Author: ks. Marian Łękawa SAC

  • ZMARTWYCHWSTANIE

    Wszystko uczynił nowe
    Uroczystość Zmartwychwstania
    Pańskiego – ROK C 21 kwietnia 2019

    Kiedy Łazarz wyszedł z grobu wywołany mocą Chrystusowego słowa – powrócił jedynie do życia, jakie już było jego udziałem i które śmierć znowu przerwała po jakimś czasie.

    Tymczasem Zmartwychwstały Pan, doświadczając ludzkiej śmierci przeszedł przez nią po to, aby otworzyć człowiekowi zupełnie inny wymiar życia. I jak całkowicie nieporównywalny jest ten nowy wymiar w stosunku do obecnego padołu świadczy fakt, że Pan Jezus musiał po wielokroć ukazywać się i przekonywać swoich najbliższych, że „to Ja jestem, nie bójcie się!”

    A bali się bardzo, skoro pozamykali się na wszelkie możliwe sposoby wciąż nie mogąc się pozbierać po tym, co wydarzyło się w Wielki Piątek. Przecież widzieli i to z bliska, jak zabijano ich Pana, ich Mistrza. To zabijanie trwało długo i z wielkim okrucieństwem. Po potwornym biczowaniu w cierniowej koronie – co musiało sprawiać przeraźliwy ból – dźwigał krzyż. A potem przybity do tego krzyża umierał w straszliwych męczarniach. Wciąż żywa pamięć o tych okrutnych epizodach Jezusowej męki rozsadzała ich głowy.

    Jeszcze nie byli w stanie pojąć i zrozmunieć, że właśnie w tej odrarżającej śmierci Chrystus już odniósł zwycięstwo, o którym mówił zanim się wydarzyło podczas swojego nauczania: „Teraz odbywa się sąd nad światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie”.

    Dominikanin o. Jacek Salij tak pisze o tym Jezusowym zwycięstwie już na krzyżu: „Mimo strasznych cierpień jest dokładnie taki, jakim był zawsze, a swoim zachowaniem daje świadectwo, że nawet wśród potwornych cierpień krzyża możliwa jest miłość. Sposób Jego umierania nie tylko nie skompromitował Jego nauki, ale ją potężnie uwierzytelnił. Któż by się dziwił skazańcowi, jeśliby w torturze ukrzyżowania zapomniał o swojej matce? Chrystus Pan czyni miłość nawet na krzyżu i nie tylko swojej Matce. Kiedy litościwe kobiety z Jerozolimy płakały nad Jego utrapieniem, On myśli przede wszystkim o ich dobru i powiada im: Raczej nad swoim życiem się zastanówcie oraz nad duszami waszych bliskich! Łotrowi nie tylko przebaczył grzechy, ale pomógł mu przyjąć okropne męki ukrzyżowania z godnością i w nadziei życia wiecznego. Nawet na własnych morderców potrafił spojrzeć nie tylko w perspektywie straszliwej krzywdy, jaką mu wyrządzili. Umiał zauważyć, że ci nieszczęśnicy nie wiedzą, co czynią, i modlił się za nich, aby Ojciec Przedwieczny okazał im miłosierdzie.”

    I tak dokonała się całkowicie druzgocąca porażka szatana, który w ten sposób chciał dokonać sądu nad Jezusem. A tymczasem na Kalwarii odbył się sąd zarówno i nad tym światem, jak i nad władcą tego świata. Chodzi o ten świat, w którym ludzkie relacje odbywają się według diabelskiego scenariusza, gdzie dominuje kłamstwo i przemoc. Potworna śmierć Bożego Syna sprawiła, że człowieczy los na tej ziemi definitywnie odmienił się. W ten sposób miłość i prawda stały się niezwyciężone. Tu sprawdzają się słowa Pana Jezusa, który mówi, że na nic zda się potęga zła. Potrafi najwyżej zabić ciało, ale nie potrafi zniszczyć miłości w człowieku pokładającym całą swoją ufność w Bogu – źródle prawdziwej miłości.

    Dzisiejsza uroczystość Zmartwychwstania jest ogłoszeniem Jezusowego zwycięstwa na krzyżu. „Swoim zmartwychwstaniem, jak pisze wspomniany już o. Salij, dał nam świadectwo, że On – prawdziwy Człowiek – jest prawdziwie Synem Bożym i że wobec tego zwycięstwo, które odniósł na Kalwarii, ma wymiar nieskończony: może być ono źródłem mocy zwycięskiej przeciwko złu dla każdego z nas. Naprawdę jest się czym radować! Jeśli Chrystus zmartwychwstał, to nie tylko korzenie zła zostały nieodwołalnie podcięte, ale nasze istnienie nabrało sensu na życie wieczne.”

    I to jest ten rdzeń wielkanocnych radości, bowiem horyzont naszego życia nie kończy się wraz ze śmiercią. Każdy kto otrzymał chrzest nosi w sobie Boże życie, które jest w nim jak ziarno posiane w ziemi. I ono rośnie i ono się rozwija ku nieśmiertelności.

    A teraz zapytam siebie: Czy w ten świąteczny, uroczysty dzień ogarnia mnie z tego powodu entuzjazm radości? Bo jeżeli nie – to może być też i tak, jak zauważa Ferdynand Krenzer w swojej książce Taka jest nasza wiara, że współczesny człowiek często przypomina kogoś, kto w kasie kolejowej prosi o bilet pierwszej klasy, zupełnie nie interesując się tym, dokąd jedzie pociąg. Bo liczy się tylko na pierwszym miejscu pragnienie, aby jechać przez życie w wygodnym przedziale nie zadając sobie żadnego trudu postawienia pytania – co będzie dalej. To widoczne jest już przy wyborze rodziców chrzesnych, gdzie często wogóle nie bierze się pod uwagę ich zaangażowania religijnego. A później wychowując swoje pociechy – jakie jest najważniejsze kryterium? Czy aby na pewno modlitwa i wielka chęć przybliżenia dzieciom Pana Boga? Ile energi i ile czasu człowiek jest gotów poświęcić, żeby tylko dziecko wykształcić, urządzić, nauczyć zaradności. I to wszystko z myślą o przyszłości. Ale jakiej mówimy przyszłości?

