Author: ks. Marian Łękawa SAC

  • Załatwianie spraw duszpasterskich (m.in. zaświadczenia)

    Bardzo proszę, żeby w kościele po Mszy św. załatwiać sprawy duszpasterskie – między innymi związane z sakramentem chrztu. Często bywa, że rodzice wyjeżdżają do Polski, aby tam ochrzcić swoje dziecko i dopiero w sam dzień wyjazdu telefoniczne chcą od razu wystawienia odpowiedniego dokumentu. Albo ci, którzy mają być rodzicami chrzestnymi – też podobnie w ostatniej chwili przez telefon albo drogą internetową domagają się poświadczenia, że mogą nimi być.

  • Zaświadczenia o bierzmowaniu do odebrania

    Są do odebrania zaświadczenia dla tych, którzy w ostatnich latach otrzymali sakrament bierzmowania.

  • Często módlmy się modlitwą fatimską o nawrócenie grzeszników!

    13 maja, w setną rocznicę objawień fatimskich Ojciec Święty Franciszek kanonizował dwoje pastuszków z Fatimy – Hiacyntę i Franciszka. Również trwa proces wyniesienia na ołtarze siostry Łucji, która odchodząc z tego świata dwa miesiące przed św. Janem Pawłem II powiedziała: “W tym roku razem z papieżem idziemy do nieba”. Bardzo zachęcam do tej modlitwy, której słowa zostały podane dzieciom w Fatimie przez anioła przed ukazaniem się Pani Fatimskiej.

    Oto treść modlitwy:

    Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, oddaję Wam cześć głęboką i ofiaruję Najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne we wszystkich tabernakulach całej ziemi, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętności, którymi ludzie obrażają Jezusa. Przez nieskończone zasługi Najświętszego Serca Jezusa i wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi modlę się o nawrócenie grzeszników.

    (modlitwę odmawia się trzy razy)

  • Adoracja przed Najświętszym Sakramentem

    Adoracja przed Najświętszym Sakramentem

    Święty Papież Jan Paweł Wielki często zachęcał nie tylko wspólnoty zakonne ale również parafie do adoracji Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie ołtarza, który jest ten sam obecny także poza Mszą św. Prosił, abyśmy często i dłużej pozostawali na klęczkach przed Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii. Zachęcał do pogłębiania osobistej i wspólnotowej kontemplacji. Polecał posługiwać się podczas adoracji modlitewnikami, które  czerpią inspirację ze Słowa Bożego, a także z bogatego doświadczenia niezliczonej liczby mistyków.

    Kard. Robert Sarah: poszanowania dla Eucharystii uczmy się od świętych:

    Fakt, że tak wielu wyznawców Chrystusa nie uczestniczy w liturgii jest poważnym skandalem, który zagraża ich życiu wiecznemu – uważa kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego. Jego zdaniem wszystkim tym chrześcijanom winniśmy braterskie napomnienie. Jak św. Jan Paweł II w Sydney w 1996 r. powinniśmy im powiedzieć: „Wracajcie do domu”. Zarazem trzeba też zadbać, by liturgię w naszych wspólnotach sprawowano w sposób prawidłowy, aby stanowiła ona spotkanie z żywą osobą Chrystusa, kult Boga, a nie braterstwa.

    Kard. Sarah mówił o tym na rozpoczęcie trwającej na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie międzynarodowej konferencji o liturgii. Jego zdaniem właściwej postawy względem Eucharystii chrześcijanie mogą się uczyć od dwóch współczesnych nam świętych: Jana Pawła II i Matki Teresy z Kalkuty.

    Szef watykańskiej dykasterii przypomniał, że całe życie Karola Wojtyły było naznaczone głębokim szacunkiem dla Świętej Eucharystii. „Dziś zachęcam was do przypomnienia sobie jedynie ostatnich lat jego posługi. Jego ciało było naznaczone chorobą, jednakże nigdy nie siadał przed Najświętszym Sakramentem. Zawsze klękał. Potrzebował pomocy innych, aby uklęknąć, a potem wstać. Jednakże aż do ostatnich swych dni chciał nam dać wielkie świadectwo szacunku dla Najświętszego Sakramentu” – wskazał watykański purpurat.

