Author: ks. Marian Łękawa SAC

  • sobota 8 września 2018 NARODZENIE NMP

    sobota 8 września 2018 NARODZENIE NMP

    NARODZENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

    To święto maryjne jest głęboko zakorzenione w pobożności i w sercach wiernych, którzy patrzą na Najświętszą Maryję Pannę z gorącą ufnością i głęboką nadzieją, świadomi, że w zamysłach Bożych narodzenie (Najświętszej Maryi Panny) dało konkretny początek tym zbawczym wydarzeniom, w których Maryja miała być ściśle związana z Synem. (9 września 1981)

    PIERWSZE CZYTANIE         Mi 5, 1- 4a

    Te słowa (o Betlejem) wyrażają oczekiwanie na narodziny pełne mesjańskiej nadziei, które raz jeszcze uwypuklają rolę matki: to przedziwne wydarzenie, niosące radość i zbawienie, jednoznacznie na nią wskazuje i ją wywyższa. Dziewicze macierzyństwo Maryi zostało przygotowane w szerszym sensie przez łaskę, jaką Bóg okazał pokornym i ubogim. (31 stycznia 1996)

    DRUGIE CZYTANIE      Rz 8,28-30

    Mając przekonanie, że poprzez historię spełniają się zamiary Opatrzności nie możemy nigdy poddawać się zniechęceniu. Całkowite spełnienie Królestwa nastąpi dopiero na końcu czasów, ale prawdziwa droga ku Królestwu, na każdym etapie historii, jest rzeczą, którą można i trzeba realizować na ziemi, na tym świecie, w historii. By to dążenie ku Królestwu mogło się urzeczywistnić, chrześcijanie winni nie tylko modlić się, ale starać się o to niestrudzenie i pracować. (19 marca 1985)

    EWANGELIA     Mt 1,1-25

    Wyjątkowość Maryi wynika także z rodowodów, o których mówią Mateusz i Łukasz. Ewangelia według Mateusza rozpoczyna się zgodnie ze zwyczajem żydowskim od rodowodu Jezusa i wychodząc od Abrahama podaje kolejne pokolenia w linii męskiej. Mateusz w istocie stara się uwydatnić, poprzez ojcostwo Józefa, w świetle prawa, pochodzenie Jezusa od Abrahama i Dawida, a co za tym idzie – udowodnić, iż przysługuje Mu tytuł Mesjasza. Jednakże wyliczenie przodków kończy się następująco: “Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem”. Tak więc uwydatnione zostaje nie ojcostwo, ale samo macierzyństwo. (28 stycznia 1987)

    ŚWIETLANY ZNAK BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

    Specjalny przywilej przyznany przez Boga „całej świętej” pozwala nam podziwiać wspaniałe rzeczy, jakich dokonała w Jej życiu łaska. Przypomina nam on również, że Maryja zawsze i w pełni należała do Pana oraz że żadna niedoskonałość nie naruszyła nigdy doskonałej harmonii pomiędzy Nią a Bogiem. Jej ziemski los znamionuje stały i głęboki wzrost wiary, nadziei i miłości. Dlatego też Maryja jest dla wiernych świetlanym znakiem Bożego Miłosierdzia i bezpiecznym przewodnikiem ku szczytom doskonałości ewangelicznej i świętości. (19 czerwca 1996)

  • komentarz do Słowa Bożego na XXII Niedzielę zwykłą 2 września 2018

    komentarz do Słowa Bożego na XXII Niedzielę zwykłą 2 września 2018

    Dzisiejsza Ewangelia według św. Marka rozpoczyna się od przekazu: „Zebrali się u Jezusa faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy.” Niestety, ta wielka szansa spotkania, jaka była im dana, została całkowicie zmarnowana, bowiem na przeszkodzie stanęło ich oburzenie i zgorszenie: Jak to, uczniowie Jezusa nie przestrzegają pobożnych przepisów! Od razu i jednoznacznie wydali swój osąd.

    Pan Jezus przestrzega nie tylko faryzeuszy, ale każdego, kto jest skłonny jedynie do zachowania litery prawa, nie zaś jego ducha. Formalista zawsze będzie osądzał drugich, którzy postępują inaczej niż on. Nawet posunie się aż do wykluczenia „tych inaczej zachowujących się” ze swojego kręgu.

    Człowiek często ulega takiej pokusie, że stawia jakiś ludzki zwyczaj, choćby i czcigodny, nie tylko na równi z Bożym przykazaniem, ale nawet i ponad. Stąd słowa Jezusa: „Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”.

    Formacyjnym okresem, bardzo ważnym dla człowieka jest jego rodzinny dom, w którym się urodził i wzrastał. Każdy człowiek jest wychowywany w jakiejś hierarchii wartości. Bywa i to wcale nie rzadko, że rodzice przekazują system wartości bez żadnego rozróżnienia. Z jednakowym naciskiem podkreślają dziecku: Umyj nogi, zmów pacierz, przynieś chleb, idź do kościoła, idź do szkoły, nie bij siostry, wymnij rękę z kieszeni i tak dalej. Również katecheci mają taki uroczy sposób prowadzenia katechezy, gdzie z tygodnia na tydzień wszystko na katechezie jest najważniejsze: Wiecie dzieci, najważniejsze jest, żebyście mówili tylko prawdę. W następnym tygodniu: Dzieci, najważniejsze jest, żebyście w niedzielę poszli do kościoła. W następnym, żebyście byli zawsze czysto ubrani. Wszystko jest najważniejsze. A to jest oczywista nieprawda. Bo nie wszystko jest najważniejsze. Są rzeczy jedne ważniejsze, a inne mniej ważne. Dziecko, któremu przekaże się w niewłaściwy sposób hierarchię wartości, bardzo szybko w procesie przewartościowywania, jeśli jakąś wartość nie przyjmie, to wtedy zacznie poddawać w wątpliwość wszystkie inne wartości. Tak dzieje się często z darem łaski wiary. Młody człowiek jeśli nie przyjmie jej na swój własny rachunek, to wtedy wiara – o ile pozostanie w jego życiu, będzie tylko „szacownym spadkiem” po rodzicach, która będzie jedynie przechowywana i to nawet z dużym sentymentem. A wtedy zdarza się, że te religijne zwyczaje wyniesione z rodzinnego domu urastają do rangi dużo większej niż nawet Dekalog.