    Ks. Piotr Pawlukiewicz mówi wprost: „Nie ma większej miłości do dziecka, brata, żony jak prowadzenie bliskiej osoby do wieczności, jak złożenie ukochanego człowieka w ręce Tego, który przenosi przez dolinę śmierci.”

    Zdając sobie sprawę, że w dniu dzisiejszym tak uroczystym wśród zgromadzonych na Eucharystii są i tacy, którzy żartobliwie próbują tłumaczyć swoją doroczną obecność nie naprzykrzaniem się Panu Bogu, albo bardziej pretensjonalnie, że Kościół właściwie to nic nie daje… chciałbym opowiedzieć historię pewnego starszego naukowca, do którego domu włamali się złodzieje. Ten poszkodowany człowiek opowiadał o tym przykrym wydarzeniu ze śmiechem. Zapytany, dlaczego się śmieje, skoro został okradziony, odpowiedział, że owszem zabrali mu bardzo dobre radio i jeszcze kilka technicznych urządzeń, drobną kwotę pieniędzy i butelkę francuskiego koniaku. Ale co to jest w porównaniu z tym co znajduje się na półce. A tam, wśród wielu książek stały dwa starodruki, za które można by było kupić bardzo dobrej marki samochód. Tyle musieli się napracować, żeby przepiłować kraty i wejść do mieszkania, w którym jednak nie zauważyli najbardziej wartościowej rzeczy.

    Kościół, w którym jesteśmy, i który też tworzymy, jest bardzo często krytykowany za wiele mankamentów. Ale przede wszystkim w Kościele znajduje się jeden wielki skarb, a jest nim dar zmartwychwstania, który sam Boży Syn wysłużył przechodząc przez największą otchłań ludzkich ciemności. I ten dar Bóg ofiarowuje człowiekowi.

    Oby ta prawda o zmartwychwstaniu obudziła mnie z mojego snu codzienności, bo wtedy będę mógł powtarzać całym swoim sercem, całym swoim życiem sobie i wszystkim, których Pan postawił na mojej drodze: Radujmy się! Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • WIELKI TYDZIEŃ  2019

    WIELKI TYDZIEŃ 2019

    NIEDZIELA PALMOWA czyli MĘKI PAŃSKIEJ

    Kim byli ci, którzy w tamtej przełomowej chwili odgadli, że Jezus z Nazaretu, Nauczyciel głoszący słowa pełne mocy, jest Mesjaszem, synem Dawida, oczekiwanym i obiecanym Zbawicielem? Byli to zwykli ludzie, a wśród nich wyróżniali się entuzjazmem i aktywnością młodzi, którzy w ten sposób stali się niejako „zwiastunami” Mesjasza. Zrozumieli oni, że nadeszła godzina Boża, godzina wytęskniona i błogosławiona, od wieków wyczekiwana przez lud Izraela. Dlatego wyszli z gałązkami oliwnymi i palmowymi, aby ogłosić triumf Jezusa. (28 marca 1999)

    ORĘDZIE KRZYŻA

    W naszej epoce, w której dobrobyt materialny i wygoda są przedstawiane i poszukiwane jako najwyższe wartości, nie jest łatwo zrozumieć orędzie płynące z krzyża. Ale wy, drodzy młodzi, nie lękajcie się głosić Ewangelii krzyża w każdej sytuacji. Nie lękajcie się iść pod prąd! Chrystus Jezus „uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył” (Flp 2, 8-9). Podniosły hymn z Listu św. Pawła do Filipian przypomniał nam, że krzyż ma dwa nierozłączne aspekty: jest jednocześnie bolesny i chwalebny. Cierpienie i upokorzenia śmierci Jezusa są ściśle związane z Jego wywyższeniem i chwałą zmartwychwstania. Bądźcie zawsze świadomi tej pocieszającej prawdy. Męka i zmartwychwstanie Chrystusa stanowią ośrodek naszej wiary i są naszą ostoją w nieuniknionych próbach codzienności. (4 kwietnia 2004)

  • WIELKI TYDZIEŃ 2019 w kościele św. Szymona

    WIELKI CZWARTEK 18 kwietnia 2019

    MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ – godz. 19.00

    ADORACJA PANA JEZUSA W CIEMNICY – do godz. 21.00

    WIELKI PIĄTEK 19 kwietnia 2019

    LITURGIA NA CZEŚĆ MĘKI PAŃSKIEJ – godz. 19.00

    ADORACJA PRZY GROBIE PAŃSKIM – do godz. 21.00

    ROZPOCZĘCIE NOWENNY DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

    W Wielki Piątek obowiązuje post ścisły (co do ilości i jakości)

    tj. ograniczenie się do spożycia trzech posiłków, dwóch lekkich i jednego do syta (od 18 do 60 r. życia), oraz wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, jak w każdy piątek (od 14 r. życia do jego końca).