    Mówiąc z kolei o św. Matce Teresie z Kalkuty, przypomniał, że na co dzień dotykała ona Chrystusa w zniszczonym ciele najuboższych, nigdy jednak nie odważyła się dotykać Ciała Jezusa w Eucharystii. Komunię przyjmowała jak małe dziecko, które daje się karmić swemu Bogu. Mawiała też: „Kiedy jadę w świat, najbardziej zasmuca mnie, gdy widzę, jak ludzie biorą Komunię do ręki”.

    Kard. Sarah przyznał, że zgodnie z obowiązującym dziś prawem, indult pozwala na przyjmowanie komunii na rękę i na stojąco, jednakże normą dla katolików obrządku łacińskiego jest przyjmowanie jej do ust i na kolanach.

  • Bóg kocha mnie zawsze – VI Niedziela Wielkanocna – ROK B

    Chrystus tuż przed swoją Męką podczas Ostatniej Wieczerzy wypowiada znamienne słowa, które dają nie tylko apostołom, ale każdemu człowiekowi, który potrafi uwierzyć, niewyobrażalne zapewnienie: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem.” I wtedy ta Boża miłość rozpala ludzkie serce – byleby tylko ono zechciało pójść Jezusową drogą: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości”.

    Również dzisiejsze II Czytanie, które jest wzięte z listu św. Jana, podkreśla, że Bóg jest miłością. Jak sobie przybliżyć tę Bożą prawdę, jak ją wyrazić? Św. Tomasz z Akwinu pisze w ten sposób: „Bóg jest dobrem absolutnym. Otóż dobro emanuje z siebie”. Boża hojność jest jak rozlewający się ocean, jak słońce, które nieustannie promieniuje. Robert Coffy posunął się nawet do takiego stwierdzenia: „Gdyby Bóg przestał dawać, przestałby być; Jego istotą jest bowiem dawać i dawać siebie”.

    Ale niestety, człowiek od samego początku odkąd został stworzony przez Boga był nieufny i takim pozostał. Już w raju bardziej uwierzył diabłu niż Bogu. Grzech pierworodny, który wypaczył ludzką naturę, polegał właśnie na braku zaufania do Boga. Pierwsi rodzice ulegli pokusie szatana i dlatego stali się podejrzliwi: czy rzeczywiście Panu Bogu zależy na człowieku?

    Ks. Ludwik Evely pyta wprost: „Kto z nas myśli o Bogu jako o swoim Ojcu? Albo przynajmniej – bo nie wszyscy mieli ojca, który by był objawieniem Boga – kto się zastanawia, czym byłby on sam jako ojciec, jako matka i wierzy, że Bóg jest jeszcze lepszy? Raczej myślimy przeciwnie: że jesteśmy dobrymi ojcami, matkami, a Bóg jest trochę do nas podobny”. W rozmowach z ludźmi nieraz spotka się takie stwierdzenie, które świadczy jak dalece zniekształcony może być w ludzkim sercu obraz Boga: O, gdybym miał Bożą wszechmoc – na świecie byłoby dużo lepiej! Voltaire wypowiedział takie straszne zdanie: „Bóg uczynił człowieka na obraz i podobieństwo swoje, ale człowiek odwzajemnił Mu się w pełni”. Ta pokusa, aby zafundować sobie swoje własne wyobrażenie Boga wciąż łasi się u wrót człowieczego serca. I tu człowiek wpada w powtarzającą się pułapkę Adama i Ewy: skoro jestem obojętny takiemu Bogu – to i sam nie znajduję w sobie żadnej chęci, aby zbliżyć się do Niego i zapałać miłością.

    Tymczasem Boże Objawienie mówi o Bogu, który jest całkowicie inny niż ludzkie wyobrażenia o Nim. Bóg jest miłością i kocha mnie zawsze – a więc również i wtedy kiedy we mnie raczej bunt znajduję aniżeli miłości ku Niemu.

