***
Pierwsza Sobota Miesiąca – 6 czerwca 2026
Jubileusz 200-lecia Żywego Różańca
W 2026 r. Kościół w Polsce i na świecie przeżywa Jubileusz 200-lecia powstania Żywego Różańca, założonego w 1826 r. przez bł. Paulinę Jaricot – świecką kobietę, która zaufała mocy modlitwy różańcowej i jej misyjnemu oddziaływaniu na cały świat.
Wspólnota Żywego Różańca została założona w 1826 roku przez bł. Paulinę Jaricot w Lyonie. Jest to międzynarodowa wspólnota opierająca się na idei „róż” – grupy 20 osób, z których każda codziennie odmawia jedną wyznaczoną tajemnicę, tworząc razem pełny różaniec.

***
Czas łaski i wdzięczności
W związku z Jubileuszem w dniach 5-6 czerwca 2026 r. na Jasnej Górze trwa III Ogólnopolski Kongres Różańcowy pod hasłem „Różaniec modlitwą o Boże Miłosierdzie dla świata”, połączony z XIV Ogólnopolską Pielgrzymką Żywego Różańca.
Jubileusz jest szczególnym momentem dziękczynienia za dwa stulecia istnienia wspólnoty, która stała się jedną z największych inicjatyw modlitewnych w Kościele. Żywy Różaniec od 200 lat pozostaje szkołą modlitwy, wspólnoty i odpowiedzialności za Kościół oraz za misję ewangelizacji świata. Prosta, codziennie podejmowana modlitwa różańcowa przynosi nieustannie duchowe owoce: nawrócenia, pokój serca i odnowę wiary.
„Pragnę serdecznie zaprosić całą rodzinę Żywego Różańca do wspólnego przeżywania Jubileuszu w trzech stacjach, które tworzą jedną drogę modlitwy, wdzięczności i misyjnego posłania” – napisał moderator krajowy Stowarzyszenia Żywy Różaniec, ks. Jacek Gancarek.
Stacja ogólnopolska – Jasna Góra

***
Centralnym wydarzeniem Jubileuszu jest wczorajszy i dzisiejszy dzień ogólnopolskiej podczas pielgrzymki i Kongresu Różańcowego na Jasnej Górze.
Dziś w sobotę 6 czerwca o godz. 12.30 została odprawiona uroczysta dziękczynna Eucharystia, której przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce Antonio Guido Filipazzi.
Stacja diecezjalna
Drugą częścią jubileuszowych obchodów są stacje diecezjalne, przeżywane w każdej diecezji wraz z biskupem miejsca. Jest to czas modlitwy dziękczynnej za wspólnoty Żywego Różańca, czas ich umacniania oraz odnawiania gorliwości modlitewnej i misyjnej.
W wielu diecezjach powstają również Diecezjalne Rady Żywego Różańca, które wraz z moderatorami diecezjalnymi będą wspierać rozwój tej wspólnoty w Kościele lokalnym.
Stacja parafialna
Trzecią częścią Jubileuszu będą stacje parafialne, przeżywane w wyznaczoną przez lokalnego biskupa Niedzielę Różańcową. W tym dniu wspólnoty parafialne będą dziękować za dar Żywego Różańca i modlić się o dalszy rozwój tej inicjatywy.
Ta stacja ma przyczynić się do tego, aby w każdej parafii wspólnota różańcowa była widocznym znakiem modlącego się Kościoła – wspólnoty wiernej, odpowiedzialnej i otwartej na potrzeby świata.
Pielgrzymka do Lyonu
Podsumowaniem jubileuszowych obchodów będzie ogólnopolska pielgrzymka do Francji, do Lyonu, gdzie znajduje się grób bł. Pauliny Jaricot. Odbędzie się w dniach 15-23 października 2026 r. pod patronatem delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Żywego Różańca, abp. Wacława Depo.
U grobu bł. Pauliny zostanie złożona Księga Wielkiej Nowenny Różańcowej – owoc modlitwy tysięcy osób w całej Polsce i znak wdzięczności za dzieło Żywego Różańca.
Narodowe rekolekcje „Różaniec 33”
Ważnym elementem duchowego przygotowania do Jubileuszu są Narodowe Rekolekcje „Różaniec 33”, który rozpoczeły się 2 maja 2026 r., w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Dziś, w pierwszą sobotę czerwca, zakończyły się podczas spotkania na Jasnej Górze uroczystym oddaniem Jezusowi Chrystusowi przez Niepokalane Serce Maryi .
Jubileuszowe owoce
Jednym z owoców Jubileuszu, zgodnie z pragnieniem bł. Pauliny Jaricot, będzie wsparcie dzieła misyjnego poprzez budowę Centrum bł. Pauliny Jaricot w Papui-Nowej Gwinei. Modlitwa różańcowa łączy się z konkretną pomocą dla Kościoła na terenach misyjnych.

***
Drugim owocem będzie film poświęcony bł. Paulinie Jaricot – założycielce dwóch wielkich dzieł w Kościele: Żywego Różańca oraz Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Jego celem jest przybliżenie jej historii i ukazanie młodym pokoleniom, że modlitwa różańcowa może przemieniać człowieka i świat również dzisiaj.

(szczegółowe informacje znajdują się na stronie: www.zywyrozaniec.eu).
***
Różaniec w epoce smartfonów
O tym, jak godzić modlitwę różańcową z dynamicznym stylem współczesnego świata, co robić, by ustrzec się przed pustym rytuałem „zdrowasiek”, oraz w jaki sposób dotrzeć do młodzieży – mówi ks. kan. dr Jacek Gancarek, moderator krajowy Stowarzyszenia Żywy Różaniec.

Mateusz Kuca/zywyrozaniec.eu
***
Andrzej Tarwid: Obchodzimy jubileusz 200-lecia istnienia Stowarzyszenia Żywy Różaniec. Podniosłe rocznice to czas świętowania, ale i refleksji nad przyszłością. Co jest największym wyzwaniem dla moderatora krajowego Żywego Różańca (ŻR)?
Ks. dr Jacek Gancarek: Wyzwaniem, a zarazem najgłębszym pragnieniem jako moderatora krajowego jest kontynuacja wizji naszej założycielki. Błogosławiona Paulina Jaricot chciała, aby Różaniec stał się modlitwą powszechną, dostępną dla każdego człowieka, bez względu na jego wykształcenie, status społeczny czy stopień zaangażowania w życie parafii. Dziś to wyzwanie polega na tym, by pokazać współczesnemu człowiekowi, że ta tradycyjna forma modlitwy jest w rzeczywistości niezwykle nowoczesnym narzędziem budowania wewnętrznego pokoju i relacji z Bogiem i ludźmi.