    WIELKA SOBOTA 20 kwietnia 2019

    WIGILIA PASCHALNA W WIELKĄ NOC – godz. 21.00

    ADORACJA PRZY GROBIE PAŃSKIM OD GODZ. 15.00 – 16.00

    ŚWIĘCENIE POKARMÓW WIELKANOCNYCH: przed i po ADORACJI, jak również od g. 10 – 12

    Centrum całego roku liturgicznego jest Święte Triduum Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego, które osiąga szczyt w Niedzielę Zmartwychwstania. W tym roku Wielkanoc będziemy obchodzili 21 kwietnia.

    W każdą niedzielę – Paschę tygodnia, Kościół święty uobecnia wielkie wydarzenie, przez które Chrystus zwyciężył grzech i śmierć. Ze świąt Paschalnych wypływają wszystkie święte dni:
    – Środa Popielcowa, rozpoczynająca Wielki Post, jest w tym roku 6 marca;
    – uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego – 2 czerwca;
    – uroczystość Zesłania Ducha Świętego – 9 czerwca;

    – uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej – 20 czerwca.
    W dniu 1 grudnia przypada pierwsza Niedziela Adwentu.
    Równocześnie w święta Matki Bożej, Apostołów, świętych
    i we wspomnienie wiernych zmarłych, Kościół pielgrzymujący na ziemi głosi Paschę swojego Pana.

    Chrystusowi, który był, który jest i który przychodzi, Panu czasu i historii, niech będzie wieczna chwała przez wszystkie wieki wieków. Amen.

  • WIELKI TYDZIEŃ 2019

    WIELKI TYDZIEŃ 2019

    Powracające pytanie
    Niedziela Palmowa Męki Pańskiej –
    ROK C

    Dlaczego Pan Jezus tak straszliwie i okrutnie cierpiał?
    To pytanie wciąż i wciąż do mnie powraca.
    Może pytając boję się odpowiedzi i dlatego nie chcę jej przyjąć?
    Bo ona jest – właśnie w tym cierpieniu.
    Dopóki nie przyjmę i nie uwierzę,
    skarga Jezusa: Co więcej jeszcze miałem uczynić, aby przekonać jak bardzo mocno
    ukochałem ciebie? – pozostanie na zewnątrz,
    przed drzwiami mojego serca.

    Krzyż biorę do ręki.
    Całuję go.
    Nie całuję narzędzia tortur i zbrodni – ale Miłość, która pozwoliła przybić się
    na drzewie krzyża.

    Nie będę już pytał więcej, tylko mój grzech wyrzucę daleko od siebie
    i z głębi mojego serca żalem serdecznym pieśń żałosną zanucę – pieśń,
    którą PAN JEZUS już zbyt długo śpiewał dla mnie:
    „Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił…

    ks. Marian Łękawa SAC

  • V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  7 kwietnia 2019

    V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 7 kwietnia 2019

    Wyznać wiarę w Jezusie Boga


    Nie przypadkiem tak się wydarzyło, że kilka lat temu naWielki Post Mel Gibson ofiarował dzieło swojego życia – film o Jezusowej męce. Ci, którzy już oglądali nie ukrywają jak bardzo go przeżyli i do jakiego stopnia zostali nim poruszeni. Bo trzeba przyznać, że Chrystusowa męka i śmierć przestała już przemawiać do wielu współczesnych ludzi. Ale czy tylko dlatego, że cała dramaturgia stała się jakby nieobecna? Przecież Ciało i Krew, ból i śmierć – to wszystko jest prawdziwe. Skoro więc słowo nie działa i skoro symbole straciły moc – film trafił w swój czas: jako wstrząs i jako przypomnienie.

    W roku 1972, zaraz po moich święceniach kapłańskich, zostałem wysłany do Francji, aby pracować w redakcji pallotyńskiego miesięcznika Nasza Rodzina. I dopiero tam miałem możność po raz pierwszy zobaczyć religijny film: Człowiek z Nazaretu. Wtedy odbywały się bardzo żywe dyskusje nie tylko na temat tego filmu, ale i innych o tematyce religijnej – czy jest jakiś sens ekranizować Ewangelię. No bo na przykład – jak pokazać Boskość Pana Jezusa, skoro nadprzyrodzoność w ogóle nie jest fotogeniczna?

    Z tamtego jednak filmu utkwił we mnie bardzo głęboko, między innymi, obraz z dzisiejszej Ewangelii. Do Pana Jezusa przywleczono jawnogrzesznicę. Faryzeusze, wśród których byli młodsi i starsi utworzyli pierścień. Każdy z nich trzymając za plecami kamień był pewny, że tym razem Chrystus już nie zdoła im się wymknąć. Pytają: „Nauczycielu, kobietę tę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” W tej rabinistycznej kalkulacji każda odpowiedź była na ich korzyść. Bo jeżeli postąpi jak Mojżesz – to nie ma w Nim nic nadzwyczajnego. A jeśli nie zgodzi się z prawem mojżeszowym i zażąda uwolnienia kobiety – jawnie sprzeniewierzy się prawu. Tak czy owak będą mieć poważny argument przeciwko Niemu. Na ekranie było widać, jak krąg oskarżycieli wokół Jezusa i kobiety jeszcze bardziej się zacisnął. Ona klęczała z głową prawie zanurzoną w piasku. I na tym samym piasku pochylony Pan Jezus coś pisał. Po pewnej chwili podniósł się i zapytał: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Odszedł kilka kroków, aby mogli zacząć rzucać kamieniami. Ale kamienie, dotąd trzymane kurczowo w ich rękach, zaczęły powoli i dyskretnie upadać w piach wydając głuchy dźwięk. Jeden po drugim odchodził. Kamera ujęła dokładnie taki szczegół, że najpierw odchodzili starsi. Wśród pozostawionych kamieni ułożonych w takim samym kręgu, w jakim stali faryzeusze, pozostał tylko Pan Jezus i kobieta. Kiedy usłyszała słowa: „Nikt cię nie potępił?” – dopiero wtedy odważyła się popatrzeć na Chrystusa i odpowiedziała: „Nikt Panie!” W tym słowie „Panie” wyraziła całą tajemnicę znaczenia hebrajskiego słowa „Adonai” i greckiego „Kyrios”. W tym momencie na ekranie ukazało się światło, które rozświetliło postać Chrystusa, a potem to światło ogarnęło niewiastę, która wyznała w Jezusie Boga i to był początek jej drogi do wielkiej świętości. Ten film, dzięki swojemu artystycznemu ujęciu zdołał przedstawić i oddać coś z tajemnicy nadprzyrodzoności.