    O. Jacek Salij pisze, że „na szczęście, Pan Bóg kocha nas niezmiennie. Nie przestał nas kochać kiedyśmy tak głęboko i tak niesłusznie utracili do Niego zaufanie. Właśnie dlatego dał nam przykazania. Przykazania są słowem Bożej miłości do człowieka. Gdybyśmy byli Panu Bogu obojętni, nie dawałby nam żadnych przykazań. Przecież On jest Bogiem i obiektywnie nie jesteśmy Mu potrzebni do szczęścia. Jesteśmy Mu potrzebni tylko dlatego, że nas kocha, zupełnie bezinteresownie. I właśnie z tej bezinteresownej miłości daje nam przykazania – aby pomóc nam w rozpoznaniu prawdziwego dobra i przestrzec przed dobrem pozornym”.

    W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi takie słowa: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Czy nadal te słowa pozostaną we mnie bez żadnego rezonansu? Jeżeli tak, to znaczy, że jeszcze nie zrozumiałem sensu realizowania Chrystusowych przykazań. Nawet nie uświadomiłem sobie, że wszelkie zło, krzywda, przykrość, którą wyrządzam bliźniemu najpierw niszczy mnie. Każde kłamstwo, nawet to „niewinne” – jak mówimy, ono nie tylko zatruwa naszą przestrzeń między ludzką, ale przede wszystkim moje wnętrze. Daje dojście do mojego serca temu, który jest „ojcem kłamstwa”. Bóg jeden wie, jak niebezpiecznie jest dla człowieka oddalać się od Pasterza, od owczarni. Dlatego z takim naciskiem mówi dziś: „Trwajcie w miłości Mojej”. Wtedy stanie się możliwe, jako potrzeba własnego serca – kochać się nawzajem i to taką miłością jaką ukochał nas sam Bóg.

    Opowiadał ktoś jak dowiedział się o pewnej starszej pani, którą znał, że poszła do szpitala na oddział onkologiczny. A za tydzień doszła go kolejna wiadomość, że również mąż owej starszej pani też jest w szpitalu. I tak sobie pomyślał: „Mój Boże! Widać nieszczęścia chodzą parami. Najpierw ona, a teraz on. Może też nowotwór? A tymczasem okazało się, że mąż tej pani nie był chory. On po prostu poprosił ordynatora czy mógłby przynieść z domu łóżko polowe i postawić na szpitalnym korytarzu, ponieważ chce być przy żonie, aby ją pielęgnować i w dzień i w nocy. Podobno cały szpital – lekarze, pielęgniarki i pacjenci z innych oddziałów – przychodzili, żeby dyskretnie popatrzeć na człowieka, który dosłownie zrozumiał przyrzeczenie: …nie opuszczę cię aż do śmierci.

    W miejscu gdzie mieszkam jest kaplica – izba. Nad tabernakulum wisi żyrandol, którym jest prawdziwe koło od wozu drabiniastego. W tym kole widzę całą parafię, którą tworzymy dzięki Jezusowi. On jest w centrum – tą osią. My zaś znajdujemy się na poszczególnych szprychach w różnych odległościach od centrum i promieniście zbliżamy ku Niemu z różnych stron. Im bliżej Jezusa – tym odległość pomiędzy szprychami jest coraz mniejsza.

    Dlatego uczestniczymy w Eucharystii, bo wtedy jesteśmy blisko i Boga i siebie nawzajem.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • SZÓSTA NIEDZIELA WIELKANOCNA

    SZÓSTA NIEDZIELA WIELKANOCNA

    „Wylanie Ducha” mocą odkupieńczej Paschy Chrystusa oznacza dar Osoby Boskiej: Duch Święty sam zostaje „dany” Apostołom, aby w nich „przebywać”. W tym Darze Bóg udziela się człowiekowi w tajemnicy swego Bóstwa, aby człowiek, uczestnicząc w naturze Bożej, w życiu trynitarnym, przynosił duchowe owoce. Jest to więc dar, który stanowi podstawę wszystkich nadprzyrodzonych darów. Jest to korzeń łaski uświęcającej, czyli tej, która „uświęca” poprzez uczestnictwo w Bożej naturze. Oczywiście to uświęcenie pociąga za sobą przemianę ducha ludzkiego w znaczeniu moralnym. (31 maja 1989) 