    Albo – są tacy rodzice, że do czasu tylko I Komunii św. mówi się w ich domu o Panu Bogu – oczywiście na poziomie ich dzieci. Później – najważniejsze staje się już tylko wykształcenie, bo chodzi o przyszłość ich własnych dzieci, żeby były dobrze urządzone, żeby miały dobrą pozycję. Zabezpieczyć się. Ubezpieczyć się. I w takim środowisku wzrasta młody człowiek, w którym liczy się tylko intelekt, bystrość umysłu, zaradność, spryt, umiejętność lawirowania…

    W rozmowach o dzieciach z jakim zachwytem podkreśla się: O, to dziecko jest bardzo zdolne! A jak rzadko zwraca się uwagę – czy ma ono dobre serce? Właśnie, w dzisiejszym Słowie Bożym chodzi o ludzkie serce. Jezusowe skarga: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem daleko jest ode mnie” – czy nie wywołuje we mnie niepokoju?

    Jest takie opowiadanie o pewnym mistrzu, który zadał pytanie swoim uczniom: „Jakiej rzeczy powinno się najbardziej w życiu unikać?”

    • Złego spojrzenia – odpowiedział pierwszy.
    • Zdradliwego przyjaciela – powiedział drugi.
    • Złego sąsiada – dodał trzeci.
    • Złego serca – odezwał się czwarty.

    Mistrzowi najbardziej spodobała się ostatnia odpowiedź, ponieważ w niej mieściły się wszystkie pozostałe. Wtedy postawił następne pytanie: „O co najbardziej w życiu trzeba zabiegać?”

    • O dobre spojrzenie – odpowiedział pierwszy.
    • O wiernego przyjaciela – powiedział drugi.
    • O dobrego sąsiada – dodał trzeci.
    • O dobre serce – odezwał się czwarty.

    Mistrz znowu uznał ostatnią odpowiedź za najlepszą, ponieważ w niej mieszczą się wszystkie pozostałe.

    Serce jest w człowieku najważniejsze. Powiedzieć o kimś: On nie ma serca! Albo: Ma zimne serce! – jest rzeczą najbardziej oskarżającą. Zaś największe uznanie zyskuje człowiek, kiedy mówimy o nim: On ma serce. Albo: Ma dobre, troskliwe, miłujące serce.

    Dziś tak wiele uwagi poświęca się ekologii, bo środowisko jest zanieczyszczone, a więc woda, powietrze, żywność. A tymczasem największym zanieczyszczeniem dla człowieka jest zło. To zło, które wychodzi z ludzkiego serca zanieczyszcza coraz szersze kręgi, kręgi w których odbywają się ludzkie spotkania. Jak często dla wielu chrześcijan Boże przykazania, jeżeli są widoczne, to jawią się jedynie tylko jako same nakazy i zakazy. O. Jacek Salij zwraca uwagę dlaczego tak się dzieje: „Zapewne nie ma w tobie jeszcze wewnętrznego upodobania dla dobra, na którego straży stoi Boże przykazanie. A w takim przypadku przykazanie Boże, nawet jeśli powstrzymuje cię przed złem, to tak jak kaganiec nałożony na złego psa. Zatem, bracia i siostry, usłyszmy dzisiaj, że Bóg nas wzywa do tego, abyśmy mieli upodobanie w dobru, jakie On nam nakazuje. Wówczas zachowywanie Bożych przykazań będzie spontaniczną radością naszych serc.”

    Moja kolejna możliwość, która jest mi dana, że mogę spotkać się z Jezusem w Eucharystii – oby nie była we mnie zmarnowana. Wołam więc z głębi mojego serca, bo czuję wielką potrzebę, abyś Panie moje serce przemienił. Bo wtedy z takiego nawróconego serca rodzą się owoce Ducha, które św. Paweł wylicza: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.”

    ks. Marian Łękawa SAC

  • XXII NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B 2 września 2018

    XXII NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B 2 września 2018

    DWUDZIESTA DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA

    Prawdę o naszym zjednoczeniu z Chrystusem eucharystycznym poświadczamy, jeżeli naprawdę miłujemy naszego bliźniego, mężczyzn i kobiety; przez sposób, w jaki traktujemy innych, zwłaszcza nasze rodziny: mężów i żony, dzieci i rodziców, braci i siostry. Poświadczamy ją wysiłkiem, jaki rzeczywiście podejmujmy lub go nie podejmujemy aby pojednać się z naszymi wrogami, przebaczyć tym, którzy nas krzywdzą lub obrażają. Poświadczamy ją, jeżeli w życiu praktykujemy to, czego uczy nas wiara. Powinniśmy zawsze pamiętać o tym, co powiedział Jezus: Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. (29 września 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE          Pwt 4, 1-2.6-8