    Faryzeusze byli tak blisko Chrystusa. Dlaczego jednak odeszli? Dlaczego nie skorzystali z nawrócenia? Co stanęło na przeszkodzie? Odpowiedź na te pytania przypomina inną scenę, tym razem ze świątyni, gdzie modlił się faryzeusz i celnik. Jeden z nich nie przyznał się do grzechu, bo go nawet w sobie nie widział. Najwyraźniej zadowolony był ze swojego życia, którym chełpił się przed Bogiem. Ale grzechy innych widział bardzo dobrze i potrafił jeszcze nimi się gorszyć!

    Dzisiejsze Słowo Boże wyraźnie ukazuje, jak pisze Hans Urs von Balthasar, „nas, grzesznych, w chwili gdy oskarżamy przed Jezusem innych grzeszników. Jezus, pisząc palcem po ziemi, jest jakby nieobecny duchem. Dwa razy tylko przerywa milczenie: za pierwszym razem zrównując oskarżycieli i oskarżonych we wspólnej winie, za drugim po to, by – skoro nikt już nikogo nie oskarża – wypowiedzieć słowa przebaczenia. W obliczu Jego cierpienia, które znosi On w milczeniu, umilknąć też muszą wszelkie oskarżenia, „albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie”. To, że nikt nie oskarżył kobiety cudzołożnej, należy tłumaczyć nie tylko pierwszą wypowiedzią Jezusa w scenie ewangelicznej, ale przede wszystkim drugą; On bowiem cierpiał za wszystkich, by dla wszystkich wyjednać przebaczenie niebieskie, i z tego powodu nikt już nie może oskarżać drugiego przed Bogiem.”

    W tym Wielkim Poście Bóg znowu woła: „Nawróćcie się do Mnie całym swoim sercem! Czy tym razem w końcu dotrze do mnie Jego wołanie i ogarnie całe moje serce? Bo można zachowywanie przykazań nakazać, można przymusić pod strachem, albo zachęcić różnymi atrakcjami – jak mówią tubylcy, że w kościele był very nice service. Ale na nic się to zda. Bo co z tego, choćbym nawet uchodził na zewnątrz za gorliwego katolika – jeżeli moje serce nie będzie kochać? Bo zostało zastraszone, przekupione, oczarowane własnymi uczuciami i emocjami, ale niestety – nie Panem Bogiem. Ale Pan Bóg nie zniechęca się. Wciąż kładzie na ścieżce mojego życia przeróżne wydarzenia, aby rozbijały moją nic nie wartą pobożność i wyrywały mnie z moich iluzji. Kto wie, czy wspomniany na początku film o Jezusowej męce nie jest jednym z nich?

    Ks. Piotr Pawlukiewicz zauważa, że „niechrześcijanie dziwią się niekiedy, dlaczego tak bardzo czcimy krzyż Chrystusa, skoro jest to narzędzie okrutnej śmierci. Dziwią się, dlaczego rozważamy mękę Pańską, mówimy o ranach Chrystusa. Przecież to wszystko było straszne i odrażające. Tak, to prawda, krzyż jest narzędziem tortur i zbrodni, krwawe rany są źródłem wielkiego cierpienia. My wiemy o tym, ale jednak widzimy w tym coś jeszcze. Widzimy przede wszystkim miłość. A jej prawo jest takie, że tu, na ziemi miłość zawsze musi się wyrażać w widzialnych znakach… Takim znakiem, który nie może kłamać: to cierpienie i śmierć. Jeśli ktoś cierpi za kogoś, jeżeli oddaje za kogoś życie, to w sposób absolutnie pewny wyraża swoją miłość.”

    ks. Marian Łękawa SAC

     

     

  • III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  24.III2019

    III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 24.III2019

    Stanąć w prawdzie


    W dzisiejszej Ewangelii ludzie przychodzą do Pana Jezusa z wiadomością, że oto Piłat kazał zgładzić kilku mężczyzn i pytają o komentarz. Tylko ta ich ciekawość, jak Chrystus wytłumaczy sens cudzego cierpienia, była już ograniczona. Bo oni już mieli wyrobione własne zdanie na ten temat. Chcieli jedynie tylko potwierdzenia dla swojej opinii, że cudze cierpienie jest po prostu Bożą karą za grzechy. A tymczasem Pan Jezus poprzez swój komentarz burzy ich zapatrywania.

    Najpierw przypomina o jeszcze innym wydarzeniu, które miało miejsce nie tak dawno temu: wieża w Siloe zawaliła się i zginęło osiemnastu ludzi. Była to zwykła, niezawiniona przez nikogo, katastrofa. A następnie stawia pytanie: „Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.” Pan Jezus odwraca uwagę od ofiar i kieruje ją na słuchaczy, na ich własne postępowanie. Bo człowiekowi tak łatwo przychodzi osądzać innych i to jeszcze z pozycji moralnej wyższości podpierając się nawet Biblią, w której nie brakuje Bożych gróźb i przestróg, gdzie rzekomo tylko bezbożnych dotyka kara.

