzie przekazywana przez wszystkie wieki za pośrednictwem Mszy świętej. Jest to tajemnica wiary, przed którą możemy jedynie klęknąć w uwielbieniu, w milczeniu, w podziwie. (19 sierpnia 1979)

    EUCHARYSTIA I CYWILIZACJA MIŁOŚCI

    Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, tylekroć bardziej jeszcze jednoczymy się z Chrystusem, a w Nim – z wszystkimi ludźmi, więzią doskonalszą od jakiegokolwiek zjednoczenia w porządku natury; zjednoczonych rozsyła na cały świat, abyśmy poprzez wiarę i czyny na rzecz innych dawali świadectwo Bożej miłości, przygotowując przyjście Jego królestwa i antycypując je, choć jeszcze w cieniu obecnego czasu. Budujemy w ten sposób cywilizację miłości. Cywilizację, która – oparta na fundamencie miłości do ludzi nas otaczających, naszych bliźnich – przekształci struktury i cały świat. (15 maja 1988)

  • komentarz na XX Niedzielę zwykłą  19 sierpnia 2018

    komentarz na XX Niedzielę zwykłą 19 sierpnia 2018

    Przygotowania do objawienia się Jezusa
    Chrystusa
    XX Niedziela Zwykła – ROK B

    Zakonna siostra, głodna i zmęczona, dotarła w końcu do obozu dla uciekinierów w północnym Sudanie, w którym schronienie znajdowali przejściowo uciekinierzy z Etiopii. Przy ognisku stał na straży szczupły, blady, młody żołnierz. Jego zadaniem było pilnowanie bramy. Kiedy władze obozu sprawdzały dokumenty zakonnicy – ona usiadła na skraju drogi, aby trochę odpocząć. Młody żołnierz zamknął bramę i podszedł do niej. Ze swojej torby wyjął chleb i podał jej. A ona odłamała kawałek i resztę mu oddała.

    Kiedy tak siedziała, ciesząc się tym gestem przełamywania chleba, wyjęła ze swojej kieszeni brewiarz. Żołnierz znowu podszedł do niej. Usiadł obok i rozłożył przed sobą kilka kartek z Koranu. Nie rozumiał ani słowa po angielsku, a zakonnica nie rozumiała ani słowa w jego ojczystym dialekcie. Ale – jak później opowiadała – łamanie chleba, a potem wspólna modlitwa – to było jak kawałek drogi przebytej razem, jak wędrowanie do centrum życia …

    Co to znaczy dla człowieka centrum życia? Jak je opisać? Jak je przybliżyć i do siebie i do tych, z którymi idę?

    Tym centrum jest po prostu Jezus obecny w swoim Słowie i w Eucharystii.

    Minionej niedzieli doświadczenie proroka Eliasza było zapowiedzią prawdziwego pokarmu, który da Bóg. Rozumiem proroka, który przeżywał lęk. Wiem dlaczego zamknął się w sobie. Przez swoją zbytnią aktywność żył w obawie i bał się, aby znowu nie przeżywać kolejnej porażki. Ale z tego stanu Pan Bóg wyprowadza go stopniowo. Najpierw kładzie u jego wezgłowia pokarm, bowiem Eliasz ma jeszcze przed sobą długą drogę. W Biblii wyrażenie „czterdzieści dni i czterdzieści nocy” ma bardzo głębokie znaczenie. Między innymi jest nią cierpliwość, w którą trzeba się uzbroić, żeby iść przez pustynię. Potrzeba powrotu do źródła. Ujście rzeki ma wygląd często błotnisty. Jest niekształtnym rozlewiskiem. Dlatego, chcąc poznać smak prawdziwej wody – trzeba iść do miejsca, skąd ta rzeka wypływa. Niecierpliwy człowiek uzna to za stratę czasu. A tymczasem Boże Światło przychodzi jak oświetlenie neonowej lampy. Takiego porównania używa ks. Ludwik Evely pisząc, że „jest pewna przerwa między chwilą przekręcenia kontaktu a momentem, gdy światło zabłyśnie. Jeżeli się niecierpliwimy, jeżeli nie znosimy tego, aby trwać wiernie w ciemności, jak długo trzeba, jeżeli odwracamy się na pięcie ze złością mówiąc: ‘Nic tu nie da się zrobić’ – Bóg nie będzie mógł nas oświecić. Nie trzeba zamykać kontaktu, ani się podniecać. Ale pozostać bardzo spokojnie w skupieniu. A wtedy za jakiś czas w rurce coś zadrgnie. Dojrzycie parę błysków. I nagle pojawi się światło.”