    Wolą Bożą jest, abyśmy zachowywali przykazania, czyli prawo Boże dane Izraelowi za pośrednictwem Mojżesza na Górze Synaj. Dane wszystkim ludziom. Znamy te przykazania. Wielu z was powtarza je codziennie w modlitwie. Jest to bardzo piękny i pobożny zwyczaj. Oto zrąb moralności dany człowiekowi przez Stwórcę. Dekalog dziesięciu Bożych słów wypowiedzianych z mocą na Synaju i potwierdzonych przez Chrystusa w Kazaniu na Górze w kontekście ośmiu błogosławieństw. Stwórca, który jest zarazem najwyższym prawodawcą, wpisał w serce człowieka cały porządek prawdy. Porządek ten warunkuje dobro i ład moralny, i przez to jest podstawą godności człowieka stworzonego na obraz Boży. Przykazania zostały dane dla dobra człowieka, dla jego dobra osobistego, rodzinnego i społecznego. One są naprawdę drogą dla człowieka. (6 czerwca 1999)

    RUGIE CZYTANIE        Jk 1,17-18.21b-22.27

    Mamy obowiązek żyć w historii, ramię w ramię z naszymi współczesnymi, dzieląc ich lęki i nadzieje, ponieważ chrześcijanin jest i powinien być w pełni człowiekiem swoich czasów. Nie może uciekać w inny wymiar, ignorując dramaty swojej epoki, zamykając oczy i serca na niepokoje, które przenikają naszą egzystencję. Przeciwnie – choć nie jest „z” tego świata, zanurza się „w” tym świecie każdego dnia, gotów spieszyć tam, gdzie trzeba dopomóc bratu, otrzeć łzy, odpowiedzieć na wołanie o pomoc. Z tego będziemy sądzeni! (Orędzie na XI Światowy Dzień Młodzieży)

    EWANGELIA         Mk 7,1-8.14-15.21-23

    Pismo Święte jest wielkim zapisem na temat szukania i znajdowania Boga. Uczy zarazem, jak człowiek winien zbliżać się do Boga, jakie warunki winien spełnić, ażeby tego Boga spotkać, ażeby Go poznać i z Nim się zjednoczyć. Jednym z tych warunków jest właśnie czystość serca. Czym ona jest? Mieć serce czyste to być nowym człowiekiem, przywróconym przez odkupieńczą miłość Chrystusa do życia w komunii z Bogiem a także z całym stworzeniem – tej komunii, która jest jego pierwotnym przeznaczeniem. Czystość serca jest przede wszystkim darem Boga. Chrystus dając się człowiekowi w sakramentach Kościoła zamieszkuje w sercu człowieka i rozjaśnia to serce «blaskiem Prawdy”. Tylko ta Prawda, którą jest Jezus Chrystus zdolna jest oświecić rozum, oczyścić serce i ukształtować ludzką wolność. Bez zrozumienia i przyjęcia Prawdy gaśnie wiara. Człowiek traci widzenie sensu spraw i wydarzeń, a jego serce szuka nasycenia tam, gdzie go znaleźć nie może. Dlatego czystość serca to przede wszystkim czystość wiary. (12 czerwca 1999)

    EUCHARYSTIA I DUCH CHRZEŚCIJAŃSKI

    Nasze pełne uczestnictwo w Eucharystii jest prawdziwym źródłem ducha chrześcijańskiego, którego pragniemy widzieć w naszym życiu osobistym i we wszystkich przejawach życia społecznego. Gdziekolwiek wykonujemy swoją pracę, w polityce, w gospodarce, w kulturze, na polu społecznym lub naukowym – niezależnie, jakie jest, nasze zajęcie – Eucharystia jest wyzwaniem dla nas i naszego codziennego życia. (29 września 1979)

  • 26.VIII – Uroczystość NMP Częstochowskiej

    26.VIII – Uroczystość NMP Częstochowskiej

    Tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego napisał Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski w czasie swojego uwięzienia w Komańczy. Śluby zostały złożone przez Naród polski 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze. To zobowiązania wszystkich Polaków względem Matki Najświętszej.

    Wielka Boga – Człowieka Matko! Bogarodzico – Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

    Królowo świata i Polski Królowo!

    Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zostałaś Królową Polski,oto my, dzieci Narodu polskiego i Twoje dzieci, krew z krwi przodków naszych, stajemy znów przed Tobą, pełni tych samych uczuć miłości, wierności i nadziei, jakie ożywiały ongiś ojców naszych.

    Królowo Polski – przyrzekamy!

    My, biskupi polscy i królewskie kapłaństwo, lud nabyty zbawczą krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do tronu Twego, Pośredniczko łask wszelkich, Matko miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia. Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.

    Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli. Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś była nam Dziewicą Wspomożycielką wśród chwały i wśród straszliwych klęsk tylu potopów.

    Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy Ślubów i przyrzeczeń ojców naszych.

    Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.

    KRÓLOWO POLSKI! ODNAWIAMY DZIŚ ŚLUBY PRZODKÓW NASZYCH I CIEBIE ZA PATRONKĘ NASZĄ I ZA KRÓLOWĄ NARODU POLSKIEGO UZNAJEMY.

    Zarówno siebie samych, jak wszystkie ziemie polskie i wszystek Lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie. Wzywamy pokornie Twojej pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, Chrześcijańskiej Przedniej Straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko, Dziewico, przed obliczem Boga na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim pod opieką Najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.

    Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego życia. Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą niebios dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię pod przewodem Kościoła katolickiego –do Ojczyzny wiecznej.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb  Narodu.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Matko Chrystusowa i Domie złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne. Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym. Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    Królowo Polski! Ponawiamy Śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie. Bogarodzico – Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy. Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.

    Przyrzekamy Ci iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

    [Lud mówi:] Królowo Polski – przyrzekamy!

    W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązują do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski.

    W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących i okazałaś światu Słońce sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego. Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią.

    Przyjm nasze przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy naszą przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko, co miłujemy w Bogu. Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemię polską do bram Ojczyzny niebieskiej. A na progu nowego życia sama okaż nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Amen.

    JASNA GÓRA, 26 SIERPNIA 1956 R.