    PIERWSZE CZYTANIE Dz 10,25-26.34-35.44-48

    Duch Święty jest rzeczywiście nadrzędnym podmiotem całej misji kościelnej: Jego dzieło rozbłyska znamienicie w działalności misyjnej wśród narodów, jak to ujawnia się w Kościele pierwotnym w związku z nawróceniem Korneliusza, z decyzjami dotyczącymi wyłaniających się potrzeb, z wyborem terenów i ludów. Pod wpływem Ducha Świętego wiara chrześcijańska otwiera się zdecydowanie na „narody” i świadectwo o Chrystusie rozszerza się na najważniejsze ośrodki wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, by dotrzeć następnie do Rzymu i na krańce zachodnie. To Duch pobudza, by iść coraz dalej, nie tylko w sensie geograficznym, ale przekraczając bariery etniczne i religijne, z misją prawdziwie powszechną. (Redemptoris mission, 21.25)

    DRUGIE CZYTANIE 1J 4,7-10

    Bóg w swoim życiu wewnętrznym „jest Miłością”, która uosabia się w Duchu Świętym: Duchu Ojca i Syna. Równocześnie zaś Duch Święty jest nazywany Darem. W Duchu Świętym, który jest Miłością, znajduje się bowiem źródło wszelkiego obdarowania, które w Bogu ma swój początek względem stworzeń. Obdarowanie istnieniem poprzez stworzenie, obdarowanie łaską poprzez całą zbawczą ekonomię. (20 listopada 1985)

    EWANGELIA J 15,9-17

    Dla urzeczywistnienia komunii, ogarniającej ludzi w Chrystusie, upragnionej odwiecznie przez Boga, istotne znaczenie ma przykazanie, które sam Jezus określa jako „moje przykazanie”. Przykazanie miłości Boga nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego, pochodzi już ze Starego Testamentu. Teraz Jezus dokonuje syntezy tego przykazania, wyraża je w słowach dobitnych, nadaje mu nowe znaczenie jako znaku przynależności do Niego tych wszystkich, którzy za Nim idą. Chrystus stanowi żywy wzór i miarę tej miłości, o jakiej mówi Jego przykazanie:, jak Ja was umiłowałem”. Co więcej, przedstawia siebie samego jako źródło tej miłości, jako „winny szczep”, który taką właśnie miłością owocuje w swoich uczniach: winnych latoroślach. (15 stycznia 1992)

    KAPŁANI PRZYJACIÓŁMI JEZUSA

    „Przyjaciółmi” – tak Chrystus nazwał Apostołów. Tak chce nazywać i nas, którzy dzięki Sakramentowi Święceń jesteśmy uczestnikami Jego kapłaństwa. Słuchamy tych słów z głębokim przejęciem i pokorą. Zawierają one prawdę. Przede wszystkim prawdę o przyjaźni, a z kolei jakąś prawdę o nas samych jako uczestnikach Chrystusowego kapłaństwa, jako sługach Eucharystii. Czyż Chrystus mógł wymowniej wyrazić nam tę swoją przyjaźń? Pozwolił nam, jako kapłanom Nowego Przymierza, działać w Jego imieniu, in persona Christi Capitis. I tak właśnie się dzieje w całej naszej kapłańskiej posłudze podczas sprawowania sakramentów, zwłaszcza Eucharystii. Powtarzamy te słowa, które On wypowiedział nad chlebem i winem, i poprzez naszą posługę dokonuje się to samo przeistoczenie, którego On dokonał. Czyż może być pełniejszy wyraz przyjaźni niż ten? Znajduje się on w samym centrum naszej kapłańskiej misji. (16 marca 1997)

  • NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY, KRÓLOWEJ POLSKI Głównej Patronki Polski – Uroczystość

    „Mówimy:

    Boże Narodzenie.

    Dziecię się narodziło.

    A to Ona rodzi co roku w boleściach,

    wiedząc od chwili poczęcia,

    na jakie męki

    i na jaką śmierć wydaje Syna

    ze swego łona.

     

    Mówimy:

    Wielki Post

    przed Wielkanocą.

    A to Ona przez dni czterdzieści

    i czterdzieści nocy gotuje się

    do Męki Syna.

     

    Mówimy:

    Ukrzyżowanie.

    A to Jej serce krzyżują,

    bez gestu łaski dla skazańca –

    bez znieczulającego napoju

    z żółci, octu i mirry.

     

    Mówimy:

    Złożenie do grobu.

