Author: ks. Marian Łękawa SAC

  • DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA  Rok B  12 sierpnia 2018

    DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B 12 sierpnia 2018

    Oczami naszej duszy wpatrujemy się dzisiaj w tajemnicę Eucharystii i kontemplujemy tajemniczy zamysł Boga, który zaprasza do swego stołu mieszkańców całej ziemi. W Eucharystii doświadczamy prawdy o naszej misji w Kościele: stajemy się uczestnikami Chrystusa i ten fakt zmienia nasze życie w zaczyn pojednania i komunii. Chleb eucharystyczny przemienia nas w ludzi nowych – apostołów jedności i pokoju. (21 czerwca 1992)

    PIERWSZE CZYTANIE      1 Krl 19,4-8

    Człowiek potrzebuje pokarmu i napoju, aby mógł żyć. Potrzebuje pokarmu i napoju ludzkie ciało, organizm, aby mógł żyć, rosnąć, rozwijać się, pracować. Jest to pokarm życia doczesnego, przemijającego, które kończy się śmiercią. Potrzebuje też pokarmu i napoju ludzka dusza, aby mogła wytrwać w wędrówce do życia wiecznego. Człowiek potrzebuje Eucharystii, aby mógł żyć na wieki tym życiem, które jest z Boga samego. (13 czerwca 1987)

    DRUGIE CZYTANIE      Ef 4,30-5,2

    Tylko dzięki Eucharystii możliwa jest praktyka heroicznych cnót chrześcijańskich: miłości, aż do przebaczenia nieprzyjaciołom, do miłości tych, którzy zadają nam cierpienie, do oddania swojego życia za bliźniego; czystości w każdym wieku i sytuacji życiowej; cierpliwości, zwłaszcza w cierpieniu i kiedy się jest wzburzonym z powodu milczenia Boga w dramatach historii lub swojej egzystencji. Bądźcie dlatego zawsze duszami żyjącymi Eucharystią, byście mogli być prawdziwymi chrześcijanami! (19 sierpnia 1979)

    EWANGELIA      J 6,41-51

    Słowa eucharystycznej zapowiedzi słuchacze rozumieli w sposób cielesny. Tymczasem słowa te mogą być wypełnione właściwą treścią tylko za sprawą Ducha, który daje życie. W Eucharystii Chrystus daje nam swe Ciało i Krew jako pokarm i napój pod postacią chleba i wina – jak podczas ostatniej wieczerzy, uczty paschalnej. Tylko w mocy Ducha, który daje życie, pokarm i napój eucharystyczny mogą sprawować w nas komunię, czyli zbawcze zjednoczenie z Chrystusem ukrzyżowanym i uwielbionym, (13 września 1989)

    BÓG, KTÓRY JEST Z NAMI

    Chrystus pozostaje wśród nas. Nie tylko podczas Mszy świętej, lecz również później, pod postacią przechowywanych w tabernakulum postaci. Zaś kult eucharystyczny rozciąga się na cały dzień i nie, ogranicza się do momentu sprawowania Ofiary. Jest to Bóg bliski, Bóg, który nas oczekuje, Bóg, który zechciał z nami pozostać. (15 maja 1988)

  • komentarz na XVIII Niedziela zwykła Rok B – 5 sierpnia 2018

    komentarz na XVIII Niedziela zwykła Rok B – 5 sierpnia 2018

    Chleb życia
    XVIII Niedziela Zwykła – ROK B

    Robiło się już ciemno – a na pustyni zmrok zapada bardzo szybko. Hansen poczuł się nieswojo na samą myśl, że będzie zmuszony przenocować na pustyni. Od razu przypominały mu się zasłyszane opowieści o napadach i rozbojach. Usiłował więc dotrzeć przynajmniej do jakieś oazy, aby tam rozbić namiot zanim zapadną całkowite ciemności. I rzeczywiście dostrzegł w niedalekiej odległości kilka drzew, które otaczały źródło wody. Nad tym miejscem unosił się dym z ogniska.

    Kiedy był już bliżej zauważył trzech ponuro wyglądających nomadów. Stali pod drzewem i patrzyli w jego kierunku. Ich namiot był już rozbity i nad ogniskiem wisiał kociołek z herbatą. Pełen niepewności zbliżył się do oczekujących go mężczyzn. „Salaam” – usłyszał na powitanie. To piękne słowo oznaczające „pokój” jest pozdrowieniem wśród mieszkańców pustyni. Od razu serce Hansena napełniło się nadzieją. Odpowiedział również: „Salaam”. Trzej mężczyźni wrócili do ogniska i usiedli. Zaprosili przybysza, aby dołączył do nich. Jeden z nich wyciągnął z worka chleb i podał go Hansenowi. Drugi podał mu sól. Zarówno chleb jak i sól są symbolami pokoju i gościnności. Ucieszony ułamał kawałek chleba i posypał go solą. Pozostali zrobili również to samo. Ten wspólny posiłek dawał Hansenowi pewność, że teraz już nic złego mu nie grozi. Bo dzielenie się chlebem jest wejściem w rejon opieki i serdeczności. Chleb bowiem łączy.

    Aby człowiek mógł wejść głębiej w Wielką Tajemnicę Wiary, jaką jest Eucharystia, dzisiejsze Słowo Boże posługuje się chlebem danym do spożywania. Pierwsze Czytanie opisuje jak Pan Bóg w cudowny sposób karmi swój lud wybrany. O zmierzchu zsyła na obóz stado przepiórek. Zaś rano Izraelici znajdują „coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi”. I pytają: Co to jest? – po hebrajsku: „man hu?” Stąd nazwa: „manna”. W tym starotestamentowym cudzie jest więc i mięso i chleb. Chleb, który jest ciałem i ciało, które jest chlebem zapowiada rzeczywistość, która wymaga całkowitego zawierzenia Bogu. Chrystus wyjaśnia dziś w Kafarnaum: „Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”.