  • 26.VIII –  Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ

    26.VIII – Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ

    Uroczystość NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY CZĘSTOCHOWSKIEJ   26 sierpnia

    Przyzwyczaili się Polacy wszystkie niezliczone sprawy swojego życia, różne jego momenty ważne, rozstrzygające, chwile odpowiedzialne, jak wybór drogi życiowej czy powołania, jak narodziny dziecka, jak matura, czyli egzamin dojrzałości, jak tyle innych… wiązać z tym miejscem, z tym sanktuarium. Przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce – Tej, która tutaj nie tylko ma swój Obraz, swój Wizerunek, jeden z najbardziej znanych i najbardziej czczonych na całym świecie – ale która tutaj w jakiś szczególny sposób jest. Jest obecna. Jest obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła – uczy Sobór. Jest obecna dla każdego i dla wszystkich, którzy do Niej pielgrzymują… choćby tylko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem życia, jeśli inaczej nie mogą. Przyzwyczaili się do tego Polacy. (4 czerwca 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE     Prz 8,22-35

    Przez dar z samej siebie Maryja uczestniczy w pełni w realizacji zamysłu Boga, który oddaje się światu. Przyjmując i rozważając w swym sercu wydarzenia nie zawsze dla Niej zrozumiałe, staje się wzorem dla wszystkich, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je, i zasługuje na tytuł „Stolicy Mądrości”. Tą Mądrością jest sam Jezus Chrystus, Odwieczne Słowo Boga, który objawia i doskonale wypełnia wolę Ojca. Maryja zaprasza każdego człowieka do przyjęcia tej Mądrości. Także do nas kieruje polecenie, które podczas uczty w Kanie Galilejskiej wydała sługom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie”. (Veritatis splendor, 120)

    DRUGIE CZYTANIE       Ga 4,4-7

    Chrystus jest Synem Bożym – i przychodzi nam dawać przybrane synostwo. Otrzymując w mocy Ducha Świętego godność synów Bożych, w mocy tegoż Ducha mówimy do Boga: „Ojcze”. Jako synowie de możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie W sobie dziedzictwo wolności. (I19 czerwca 1983)

    EWANGELIA      J 2,1-11

    Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim czytając zapis Ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej. Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Rzecz bowiem dzieje się u początku nauczania Syna Maryi, u początku Jego publicznej działalności w Galilei. Wydarzenie ewangeliczne kojarzy się nam naprzód z samym tysiącleciem chrztu. To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez chrzest, u początku naszych dziejów, Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak o tym mówią liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń Bogurodzica. W roku 1382 – 83 odsłania się w dziejach naszych jakby nowy kształt owego zaproszenia. Obraz Jasnogórski przynosi z sobą nowy znak obecności Matki Jezusa. Rzec można, że i sam Chrystus zostaje w nowy sposób zaproszony w nasze dzieje. Zostaje zaproszony, aby okazywał swoją zbawczą moc tak, jak po raz
 pierwszy okazał w Kanie Galilejskiej. Zostaje zaproszony, aby synowie i córki polskiej ziemi znajdowali się w zasięgu zbawczej mocy Odkupiciela świata. (19 czerwca 1983)

    RYS MACIERZYŃSKI POLSKIEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA

    W Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług weselnego przyjęcia: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Począwszy od 1382 roku staje Maryja wobec synów i córek tej ziemi, wobec całych pokoleń, i powtarza te same słowa. Na tej drodze Jasna Góra staje się szczególnym miejscem ewangelizacji. Słowo Dobrej Nowiny uzyskuje tutaj jakąś wyjątkową wyrazistość, a równocześnie zostaje jakby zapośredniczone przez Matkę. Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się z wydarzeniem Kany Galilejskiej. (19 czerwca 1983)

  • DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA   19 sierpnia 2018

    DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA 19 sierpnia 2018

    DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA

    Człowiek nie może być prawdziwie wolny, jak tylko przez miłość. Miłość Boga nade wszystko i miłość ludzi: braci, bliźnich, rodaków… Tego właśnie uczy nas Chrystus, który do końca umiłował. O tym mówi Eucharystia – najświętsze dziedzictwo przybranych dzieci. (13 czerwca 1987)

    PIERWSZE CZYTANIE          Prz 9,1-6

    Głębia objawionej mądrości rozrywa ciasny krąg schematów myślowych, do których przywykliśmy, a które absolutnie nie są w stanie należycie jej wyrazić. (Fides et ratio, 23)

    DRUGIE CZYTANIE            Ef 5,15-20

    Trzeba odkryć i stale przeżywać piękno modlitwy oraz liturgii.  Należy modlić się do Boga nie tylko wypowiadając poprawne formuły teologiczne, ale również w sposób piękny i godny. Znaczące jest w tym kontekście wezwanie zawarte w Liście do Efezjan, by unikać wszystkiego, co jest przesadne i niestosowne, i napełniać usta czystym brzmieniem hymnów liturgicznych. (26 lutego 2003)

    EWANGELIA             J 6,51-58

    W synagodze w Kafarnaum Jezus mówi jasno: „Ciało” i „Krew”, “spożywać” i „pić”, chociaż wiedział, że drażni wrażliwość i mentalność Żydów. Czyli Jezus mówi o swojej Osobie rzeczywistej, całkowitej, nie symbolicznej, i daje do zrozumienia, że jest to Jego ofiara poświęcenia, która urzeczywistni się po raz pierwszy na Ostatniej Wieczerzy, wyprzedzając mistycznie Ofiarę Krzyża, i będzie przekazywana przez wszystkie wieki za pośrednictwem Mszy świętej. Jest to tajemnica wiary, przed którą możemy jedynie klęknąć w uwielbieniu, w milczeniu, w podziwie. (19 sierpnia 1979)