Skoro mowa o powszechności, to ile osób należy do Żywego Różańca?
Oficjalnie w strukturach stowarzyszenia zarejestrowanych jest ok. 2,5 mln osób, które zobowiązały się do codziennego odmawiania przynajmniej jednego dziesiątka Różańca. Jeśli jednak spojrzymy na krajobraz modlitwy różańcowej całościowo, to trzeba uwzględnić jeszcze ok. 20 innych wspólnot o takim charakterze.
Ile w takim razie osób w całej Polsce modli się na różańcu i co to mówi o naszej wierze, o naszym kraju?
Szacuję, że na różańcu modli się ok. 7 mln osób. Bez wątpienia możemy więc powiedzieć, że w Polsce istnieje ogromna, cicha, ale wytrwała duchowa siła, która zanosi do Pana Boga modlitwy w intencjach Kościoła, ojczyzny i najbliższych.
Jaki jest socjologiczny „portret” osób należących do stowarzyszenia?
Do Żywego Różańca należą zarówno kobiety, jak i mężczyźni, całe wielopokoleniowe rodziny, a także prężnie rozwijające się koła młodzieżowe i dziecięce. Mówiąc socjologicznie – nie ma grupy społecznej, która nie byłaby reprezentowana w naszych szeregach. Oczywiście, statystyki pokazują, że najliczniejsze grono stanowią osoby starsze, wśród których zdecydowana większość to kobiety. Warto jednak zaznaczyć, że w grupach dorosłych co dziesiąta osoba to mężczyzna. Istnieją parafie, gdzie na kilkanaście kół żeńskich przypada przynajmniej jedno typowo męskie koło oraz kilka mieszanych.
Przewaga pań w grupach modlitewnych jest jednak bardzo duża. Z czego ona wynika?
Kobiety z natury wykazują większą wrażliwość duchową i intuicyjnie wyczuwają potrzebę wsparcia nadprzyrodzonego. Panie widzą w modlitwie wspólnotowej potężną siłę i traktują ją jako tarczę dla swoich dzieci i wnuków czy rodzin.
A co można powiedzieć o współczesnych mężczyznach?
Obserwujemy obecnie niezwykły renesans męskiej duchowości maryjnej. Formacje takie jak Wojownicy Maryi czy Męski Różaniec potrafią zgromadzić tysiące mężczyzn, którzy publicznie, z różańcem w dłoni, dają świadectwo swojej wiary. Widok potężnej grupy mężczyzn odmawiających tę modlitę kruszy stereotypy, jakoby Różaniec był wyłącznie dla „starszych pań”. Poza Wojownikami Maryi i Męskim Różańcem są jeszcze inne męskie wspólnoty, np. Rycerze Jana Pawła II czy Rycerze Kolumba, gdzie Różaniec jest także stałym elementem formacji.
Imponująca liczba ludzi modli się na Różańcu, ale w Kościele zawsze zwracamy także uwagę na jakość. Stąd pytanie: czy Żywy Różaniec to autentyczna, pulsująca życiem wspólnota, czy może tradycja podtrzymywana z przyzwyczajenia?
Dla wielu osób to rzeczywiście piękna tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale tradycja niezwykle żywotna. Nie znam w Polsce parafii, w której nie funkcjonowałoby przynajmniej jedno koło różańcowe. Fenomen tej wspólnoty polega na jej zdolności do ciągłego samoodnawiania. Kiedy starsi członkowie odchodzą do wieczności lub z powodu stanu zdrowia nie mogą już pełnić swoich obowiązków, ich miejsca zajmują nowi ludzie. Kiedyś modlitwa ta składała się z 15 tajemnic, ale po wprowadzeniu przez św. Jana Pawła II tajemnic światła, jest ich 20. To sprawia, że ŻR nie tylko nie maleje, ale rozwija się, dostosowując do nowych realiów.
Á propos nowych realiów – jak wpisujecie się w nowoczesny świat mediów cyfrowych?
Obok tradycyjnych struktur parafialnych ogromna przestrzeń modlitewna powstaje w internecie. Szacujemy, że w grupach internetowych modli się ponad 300 tys. osób. Nie wykluczam jednak, że ta liczba jest znacznie większa. Chcemy iść tam, gdzie są ludzie, zwłaszcza młodzi, i pokazać im, że Różaniec to nie artefakt z przeszłości, ale żywe narzędzie komunikacji z Bogiem dostępne na ekranie smartfona.
Powszechne jest jednak przekonanie, że młodzież raczej omija szerokim łukiem taką formę pobożności.
Moim zdaniem, to stwierdzenie nie jest do końca sprawiedliwe. Pracuję z młodymi i widzę, że jeśli przedstawi im się konkretne owoce tej modlitwy i obietnice Matki Bożej, które spisał bł. Alan de la Roche, to ich nastawienie diametralnie się zmienia. Młodzi ludzie szukają autentyczności i skuteczności. Kiedy poznają głębię Różańca, nie przechodzą obok niego obojętnie. Problem leży więc nie w niechęci młodych, ale często w tym, jak my, dorośli, próbujemy im tę modlitwę przekazać.
Część krytyków twierdzi, że ważny jest nie tylko sposób przekazu, ale że forma odmawiania Różańca powinna zostać zreformowana, by lepiej pasowała do współczesnego stylu życia. Czy to właściwa droga?
Zdecydowanie uważam, że nie możemy ingerować w samą istotę tej modlitwy. To tak, jakbyśmy chcieli zmieniać fundamenty domu, w którym mieszkamy. Dziesiątek Różańca to stały punkt odniesienia, który daje poczucie bezpieczeństwa i ciągłości.
A co odpowiedziałby Ksiądz tym, którzy mówią, że wielokrotne powtarzanie tych samych słów jest monotonne i prowadzi do mechanicznego odmawiania „zdrowasiek” bez głębszej refleksji?
Święty Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że Różaniec to modlitwa kontemplacyjna. Wymaga ona pewnego rytmu, który paradoksalnie pomaga wyciszyć się w dzisiejszym, niezwykle hałaśliwym i pędzącym świecie. Ludzie podświadomie szukają chwili wytchnienia, a te 3 czy 4 minuty poświęcone na jeden dziesiątek to czas bezcenny dla własnego zbawienia.