    Ale Pan Jezus widząc, że ludzie nie odstępują od Niego, jedynie tylko dlatego, bo chcą nadal karmić się w taki cudowny sposób, naprowadza ich na właściwą drogę: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy.” Zachowanie Żydów jest zupełnie podobnie do Samarytanki przy studni. Ona też chciała takiej „cudownej wody”, dlatego prosiła Jezusa: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać.”

    I tu następuje niebezpieczeństwo oddalenia się człowieka od Bożego Daru właśnie pytaniem skierowanym do Boga: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” Takie pytanie jest niewłaściwe i sprzeczne, bo – jak pisze Hans Urs von Balthasar – „człowiek nie może „wykonywać” dzieł Bożych. Jezus zwraca im uwagę na tę sprzeczność i ukazuje rozwiązanie. Dziełem Bożym jest to, by człowiek wierzył miast działać; by się oddawał Temu, który został posłany przez Boga. Na to ludzie żądają znaku, by mogli wierzyć; wciąż jeszcze wyobrażają sobie bowiem wiarę jako czyn. Teraz więc Jezus przeciwstawia siebie jako prawdziwy chleb z nieba owej mannie, którą zbierali Izraelici na pustyni; głodu duchowego nie da się już zaspokoić w inny sposób jak tylko przyjmując w wierze Jezusa, którego Bóg zesłał światu jako „prawdziwy chleb z nieba”. Człowiek wierzący również będzie musiał działać, ale z wiary, nie zaś po to, by uwierzyć. Wiara jest bowiem doskonałym zawierzeniem siebie działającemu Bogu, nie zaś ludzkim działaniem”.

    Pan Jezus zanim dokonał cudownego rozmnożenia chleba najpierw wystawił na próbę wiary wszystkich idących za Nim. Kazał im usiąść. A to znaczyło, że zażądał od nich oddania się w Jego ręce, zawierzenia, uwierzenia, że On może ich nakarmić. Dopóki stali mogli zostać, albo pójść sobie, żeby w jakiś sposób samemu zorganizować sobie pożywienie. Ale kiedy już usiedli – to znaczyło, że zrezygnowali ze swojej samowystarczalności, przestali liczyć na swoje własne siły. Zaufali Jezusowi. I wtedy nastąpił właściwy moment cudu. Wspólnie dokonali aktu wiary. Byli więc na dobrej drodze, ale czy oni potrafią wytrwać do końca, wierząc we wszystko czego będzie Chrystus od nich wymagał?

    Jesteśmy na Mszy świętej, którą rozpoczynamy od aktu wiary. Czy podobny niepokój nas nie ogarnia, jak tamtych zasłuchanych w Jezusowe słowa, którym aż taki cud został zaproponowany? Czy potrafimy, jak tamci ludzie, usiąść, uspokoić się, czekać, pragnąc żyć nie własnym życiem, ale życiem prawdziwym, którym jest Jezus Chrystus? Bo On i tylko On jest chlebem życia.

    Thomas Merton w książce pt. Chleb żywy komentując szósty rozdział Ewangelii według św. Jana pisze, że „nie docenimy niezwykłego bogactwa tego rozdziału, jednego z największych w Ewangelii, jeśli nie uwzględnimy w nim dwóch różnych płaszczyzn znaczeniowych, poprzez które Jezus jasno daje do zrozumienia, że chlebem życia jest przede wszystkim Jego Osoba, a następnie to, że udziela się nam w dwóch formach: Piśmie Świętym – „słowie Bożym” i w Eucharystii.

    Marian Łękawa SAC

  • OSIEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA  Rok B

    OSIEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B

    Zebraliśmy się wokół ołtarza Pana, który sam tylko może rozjaśnić nam tajemnicę naszego życia, dramat miłości i zbawienia, i który sam tylko może dać moc, abyśmy nie upadali lub byśmy podnosili się, a nade wszystko, abyśmy żyli w sposób odpowiadający wymaganiom i ideałom chrześcijaństwa. (5 sierpnia 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE        Wj 16,2-4.12-15

    Także my, jak naród izraelski, przeżywamy na ziemi doświadczenie Wyjścia: „ziemią obiecaną” jest niebo. Bóg, który nie opuścił swojego narodu na pustyni, nie opuszcza również człowieka w jego pielgrzymce ziemskiej. Dał mu „chleb”, zdolny utrzymywać go w ciągu drogi: „chlebem” tym jest Chrystus. On przede wszystkim jest pokarmem duszy, prawdą objawioną, a potem swoją Osobą obecną w Sakramencie Eucharystii. (5 sierpnia 1979)

    DRUGIE CZYTANIE      Ef 4,17-20-24

    Pokuta oznacza ascezę, to jest konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską Bożą, aby stracić swe życie dla Chrystusa, co jest jedynym sposobem, by je zyskać; aby porzucić dawnego człowieka i przyoblec człowieka nowego; aby przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężyło to, co jest duchowe; aby nieustan
nie wznosić się od rzeczy, które są na ziemi, do tych, które są w górze, gdzie przebywa Chrystus. Pokuta jest zatem nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego chrześcijańskiego życia. (Reconciliatio et paenitentia, 4)