    O takim doświadczeniu pisał kardynał Newman: „Przychodzimy jak Jakub w nocy i składamy głowę na kamieniu, jak na poduszce. A gdy wstajemy i w myśli przechodzimy to, co się działo, przypominamy sobie, że widzieliśmy aniołów i Boga, który się objawił przez nich i wołamy: Pan tu był, a ja o tym nie wiedziałem”.

    Pan Bóg zawsze jest gotów poprowadzić człowieka z wielką troską drogą, która wiedzie przez pustynię. Na niej bywają i wichury, i trzęsienia – również związane z koniecznym odejściem od wielorakich przywiązań, z którymi trudno jest rozstać się. I to nie chodzi tylko o materialny ekwipunek, chodzi przede wszystkim o moje przekonanie, o moją rację. Jak często w przegranej sytuacji osamotniony człowiek łudzi samego siebie powtarzaniem: „Jeszcze się okaże, kto miał rację!” A przecież dopiero przejście przez pustynne oczyszczenie daje człowiekowi doświadczyć łagodnego szeptu kochającej i leczącej Bożej obecności.

    Droga Eliasza przez pustynię jest tu wspaniałym przykładem. On zgodził się, aby poprowadziła go Boża Mądrość, o której mówi dziś I Czytanie. To Ona jest kluczem do rozumienia Bożych i ludzkich dróg. To Ona przygotowała Bożą biesiadę z potraw, które mają zdolność leczenia z „głupoty” i wprowadzania na „drogę rozwagi”. Czy z tego zaproszenia skorzystają ci, którzy sami siebie uważają za mądrych? Bo zaproszenie skierowane jest do wszystkich. Mądrość bowiem „wysłała służące, aby wołały z wyżynnych miejsc miasta: „Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie”. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi”.

    Jest to kolejna zapowiedź Eucharystii – przygotowanie do objawienia się Jezusa Chrystusa. Bowiem Syn Boży jest wcieloną Mądrością. Jest wcielonym Słowem Bożym. W Nim odwieczna Mądrość i Słowo Boże stało się Ciałem, aby być dla nas Chlebem życia.

    Ja wiem, że wszystkie moje obawy, wszystkie moje pytania, cała moja niewrażliwość pochodzi z mojego nieprawdziwego obrazu Boga, którego, mimo to, wciąż trzymam się uparcie. Stąd biorą się moje rozczarowania.

    Więc o jedno proszę i o to błagam, abyś uwolnił mnie Panie od tych nieprawdziwych moich wyobrażeń.

    Panie Jezu Chryste, który jesteś Słowem i który objawiasz się nieustannie – dokończ rozpoczęte we mnie swoje dzieło.

    Marian Łękawa SAC

  • komentarz do XIX Niedzieli 12 sierpnia 2018

    komentarz do XIX Niedzieli 12 sierpnia 2018

    Nie zawieść Bożego oczekiwania
    XIX Niedziela Zwykła – ROK B
    12 sierpnia 2018

    Dzisiejsze Słowo Boże jest kontynuacją poprzedniej niedzieli. Pan Jezus nadal przygotowuje swoich słuchaczy na przyjęcie całej prawdy o Eucharystii. Bo, ażeby uwierzyć tak naprawdę w to co zawiera szósty rozdział Ewangelii według św. Jana – nie będzie łatwo, a dla bardzo wielu okaże się wręcz nie do przyjęcia.

    Boży zasiew oby nie zmarnował się we mnie – dobrze będzie zatrzymać się przy I Czytaniu, które nawiązuje do kolejnej już zapowiedzi o posilaniu człowieka Bożym pokarmem. Aby wejść głębiej w ten tekst i zrozumieć dlaczego Eliasz po tak spektakularnym zwycięstwie nad pogańskimi kapłanami bożka Baala oddala się „na odległość jednego dnia drogi” i pragnie już umrzeć, trzeba zobaczyć całą sytuację w jakiej to wszystko się odbywało. Przecież te wydarzenia powinny były sprawić przełom. I lud powinien powrócić do wiary w Boga. A tymczasem Eliasz, który zawierzył całkowicie Bogu i potrafił bez lęku przeciwstawić się królowi sam walcząc przeciwko 450 niewiernym prorokom – teraz ucieka na pustynię i pragnie śmierci. Siada pod jałowcowym krzewem i pełen rozgoryczenia prosi Boga: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków”. Powodem jego depresji i apatii stał się list, który otrzymał od królowej Izebel. To ona, główna propagatorka kultu Baala, wyraźnie zapowiada w swoim liście, że dotychczasowe bałwochwalstwo nadal będzie jedyną religią, a Eliasz musi zginąć. Nadzieja, którą żył prorok – wygasła. Co w nim pozostało? Świadomość, że to co zrobił – było całkowicie daremne. A przecież wszystko co zrobił – to z myślą o Bogu. Dla Niego walczył. I jaka zapłata? Pozostał sam jeden. Ci, którzy widzieli cudowne wydarzenie trwają nadal w swojej niewierze i jeszcze czyhają na jego życie. I oto, znajdując się w takiej przegranej sytuacji, sam Bóg wyprowadza go z depresji. Posyła anioła, który mówi do niego: ”Wstań i jedź!”