Niemniej jest realne ryzyko, że taka modlitwa może stać się pustym rytuałem. Jak się przed tym ustrzec?
Kluczem jest dyspozycja serca. Można przecież być fizycznie na Mszy św. i zupełnie nie spotkać się z Bogiem. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie już na początku, przed znakiem krzyża, że ten czas chcę oddać Stwórcy. Nawet osoby bardzo dojrzałe duchowo miewają gorsze dni, kiedy modlitwa wydaje się „byle jaka”, pełna rozproszeń i niepokoju. Ale paradoksalnie to właśnie modlitwa, o którą musieliśmy zawalczyć, może być w oczach Bożych najbardziej owocna. Pamiętajmy też, że jeśli potrafimy przezwyciężyć własną niechęć czy zmęczenie, każdy kolejny dzień staje się krokiem naprzód w naszym rozwoju wewnętrznym.
Część osób rezygnuje z Różańca, bo przeraża ich wizja poświęcenia 1,5 godziny na odmówienie wszystkich tajemnic, inni z kolei podważają sens odmawiania tylko części tej modlitwy. Czy modlenie się tylko jedną dziesiątką, jak to robią członkowie Żywego Różańca, może realnie wpłynąć na czyjeś życie?
To właśnie jest geniusz naszej założycielki! Błogosławiona Paulina Jaricot zrozumiała, że siła tkwi we wspólnocie. Kiedy odmawiasz swój jeden dziesiątek jako członek koła, spływają na ciebie łaski, tak jakbyś odmówił cały Różaniec. Twoja modlitwa jest dopełniana przez modlitwę pozostałych 19 osób. Paulina genialnie porównała to do ogniska, gdzie jeden płonący patyk może rozpalić inne swoim żarem. Wspólnie tworzymy wielki płomień, który ogrzewa każdego z osobna. Oczywiście, jeśli ktoś czuje taką potrzebę, może odmawiać więcej dziesiątków, ale ten jeden dziesiątek to nasze wspólne, solidarne zobowiązanie.
Zna Ksiądz tysiące relacji o niezwykłych łaskach wyproszonych tą modlitwą. A czy jest takie wydarzenie, które mocniej zapadło Księdzu w pamięć?
Tak, to historia z początków mojego kapłaństwa. W pewien pierwszy piątek miesiąca, który zbiegł się ze świętem Matki Bożej Różańcowej, odwiedziłem młodą kobietę chorą na nowotwór. Miała zaledwie 35 lat i dwójkę małych dzieci. Była pełna goryczy i bólu, pytała, czy mam dla niej jakieś lekarstwo. Odpowiedziałem, że mam lekarstwo duchowe. Dałem jej misyjny różaniec i kartkę z obietnicami Maryjnymi. Kiedy spotkaliśmy się miesiąc później, była już zupełnie inną osobą – spokojniejszą. Powiedziała, że szczególnie poruszyła ją obietnica, iż nikt, kto odmawia Różaniec, nie odejdzie z tego świata bez sakramentów. Jakiś czas potem wezwano mnie na oddział intensywnej terapii. Zobaczyłem tam wyniszczoną chorobą kobietę, która w dłoniach trzymała wytarty od modlitwy różaniec. Chora zapytała, czy ją poznaję i czy poznaję różaniec, bo to był ten, który jej podarowałem. Wyznała, że od tamtego spotkania nie opuściła ani jednego dnia. Przyjęła Eucharystię i spokojnie zasnęła w Panu. Myślę, że każdy z nas chciałby odchodzić w takim pokoju.
Na koniec wróćmy do jubileuszu. Jakich owoców się Ksiądz spodziewa?
Program jubileuszowych obchodów jest bardzo szeroki, Czytelnicy Niedzieli znajdą go na stronie: zywyrozaniec.eu . Jeśli zaś chodzi o owoce, to ufamy, że wspólne przeżywanie 200-lecia Żywego Różańca ukaże światu piękno i skuteczność modlitwy różańcowej, a także umocni w nas świadomość misyjną, tak bliską sercu bł. Pauliny Jaricot. A poza tym są dwa konkretne owoce Jubileuszu Żywego Różańca. Pierwszym jest budowa centrum bł. Pauliny Jaricot na misjach w Papui-Nowej Gwinei. Drugim owocem jest nagranie filmu o bł. Paulinie – dar naszego pokolenia dla innych.
z ks. kan. dr Jackiem Gancarkiem rozmawia Andrzej Tarwid -Tygodnik Niedziela
***
Aby Matka Boża była coraz bardziej znana i miłowana i aby świat poznał i wypełnił Jej przesłania !
„Różaniec Święty, to bardzo potężna broń.
Używaj go z ufnością, a skutek wprawi cię w zdziwienie”.
(św. Josemaria Escriva do Balaguer)

***
Intencje Żywego Różańca
na miesiąc czerwiec 2026 roku
Intencja Ojca Świętego, którą powierza Kościołowi:
– Módlmy się, aby sport stał się narzędziem pokoju, spotkania i dialogu między kulturami oraz narodami, a także by promował takie wartości, jak szacunek, solidarność i rozwój osobisty.
Intencje Polskiej Misji Katolickiej w Glasgow:
– Panie Jezu Chryste prosimy Cię o łaskę skruszonego serca. W Sercu Twoim racz nas obmyć, do Serca Twojego racz nas przytulić, w Twym Sercu na wieki racz nas zachować.
– Módlmy się za papieża Leona XIV, aby Duch Święty prowadził go, a święty Michał Archanioł strzegł.
– Módlmy się za naszych kapłanów, aby dobry Bóg umacniał ich w codziennej posłudze oraz o nowe powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego
Dodatkowe intencje dla Róż – Matki Bożej Częstochowskiej (II), św. Moniki, i bł. Pauliny Jaricot: :
– Rozważając drogi zbawienia w Tajemnicach Różańca prosimy Cię Boża Matko, abyś wypraszała u Syna Twego a Pana naszego właściwe drogi życia dla naszych dzieci.
dla Roży bł. Kard. Stefana Wyszyńskiego:
– Wysławiamy Boga w Trójcy Jedynego, że zostaliśmy stworzeni na Boże podobieństwo, aby stanowić wspólnotę życia w miłości. Abyśmy mogli zawsze przeżywać wspólnie dany nam czas i ten radosny i ten związany z trudem – dlatego prosimy Cię Miłosierny Boże o łaskę ustawicznego umacniania naszego małżeńskiego przymierza poprzez ciągłe ożywianie wzajemnej miłości.