    EUCHARYSTIA I CYWILIZACJA MIŁOŚCI

    Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, tylekroć bardziej jeszcze jednoczymy się z Chrystusem, a w Nim – z wszystkimi ludźmi, więzią doskonalszą od jakiegokolwiek zjednoczenia w porządku natury; zjednoczonych rozsyła na cały świat, abyśmy poprzez wiarę i czyny na rzecz innych dawali świadectwo Bożej miłości, przygotowując przyjście Jego królestwa i antycypując je, choć jeszcze w cieniu obecnego czasu. Budujemy w ten sposób cywilizację miłości. Cywilizację, która – oparta na fundamencie miłości do ludzi nas otaczających, naszych bliźnich – przekształci struktury i cały świat. (15 maja 1988)

  • komentarz na XX Niedzielę zwykłą  19 sierpnia 2018

    komentarz na XX Niedzielę zwykłą 19 sierpnia 2018

    Przygotowania do objawienia się Jezusa
    Chrystusa
    XX Niedziela Zwykła – ROK B

    Zakonna siostra, głodna i zmęczona, dotarła w końcu do obozu dla uciekinierów w północnym Sudanie, w którym schronienie znajdowali przejściowo uciekinierzy z Etiopii. Przy ognisku stał na straży szczupły, blady, młody żołnierz. Jego zadaniem było pilnowanie bramy. Kiedy władze obozu sprawdzały dokumenty zakonnicy – ona usiadła na skraju drogi, aby trochę odpocząć. Młody żołnierz zamknął bramę i podszedł do niej. Ze swojej torby wyjął chleb i podał jej. A ona odłamała kawałek i resztę mu oddała.

    Kiedy tak siedziała, ciesząc się tym gestem przełamywania chleba, wyjęła ze swojej kieszeni brewiarz. Żołnierz znowu podszedł do niej. Usiadł obok i rozłożył przed sobą kilka kartek z Koranu. Nie rozumiał ani słowa po angielsku, a zakonnica nie rozumiała ani słowa w jego ojczystym dialekcie. Ale – jak później opowiadała – łamanie chleba, a potem wspólna modlitwa – to było jak kawałek drogi przebytej razem, jak wędrowanie do centrum życia …

    Co to znaczy dla człowieka centrum życia? Jak je opisać? Jak je przybliżyć i do siebie i do tych, z którymi idę?

    Tym centrum jest po prostu Jezus obecny w swoim Słowie i w Eucharystii.

    Minionej niedzieli doświadczenie proroka Eliasza było zapowiedzią prawdziwego pokarmu, który da Bóg. Rozumiem proroka, który przeżywał lęk. Wiem dlaczego zamknął się w sobie. Przez swoją zbytnią aktywność żył w obawie i bał się, aby znowu nie przeżywać kolejnej porażki. Ale z tego stanu Pan Bóg wyprowadza go stopniowo. Najpierw kładzie u jego wezgłowia pokarm, bowiem Eliasz ma jeszcze przed sobą długą drogę. W Biblii wyrażenie „czterdzieści dni i czterdzieści nocy” ma bardzo głębokie znaczenie. Między innymi jest nią cierpliwość, w którą trzeba się uzbroić, żeby iść przez pustynię. Potrzeba powrotu do źródła. Ujście rzeki ma wygląd często błotnisty. Jest niekształtnym rozlewiskiem. Dlatego, chcąc poznać smak prawdziwej wody – trzeba iść do miejsca, skąd ta rzeka wypływa. Niecierpliwy człowiek uzna to za stratę czasu. A tymczasem Boże Światło przychodzi jak oświetlenie neonowej lampy. Takiego porównania używa ks. Ludwik Evely pisząc, że „jest pewna przerwa między chwilą przekręcenia kontaktu a momentem, gdy światło zabłyśnie. Jeżeli się niecierpliwimy, jeżeli nie znosimy tego, aby trwać wiernie w ciemności, jak długo trzeba, jeżeli odwracamy się na pięcie ze złością mówiąc: ‘Nic tu nie da się zrobić’ – Bóg nie będzie mógł nas oświecić. Nie trzeba zamykać kontaktu, ani się podniecać. Ale pozostać bardzo spokojnie w skupieniu. A wtedy za jakiś czas w rurce coś zadrgnie. Dojrzycie parę błysków. I nagle pojawi się światło.”

    O takim doświadczeniu pisał kardynał Newman: „Przychodzimy jak Jakub w nocy i składamy głowę na kamieniu, jak na poduszce. A gdy wstajemy i w myśli przechodzimy to, co się działo, przypominamy sobie, że widzieliśmy aniołów i Boga, który się objawił przez nich i wołamy: Pan tu był, a ja o tym nie wiedziałem”.

    Pan Bóg zawsze jest gotów poprowadzić człowieka z wielką troską drogą, która wiedzie przez pustynię. Na niej bywają i wichury, i trzęsienia – również związane z koniecznym odejściem od wielorakich przywiązań, z którymi trudno jest rozstać się. I to nie chodzi tylko o materialny ekwipunek, chodzi przede wszystkim o moje przekonanie, o moją rację. Jak często w przegranej sytuacji osamotniony człowiek łudzi samego siebie powtarzaniem: „Jeszcze się okaże, kto miał rację!” A przecież dopiero przejście przez pustynne oczyszczenie daje człowiekowi doświadczyć łagodnego szeptu kochającej i leczącej Bożej obecności.

    Droga Eliasza przez pustynię jest tu wspaniałym przykładem. On zgodził się, aby poprowadziła go Boża Mądrość, o której mówi dziś I Czytanie. To Ona jest kluczem do rozumienia Bożych i ludzkich dróg. To Ona przygotowała Bożą biesiadę z potraw, które mają zdolność leczenia z „głupoty” i wprowadzania na „drogę rozwagi”. Czy z tego zaproszenia skorzystają ci, którzy sami siebie uważają za mądrych? Bo zaproszenie skierowane jest do wszystkich. Mądrość bowiem „wysłała służące, aby wołały z wyżynnych miejsc miasta: „Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie”. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi”.