    EWANGELIA      J 6,24-35

    Jezus mówi symbolicznie, nawiązuje do wielkiego cudu manny danej przez Boga narodowi żydowskiemu w czasie przejścia przez pustynię. Jasną jest rzeczą, że Jezus nie przekreśla normalnego starania i poszukiwania pokarmu codziennego i tego wszystkiego, co życie ludzkie może czynić bardziej postępowym, bardziej rozwiniętym, bardziej zadawalającym. Ale życie nieuchronnie mija. Jezus przypomina, że prawdziwe znaczenie naszego ziemskiego istnienia znajduje się w wieczności i że na całą historię ludzką, z jej dramatami i jej radościami należy patrzeć w perspektywie wieczności. (5 sierpnia 1979)

    ZNAK I TAJEMNICA

    Jakże trudne było dla słuchaczy Jezusa to przejście od znaku do tajemnicy, na którą ów znak wskazywał, od chleba powszedniego do tego chleba, «który trwa na wieki». Nie jest ono łatwe również i dla nas, ludzi XX wieku. Po to właśnie są Kongresy Eucharystyczne, aby tę prawdę całemu światu przypominały: “Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki». (31 maja 1997)

  • XVII NIEDZIELA ZWYKŁA  Rok B  29 lipca 2018

    XVII NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B 29 lipca 2018

    W roku bieżącym w czasie Mszy św. Kościół przekazuje swoim wiernym Słowa Ewangelii według św. Marka. Ale od dziś przez kilka niedziel, uczestnicząc w Wielkiej Tajemnicy Wiary, będziemy słuchać Ewangelii według św. Jana, z rozdziału szóstego, gdzie Chrystus stopniowo i coraz intensywniej podprowadza do właściwego zrozumienia co to znaczy Chleb życia, co to znaczy Eucharystia.

    Aby Słowo Boże dziś zasłyszane we mnie żyło pełniej – powinienem przypomnieć sobie czym jest chleb dla człowieka. Bo tak już bywa, że człowiek, dla którego chleb jest pożywieniem, dopiero wtedy kiedy odczuwa jego brak, zaczyna rozumieć jak wielkim skarbem jest kromka chleba.

    Ksiądz Cezary Jurkiewicz, mój współbrat na pierwszej mojej placówce po święceniach w Paryżu, który dopuścił mnie do przyjaźni z sobą pomimo czterdziestu lat różnicy, często opowiadał mi swoje koleje życia. I pamiętam jego komentarz do naszych pallotyńskich modlitw: „Dałeś im chleb z nieba, wszelki smak mający w sobie” – że on zrozumiał właściwe znaczenie tych słów dopiero w obozie koncentracyjnym w Dachau.

    Kiedy zmarł lekarz profesor Breitenbach, jego trzej synowie zaczęli rozdzielać spadek po ojcu zgodnie z jego ostatnią wolą. Były tam stare, ręcznie wykonane meble dębowe, ciężkie dywany i drogocenne obrazy. Przeglądając szuflady w jednej z nich znaleźli dziwny, twardy przedmiot owinięty w szary papier. Po odwinięciu zobaczyli skamieniałą połówkę bochenka chleba. I wtedy stara gospodyni opowiedziała zdumionym synom historię tego chleba: Było to w czasie I wojny światowej. Starszy pan wtedy właśnie ciężko zachorował. Do tej choroby dołączył się ogólny stan wyczerpania. Potrzebne było dobre odżywianie, ale to były bardzo trudne czasy. Właśnie w tym krytycznym momencie jeden ze znajomych przysłał pół bochenka chleba. Chociaż profesor bardzo się ucieszył z tego prezentu, to nie zjadł chleba. Wiedział, że w sąsiednim domu córka nauczyciela była chora i cierpiała z głodu. Powiedział wtedy: „Co tam ja… stary człowiek, młode życie bardziej tego potrzebuje”. I musiałam zanieść ten chleb do domu nauczyciela. Jak się później okazało, także jego żona nie chciała zatrzymać tego podarunku, lecz oddała go wdowie, która mieszkała na poddaszu. Ale i tutaj nie skończyła się dziwna podróż chleba. Staruszka zaniosła go bowiem do swojej córki, która razem z dwójką dzieci mieszkała na sąsiedniej ulicy w suterynie. Z kolei córka patrząc na ten chleb przypomniała sobie starego lekarza, który wyleczył jedno z jej dzieci z ciężkiej choroby i nie wziął za swoją pracę ani grosza. Poszła więc z tym pół-bochenkiem do mieszkania doktora, a my natychmiast rozpoznaliśmy ten chleb – zakończyła gospodyni. Kiedy pan profesor trzymał znowu w dłoniach ten kawałek chleba i słuchał opowieści o jego wędrówce, był poruszony do głębi i powiedział: „Tak długo, jak wśród nas panuje taka miłość, nie obawiam się o nas”. Ale chleba nie zjadł. Tylko powiedział do mnie: „Zachowamy go, a kiedy zacznie nas ogarniać małoduszność, wystarczy, że na niego popatrzymy”.

    Kiedy gospodyni skończyła opowiadać, trzej bracia jeszcze długo milczeli. Wreszcie najstarszy z nich powiedział: „Myślę, że powinniśmy podzielić się tym chlebem. Każdy z nas zachowa swój kawałek jako pamiątkę po naszym ojcu oraz jako przypomnienie tej ukrytej w człowieku siły, która nie opuszcza go nawet w największej potrzebie.”