***
Od 1 czerwca modlimy się kolejnymi Tajemnicami Różańca Świętego i w nowych intencjach, które otrzymaliście na maila 31 maja z adresu e-rozaniec@kosciol.org (jeśli ktoś z Was nie dostał maila na ten miesiąc, proszę o kontakt z Zelatorem Róży, albo na adres rozaniec@kosciolwszkocji.org)
***
Obecnie mamy 21 Róż Żywego Różańca. Zachęcamy bardzo serdecznie kolejne osoby, które chciałyby dołączyć do Wspólnoty Żywego Różańca. Módlmy się więc, aby dotąd nieprzekonani mogli się przekonać jak skuteczną i tym samym jak bardzo potrzebną jest dziś modlitwa różańcowa.
***
Każdy kto należy do Wspólnoty Żywego Różańca uczestniczy w następujących przywilejach:
- Modląc się codziennie jedną dziesiątką różańca dostępuje się takich łask jak wtedy kiedy modlimy się całym różańcem (20 Tajemnic Różańcowych), gdyż jest we wspólnocie modlitewnej i kolejne osoby z Róży dopełniają modlitwę różańcową rozważając pozostałe Tajemnice.
- Każdy z członków Żywego Różańca, na podstawie przywileju udzielonego przez Stolicę Apostolską (Dekret Penitencjarii Apostolskiej z dnia 25.10.1967), może uzyskać odpust zupełny (darowanie kary czyśćcowej) pod zwykłymi warunkami (stan łaski uświęcającej, przyjęcie w danym dniu Komunii św., odmówienie Wierzę w Boga, Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo w intencjach w jakich modli się Ojciec św. Leon XIV).
- Dni w których można uzyskać odpust zupełny:
1. Dzień przyjęcia do Wspólnoty Żywego Różańca
2. Uroczystość Narodzenia Pańskiego (25 grudnia)
3. Święto Ofiarowania Pańskiego (2 lutego)
4. Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego (5 kwietnia)
5. Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (25 marca)
6. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia)
7. Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej (7 października)
8. Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (8 grudnia)
***
Obietnice różańcowe przekazane przez Matkę Bożą bł. Alanowi z La Roche:
1. Wszyscy, którzy wiernie Mi służyć będą odmawiając Różaniec św. otrzymają pewną szczególną łaskę
2. Wszystkim odmawiającym pobożnie mój Różaniec przyrzekam Moją szczególniejszą opiekę i wielkie łaski
3. Różaniec będzie najpotężniejszą bronią przeciw piekłu, wyniszczy pożądliwości, usunie grzechy, wytępi herezje
4. Cnoty i święte czyny zakwitną – najobfitsze zmiłowanie uzyska dla dusz od Boga; serca ludzkie odwróci od próżnej miłości świata, a pociągnie do miłości Boga i podniesie je do pragnienia rzeczy wiecznych; o, ileż dusz uświęci ta modlitwa
5. Dusza, która poleca Mi się przez Różaniec – nie zginie
6. Każdy kto będzie modlił się pobożnie na Różańcu św., rozważając równocześnie Tajemnice Święte nie dozna nieszczęść, nie doświadczy gniewu Bożego, nie umrze nagłą śmiercią; nawróci się, jeśli jest grzesznikiem a jeśli zaś żyje według Bożych przykazań – wytrwa w łasce i osiągnie życie wieczne
7. Prawdziwi czciciele Mego Różańca nie umrą bez Sakramentów Świętych
8. Chcę, aby odmawiający Mój Różaniec, mieli w życiu i przy śmierci światło i pełnię łask, aby w życiu i przy śmierci uczestniczyli w zasługach Świętych
9. Codziennie uwalniam z czyśćca dusze, które Mnie czciły modlitwą różańcową
10. Prawdziwi czciciele Mego Różańca osiągną wielką chwałę w niebie
11. O cokolwiek przez Różaniec prosić będziesz – otrzymasz
12. Rozszerzającym Mój Różaniec przybędę z pomocą w każdej potrzebie
13. Uzyskałam u Syna Mojego, aby wpisani do Wspólnoty Mojego Różańca – mieli w życiu i przy śmierci za swoich orędowników wszystkich mieszkańców nieba
14. Odmawiający Mój Różaniec są Moimi dziećmi, a Jezus Chrystus, mój Jednorodzony Syn, jest dla nich Bratem
15. Nabożeństwo do Mego Różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do Nieba
Różaniec jest modlitwą piękną, ale dość wymagającą, gdyż łatwo ją bezmyślnie powtarzać. Należy jak najprościej modlić się na różańcu. Zaczyna się od przeczytania rozważań lub fragmentu Ewangelii, następnie krótka refleksja nad przeczytanym tekstem oraz podanie intencji. Następnie odmówić dziesiątkę różańca. W różańcu chodzi o to, by nie tyle skupić się na technice odmawiania, ale aby rozważać poszczególne tajemnice oraz ich znaczenie. Taki różaniec staje się modlitwą ewangeliczną, wraz z Najświetszą Maryją Panną przeżywamy kolejne momenty życia Pana Jezusa.
Nie można traktować Różańca magicznie, przed czym przestrzegał św. Jan Paweł II. Istotą jest zasłuchanie, wniknięcie w Boże dary, stąd zawsze przed modlitwą zapraszamy Ducha Świętego.
Każdy, kto przyjął sakrament chrztu świętego powinien być odpowiedzialny za święty Kościół Katolicki. Coraz bardziej świadomie przeżywać troskę o zbawienie nie tylko swoje, ale również innych. Dokonuje się to poprzez miłość Boga i bliźniego, modlitwę, dobre uczynki i cierpliwe znoszenie codziennych krzyży.
***
Pierwsza Sobota Miesiąca – 6 czerwca 2026
w kościele św. Piotra Msza św. niedzielna (Vigil Mass) o godz. 18.00
Przed Mszą św. od godz. 17.00 możliwość spowiedzi św.
Po Mszy św. Nabożeństwo Wynagradzające za zniewagi i bluźnierstwa przeciwko Najświętszej Maryi Panny
Nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca

WPROWADZENIE
Wielka obietnica
Siedem lat po zakończeniu fatimskich objawień Matka Boża zezwoliła siostrze Łucji na ujawnienie treści drugiej tajemnicy fatimskiej. Jej przedmiotem było nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi.