    A to Ona,

    gdy Jego Ciało już nie cierpi więcej

    i w śmierci spoczywa,

    ciałem i duszą cierpieć nie przestaje.

     

    Mówimy:

    Zmartwychwstanie.

    A Ona, u pustego grobu klęcząc,

    zarysy fałd

    w płótnie całunu zostawione gładzi

    i śpiewa kołysankę:

    Lulajże, lulaj!…

     

    Mówimy:

    Wniebowstąpienie.

    A to Ona upada obarczona

    pamięcią o Narodzeniu,

    o Męce, o Ukrzyżowaniu,

    o Złożeniu w grobie.

     

    Mówimy:

    Wniebowzięcie.

    A Ona z nieba zstępuje,

    żeby już ostatecznie

    zostać na ziemi.”

    Ewa Szelburg Zarembina

  • NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY, KRÓLOWEJ POLSKI Głównej Patronki Polski – Uroczystość

    Myśli nasze zwracają się dzisiaj do Bogarodzicy, Królowej Polski, której święto wypada w dniu 3 maja. W obliczu uroczystości 3 Maja przypominają się słowa króla Jana Kazimierza wypowiedziane przed obrazem Matki Bożej Łaskawej we lwowskiej katedrze, 1 kwietnia 1656 roku: „Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico, Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów król, do Najświętszych stop Twoich upadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram”. Tym historycznym i uroczystym aktem oddał król Jan Kazimierz cały nasz kraj pod opiekę Matki Bożej. (3 maja 2000)   

    PIERWSZE CZYTANIE   Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab

    Maryja obecna w Kościele jako Matka Odkupiciela, po macierzyńsku uczestniczy w owej „ciężkiej walce przeciw mocom ciemności”, jaka toczy się w ciągu całej historii ludzkiej. Równocześnie poprzez Jej eklezjalne utożsamienie z ową „niewiastą obleczoną w słońce” można powiedzieć, że „Kościół w Jej osobie osiąga już tę doskonałość, dzięki której istnieje nieskalany i bez zmazy”; stąd też chrześcijanie z ufnością wznoszą oczy ku Maryi w całym ziemskim pielgrzymowaniu, „starają się usilnie o to, aby wzrastać w świętości” (LG 65). Maryja, wzniosła Córa Syjonu, pomaga wszystkim swoim synom, gdziekolwiek i w jakichkolwiek warunkach żyjącym, aby w Chrystusie znajdowali drogę do domu Ojca. (Redemptoris Mater, 47)

    DRUGIE CZYTANIE      Kol 1,12-16

    Dzisiaj myśli nasze zwracają się również ku świętym męczennikom – świadkom Chrystusa u początków naszych dziejów: do św. Wojciecha i św. Stanisława. Wojciechowe świadectwo męczeńskiej śmierci, świadectwo krwi, przypieczętowało w sposób szczególny chrzest, jaki przed tysiącem lat przyjęli nasi ojcowie. Jego męczeństwo legło u fundamentów chrześcijaństwa na całej polskiej ziemi. Nad tym dziedzictwem czuwa niejako św. Stanisław – patron ładu moralnego. Czuwa nad tym, co najważniejsze w życiu chrześcijanina i co leży u podstaw naszej Ojczyzny. Czuwa nad ładem moralnym w życiu osoby i społeczeństwa. […] Ci dwaj święci Wojciech i Stanisław, dopełniają niejako tryptyku świąt patronalnych: Bogurodzica – Królowa Polski, św. Wojciech, św. Stanisław. (3 maja 2000)

    EWANGELIA      J 19,25-27

    Czujemy się objęci tym słowem: „Oto syn Twój”, czujemy się synem i uważamy, że Ona jest naszą matką. A to Jej macierzyństwo rozszerzamy do wszystkich pokoleń, do dziejów dalekich i bliskich. Widzimy jego znaki i jego oznaki w rozwoju tych dziejów, które były i są trudne, a przecież nie przestają być dla nas zawsze pełne nadziei. Pozostają nasze! Pozostają nasze dlatego, że mamy Matkę. Macierzyństwo jest źródłem tożsamości każdego z nas. (3 maja 1982)