    Jest to kolejna zapowiedź Eucharystii – przygotowanie do objawienia się Jezusa Chrystusa. Bowiem Syn Boży jest wcieloną Mądrością. Jest wcielonym Słowem Bożym. W Nim odwieczna Mądrość i Słowo Boże stało się Ciałem, aby być dla nas Chlebem życia.

    Ja wiem, że wszystkie moje obawy, wszystkie moje pytania, cała moja niewrażliwość pochodzi z mojego nieprawdziwego obrazu Boga, którego, mimo to, wciąż trzymam się uparcie. Stąd biorą się moje rozczarowania.

    Więc o jedno proszę i o to błagam, abyś uwolnił mnie Panie od tych nieprawdziwych moich wyobrażeń.

    Panie Jezu Chryste, który jesteś Słowem i który objawiasz się nieustannie – dokończ rozpoczęte we mnie swoje dzieło.

    Marian Łękawa SAC

  • komentarz do XIX Niedzieli 12 sierpnia 2018

    komentarz do XIX Niedzieli 12 sierpnia 2018

    Nie zawieść Bożego oczekiwania
    XIX Niedziela Zwykła – ROK B
    12 sierpnia 2018

    Dzisiejsze Słowo Boże jest kontynuacją poprzedniej niedzieli. Pan Jezus nadal przygotowuje swoich słuchaczy na przyjęcie całej prawdy o Eucharystii. Bo, ażeby uwierzyć tak naprawdę w to co zawiera szósty rozdział Ewangelii według św. Jana – nie będzie łatwo, a dla bardzo wielu okaże się wręcz nie do przyjęcia.

    Boży zasiew oby nie zmarnował się we mnie – dobrze będzie zatrzymać się przy I Czytaniu, które nawiązuje do kolejnej już zapowiedzi o posilaniu człowieka Bożym pokarmem. Aby wejść głębiej w ten tekst i zrozumieć dlaczego Eliasz po tak spektakularnym zwycięstwie nad pogańskimi kapłanami bożka Baala oddala się „na odległość jednego dnia drogi” i pragnie już umrzeć, trzeba zobaczyć całą sytuację w jakiej to wszystko się odbywało. Przecież te wydarzenia powinny były sprawić przełom. I lud powinien powrócić do wiary w Boga. A tymczasem Eliasz, który zawierzył całkowicie Bogu i potrafił bez lęku przeciwstawić się królowi sam walcząc przeciwko 450 niewiernym prorokom – teraz ucieka na pustynię i pragnie śmierci. Siada pod jałowcowym krzewem i pełen rozgoryczenia prosi Boga: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków”. Powodem jego depresji i apatii stał się list, który otrzymał od królowej Izebel. To ona, główna propagatorka kultu Baala, wyraźnie zapowiada w swoim liście, że dotychczasowe bałwochwalstwo nadal będzie jedyną religią, a Eliasz musi zginąć. Nadzieja, którą żył prorok – wygasła. Co w nim pozostało? Świadomość, że to co zrobił – było całkowicie daremne. A przecież wszystko co zrobił – to z myślą o Bogu. Dla Niego walczył. I jaka zapłata? Pozostał sam jeden. Ci, którzy widzieli cudowne wydarzenie trwają nadal w swojej niewierze i jeszcze czyhają na jego życie. I oto, znajdując się w takiej przegranej sytuacji, sam Bóg wyprowadza go z depresji. Posyła anioła, który mówi do niego: ”Wstań i jedź!”

    Ojciec Anselm Grün, benedyktyn, tak komentuje tę scenę: „Eliasz je chleb, upieczony w żarzącym się popiele i pije wodę z dzbana, który stoi obok niego. Sam nie znajduje już żywności w swoim życiu. Potrzebuje anioła, który go dotknie i otworzy mu oczy na chleb, upieczony w popiele jego wypalonych nadziei i pasji. Jednak ani anioł, ani chleb i woda nie mogą sprawić, żeby wyruszył w drogę. Je i pije, a potem znowu się kładzie. Pozwala sobie pomóc, ale samodzielnie nie robi żadnego kroku naprzód. Za bardzo dąsa się jeszcze na Boga i ludzi, którzy z nim walczą. Jeszcze zbyt mocno więzi go jego rozczarowanie, ażeby anioł mógł go od tego uwolnić. Znowu zasypia, aby umrzeć. Po prostu nie chce wstać. Nie chce znowu walczyć. Nie ma jeszcze sił, aby kroczyć dalej, tak jak się tego od niego wymaga. Wtedy jednak drugi raz dotyka go anioł Pana: „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”. Teraz podnosi się, je, pije i idzie wzmocniony tym pokarmem czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do góry Horeb”.

    Góra Horeb jest górą Synaj, na której Bóg zawarł przymierze ze swoim ludem, przekazując przez Mojżesza dziesięcioro przykazań. I na tym miejscu Eliasz doznał Bożego dotknięcia, które go odmieniło. Bóg dał mu doświadczyć, że Boża wszechmoc nie jest podobna ani do szalejącej wichury, ani do trzęsienia ziemi czy ognia. Jego wszechmoc przejawia się w delikatnym i łagodnie orzeźwiającym dotyku – podnosząc tych, którzy upadli. Nawet nie stworzenie nieba i ziemi, ani moc podtrzymywania w istnieniu nieogarnionego wszechświata jest największym dziełem Bożej wszechmocy. Największym Bożym dziełem – to jest pokorne przyjście Syna Bożego na tę ziemię. A przyszedł po to, aby zgodzić się umrzeć śmiercią krzyżową, by w ten sposób ocalić ludzi przechodzących przez tę ziemię. Każdy powrót młodszego syna, który umarł, a znowu ożył i każde dostrzeżenie przez starszego brata swojego własnego egoizmu – dokonuje się ręką Boga i to jest największe dzieło Jego wszechmocy.