10 grudnia 1925r. objawiła się siostrze Łucji Maryja z Dzieciątkiem i pokazała jej cierniami otoczone serce.
Dzieciątko powiedziało:
Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał.
Maryja powiedziała:
Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.
2. Dlaczego pięć sobót wynagradzających?
Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:
- Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
- Przeciw Jej Dziewictwu,
- Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,
- Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,
- Bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach.
WARUNKI ODPRAWIENIA NABOŻEŃSTWA
PIĘCIU PIERWSZYCH SOBÓT MIESIĄCA
Warunek 1
Spowiedź w pierwszą sobotę miesiąca
Łucja przedstawiła Jezusowi trudności, jakie niektóre dusze miały co do spowiedzi w sobotę i prosiła, aby spowiedź święta mogła być osiem dni ważna. Jezus odpowiedział: Może nawet wiele dłużej być ważna pod warunkiem, ze ludzie są w stanie łaski, gdy Mnie przyjmują i ze mają zamiar zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.
Do spowiedzi należy przystąpić z intencją zadośćuczynienia za zniewagi wobec Niepokalanego Serca Maryi. W kolejne pierwsze soboty można przystąpić do spowiedzi w intencji wynagrodzenia za jedną z pięciu zniewag, o których mówił Jezus. Można wzbudzić intencję podczas przygotowania się do spowiedzi lub w trakcie otrzymywania rozgrzeszenia.
Przed spowiedzią można odmówić taką lub podobną modlitwę:
Boże, pragnę teraz przystąpić do świętego sakramentu pojednania, aby otrzymać przebaczenie za popełnione grzechy, szczególnie za te, którymi świadomie lub nieświadomie zadałem ból Niepokalanemu Sercu Maryi. Niech ta spowiedź wyjedna Twoje miłosierdzie dla mnie oraz dla biednych grzeszników, by Niepokalane Serce Maryi zatriumfowało wśród nas.
Można także podczas otrzymywania rozgrzeszenia odmówić akt żalu:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, szczególnie za moje grzechy przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.
Warunek 2
Komunia św. w pierwszą sobotę miesiąca
Po przyjęciu Komunii św. należy wzbudzić intencję wynagradzającą. Można odmówić taką lub inna modlitwę:
Najchwalebniejsza Dziewico, Matko Boga i Matko moja! Jednocząc się z Twoim Synem pragnę wynagradzać Ci za grzechy tak wielu ludzi przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu. Mimo własnej nędzy i nieudolności chcę uczynić wszystko, by zadośćuczynić za te obelgi i bluźnierstwa. Pragnę Najświętsza Matko, Ciebie czcić i całym sercem kochać. Tego bowiem ode mnie Bóg oczekuje. I właśnie dlatego, że Cię kocham, uczynię wszystko, co tylko w mojej mocy, abyś przez wszystkich była czczona i kochana. Ty zaś, najmilsza Matko, Ucieczko grzesznych, racz przyjąć ten akt wynagrodzenia, który Ci składam. Przyjmij Go również jako akt zadośćuczynienia za tych, którzy nie wiedzą, co mówią, w bezbożny sposób złorzeczą Tobie. Wyproś im u Boga nawrócenie, aby przez udzieloną im łaskę jeszcze bardziej uwydatniła się Twoja macierzyńska dobroć, potęga i miłosierdzie. Niech i oni przyłączą się do tego hołdu i rozsławiają Twoją świętość i dobroć, głosząc, że jesteś błogosławioną miedzy niewiastami, Matką Boga, której Niepokalane Serce nie ustaje w czułej miłości do każdego człowieka. Amen.
Warunek 3
Różaniec wynagradzający w pierwszą sobotę miesiąca
Po każdym dziesiątku należy odmówić Modlitwę Anioła z Fatimy. Akt wynagrodzenia:
O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
Zaleca się odmówienie Różańca wynagradzającego za zniewagi wyrządzone Niepokalanemu Sercu Maryi. Odmawia się go tak jak zwykle Różaniec, z tym, że w „Zdrowaś Maryjo…” po słowach „…i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus” włącza się poniższe wezwanie, w każdej tajemnicy inne:
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoje Niepokalane Poczęcie!
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoje nieprzerwane Dziewictwo!
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoją rzeczywistą godność Matki Bożej!
Zachowaj i pomnażaj w nas cześć i miłość do Twoich wizerunków!
Rozpłomień we wszystkich sercach żar miłości i doskonałego nabożeństwa do Ciebie!
Warunek 4
Piętnastominutowe rozmyślanie nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi w pierwszą sobotę miesiąca
(Podajemy przykładowe tematy rozmyślania nad pierwszą tajemnicą radosną)
1. Najpierw odmawia się modlitwę wstępną:
Zjednoczony ze wszystkimi aniołami i świętymi w niebie, zapraszam Ciebie, Maryjo, do rozważania ze mną tajemnic świętego różańca, co czynić chcę na cześć i chwałę Boga oraz dla zbawienia dusz.
2. Należy przypomnieć sobie relację ewangeliczną (Łk 1,26 – 38). Odczytaj tekst powoli, w duchu głębokiej modlitwy.
3. Z pokora pochyl się nad misterium swojego zbawienia objawionym w tej tajemnicy różańcowej. Rozmyślanie można poprowadzić według następujących punktów:
a. rozważ anielskie przesłanie skierowane do Maryi,
b. rozważ odpowiedź Najświętszej Maryi Panny,
c. rozważ wcielenie Syna Bożego.
4. Z kolei zjednocz się z Maryją w ufnej modlitwie. Odmów w skupieniu Litanię Loretańską. Na zakończenie dodaj:
Niebieski Ojcze, zgodnie z Twoją wolą wyrażoną w przesłaniu anioła, Twój Syn Jednorodzony stał się człowiekiem w łonie Najświętszej Dziewicy Maryi. Wysłuchaj moich próśb i dozwól mi znaleźć u Ciebie wsparcie za Jej orędownictwem, ponieważ z wiarą uznaję Ją za prawdziwą Matkę Boga. Amen.
5. Na zakończenie wzbudź w sobie postanowienia duchowe.
Będę gorącym sercem miłował Matkę Najświętszą i każdego dnia oddawał Jej cześć.
Będę uczył się od Maryi posłusznego wypełniania woli Bożej, jaką Pan mi ukazuje co dnia.