    KRÓLOWA MATKA

    W okresie, w którym narodem polskim przestali rządzić polscy króIowie – świadomość, że Pani z Jasnej Góry została proklamowano przez jednego z nich Królową Polski, pomagała przetrwać narodowi w poczuciu jego własnej suwerenności. Równocześnie zaś nigdy owo jasnogórskie królowanie Maryi nie przestało oznaczać nade wszystko obecności Matki. A obecność Matki potrzebna jest ludziom
i narodom. Potrzebna jest całej rodzinie ludzkiej. (8 grudnia 1981)

  • Nadprzyrodzony obieg – V Niedziela Wielkanocna – ROK B

    Opowiadał jeden z księży jak w kościele podziwiał misterną pracę siostry zakonnej, która umiała robić piękne kompozycje kwiatowe. Nie omieszkał jednak przy chwaleniu wspaniałej harmonii ułożonej z wielu różnych kwiatów, wyrazić żal, że za kilka dni trzeba będzie to wszystko wyrzucić na śmietnik. Ale siostra uśmiechając się pozwoliła sobie poprawić księdza uwagą, że nie wszystko. Delikatnie rozsunęła część kwiatów i wtedy okazało się, że w samym środku znajduje się najpiękniejszy kwiat, który dopiero co rozkwitł. I to nie był kwiat cięty, ale wyrastał z doniczki.

    Dziś Jezus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

    A tymczasem jak wielu ludzi pomimo, że miało u początków swojego życia taki moment wszczepienia się w Boże życie poprzez chrzest, później czas pierwszego posilenia się Ciałem Pańskim – mówimy: I Komunia św. – a potem… a potem, niestety, życie zaczęło już biegnąc różnymi swoimi drogami, niczym rzeka płynąca, z tym, że coraz to dalej od głównego nurtu, rozlewając się gdzieś na obrzeżach aż do zupełnego zaniku.

    Jak często ludzie skarżą się, że żyją jak w gęstwinie uschniętych drzew – żadnej wrażliwości. Oczy patrzą – ale nie widzą jeden drugiego. Niby swoi od lat – a wewnętrznie głusi, jak martwe gałęzie drzew.

    Ionesco napisał sztukę pt. Łysa śpiewaczka. Dwoje ludzi nie znających się nawzajem siedzi w pokoju. Ich rozmowa ukazuje kolejne zbieżne okoliczności w ich życiu. Obydwoje urodzili się w Manchester, obydwoje mają dwuletnią córkę – Alicję, obydwoje mieszkają teraz w Londynie na tej samej ulicy, w tym samym domu i dzielą bardzo podobne mieszkanie. Okazuje się, że to mąż i żona i że nie znają się nawzajem.

    Ileż takich rodzin – jakby martwych! Niby mają wszystko, nawet i w nadmiarze, ale wyglądają, jak pisze ks. Alojzy Henel: „jak suche gałęzie pięknych drzew – nie rodzą życia nowego. Wykluczone macierzyństwo, wykluczone ojcostwo. Z czasem coraz mniej ciepła od nich, mniej dobra… aż do zmierzchu, aż do obumarcia”.

    Swego czasu w Krakowie na Plantach tuż przed Salonem Sztuki postawiono rzeźbę zatytułowaną „człowiek udrzewiony”. Był to po prostu pień grubego drzewa zakończony wyrzeźbioną głową człowieka. Taka kompozycja symboliczna, z której odeszło życie. Pozostała jedynie martwa materia drewna.

    Życie ludzkie może być i często jest jak zmiażdżona gałąź. Soki życia mają już wtedy utrudniony przepływ. Bo można być blisko Boga. Nawet więcej – nosić Boga w sercu, przyjmując Go w Komunii św. i mimo to nie mieć żadnego rozpoznania, że to jest Pan. Człowiek jest wtedy jak ścięty kwiat. Czy wszczepione w niego Chrystusowe życie może jeszcze ożyć?