    Jak wspaniale Bóg odmienił Eliasza, wyprowadzając go z rozpaczy. Jeszcze nie tak dawno był pełen gniewu i mocy zdolnej aż do zabójstwa fałszywych proroków – a teraz staje się osobą pełną delikatności, łagodności i czułości. Pokarm, który Bóg mu dał poprzez anioła stał się ważnym elementem, bo doprowadził go do świętego miejsca. Ojcowie Kościoła w tej scenie odnajdowali sens Eucharystii.

    Wspomniany już dziś o. Anselm Grün pisze: „Podczas Eucharystii Bóg podaje nam chleb aniołów, dotyka nas i daje ciało i krew swego Syna, żeby nas nakarmić i napoić. Sami nie możemy sprawić, aby dokonała się w nas przemiana. Konieczny jest anioł, który nas potrąci, niezbędny jest człowiek, który otworzy nam oczy, który wskaże nam przygotowany dla nas chleb i wodę. Potrzebujemy samego Boga, który troskliwie poprowadzi nas pustynną drogą, i poprzez wichury i trzęsienia ziemi naszego życia otworzy nas na łagodny szept Jego kochającej i leczącej obecności.”

    Odmienienie Eliasza stało się możliwe dlatego, że spełnił on jedynie oczekiwanie Boga: po prostu zawierzył Bogu. A tylko tego jednego Bóg potrzebował.

    Patrząc na koleje mojego życia, które są związane z przeróżnymi drogami moich bliźnich – coraz bardziej ogarnia mnie lęk, aby nie zawieść Bożego oczekiwania.

    Pewnie dlatego powtarzam i to coraz częściej: Jezu, ufam Tobie.

    ks. Marian Łękawa SAC

     

  • DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA  Rok B  12 sierpnia 2018

    DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B 12 sierpnia 2018

    Oczami naszej duszy wpatrujemy się dzisiaj w tajemnicę Eucharystii i kontemplujemy tajemniczy zamysł Boga, który zaprasza do swego stołu mieszkańców całej ziemi. W Eucharystii doświadczamy prawdy o naszej misji w Kościele: stajemy się uczestnikami Chrystusa i ten fakt zmienia nasze życie w zaczyn pojednania i komunii. Chleb eucharystyczny przemienia nas w ludzi nowych – apostołów jedności i pokoju. (21 czerwca 1992)

    PIERWSZE CZYTANIE      1 Krl 19,4-8

    Człowiek potrzebuje pokarmu i napoju, aby mógł żyć. Potrzebuje pokarmu i napoju ludzkie ciało, organizm, aby mógł żyć, rosnąć, rozwijać się, pracować. Jest to pokarm życia doczesnego, przemijającego, które kończy się śmiercią. Potrzebuje też pokarmu i napoju ludzka dusza, aby mogła wytrwać w wędrówce do życia wiecznego. Człowiek potrzebuje Eucharystii, aby mógł żyć na wieki tym życiem, które jest z Boga samego. (13 czerwca 1987)

    DRUGIE CZYTANIE      Ef 4,30-5,2

    Tylko dzięki Eucharystii możliwa jest praktyka heroicznych cnót chrześcijańskich: miłości, aż do przebaczenia nieprzyjaciołom, do miłości tych, którzy zadają nam cierpienie, do oddania swojego życia za bliźniego; czystości w każdym wieku i sytuacji życiowej; cierpliwości, zwłaszcza w cierpieniu i kiedy się jest wzburzonym z powodu milczenia Boga w dramatach historii lub swojej egzystencji. Bądźcie dlatego zawsze duszami żyjącymi Eucharystią, byście mogli być prawdziwymi chrześcijanami! (19 sierpnia 1979)

    EWANGELIA      J 6,41-51

    Słowa eucharystycznej zapowiedzi słuchacze rozumieli w sposób cielesny. Tymczasem słowa te mogą być wypełnione właściwą treścią tylko za sprawą Ducha, który daje życie. W Eucharystii Chrystus daje nam swe Ciało i Krew jako pokarm i napój pod postacią chleba i wina – jak podczas ostatniej wieczerzy, uczty paschalnej. Tylko w mocy Ducha, który daje życie, pokarm i napój eucharystyczny mogą sprawować w nas komunię, czyli zbawcze zjednoczenie z Chrystusem ukrzyżowanym i uwielbionym, (13 września 1989)

    BÓG, KTÓRY JEST Z NAMI

    Chrystus pozostaje wśród nas. Nie tylko podczas Mszy świętej, lecz również później, pod postacią przechowywanych w tabernakulum postaci. Zaś kult eucharystyczny rozciąga się na cały dzień i nie, ogranicza się do momentu sprawowania Ofiary. Jest to Bóg bliski, Bóg, który nas oczekuje, Bóg, który zechciał z nami pozostać. (15 maja 1988)

  • komentarz na XVIII Niedziela zwykła Rok B – 5 sierpnia 2018

    komentarz na XVIII Niedziela zwykła Rok B – 5 sierpnia 2018

    Chleb życia
    XVIII Niedziela Zwykła – ROK B

    Robiło się już ciemno – a na pustyni zmrok zapada bardzo szybko. Hansen poczuł się nieswojo na samą myśl, że będzie zmuszony przenocować na pustyni. Od razu przypominały mu się zasłyszane opowieści o napadach i rozbojach. Usiłował więc dotrzeć przynajmniej do jakieś oazy, aby tam rozbić namiot zanim zapadną całkowite ciemności. I rzeczywiście dostrzegł w niedalekiej odległości kilka drzew, które otaczały źródło wody. Nad tym miejscem unosił się dym z ogniska.