Obudzę w sobie nabożeństwo do mojego Anioła Stróża.
WIęcej informacji na temat Nabożeństw pięciu pierwszych sobót miesiąca można znaleźć na stronie www.pierwszesoboty.pl lub na stronie www.sekretariatfatimski.pl
***
RATUNEK DLA ŚWIATA W SERCU NIEPOKALANEJ

Na temat objawień Matki Bożej w Fatimie napisano już wiele i zapewne wiele jeszcze zostanie napisane. Bez cienia wątpliwości możemy jednak stwierdzić, że wydarzenie to jest jednym z najdonioślejszych faktów we współczesnych dziejach Kościoła, tym więcej, że treść objawień odnosi się do całej ludzkości. Można utyskiwać, że jest ono objawieniem prywatnym i nie jesteśmy w stanie do końca zweryfikować jego wiarygodności, itd. Wszystko to można. Skoro jednak zajmujemy się treścią fatimskiego Orędzia należy odstawić na bok wszelkie próby przysłowiowego dzielenia włosa na czworo, gdybyśmy bowiem zakwestionowali z takich czy innych powodów jego autentyczność należałoby konsekwentnie o całej sprawie zapomnieć, co zapewne wielu czyni. Dla nas wystarczającym motywem przyjęcia Orędzia jest uznanie przez Kościół autentyczności objawień, co miało miejsce 13 maja 1930 roku, a więc dokładnie 13 lat po ich zaistnieniu. Pierwszym tego owocem było poświęcenie Portugalii Niepokalanemu Sercu Maryi rok później*. Dlaczego akurat Niepokalanemu Sercu Maryi?
Jak wiemy objawienia Maryi w Fatimie wobec trójki małych dzieci trwały od 13 maja do 13 października 1917 roku każdego trzynastego dnia miesiąca z wyjątkiem sierpnia, kiedy to objawienie miało miejsce 19 dnia tegoż miesiąca z powodu przetrzymywania małych wizjonerów w areszcie. Wiemy też, że Matka Boża wezwała w nich świat do pokuty i nawrócenia oraz do modlitwy za grzeszników przestrzegając przed straszliwymi konsekwencjami trwania w grzechu, tak w wymiarze doczesnym jak i wiecznym. W widzeniu lipcowym dzieci doświadczyły wizji piekła, o czym Łucja, jedyna z żyjących do niedawna wizjonerów opowiedziała na wyraźny rozkaz spowiednika dopiero w 1940 roku. Z tą wizją była jednak związana obietnica ratunku dla grzeszników poprzez nabożeństwo właśnie do jej Niepokalanego Serca.
Maryja zapowiedziała dzieciom, że przyjdzie aby prosić o poświęcenie Jej Niepokalanemu Sercu Rosji, oraz o komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Ludziom odprawiającym to nabożeństwo obiecała zbawienie, zapewniając też, że w godzinę śmierci będzie obecna z łaskami koniecznymi do zbawienia przy każdym kto to nabożeństwo odprawi. Mówiła także o ostatecznym tryumfie swego Niepokalanego Serca.
Zapowiedziane przyjście Maryi dokonało się wobec Łucji 10 grudnia 1925 roku w Pontevedra. To tam dane było jej ujrzeć Serce Maryi otoczone cierniami ludzkich grzechów, bluźnierstw i niewdzięczności. Akty wynagrodzenia miały być sposobem na wyjmowanie tychże cierni. Maryja owo zadośćuczynienie połączyła z nabożeństwem pięciu pierwszych sobót miesiąca.
W ramach tego nabożeństwa należy więc odbyć spowiedź, przyjąć komunię świętą, odmówić jeden różaniec, oraz przez piętnaście minut towarzyszyć Maryi rozmyślając nad piętnastoma tajemnicami różańca; wszystko to w intencji zadośćuczynienia.
Drugie objawienie, według jej relacji miało miejsce 13 czerwca 1929 roku przed północą w kaplicy klasztornej. Wtedy Łucja doświadczyła wizji Trójcy Świętej:
„Na ołtarzu ukazał się jasny krzyż sięgający aż do sufitu. W jaśniejszym tle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka. Nad piersią gołąbka również ze światła. A do krzyża przybite ciało drugiego człowieka. Trochę niżej bioder w powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą spadały krople krwi z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej. Z Hostii spływały te krople do kielicha. Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boska Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem. Pod lewym ramieniem krzyża wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej biegły na ołtarz tworząc słowa: Łaska i Miłosierdzie. Zrozumiałam, że mi została przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. I otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić. Potem rzekła Matka Boska do mnie: << Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka. Tyle dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciw mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się>>”[1].
Wizja z czerwca 1929 roku jakby dostosowana do percepcyjnych możliwości człowieka zawiera więc wyraźne już żądanie Maryi dotyczące zadośćuczynienia jej Niepokalanemu Sercu. W liście (kolejnym już) skierowanym do papieża Piusa XII w 1940 roku Łucja ponowiła prośbę o poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi z wyraźnym wymienieniem Rosji wskazując, że przyniesie to ukrócenie cierpień wywołanych wojną, głodem i prześladowaniem Kościoła. Tego samego aktu mieli dokonać wszyscy biskupi świata w łączności z papieżem. Kierując się tym świadectwem Łucji biskupi portugalscy jakby „ubiegli” papieża dokonując poświęcenia swojego kraju Sercu Maryi w 1931 roku. Warte zauważenia jest, że właśnie Portugalię ominęła zawierucha II wojny światowej a wcześniej krwawa wojna domowa w sąsiedniej Hiszpanii, która łatwo mogła rozlać się i na ten kraj, zważywszy, że siły wrogie chrześcijaństwu były również tutaj bardzo aktywne.
Pius XII odpowiedział na to wezwanie Łucji, ale połowicznie. W przemówieniu radiowym skierowanym do wiernych uczestniczących w uroczystym zakończeniu obchodów 25-lecia objawień w Fatimie 31 października 1942 roku zawarł modlitwę, która była poświęceniem świata Niepokalanemu Sercu, lecz uczynił to bez łączności z biskupami świata i bez wymienienia Rosji. W ogólnym odczuciu papież poprzez ten akt „wypełniał jedynie życzenie przekazane przez Najświętszą Dziewicę w Fatimie”[2]. Był to akt na tyle wyrazisty, że zainspirował do podobnego kroku Episkopat Polski o czym w dalszej części artykułu.