    Na szczęście w Jezusowym porównaniu człowieka do latorośli, człowiek jest w lepszej sytuacji. Ponieważ uschnięta gałąź pozostanie już uschniętą. Życie do niej nie powróci. Człowiek natomiast wciąż ma szansę powrotu, aby ożywić swoje serce prawdziwym życiem, bo Eucharystia trwa. Uczestniczymy w tej Wielkiej Tajemnicy Wiary. U ks. Aleksandra Federowicza znalazłem piękny tekst na temat Mszy św. Mianowicie, że „Najświętsza ofiara jest sercem w Mistycznym Ciele Chrystusa. Co robi serce w żywym organizmie? Przetacza krew. Dzięki tej pracowitej pompie dzień i noc wszystkie nasze komórki zaopatrywane są w tlen i pożywienie. Gdy praca serca zatrzymuje się na dłuższą chwilę – człowiek umiera. Otóż Msza św. niejako przetacza tę nadprzyrodzoną Bożą miłość w całym organizmie Kościoła. Powoduje jej obieg w sercach wszystkich, którzy w Eucharystii świadomie i czynnie uczestniczą”.

    Jeżeli zatraciłem w sobie umiejętność kochania – to znaczy, że w moim życiu duchowym nastąpiła swego rodzaju zapaść. Odłączyłem się od tego nadprzyrodzonego obiegu.

    Jak łatwo i jak lekkomyślnie człowiek ignoruje Boże zaproszenie, zupełnie jak w przypowieści o zaproszonych na ucztę, znajdując sobie inne zajęcia, rzekomo ważniejsze: a to roboty w swoim ogródku, zakupy w nowo otwartym pawilonie handlowym, albo niedzielna wycieczka. Ale nawet idąc do kościoła – dobrze jest zadać sobie pytanie: czy idę ze względu na Jezusowe zaproszenie, czy raczej z chęci towarzyskiego spotkania ze znajomymi, których już dawno się nie widziało? Bo mogę być na Mszy św. i być zupełnie obok.

    Jezusowe słowa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – oby mnie zawsze mobilizowały. Bo wtedy nawet choćbym długo nie widział owoców – to się nie zniechęcę, ani się nie załamię.

    Od ks. Pawlukiewicza słyszałem taką opowieść o złym człowieku, który przechodząc obok małych palm, położył na jedną z nich ciężki kamień. Kiedy wracał po latach, ze zdumieniem zobaczył, że właśnie to obciążone drzewo wyrosło ponad inne. Zmagając się z ciężarem, stało się najwspanialsze. Każdy człowiek ma swoje własne przeróżne kamienie, które dźwiga każdego dnia. Właśnie tak to się odbywa – poprzez ten trud ludzkie serce rośnie i dojrzewa.

    Od tych, którzy mają kwiaty często można usłyszeć, jak to chcieli wyrzucić już nie raz ten czy inny kwiat, bo nie kwitł od lat. Ale zrobiło się im żal i przez ciągłe podlewanie doczekali się, że w końcu nadszedł taki dzień, w którym kwiat cudownie zakwitnął.

    Czy ta sytuacja nie dotyczy i mnie?

    Panie, o łaskę wytrwania proszę, bo na drodze mojej coraz większe odczuwam zmaganie.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • Katechizacja dla dzieci, młodzieży i dorosłych

    Wszystkich zainteresowanych katechizacją dla dzieci, młodzieży i dorosłych proszę o kontakt z kapłanami według Waszego wyboru:

    w kościele św. Anny – księża Chrystusowcy
    w kościele św. Szymona i w kaplicy-izbie Jezusa Miłosiernego – księża Pallotyni

    Każdy z nas powinien wciąż poszerzać swoje wiadomości na temat Pana Boga, Ewangelii i Kościoła.

    Bardzo proszę korzystać z dobrych wiadomości, to znaczy przede wszystkim z nauczania Magisterium Kościoła. Podstawą jest:

    • Pismo św.,
    • Katechizm Kościoła Katolickiego,
    • i nauczanie Ojca św.

    Bardzo niebezpiecznie jest czerpać wiadomości z niedobrych źródeł, gdzie wyrwane z kontekstu zdania są  przeinaczane i podawane w mass media po to tylko, aby mieszać i rozwadniać naukę Objawioną przez Boga. Łatwo można ulec takim sensacjom podawanym w ładnym opakowaniu. Pomyślmy jak doszło do pierwszego grzechu człowieka w raju.

    W kaplicy-izbie Jezusa Miłosiernego w soboty są prowadzone katechezy o sakramentach Kościoła.