    Muszę sobie zdać sprawę z tego, że kiedy pytam o sens cierpienia bardzo łatwo mogę być opanowany pokusą, że nawrócenia potrzebują tylko inni, ale nie ja. Dzisiejsze środki przekazu wprost bombardują człowieka wiadomościami, które wypełnione są przede wszystkim sensacjami i skandalami. Bowiem przez takie pokazywanie ludzkich brudów wydawnictwa i studia telewizyjne uzyskują popularność, a popularność daje gwarancję na duży nakład i na dużą oglądalność. Odbiorca zaś uspokaja swoje sumienie, które powoli popada w stan uśpienia poprzez ciągłe powtarzanie: „jacy ci inni są źli, okropni, skoro dopuszczają się takich czynów. Ja jestem człowiekiem w miarę całkiem przyzwoitym i porządnym”. A przecież w głębi każdego serca czyż aż tak trudno odnaleźć swoje własne zło?

    Ks. Zdzisław Wietrzak, jezuita, który jest kapelanem w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, dodaje jeszcze więcej: „Ludzie unikają dobra, a nawet je atakują, bo stanowi dla nich wyrzut sumienia. Tak właśnie postępowali faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jezusem, bo upominał ich za brak żalu i pokuty. I zamiast się poprawić, to zatwardzali serca, grzesząc uparcie przeciw Duchowi Świętemu. Za to spotkała ich kara: zburzenie świątyni i jeszcze gorsza niewola. Wniosek? Człowiek nie jest zdolny sam siebie usprawiedliwić, bo nie potrafi o własnych siłach wydobyć się z błota i brudu grzechu. Może go uratować tylko Jezus Chrystus”.

    Dlatego dzisiejsza Ewangelia tak mocno podkreśla Jezusowe słowa o konieczności nawrócenia. Te słowa są przede wszystkim do mnie skierowane. Tu nie chodzi o to, bym coś poprawiał w moim życiu, ale co jest konieczne dla mnie – to żebym się nawrócił. Największe niebezpieczeństwo dotyka mnie wtedy kiedy jestem zbyt pewny siebie. Bowiem takie zadowolenie ze swojej postawy jest już bardzo bliskie przestrzeni, w której zazwyczaj traci się wiarę. Nic raz na zawsze nie zabezpiecza człowieka przed sprzeniewierzeniem się Ewangelii. Jak bardzo potrzebuję, właśnie ja, zadawać sobie, stale i wciąż, pytanie: czy moja wiara jest żywa, czy nie jestem już tylko pobielanym grobem, takim faryzeuszem, który swoje pogaństwo jedynie przykrywam przeróżnymi religijnymi emblematami i dekoracjami, jak moje ściany obwieszone krzyżami i świętymi obrazami? Kiedy słyszę modne dziś powiedzenie: „przecież inni też tak żyją” – mogę łatwo przyzwyczaić się i uwierzyć, że ja też mogę w ten sposób usprawiedliwić swoje własne niewierności? A może nawet jeszcze bardziej niż inni czuć się uprzywilejowanym, aby liczyć na pewien rabat, ulgę?

    Okres Wielkiego Postu, w którym modlitwa i pokuta występuje ze wzmożoną siłą, jest dla mnie wielką szansą, aby stanąć w prawdzie w świetle Ewangelii – bo wtedy słowa, które wypowiadam, mogą znowu być wyraziste i jednoznaczne. Jest więc szansa, aby na nowo odkryć i wydobyć z głębin mojego wnętrza zapodziane już pragnienia, a o których pisał Cyprian Norwid, też z obcej ziemi:

    …”Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
    Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
    Równie niewinnej… Tęskno mi, Panie…
    Do tych, co mają tak za tak – nie za nie –
    Bez światło-cienia… Tęskno mi, Panie”.

    Mając na co dzień do czynienia z Rodakami nie tylko tu już zasiedziałymi od czasu krwawych, wojennych dni, ale i z nowo przybyłymi, często ocieram się o takie dwie typowe postawy, bardzo bałamutne, które są dziś dość powszechne. Bo co to znaczy, że ktoś jest praktykującym – jeżeli faktycznie jest niewierzącym, ponieważ uczestniczenie w Liturgii nie daje żadnego przełożenia na zwykłe codzienne życie? Jest to taka religijność tylko czysto zewnętrzna związana może ze zwyczajem, albo z przyzwyczajeniem, który otrzymało się w spadku po rodzicach. Ale jest i druga postawa, jakby odwrotna w stosunku do poprzedniej i słyszę ją bardzo często w klubie, na przystanku, podczas odwiedzin w domu albo w szpitalu: „Jestem katolikiem wierzącym, ale niepraktykującym”. Tu przypomina mi się pewna historyjka, którą usłyszałem od ks. Pawlukiewicza. Skarżyła się kiedyś sąsiadka sąsiadce na swego męża alkoholika, opowiadając o nieszczęściach, jakie przychodzi jej przeżywać. Na to, zaskoczona, usłyszała w odpowiedzi:

    • Pani sąsiadko, niepotrzebnie się pani przejmuje!
    • Jak to mam się nie przejmować? – odpowiedziała zdumiona kobieta. – Przeżywam w domu prawdziwą gehennę! Kłótnie i awantury! Jak żyć z alkoholikiem?!
    • Niech się pani nie martwi – powtórzyła sąsiadka – ja z pani mężem rozmawiałam. On mi powiedział, że jest abstynentem, tyle że niepraktykującym.