Rozpatrując więc różne aspekty fatimskiego orędzia trzeba z naciskiem podkreślić, że głównym jego przesłaniem jest poświęcenie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi oraz nabożeństwo wynagradzające pięciu pierwszych sobót miesiąca.
Apel o to nabożeństwo skierowany jest do każdego wierzącego. Może być ono odprawiane indywidualnie i w każdym okresie roku, może być ponawiane, bo przecież nigdy dosyć zadośćuczynienia. Owszem, ważne jest wspominanie i czczenie kolejnych rocznic objawień i związana z tym modlitwa różańcowa, procesje i czyny pokutne, tym bardziej że przynosi to także owoce nawrócenia czy duchowego umocnienia, lecz pamiętać należy, że nade wszystko Maryja prosi nas o nabożeństwo pierwszych sobót i poświęcenie się Jej Sercu. Dopełnieniem aktu poświęcenia z roku 1942, było ustanowienie przez Piusa XII w roku 1954 święta Maryi Królowej wraz z nakazem aby tego dnia ponawiano poświęcenie ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi. Ten nakaz ulotnił się niestety z powszechnej świadomości Kościoła.
W ślad za Piusem XII jego następca papież Paweł VI zwrócił się w 1967 roku z apelem do „wszystkich synów Kościoła” o osobiste ponowienie tego aktu, by przez to starali się „coraz doskonalej wypełniać wolę Bożą, naśladować ze czcią Królową Niebios i służyć Jej w duchu synowskim”. Poświęcenie nie miałoby być, co przy tej okazji warto z naciskiem podkreślić, jedynie zewnętrznym i werbalnym oddaniem się Maryi, ale nade wszystko łączyć się powinno z wewnętrzną przemianą, zerwaniem z grzechem i naśladowaniem Maryi w Jej oddaniu się Bogu. Chrześcijanin miałby przez to stać się zaczynem zakwaszającym dobrem współczesny świat. Oddanie się Maryi miało być jeszcze jednym środkiem pomocnym i według Jej słów skutecznym w dziele przywracania świata Bogu i ratowania ludzi zagrożonych wiecznym potępieniem. Ostatecznie aktu poświęcenia Kościoła i świata Niepokalanemu Sercu Maryi i – wedle słów siostry Łucji – w zgodzie z pragnieniem Matki Bożej, dokonał Jan Paweł II 25 marca 1984 roku. Gdy patrzymy z dzisiejszej perspektywy nie może jednak nie zastanawiać ogromna skala trudności z dokonaniem tego aktu przez kolejnych papieży, z których niektórzy w ogóle nie odnieśli się publicznie do fatimskiego orędzia.
Chociaż papieskie oddanie świata Niepokalanemu Sercu Maryi nie obligowało Kościołów lokalnych do podobnego kroku Episkopat Polski postanowił powtórzyć je na gruncie polskim po zakończeniu II wojny światowej, by w ten sposób wypełnić życzenie Maryi i odpowiedzieć pozytywnie na przykład i zachętę ze strony Piusa XII. Po duchowym przygotowaniu aktu tego dokonano 8 września 1946 roku na Jasnej Górze w obecności ok. 1 miliona wiernych przybyłych z różnych zakątków zniszczonego wojną kraju. Uroczystość jasnogórska poprzedzona została podobnym aktem poświęcenia o charakterze bardzo uroczystym na szczeblu parafii (7 lipca) oraz diecezji (15 sierpnia), przy czym poświęcenie parafii obejmowało także oddanie się Niepokalanemu Sercu Maryi poszczególnych rodzin i osobiście każdego jej członka. Akt ten poprzedzony był kazaniami wyjaśniającymi ich sens oraz spowiedzią i komunią świętą. Nie miał to być jedynie akt jednorazowy. W zamierzeniach Episkopatu miał on wycisnąć mocne piętno na życiu Narodu, dlatego „poszczególni biskupi zachęcali, a nawet zobowiązywali swych duszpasterzy do przypominania wiernym tego faktu, a zwłaszcza do uroczystego obchodzenia jego rocznic” i oczywiście „gorliwego wypełniania” podjętego aktu[3], którym należy żyć i nieustannie go odnawiać[4].
Podobnego poświęcenia na wzór parafialny i diecezjalny dokonały także 19 sierpnia 1946 roku na Jasnej Górze wspólnoty zakonne zobowiązując się do wspomagania grzeszników, a także wynagrodzenia wszystkich zniewag i ran doznanych przez Maryję od ludzi, zobowiązano się także do poświęcania pierwszych sobót miesiąca czci Jej Niepokalanego Serca według wskazówek, jakich udzieliła za pośrednictwem dzieci fatimskich.[5]
Łatwo zauważyć, że akt poświęcenia narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi obok części „fatimskiej” zawiera także odniesienie do aktualnej sytuacji w Polsce i nawiązuje do wcześniejszych ślubów Jana Kazimierza, zawiera też słowa oddania i wierności Maryi i Jej Synowi oraz obietnicę szerzenia Królestwa Chrystusowego. Ks. prof. L. Balter zauważa w Akcie „Zaakcentowaną bardziej niż w modlitwie papieskiej rzeczywistość przymierza: przymierza jakie lud zawiera z Maryją, a nawet z Bogiem, za pośrednictwem Najśw. Dziewicy. Przymierze natomiast jako takie jest rzeczywistością na wskroś biblijną i teologiczną: poprzez wieki całe Bóg zawierał z ludzkością (względnie odnawiał nadrywane na skutek grzechów ludzkich) przymierze, które szczyt swój osiągnęło w Jezusie Chrystusie – Dawcy nowego i wiecznego Przymierza./…/ Poświęcając się Matce Najśw. i Jej Niepokalanemu Sercu w 1946 r. naród polski nie tylko odnawiał zawarte przed wiekami, bo w momencie swego chrztu narodowego, przymierze z Bogiem i postanawiał się podźwignąć z wad i słabości, które doprowadziły go do upadku, ale czynił to wszystko za przyczyną i pośrednictwem Tej, która „będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku…przyświeca Ludowi Bożemu pielgrzymującemu jako znak pewnej nadziei i pociechy” (KK, 68), gdyż jest prawdziwą Matką wszystkich wierzących w Chrystusa”[6]. Nadto „cechą charakterystyczną poświęcenia polskiego jest to, że miało ono prowadzić wprost do Chrystusa i jego Królestwa”[7]. Autor przypomina także i o tym, że w specjalnym liście z 1 stycznia 1948 roku biskupi zachęcili do osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu oraz intronizacji tegoż Serca w rodzinach, co miało przygotować do poświęcenia Narodu Sercu Jezusowemu do którego poświęcenie z 1946 roku było „prześlicznym wstępem”[8]. Słusznie więc sugeruje, że istotnym elementem aktu poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi jest odnowa Przymierza zawartego przed wiekami przez Boga z Narodem[9].