    Cyprian Norwid w wierszu Moja piosnka podniósł chleb aż do wysokości boskiego rodowodu

    „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

    Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

    Dla darów Nieba… Tęskno mi, Panie…”

    Żyjąc z dala od Ojczyzny często widzę sponiewierany chleb, porzucony, jakby nie miał już żadnej wartości. Taki chleb z czym może się kojarzyć dzisiejszemu człowiekowi, który słucha o cudzie jego rozmnożenia? Doczesność jest tą pokusą, która wciąż idzie za człowiekiem i usiłuje sprowadzić Jezusa tylko do ziemskiego wymiaru. Ale Chrystus nie daje się zamknąć w takim ciasnym kole. Dlatego wychodzi na górę. Kto chce iść za Nim musi zadać sobie trud wspinania i szukania. I tłumy szły za Jezusem i byli zasłuchani tak bardzo, że nawet zapomnieli o jedzeniu. Jego słowa: „Starajcie się naprzód o Królestwo Boże i jego sprawiedliwość, a wszystko inne będzie wam dodane” były rozumiane dosłownie.

    Jezusowy cud rozmnożenia chleba miał już swoją zapowiedź w Starym Testamencie, kiedy to prorok Elizeusz – jak opisuje dzisiejsze I Czytanie – cudownie nakarmił stu ludzi, mając tylko dziesięć jęczmiennych placków. Ale w tym miejscu ogarnia mnie niepokój, bo ci, którzy byli najbliżej nie uwierzyli w niemożliwe rzeczy, które sprawia Bóg. Bo jak wytłumaczyć nie zdziwienie, ale niedowierzanie najpierw sługi proroka, który pyta: „Jakże to rozdzielę między sto ludzi?” Zaś w Ewangelii Andrzej, brat Szymona Piotra mówi do Jezusa: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?”

    Jak bardzo potrzebuję Bożej mocy, by móc wciąż przezwyciężać moją ludzką niemoc i wznosić się ponad to, co jest tylko doczesne. Bo można pozostać ze swoim brakiem zawierzenia, ale wtedy jest już tak jak napisał ks. Jan Twardowski: „Widzimy tylko chleb – nie widzimy Jezusa w Komunii świętej. Widzimy ciało – nie widzimy ducha. Widzimy ludzkie działanie – ale nie widzimy Bożej łaski”.

    ks. Marian Łękawa SAC 

  • SIEDEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA  Rok B .  29 lipca 2018

    SIEDEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B . 29 lipca 2018

    Ręce, które łamały chleb dla uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy, miały zostać rozpięte na krzyżu, aby Chrystus mógł przyciągnąć  wszystkich do siebie w wiecznym Królestwie swego Ojca. Przez sprawowanie
 Eucharystii nieustannie przyciąga On do siebie ludzi, aby byli prawdziwymi członkami Jego Ciała. (22 marca 2000)

    PIERWSZE CZYTANIE      2 Krl 4,42-44

    Prorokowi Eliaszowi wystarczyło niewiele chlebów jęczmiennych, przyniesionych mu jako pierwociny, aby nasycić sto osób i nawet, po skończeniu posiłku, pozostały jeszcze resztki. Istotny przekaz tego czytania to obfitość: dana wszystkim możliwość jedzeni
a do sytości. Powraca tutaj echem charakterystyczna zapowiedź proroków, którzy mówili o czasach przyszłego Mesjasza jako o okresie wielkiej obfitości (por. Ps 21,27; Iz 25,6). (25 lipca 1982)

    DRUGIE CZYTANIE        Ef 4,1-6

    To prawdziwy program chrześcijańskiego współżycia Ludu Bożego. Mamy postępować „z całą pokorą i cichością”, a także „z cierpliwością”. Jednak to zaledwie pierwszy, łatwiejszy punkt programu napisanego dla chrześcijan. Czytamy bowiem: „Znosząc siebie nawzajem w miłości”. „Znosić się (…) w miłości” znaczy więcej niż tylko tolerować. „Znosić się w miłości” to także usiłować zrozumieć; zrozumieć, by wybaczyć; „znosić się w miłości” to również akceptować, czuć się wewnętrznie bliskim, chcieć przebywać we wspólnocie, poczuwać się do wspólnoty, to spieszyć, by wspierać, to chcieć współpracować i współtworzyć. (9 czerwca 1991)

    EWANGELIA       J 6,1-15

    Jedynie Chrystus, „chleb żywy, który zstąpił z nieba”, może zaspokoić głód człowieka w każdej epoce oraz w każdym zakątku ziemi. Jednakże On nie chce tego czynić sam i dlatego -podobnie jak wtedy, gdy rozmnożył chleb – posługuje się uczniami. Ten cudowny znak stanowi symbol największej tajemnicy miłości, ponawiającej się codziennie we Mszy św.: poprzez wyświęconych szafarzy Chrystus ofiaruje w darze swoje Ciało i swoją Krew za życie ludzkości. A ci, którzy w sposób godny spożywają je przy Jego Stole, stają się żywymi narzędziami Jego obecności, miłości, miłosierdzia i pokoju. (10 czerwca 2004)

    NASZE GŁODY

    Człowiek współczesny odczuwa wielki głód: głód prawdy, sprawiedliwości, miłości, pokoju, piękna, ale nade wszystko głód Boga. „Powinniśmy być głodni Boga”- woła św. Augustyn. To, On, Ojciec niebieski, daje nam prawdziwy chleb! (29 lipca 1979)

  • komentarz do Liturgii Słowa na  XVI Niedzielę 22 lipca 2018

    komentarz do Liturgii Słowa na XVI Niedzielę 22 lipca 2018

    Jezus Chrystus jest moim Pasterzem
    XVI Niedziela Zwykła – ROK B

    Liturgia Słowa z ostatnich dwóch niedziel skupia się wokół tajemnicy Bożego posłannictwa. W Starym Testamencie Bóg wybierał proroków, a kiedy nadeszła pełnia czasów posyła obiecanego i zapowiadanego po wielokroć i to nawet w najdrobniejszych szczegółach swojego Syna. I Boży Syn przyszedł i przywrócił mieszkańcom tej ziemi utraconą Bożą bliskość, swoją krwią wymazując ludzką winę. Aby zaś dokonane dzieło jednania trwało, Chrystus zechciał powołać najpierw apostołów, a potem we współpracy z ludem Bożym wciąż dokonuje nowych powołań, „bo żniwo jest wielkie a robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby posłał robotników na żniwo swoje”.