    Jest to zupełny absurd, a jednak człowiek posługuje się tym popularnym określeniem „wierzący-niepraktykujący” – jakby nie zdawał sobie sprawy, że oszukuje przede wszystkim siebie samego.

    Dlatego modlę się, aby nie być głuchym i niemym. Bo głos Pana rozlega się i jest wyraźny: „Nawróćcie się”. A Pan daje łaskę nie tylko tym, którzy o nią proszą, ale i tym, za których inni się modlą. Kiedy dotyka mnie kruchość ludzkiego życia, kiedy ogarnia mnie lęk przed zbliżającym się cierpieniem, albo droga mijających dni prowadzi mnie nie takim szlakiem jakbym chciał – to już chociażby poprzez tylko te wydarzenia słychać wystarczająco głośne wołanie Boga.

    Tak więc przypowieść o drzewie figowym jest dla mnie wielką nadzieją – bo pomimo, że cierpliwość właściciela wyczerpała się, to jednak jeszcze raz okopuje się i nawozi nieużyteczny dotąd krzew, aby dać mu kolejną szansę, na jaką już wcale się nie zasłużyło. Ale taki jest Bóg, że nie karze, ale wciąż wierzy i czeka, że może tym razem człowiek nie zmarnuje Jego łaski.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  24.III.2019

    TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 24.III.2019

    W Krzyżu Jezusa Chrystusa wyraża się usilne wezwanie do metanoi, do nawrócenia. I to wezwanie powinniśmy przyjąć jako skierowane do każdego z nas i do wszystkich w sposób szczególny z okazji okresu Wielkiego Postu. Przeżywać Wielki Post znaczy nawrócić się do Boga za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. (28 lutego 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE Wj 3, 1-8a. 13-15

    Bóg objawia Mojżeszowi jego posłannictwo: ma wyprowadzić Izraelitów z niewoli egipskiej i przeprowadzić do ziemi obiecanej. Przyrzeka mu także swą potężną pomoc w spełnieniu tego zadania: „Ja będę z tobą”. Bóg naszej wiary – Ten, który jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba – objawia swoje Imię. To imię brzmi: „Jestem, który jestem”. Wedle tradycji Izraela imię wyraża istotę. Pismo Święte nadaje Bogu różne „imiona”: Pan (np. Mdr 1, 1), Miłość (1J 4, 16), Miłosierny (np. Ps 86,15), Wierny (1 Kor 1,9), Święty (Iz 6,3). Ale imię, jakie usłyszał Mojżesz zgłębi gorejącego krzaka, jest jakby korzeniem wszystkich innych. Ten, który jest, wypowiada samą istotę Boga: Boga, który jest Istnieniem samym przez się, Istnieniem samoistnym, jak mówią teologowie i filozofowie. W jego obecności nie możemy nie zgiąć kolan i nie oddać chwały. (31 lipca 1985)

    DRUGIE CZYTANIE 1 Kor 10, 1-6. 10-12

    Przymierze osiąga swój ostateczny etap i kształt w Jezusie Chrystusie: jest to „nowe” i „wieczne przymierze” (Hbr 12, 24; 13,20). Bóg potwierdza w nim ostatecznie siebie jako Bóg Przymierza. Stanowi ono zarazem o całkowitej oryginalności tej prawdy o Bogu, jaką wyznajemy w naszym chrześcijańskim Credo. Nie jest to Bóg, który jako Stwórca i Pan wszechświata pozostaje tylko całkowicie i wyłącznie „ponad stworzeniem, ponad człowiekiem”. W pogańskiej starożytności Bóg, (bogowie), był raczej przedmiotem dążenia człowieka (eros). Objawienie Starego, a jeszcze bardziej Nowego Testamentu ukazuje Boga, który szuka człowieka, przybliża się ku niemu, sam chce przymierza z nim. (25 września 1985)

    EWANGELIA Łk 13, 1-9

    W swoim nauczaniu przedpaschalnym Chrystus nieraz dawał poznać, że rozumienie cierpienia wyłącznie jako kary za grzech jest niewystarczające, a nawet niewłaściwe. Chrystus wyraźnie kwestionuje ten sposób myślenia, który był powszechnie przyjęty, wskazując, że nie można cierpienia, nieszczęścia, rozumieć wyłącznie jako karę za grzechy. „Bynajmniej” – mówi Jezus, i dodaje: „lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. W kontekście słów poprzednio wypowiedzianych, należy te ostatnie rozumieć jako konieczność unikania grzechu, gdyż sam w sobie jest on złem, a zważywszy na solidarność, która łączy ludzi, jest ostatecznym korzeniem wszelkiego cierpienia. Nie wystarczy unikać grzechu tylko z obawy tego zła, jakim jest kara. Trzeba się z niego „nawrócić” na dobro, tak aby w myśl solidarności, idącej w odwrotnym, właściwym już kierunku, cierpienie człowieka połączone z cierpieniem Chrystusa mogło wywierać pozytywny wpływ na innych członków rodziny ludzkiej. (9 listopada 1988)

    ISTOTA POKUTY

    Pokuta oznacza wewnętrzną przemianę serca pod wpływem Słowa Bożego i w perspektywie królestwa Bożego. Ale pokuta oznacza również przemianę życia zgodnie z przemianą serca, i w tym znaczeniu czynienie pokuty dopełnia się w owocach pokuty godnych nawrócenia; całe życie staje się procesem nawrócenia, a zatem zmierza do stałego postępu ku lepszemu. Czynienie pokuty zatem jest czymś autentycznym i skutecznym jedynie wówczas, gdy wyraża się w aktach i czynach pokutnych. W tym sensie pokuta w chrześcijańskim słowniku teologicznym i duchowym oznacza ascezę, to jest konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską Bożą, aby stracić swe życie dla Chrystusa, co jest jedynym sposobem, by je zyskać; aby porzucić dawnego człowieka i przyoblec człowieka nowego; aby przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężyło to, co jest duchowe; aby nieustannie wznosić się od rzeczy, które są na ziemi, do tych, które są w górze, gdzie przebywa Chrystus. Pokuta jest zatem nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego chrześcijańskiego życia. (Reconciliatio et paenitentia, 4)

  • DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU   17.03.2019

    DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 17.03.2019

    Wielki Post jest właściwym czasem, aby okazać Bogu szczerą wdzięczność za wielkie dzieła, jakich dokonał dla dobra człowieka we wszystkich epokach dziejów, zwłaszcza przez odkupienie, dla którego nie oszczędził nawet własnego Syna. Odkrycie zbawczej obecności Boga w ludzkiej historii pobudza nas do nawrócenia. Sprawia, że wszyscy czujemy się wybrani przez miłość Boga, i każe nam wielbić Go i chwalić. (15 października 1998)

    PIERWSZE CZYTANIE Rdz 15.5-12.17-18

    Abraham usłyszał słowo Boga, który kazał mu oderwać się od rodzinnej ziemi, od własnego ludu i w pewnym sensie od samego siebie, aby uczynić zeń narzędzie realizacji zbawczego zamysłu, obejmującego przyszły lud Przymierza, a właściwie wszystkie narody świata. Od tych słów rozpoczyna się wielka wędrówka Ludu Bożego. Do Abrahama odwołują się nie tylko ci, którzy chlubią się pochodzeniem od niego w znaczeniu fizycznym, ale także niezliczone rzesze tych, którzy uważają się za jego potomstwo „duchowe”, ponieważ z taką samą wiarą i bezgraniczną ufnością przyjmują zbawczą inicjatywę Wszechmogącego. (29 czerwca 1999)

    DRUGIE CZYTANIE Flp 3,17-4,1

    Wielki Post stanowi opatrznościową sposobność do duchowego oderwania się od bogactw materialnych i otwarcia się na Boga, ku któremu chrześcijanin powinien skierować całe swoje życie, świadom, że nie posiada trwałego mieszkania na tym świecie, “nasza bowiem ojczyzna jest w niebie”. Obchody tajemnicy paschalnej na zakończenie Wielkiego Postu wskazują, że szczytem wielkopostnej drogi oczyszczenia jest ofiara z samego siebie, złożona Ojcu dobrowolnie i z miłości. Właśnie na tej drodze uczeń Chrystusa uczy się przekraczać siebie i swoje egoistyczne interesy, aby spotykać się z braćmi w miłości. (25 października 1996)

    EWANGELIA Łk 9,28b-26

    Przemienienie Pańskie, opisane przez synoptyków, ma miejsce wówczas, kiedy Jezus przez swoje znaki (cuda), a także przez czyny i słowa dał już poznać siebie Izraelowi. Głos Ojca stanowi niejako potwierdzenie „z góry” tego, co już dojrzewało w świadomości uczniów. Jezus chciał, ażeby na podstawie znaków i słów wiara w Jego Boskie posłannictwo i synostwo zrodziła się w świadomości Jego słuchaczy niejako z wewnętrznego objawienia, które daje sam Ojciec. (27 maja 1987)

    WIARA I OBJAWIENIE

    Wiara – to, co zawiera się w wyrażeniu „wierzę” – pozostaje w istotnym związku z Objawieniem. Odpowiedzią na to, że Bóg objawia człowiekowi „samego siebie”, a równocześnie odsłania przed nim tajemnicę odwiecznej woli zbawienia człowieka przez „uczestnictwo w naturze Bożej”, jest „powierzenie
 się Bogu” ze strony człowieka, w którym wyraża się „posłuszeństwo wiary”. Wiara jest posłuszeństwem rozumu i woli wobec Boga objawiającego. (3 kwietnia 1985)

  • PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 10.03.2019

    PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 10.03.2019

    Wielki Post przypomina nam każdego roku tajemnicę Chrystusa, który „przebywał w Duchu Świętym na pustyni” (Łk 4, 1): przez to szczególne doświadczenie Jezus dał świadectwo swego całkowitego zawierzenia woli Ojca. Kościół proponuje wiernym przeżycie tego okresu liturgicznego, aby odnowili się wewnętrznie przez obcowanie ze słowem Bożym i mogli wyrazić w swoim życiu miłość, którą Chrystus rozlewa w sercach wierzących W Niego. (9 września 1997)

    PIERWSZE CZYTANIE Pwt 26, 4-10

    Historia wyjścia z Egiptu, stanowiąca podstawę wiary Starego Testamentu, pozwala Izraelowi odkryć, jak cenne jest jego życie w oczach Boga. Bóg objawia się mu jako wybawca, zdolny zapewnić przyszłość ludowi pozbawionemu nadziei. W ten sposób rodzi się w Izraelu szczególna świadomość: jego życie nie jest zdane na łaskę faraona, który może samowolnie nim rozporządzać; przeciwnie, jest ono otoczone czułą i wielką miłością Boga. Wyprowadzenie z niewoli oznacza obdarzenie narodu tożsamością i uznanie jego nieprzemijającej godności, daje też początek nowej historii, w której odkrywanie Boga idzie w parze z odkrywaniem siebie. (Evangelium vitae, 31)