    Ojciec Anselm Grün, benedyktyn, tak komentuje tę scenę: „Eliasz je chleb, upieczony w żarzącym się popiele i pije wodę z dzbana, który stoi obok niego. Sam nie znajduje już żywności w swoim życiu. Potrzebuje anioła, który go dotknie i otworzy mu oczy na chleb, upieczony w popiele jego wypalonych nadziei i pasji. Jednak ani anioł, ani chleb i woda nie mogą sprawić, żeby wyruszył w drogę. Je i pije, a potem znowu się kładzie. Pozwala sobie pomóc, ale samodzielnie nie robi żadnego kroku naprzód. Za bardzo dąsa się jeszcze na Boga i ludzi, którzy z nim walczą. Jeszcze zbyt mocno więzi go jego rozczarowanie, ażeby anioł mógł go od tego uwolnić. Znowu zasypia, aby umrzeć. Po prostu nie chce wstać. Nie chce znowu walczyć. Nie ma jeszcze sił, aby kroczyć dalej, tak jak się tego od niego wymaga. Wtedy jednak drugi raz dotyka go anioł Pana: „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”. Teraz podnosi się, je, pije i idzie wzmocniony tym pokarmem czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do góry Horeb”.

    Góra Horeb jest górą Synaj, na której Bóg zawarł przymierze ze swoim ludem, przekazując przez Mojżesza dziesięcioro przykazań. I na tym miejscu Eliasz doznał Bożego dotknięcia, które go odmieniło. Bóg dał mu doświadczyć, że Boża wszechmoc nie jest podobna ani do szalejącej wichury, ani do trzęsienia ziemi czy ognia. Jego wszechmoc przejawia się w delikatnym i łagodnie orzeźwiającym dotyku – podnosząc tych, którzy upadli. Nawet nie stworzenie nieba i ziemi, ani moc podtrzymywania w istnieniu nieogarnionego wszechświata jest największym dziełem Bożej wszechmocy. Największym Bożym dziełem – to jest pokorne przyjście Syna Bożego na tę ziemię. A przyszedł po to, aby zgodzić się umrzeć śmiercią krzyżową, by w ten sposób ocalić ludzi przechodzących przez tę ziemię. Każdy powrót młodszego syna, który umarł, a znowu ożył i każde dostrzeżenie przez starszego brata swojego własnego egoizmu – dokonuje się ręką Boga i to jest największe dzieło Jego wszechmocy.

    Jak wspaniale Bóg odmienił Eliasza, wyprowadzając go z rozpaczy. Jeszcze nie tak dawno był pełen gniewu i mocy zdolnej aż do zabójstwa fałszywych proroków – a teraz staje się osobą pełną delikatności, łagodności i czułości. Pokarm, który Bóg mu dał poprzez anioła stał się ważnym elementem, bo doprowadził go do świętego miejsca. Ojcowie Kościoła w tej scenie odnajdowali sens Eucharystii.

    Wspomniany już dziś o. Anselm Grün pisze: „Podczas Eucharystii Bóg podaje nam chleb aniołów, dotyka nas i daje ciało i krew swego Syna, żeby nas nakarmić i napoić. Sami nie możemy sprawić, aby dokonała się w nas przemiana. Konieczny jest anioł, który nas potrąci, niezbędny jest człowiek, który otworzy nam oczy, który wskaże nam przygotowany dla nas chleb i wodę. Potrzebujemy samego Boga, który troskliwie poprowadzi nas pustynną drogą, i poprzez wichury i trzęsienia ziemi naszego życia otworzy nas na łagodny szept Jego kochającej i leczącej obecności.”

    Odmienienie Eliasza stało się możliwe dlatego, że spełnił on jedynie oczekiwanie Boga: po prostu zawierzył Bogu. A tylko tego jednego Bóg potrzebował.

    Patrząc na koleje mojego życia, które są związane z przeróżnymi drogami moich bliźnich – coraz bardziej ogarnia mnie lęk, aby nie zawieść Bożego oczekiwania.

    Pewnie dlatego powtarzam i to coraz częściej: Jezu, ufam Tobie.

    ks. Marian Łękawa SAC