    W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus zaczyna już przygotowywać uczniów, którzy dopiero co powrócili ze swojej pierwszej misji, na przyjęcie wielkiej tajemnicy wiary. Tą tajemnicą będzie Eucharystia. Patrząc na zmęczonych pierwszych misjonarzy Jezus mówi do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Św. Marek zaznacza, że „nawet na posiłek nie mieli czasu”. Posiłkiem dla ciała jest chleb. Dlatego Chrystus już za niedługo powie o sobie, że „Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”.

    Tymczasem może dziwić, że tak wielki tłum chodził za Jezusem, aby Go słuchać – a On wraz z uczniami oddala się „na miejsce pustynne osobno”. Jednak ludzie pragnący słuchać Jezusowych słów nie zniechęcają się. Szukają Chrystusa – tyle że na swój sposób, posługując się jedynie swoją intuicją, swoim tylko rozumowaniem, które w tym wypadku okazało się skuteczne, bo uprzedzili Chrystusa i oczekiwali już na Niego w miejscu, do którego On dopiero co przypłynął. Co znaczy więc „oddalenie się Jezusa”?

    Rozumiem dlaczego oddalił się od mieszkańców swojego miasta Nazaret, ponieważ chcieli Go strącić w przepaść. Albo innym razem doszło do takiej sytuacji wokół świątyni, że faryzeusze i uczeni w Piśmie chcieli Jezusa ukamienować – a On zniknął im sprzed oczu. Ale tu? Przecież mieli dobrą wolę. Chcieli Go słuchać. A mimo to Jezus oddalił się. Dlaczego? Takie pytanie stawiam przede wszystkim samemu sobie: w jaki sposób ja szukam Boga w moim życiu? I czy zdaję sobie sprawę, że na nic byłoby moje szukanie, gdyby równocześnie sam Jezus mnie nie odnajdywał?

    Jacek Salij pisze, że „jeśli szukam osoby, jeśli szukam jej naprawdę, znajdę ją tylko wówczas, kiedy dam jej szansę, żeby również ona mogła mnie szukać. Jednostronne narzucanie się osobie, którą kocham, zdradza jakiś egocentryzm, jakiś niedostatek mojej miłości. Choćby to był mój własny współmałżonek, choćby to było moje rodzone dziecko – moja miłość powinna zostawić przestrzeń, aby ta bardzo bliska mi osoba mogła się ubiegać również o mnie. Bo jeśli ja kocham naprawdę, to pragnę serdecznie, aby ten, kogo kocham, nie był egocentrykiem, aby ukształtowała się w nim bezinteresowność wobec innych. Fałszywa to miłość, jeśli osobę, którą kocham, czynię jednostronnym odbiorcą moich usług i poświęceń. Czasem w ten fałszywy sposób kochamy nasze własne dzieci i jeszcze rozczulamy się nad sobą, że z miłości do dziecka nie oszczędzamy samych siebie. Tymczasem trzeba by raczej zauważyć, że fałszywą miłością wychowuję moje dziecko na egoistę i człowieka nieszczęśliwego. Bo człowiek, który nie nauczy się prawdziwie kochać, nie może być człowiekiem szczęśliwym.”

    Ten tekst bardzo dobrze przybliża zrozumienie sensu: dlaczego Pan ukrywa swoje oblicze przed człowiekiem? Dlaczego pozwala się szukać? Bóg daje człowiekowi wciąż szansę właściwego odnalezienia. Szukanie w sposób jednostronny nie jest właściwe.

    W dzisiejszej Ewangelii Jezus jawi się jako dobry pasterz, który poprzez swoje oddalenie w gruncie rzeczy szuka pogubionych. Bo może być tak, że ja jestem blisko Pana Jezusa, że ja z wielkim zainteresowaniem słucham Jego nauki i nic z tego nie wynika. A to znaczy, że jestem nadal zabłąkaną owcą. Wtedy dopiero naprawdę odnajdę Boga w moim życiu kiedy zrozumiem, że Jezus Chrystus jest moim Pasterzem. Tak właśnie tłumaczy o. Salij: „Nie wystarczy słuchać Jego nauki, trzeba się nią żywić. Trzeba żywić się Jego wolą, Jego mocą zbawiającą człowieka, Jego Ciałem. Właśnie po to, żeby nas odnaleźć i wyprowadzić na te wspaniałe pastwiska, Jezus niekiedy pozornie się od nas oddala. Chce nas sprowokować, abyśmy szukali Go więcej niż dotychczas.”

    Jest taki wiersz Cyrila Egana, w którym pewien człowiek wciąż czegoś szukał. Pewnego dnia ktoś zapytał go czego on właściwie szuka. Odpowiedział, że szuka Boga. I dodał:

    „Nie mów mi, że znajdę Go w swoim sercu,
    (chociaż w jakimś sensie to prawda;)
    I nie mów mi, że znajdę Go w drugim człowieku,
    (chociaż w jakiejś mierze i to jest prawdą;)
    To, czego szukam – to Bóg
    Bóg, który wkracza we wszystkie wymiary człowieczeństwa.”