    DRUGIE CZYTANIE Rz 10, 8-13

    W Listach Pawłowych jednym z najczęściej powtarzanych twierdzeń jest to, że Chrystus jest Panem. Chrystus jest Panem życia wiecznego. Chrystus posiada pełne prawo ostatecznego sądzenia ludzkich czynów i ludzkich sumień. Jest bowiem Odkupicielem świata. Prawo to „nabył” przez krzyż. Dlatego Ojciec „cały sąd przekazał Synowi” (J 5,22). Jednakże Syn nie przyszedł, aby – nade wszystko – sądzić, ale by zbawiać. Żeby obdarzać życiem Bożym, które jest w Nim. (19 kwietnia 1988)

    Ewangelia Łk 4,1-13

    Jezus przebywał w Duchu Świętym na pustyni i był kuszony. Patrząc wnikliwiej można zauważyć, że w pokusach doznanych i zwalczonych przez Jezusa na pustyni wyraża się sprzeciw szatana wobec faktu, że do świata ludzi przyszło królestwo Boże, o czym mniej lub bardziej bezpośrednio mówią teksty ewangelistów. Odpowiedzi Jezusa na namowy kusiciela demaskują rzeczywiste intencje ojca kłamstwa (por. J 8,44), który próbuje osiągnąć swój cel uciekając się podstępnie do słów Pisma. Ale Jezus odpiera jego argumenty poprzez właściwą interpretację tych samych słów. (21 lipca 1990)

    MOC DUCHA

    Zwycięstwo Chrystusa nad szatanem na początku Jego mesjańskiej działalności jest początkiem i zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa dokonanego przez krzyż i zmartwychwstanie. Sam Jezus, na każdym etapie swojej mesjańskiej misji, przypisuje to zwycięstwo Duchowi Świętemu: „Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy” (Mt 12,28). W tej walce i w tym zwycięstwie Chrystusa ujawnia się więc moc Ducha, który pełni w Nim rolę wewnętrznej przyczyny i niestrudzonego sprawcy. (19 września 1990)

  • OKRES WIELKIEGO POSTU

    OKRES WIELKIEGO POSTU

    ŚRODA POPIELCOWA

    Wielki Post każdego roku jawi się nam jako czas sprzyjający wzmożeniu modlitwy i pokuty, otwierając serce na pokorne przyjęcie woli Bożej. W tym okresie wskazywana jest nam duchowa droga, będąca przygotowaniem do ponownego przeżywania wielkiej tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, przede wszystkim poprzez pilniejsze słuchanie słowa Bożego oraz bardziej wielkoduszne praktykowanie umartwienia, dzięki czemu możemy hojniej przyjść z pomocą bliźniemu W potrzebie. (8 września 2004)

    PIERWSZE CZYTANIE Jl 2,12-18

    “Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność”. Te słowa proroka Joela ukazują wspólnotowy wymiar pokuty. Oczywiście, skrucha musi rodzić się w sercu, które w myśl antropologii biblijnej jest ośrodkiem głębokich intencji człowieka. Akty pokutne muszą być jednak przeżywane także razem z członkami wspólnoty. Zwłaszcza w trudnych chwilach, po wielkim nieszczęściu lub w obliczu niebezpieczeństwa, słowo Boże, wypowiadane przez usta proroków, zazwyczaj wzywało wierzących do podjęcia pokuty: wzywani byli wszyscy bez wyjątku, od starców po dzieci; wszyscy łączyli się, by błagać Boga o zmiłowanie i przebaczenie. (5 marca 2003)

    DRUGIE CZYTANIE 2 Kor 5,20-6.2

    “W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem “. W dzisiejszym świecie coraz większa jest potrzeba pojednania i przebaczenia. Kościół, opierając się na słowie Chrystusa, głosi przebaczenie i miłość nieprzyjaciół. Czyniąc to, jest świadom, że wzbogaca duchowe dziedzictwo całej ludzkości o nowy sposób budowania relacji z bliźnimi; sposób z pewnością niełatwy, ale niosący wielkie nadzieje. Ten właśnie dar ofiarowuje także ludziom naszej epoki. „Pojednajcie się z Bogiem!” – te słowa rozbrzmiewają w naszych sercach nieustannym echem. Dzień dzisiejszy – mówi nam liturgia -jest „czasem upragnionym’ sprzyjającym naszemu pojednaniu z Bogiem. (28 lutego 2001)

    EWANGELIA Mt 6.1-6.16-18

    Jesteśmy wezwani do „uczynków pobożnych”, zwłaszcza do jałmużny, modlitwy i postu. Uczynki te zawsze, w różnych epokach, a także w różnych religiach, świadczą o poddawaniu tego, co w człowieku cielesne i zewnętrzne, temu, co duchowe i wewnętrzne. Jest więc Wielki Post czasem wejścia w siebie. Jest okresem szczególnego przestawania z Bogiem w ukryciu własnego serca i własnego sumienia. W takim wewnętrznym obcowaniu z Bogiem dokonuje się właściwe dzieło Wielkiego Postu: dzieło nawrócenia. (16 lutego 1983)

    DOŚWIADCZENIE NOWEGO NAWRÓCENIA

    Posłuchajmy wezwania, które Pan do nas kieruje za pośrednictwem mocnych i surowych gestów oraz słów liturgii dzisiejsze] Środy Popielcowej. Przyjmijmy je w pokornej i pełnej ufności postawie, jaką proponuje nam psalmista: „Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest w Twych oczach”. I dalej: “Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!” (Ps 51,6.12). Niech okres wielkopostny będzie dla wszystkich doświadczeniem nowego nawrócenia oraz głębokiego pojednania z Bogiem, z sobą samym i z braćmi. Niech nam to uprosi Matka Bolesna, którą na drodze wielkopostnej kontemplujemy złączoną z cierpieniem i zbawczą męką Syna. (13 lutego 2002)