    Kiedy był już bliżej zauważył trzech ponuro wyglądających nomadów. Stali pod drzewem i patrzyli w jego kierunku. Ich namiot był już rozbity i nad ogniskiem wisiał kociołek z herbatą. Pełen niepewności zbliżył się do oczekujących go mężczyzn. „Salaam” – usłyszał na powitanie. To piękne słowo oznaczające „pokój” jest pozdrowieniem wśród mieszkańców pustyni. Od razu serce Hansena napełniło się nadzieją. Odpowiedział również: „Salaam”. Trzej mężczyźni wrócili do ogniska i usiedli. Zaprosili przybysza, aby dołączył do nich. Jeden z nich wyciągnął z worka chleb i podał go Hansenowi. Drugi podał mu sól. Zarówno chleb jak i sól są symbolami pokoju i gościnności. Ucieszony ułamał kawałek chleba i posypał go solą. Pozostali zrobili również to samo. Ten wspólny posiłek dawał Hansenowi pewność, że teraz już nic złego mu nie grozi. Bo dzielenie się chlebem jest wejściem w rejon opieki i serdeczności. Chleb bowiem łączy.

    Aby człowiek mógł wejść głębiej w Wielką Tajemnicę Wiary, jaką jest Eucharystia, dzisiejsze Słowo Boże posługuje się chlebem danym do spożywania. Pierwsze Czytanie opisuje jak Pan Bóg w cudowny sposób karmi swój lud wybrany. O zmierzchu zsyła na obóz stado przepiórek. Zaś rano Izraelici znajdują „coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi”. I pytają: Co to jest? – po hebrajsku: „man hu?” Stąd nazwa: „manna”. W tym starotestamentowym cudzie jest więc i mięso i chleb. Chleb, który jest ciałem i ciało, które jest chlebem zapowiada rzeczywistość, która wymaga całkowitego zawierzenia Bogu. Chrystus wyjaśnia dziś w Kafarnaum: „Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”.

    Ale Pan Jezus widząc, że ludzie nie odstępują od Niego, jedynie tylko dlatego, bo chcą nadal karmić się w taki cudowny sposób, naprowadza ich na właściwą drogę: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy.” Zachowanie Żydów jest zupełnie podobnie do Samarytanki przy studni. Ona też chciała takiej „cudownej wody”, dlatego prosiła Jezusa: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać.”

    I tu następuje niebezpieczeństwo oddalenia się człowieka od Bożego Daru właśnie pytaniem skierowanym do Boga: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” Takie pytanie jest niewłaściwe i sprzeczne, bo – jak pisze Hans Urs von Balthasar – „człowiek nie może „wykonywać” dzieł Bożych. Jezus zwraca im uwagę na tę sprzeczność i ukazuje rozwiązanie. Dziełem Bożym jest to, by człowiek wierzył miast działać; by się oddawał Temu, który został posłany przez Boga. Na to ludzie żądają znaku, by mogli wierzyć; wciąż jeszcze wyobrażają sobie bowiem wiarę jako czyn. Teraz więc Jezus przeciwstawia siebie jako prawdziwy chleb z nieba owej mannie, którą zbierali Izraelici na pustyni; głodu duchowego nie da się już zaspokoić w inny sposób jak tylko przyjmując w wierze Jezusa, którego Bóg zesłał światu jako „prawdziwy chleb z nieba”. Człowiek wierzący również będzie musiał działać, ale z wiary, nie zaś po to, by uwierzyć. Wiara jest bowiem doskonałym zawierzeniem siebie działającemu Bogu, nie zaś ludzkim działaniem”.

    Pan Jezus zanim dokonał cudownego rozmnożenia chleba najpierw wystawił na próbę wiary wszystkich idących za Nim. Kazał im usiąść. A to znaczyło, że zażądał od nich oddania się w Jego ręce, zawierzenia, uwierzenia, że On może ich nakarmić. Dopóki stali mogli zostać, albo pójść sobie, żeby w jakiś sposób samemu zorganizować sobie pożywienie. Ale kiedy już usiedli – to znaczyło, że zrezygnowali ze swojej samowystarczalności, przestali liczyć na swoje własne siły. Zaufali Jezusowi. I wtedy nastąpił właściwy moment cudu. Wspólnie dokonali aktu wiary. Byli więc na dobrej drodze, ale czy oni potrafią wytrwać do końca, wierząc we wszystko czego będzie Chrystus od nich wymagał?

    Jesteśmy na Mszy świętej, którą rozpoczynamy od aktu wiary. Czy podobny niepokój nas nie ogarnia, jak tamtych zasłuchanych w Jezusowe słowa, którym aż taki cud został zaproponowany? Czy potrafimy, jak tamci ludzie, usiąść, uspokoić się, czekać, pragnąc żyć nie własnym życiem, ale życiem prawdziwym, którym jest Jezus Chrystus? Bo On i tylko On jest chlebem życia.

    Thomas Merton w książce pt. Chleb żywy komentując szósty rozdział Ewangelii według św. Jana pisze, że „nie docenimy niezwykłego bogactwa tego rozdziału, jednego z największych w Ewangelii, jeśli nie uwzględnimy w nim dwóch różnych płaszczyzn znaczeniowych, poprzez które Jezus jasno daje do zrozumienia, że chlebem życia jest przede wszystkim Jego Osoba, a następnie to, że udziela się nam w dwóch formach: Piśmie Świętym – „słowie Bożym” i w Eucharystii.

    Marian Łękawa SAC