    Panie, ja wiem, że w sercu moim wciąż ma swoje miejsce niepokój. Drzemią w nim jak w ciemnych zaułkach przeróżne pożądania, pretensje i urazy powiększane przez własny egoizm.

    Dlatego tym bardziej proszę i wołam z mojego oddalenia – ulecz Dobry Pasterzu moje zranienia.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • SZESNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA  ROK B   22 lipca 2018

    SZESNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B 22 lipca 2018

    Cechą charakterystyczną nowej ludzkości odkupionej przez Chrystusa jest pełnia braterskiej miłości. Eucharystia jest bowiem w pełnym tego słowa znaczeniu sakramentem miłości, pojmowanej jako dar z siebie. Bez duchowego pokarmu, czerpanego z Ciała i Krwi Chrystusa, ludzka miłość pozostaje zawsze skażona egoizmem. Natomiast komunia z niebieskim Chlebem nawraca serca i wzbudza w nich zdolność miłowania tak, jak umiłował nas Jezus. (17 czerwca 2001)

    PIERWSZE CZYTANIE        ]r 23,1-6

    Słowami proroka Jeremiasza Bóg obiecuje swemu ludowi, że nie pozostawi go nigdy bez pasterzy, którzy zawsze będą go gromadzili i prowadzili: „Ustanowię zaś nad nimi (czyli nad moimi owcami) pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć”. Kościół  jako lud Boży nieustannie doświadcza spełniania się tej prorockiej zapowiedzi i z radością za to dziękuje Bogu. Wie, że to Jezus Chrystus jest żywym, najwyższym i ostatecznym wypełnieniem Bożej obietnicy. (Pastores dabo vobis, 1)

    DRUGIE CZYTANIE      Ef 2,13-18

    Prawdą zasadniczą, nie tylko doktrynalną ale równocześnie egzystencjonalną jest, że Eucharystia buduje Kościół, buduje jako autentyczną wspólnotę Ludu Bożego, jako zgromadzenie wiernych naznaczone tym samym znamieniem jedności, która była udziałem apostołów i pierwszych uczniów Pana. Eucharystia wciąż na nowo buduje tę wspólnotę i jedność. Zawsze zaś buduje ją i zawsze odradza na zbawczym zrębie ofiary samego Chrystusa przez to, że odnawia Jego śmierć krzyżową, za cenę której nas odkupił. (Redemptor hominis, 20)

    EWANGELIA     Mk 6,30-34

    W Ewangelii z dzisiejszej liturgii Jezus mówi do apostołów powracających z misji: “Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!”. Jezus i uczniowie, strudzeni nieustanną pracą wśród ludzi, potrzebowali czasem chwili spokoju. Ewangelia opowiada, że w rzeczywistości tłumy nie pozwoliły im zaznać upragnionego «wytchnienia». Niemniej wypoczynek zachowuje swoją wartość i istnieje potrzeba wykorzystywania czasu wolnego dla zdrowego odprężenia fizycznego, a zwłaszcza duchowego. We współczesnym społeczeństwie, pochłoniętym często przez gorączkową aktywność i bardzo konkurencyjnym, w którym dominuje logika produkcji i zysku, nierzadko ze szkodą dla człowieka, jest tym bardziej konieczne, aby każdy mógł korzystać z odpowiednich okresów wypoczynku, pozwalających odzyskać siły i zarazem odnaleźć właściwą równowagę duchową. (23 lipca 2000)

    RADOŚĆ I ŚWIĘTOŚĆ

    Za każdym razem, kiedy i gromadzimy się na Eucharystię, zostajemy umocnieni w świętości i odnowie i w radości. Radość i świętość są rzeczywiście niechybnym następstwem naszego zbliżenia się do Boga. Kiedy posilamy się chlebem życia, który z nieba zstąpił, wzrastamy w podobieństwie do naszego Zbawiciela zmartwychwstałego, który jest źródłem naszej radości, radości, która będzie udziałem całego narodu. Oby radość i świętość obfitowały zawsze w waszym życiu i kwitły w waszych domach. Oby Eucharystia była dla nas i dla całego Kościoła ośrodkiem waszego życia, źródłem waszej radości i świętości i drogą do życia wiecznego w Chrystusie Jezusie naszym Panu. (16 lutego 1981)

  • komentarz na XV Niedzielę zwykłą Rok B – 15 lipca 2018

    komentarz na XV Niedzielę zwykłą Rok B – 15 lipca 2018

    W Korei podczas ostatniej wojny w jednej z wiosek został ostrzelany katolicki Kościół. Figura Chrystusa, która stała na placu przed kościołem podczas strzelaniny została rozbita na wiele części.

    Grupa amerykańskich żołnierzy pomagała potem księdzu zebrać fragmenty figury, z których udało się złożyć prawie całą postać Chrystusa za wyjątkiem rąk. Zaproponowali więc księdzu, że polecą do Ameryki, aby zamówić nowe ręce. Ale ksiądz nie zgodził się.

    • Mam lepszą myśl – powiedział – zostawmy postać Chrystusa bez rąk. A na postumencie zrobimy napis: Przyjacielu, użycz mi swoich rąk.

    Ksiądz chciał w ten sposób wywołać refleksję u tych, którzy przechodząc, będą patrzeć na takiego Chrystusa, że oto Pan Bóg zechciał potrzebować naszych rąk, aby podnosiły tych, którzy upadli. Naszych nóg, aby szukały pogubionych. Naszych uszu, które słuchałyby samotnych i naszego głosu, który budziłby nadzieję.

    Ten obraz, myślę, że jest dobrym wprowadzeniem do rozważania dzisiejszego Słowa Bożego, w którym jest mowa o wybraniu, powołaniu i posłaniu. Pan Jezus powołuje Dwunastu i nie podaje żadnych wyjaśnień dlaczego akurat ci. I może dziwić, że właśnie wybrał takich zwyczajnych, niczym nie wyróżniających się ludzi. A gdyby im czegoś brakowało w wypełnianiu zleconej misji – Jezus zapewnia, że będzie im to dodane.

    Hans Urs von Balthasar komentując ten tekst pisze: „Jednego brak im na pewno – i to właśnie otrzymują w chwili rozesłania – prawa głoszenia królestwa Bożego wraz z władzą nad duchami nieczystymi, co jest możliwe tylko wówczas, gdy posiadamy Ducha Świętego, który rozprzestrzeniając się, ogranicza sferę działania duchów nieczystych. Ponieważ otrzymują te rzeczy od Jezusa w darze, przeto żąda się od nich, by nie dodawali do tego własnych pomocy i środków perswazji; to dlatego nie mają zabierać ze sobą ani torby, ani chleba, ani pieniędzy, ani ubrań na zmianę, nie mają też upatrywać wygód, jeśli chodzi o dach nad głową. Zaś zlecona im misja ogranicza się do głoszenia, wzywania do nawrócenia, bez wymogu osiągnięcia sukcesu. Jeśli ich słowa nie odniosą skutku, nie ich to sprawa, wówczas mają po prostu ruszyć dalej”… Sama bowiem prawda ewangeliczna jest najbardziej przekonywająca.

    Dzisiejsze I Czytanie z Księgi proroka Amosa pokazuje Bożego wysłannika ze Starego Testamentu. Bowiem Bóg w każdym czasie zleca konkretne zadania. Za panowania króla Jerobama II, około 750 roku przed narodzeniem Chrystusa, Królestwo Izraela miało okres materialnej prosperity. I szerzyła się wtedy również niesprawiedliwość społeczna, wyzysk biednych. Moralna korupcja poszerzała swoje kręgi. Właśnie w taki czas Bóg wybiera i posyła proroka Amosa, który sam jest zdziwiony, że ma iść, aby głosić prawdę o Bogu i o ludzkich sprawach: „Nie jestem prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan”. Jego przepowiadanie spowodowało, że skazany został na wygnanie: „ Widzący, idź, uciekaj sobie do ziemi Judy”.

    A kiedy nadeszła pełnia czasów, Bóg posyła swego Syna Jezusa Chrystusa, który z kolei powołuje galilejskich rybaków. Ani prorocy Starego Testamentu, ani Apostołowie nie pragnęli tej misji, nie wybierali jej sami; zostali po prostu postawieni na tej drodze. I pomimo zaskoczenia szli – byli posłani.

    Ten proces wciąż trwa poprzez wieki, poprzez kraje i tak Boże przesłanie dociera do ludzkich serc.

    Ojciec św. Jan Paweł II w Encyklice Misja Zbawiciela napisał zaraz na wstępie: „Wiara bowiem umacnia się, gdy jest przekazywana.”

    Wtedy ile odnajduje się przestrzeni w swoim sercu i w życiu społecznym, które stały się na powrót zupełnie sprofanowane i to nie tylko pod wpływem czasu.

    Jak to dobrze, że Boża ręka wciąż dotyka ludzkich ramion. I ci co są wolni od wewnętrznego oporu na pewno czują to dotknięcie i słyszą skierowane do nich słowo: „Idź, prorokuj do narodu mego”. Tak stają się posłanymi.

    Cyprian Norwid genialnie ujął poezją teologię takiej osoby przez Boga dotkniętej:

    „Duchowny gdzieżby, o promiennym czole
    I nie porywacz dusz intryg kleszczami,
    Lecz na pokory zasłanym popiele
    Z oczyma rzeczy przyszłych feniksami
    A od kochania cały w swym aniele,
    Poufny nawet srogi słów światłością
    Którego moc jest niemoc, niemocnością,
    Którego cichość jak olejek wonny
    A głośność jako wóz potwornokonny
    Z świętego Jana patmosowych mocy
    Którego wzrusza nawet kształt i wzięcie,
    Którego prostość jest jako obłocy
    Na uciszonym niebie o północy
    A drzwi jako zastygłe pieczęcie,
    A okno ptactwu przystępne głodnemu,
    Widzeniom dobrym i słońcu wschodniemu”.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • XV Niedziela Rok B – 15 lipca 2018

    Kościół, odczuwając i przeżywając naglącą dziś potrzebę nowej ewangelizacji, nie może uchylać się od stałej misji niesienia Ewangelii ludziom, milionom mężczyzn i kobiet, którzy do tej pory nie znają Chrystusa, Odkupiciela człowieka. Właśnie to jest zadaniem specyficznie misyjnym, które Jezus powierzył i codziennie na nowo powierza swojemu Kościołowi. Wkład świeckich, którzy zresztą nie zawiedli na tym polu, jawi się dziś coraz wyraźniej jako nieodzowny i cenny. Wezwanie Pana Jezusa: „Idźcie na cały świat” stale znajduje oddźwięk we wspaniałomyślnej postawie wielu osób świeckich, gotowych porzucić dotychczasowe życie, wykonywaną pracę, własny region czy ojczyznę, by udać się – przynajmniej na jakiś czas – na tereny misyjne, (Christifideies laici, 35)

    PIERWSZE CZYTANIE      Am 7,12-15

    Wszyscy musimy zgodnie nieść światu świadectwo o Jezusie Chrystusie, Synu Boga żywego, który powstał z martwych i objawił wszystkim ludziom oblicze jedynego Boga. Wszyscy chrześcijanie są wezwani do wypełnienia tego zadania zgodnie ze swym powołaniem. Nakaz ewangelizacji wymaga od chrześcijan, by zbliżali się do siebie wzajemnie i wspólnie działali: ewangelizacja i jedność, ewangelizacja i ekumenizm są ze sobą nierozerwalnie związane. (22 czerwca l996)

    DRUGIE CZYTANIE     Ef 1.3-14

    Pierwsze podstawowe dane, które dostarczają nam Księgi Święte Starego i Nowego Testamentu, dotyczą miłosierdzia Boga i Jego przebaczenia. W Psalmach i w przepowiadaniu Proroków imię miłosierny jest tym imieniem, które chyba najczęściej jest przypisywane Panu, wbrew uparcie powielanemu schematowi, wedle którego Bóg Starego Testamentu przedstawiany jest przede wszystkim jako Bóg surowy i karzący. Tak więc wśród Psalmów długi wywód sapiencjalny, czerpiąc z tradycji Wyjścia, przypomina łaskawe działanie Boga pośród swego ludu. Działanie to, choć przedstawione w formie antropomorficznej, jest bodaj jedną z najbardziej wymownych starotestamentalnych proklamacji miłosierdzia Bożego. (Reconciliatio et paenitentia, 29)

    EWANGUA      Mk 6,7-13

    Pierwsze rozesłanie apostołów (por. Mt 10, 5; Mk 6, 7; Łk 9,1-2) znajduje pełnię w misji, którą Jezus powierza im po Zmartwychwstaniu, w momencie Wniebowstąpienia. Są to słowa, które zachowują w pełni swoją aktualność: “Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. (Mt28, 18-20). Ta misja apostolska znalazła swoje uroczyste potwierdzenie w dniu wylania Ducha Świętego w Pięćdziesiątnicę. (Pastores gregis, 9)

    NAKAZ MISYJNY ZAWSZE AKTUALNY

    Jak nigdy dotąd, Kościół ma dziś możliwość niesienia Ewangelii, świadectwem i słowem, do wszystkich ludzi i do wszystkich narodów. Widzę świt nowej epoki misyjnej, która stanie się okresem promiennym i bogatym w owoce, jeśli wszyscy chrześcijanie, a w szczególności misjonarze i młode Kościoły, odpowiedzą z wielkodusznością i świętością na wołania i wyzwania naszych czasów. (Redemptoris missio, 92)

  • XIV NIEDZIELA Rok B – 8 lipca 2018

    Nasze czasy, w których ludzkość jest w fazie przemian i poszukiwań wymagają ożywienia działalności misyjnej Kościoła. Horyzonty i możliwości misji poszerzają się i my, chrześcijanie, jesteśmy przynaglani do odwagi apostolskiej opartej na ufności pokładanej w Duchu. (Redemptoris missio, 30)

    PIERWSZE CZYTANIE        Ez 2,2-5

    Udział w prorockim urzędzie Chrystusa uprawnia i zobowiązuje świeckich do tego, by z wiarą przyjęli Ewangelię i głosili ją słowem i czynem, demaskując śmiało i odważnie wszelkie przejawy zła. (Christifideles laici, 14)

    DRUGIE CZYTANIE      12 Kor 12,7-10

    Okazywanie macierzyńskiej dobroci Kościoła tym wszystkim, którzy aktualnie nie spełniają obiektywnych warunków wymaganych przez Sakrament Pokuty, pomoc płynącą z ich aktów pobożności pozasakramentalnych, ich szczery wysiłek zachowania łączności z Bogiem, uczestnictwo we Mszy Św., częste odmawianie aktów wiary, nadziei, miłości i żalu w sposób możliwie najdoskonalszy, może przygotować im drogę do pełnego pojednania w godzinie, którą zna jedynie Opatrzność. (Reconciliatio et paenitentia, 34)

    EWANGELIA        Mk 6,1-6

    Stoimy dziś w sytuacji religijnej znacznie zróżnicowanej i zmiennej: narody są w fazie przemian; rzeczywistości społecznej i religijnej, które niegdyś były jasne i określone, dziś przeobrażają się w sytuacje złożone. Wystarczy pomyśleć o niektórych zjawiskach, takich jak urbanizacja, masowe migracje, przemieszczanie się uchodźców, dechrystianizacja krajów od dawna chrześcijańskich, zaznaczający się znaczny wpływ Ewangelii i wartości ewangelicznych w krajach o znacznej większości niechrześcijańskiej, ale też mnożenie się mesjanizmów i sekt religijnych. Ta radykalna zmiana sytuacji religijnych i społecznych utrudnia konkretne zastosowanie pewnych rozróżnień i kategorii. (Redemptoris missio, 32)

    ODWAGA I GORLIWOŚĆ

    Dziś Kościół musi stawić czoło innym wyzwaniom, kierując się ku nowym horyzontom zarówno w pierwszej misji wśród narodów, jak i w nowej ewangelizacji ludów, którym Chrystus był już przepowiadany. Dziś od wszystkich chrześcijan, od wszystkich Kościołów partykularnych i od Kościoła powszechnego wymaga się tej samej odwagi, jaka pobudzała misjonarzy przeszłości, tej samej gotowości do słuchania głosu Ducha Świętego. (Redemptoris missio, 30)