Mając na uwadze to wszystko co pobieżnie zostało tu przypomniane wypada zapytać, na ile wypełniamy dziś podjęte zobowiązania. Zwieńczeniem drogi papieży ku wypełnieniu oczekiwań Maryi było wspomniane zawierzenie dokonane przez bł. Jana Pawła II w 1984 roku. Ten akt papieski nie zamyka jednak „sprawy Fatimy”. Samo orędzie nie przestało być aktualne, co podkreśla także Benedykt XVI, tak jak nie przestały być aktualne problemy jakie doprowadziły do jego przekazania ludzkości. Można powiedzieć nawet, że zjawiska, które wtedy były przedmiotem troski Nieba nasiliły się dzisiaj w stopniu niespotykanym. Zanegowanie Dekalogu i wręcz prawa Boga do stworzonego przezeń świata, życie jakby Bóg nie istniał, przyznanie prawa obywatelstwa i nobilitacja wszelkich grzechów i wynaturzeń, nienawiść i egoizm, konsumpcyjny styl życia całkowicie zamazujący perspektywę wieczności i wiele innych każą wręcz przypuszczać, że przestrogi Maryi zostały przez świat zignorowane przez co zmierza on ku nieuchronnej katastrofie, pomimo zabiegów i modlitwy milionów ludzi dobrej woli. To na gruncie światowym.
A na naszym rodzimym? Tu trzeba zapytać wprost: – kto dziś pamięta o wydarzeniu z 8 września 1946 roku? W 1996 roku minęło od niego już pięćdziesiąt lat i zbliża się jego siedemdziesiąta rocznica. Ileż tam zobowiązań przyjęliśmy na siebie, jak chociażby i to, że będziemy swoje poświęcenie odnawiać każdego roku. Czynimy to? Znamy jego treść? Te pytania dotyczą wszystkich – świeckich i duchownych, nade wszystko jednak tych drugich, na których spoczywa odpowiedzialność za przypominanie i inspirowanie do realizowania Aktu Poświęcenia i życia nim. Czy nie czas na opracowanie programu duszpasterskiego w oparciu o ducha poświęcenia tak papieskiego z 1942 i 1984 roku jak i polskiego z roku 1946 i przywrócenie tym faktom należnego im miejsca w naszej praktyce pobożności?
To samo dotyczy wspólnot zakonnych. Ciekaw jestem czy, a jeśli tak to w ilu z nich jest dziś praktykowane nabożeństwo pierwszych sobót i modlitwa za grzeszników? Obawiam się, że nastąpiła u nas wielka dewaluacja wielkich spraw. Może zbyt dużo tych naszych jubileuszy, peregrynacji, poświęceń, oddań, które stają się celem samym w sobie zamiast być punktem wyjścia ku wytężonej pracy duszpasterskiej i środkiem osobistego uświęcenia najpierw duszpasterzy a potem powierzonych im ludzi. Wielki i zbawienny akt z 1946 roku, który prawdopodobnie osłonił nas w trudnych czasach komunizmu, pozostał z naszej strony bez odpowiedzi i został praktycznie zapomniany. A czy nie podobnie jest z milenijnym aktem oddania? Pamiętamy o nim, nawiązujemy do niego w katechezie, kazaniach? Ileż tam obietnic, które Niebo mogłoby nazwać dziś bez przesady „obiecankami”? Czy próbuje się wcielać w życie wizjonerskie zamysły Prymasa Tysiąclecia? Osobiście tego nie widzę. Aktywni jesteśmy za to w wymyślaniu coraz to nowych akcji, które błyszczą krótkotrwałym ogniem, by równie szybko zagasnąć i odejść w niebyt. Obawiam się, że Bóg który wypełnia nieustannie swoją część obietnicy zbawczej prędzej czy później, w taki czy inny sposób upomni się o nasze zobowiązania. Bowiem przymierze z Bogiem to nie żart ani sprawa chwilowego kaprysu!
To samo odnosi się do nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca, które jest centralnym przesłaniem płynącym do nas z Fatimy obok wezwania do pokuty i nawrócenia. To skuteczny sposób ocalenia dla każdego z nas i tych którym pomożemy tę drogę odnaleźć lub ją wskażemy. Bo ostatecznie to chyba jednak życie wieczne jest najważniejsze. Same ślubowania choćby ponawiane codziennie nie przyniosą owocu jeśli nie będą wypełniane, same procesje i peregrynacje nic nie dadzą, jeśli nie towarzyszyć im będzie szczere nawrócenie, nie emocjonalne i pod wpływem chwili po którym człowiek po opadnięciu fali uniesień wraca do „starego”, ale trwałe, wymagające ewangelicznego czuwania, wytrwałości, samozaparcia. Tu nie do przecenienia jest rola duszpasterzy, kierowników duchowych, rekolekcjonistów i misjonarzy. Ale aby to czynili wierni, wpierw sami duszpasterze powinni dokonać pewnych przewartościowań we własnym życiu. Stąd oczywisty wydaje się postulat powrotu do praktykowania także w życiu osobistym fatimskiego posłania.
W orędziu fatimskim, podobnie jak w tym otrzymanym za pośrednictwem siostry Faustyny Opatrzność Boża daje nam proste i łatwe recepty dla zbawienia własnego i innych ludzi. Za tym „łatwym” kryje się jednak trud przemiany i zerwania z grzechem. Same deklaratywne akty niczego w nas i wokół nas nie zmienią. Można spotkać się z opiniami, że wszelkie poświęcenia się, koronki czy nabożeństwo pierwszych sobót to takie „dewocyjne” środki dobre dla ludzi prostych. Tak już jest, że najchętniej poprawialibyśmy Pana Boga i zastępowali Jego środki własnymi pomysłami. Podobnie jak starotestamentalny Syryjczyk Naaman zgorszony tym, że sposobem na pozbycie się przezeń trądu miało być siedmiokrotne obmycie się w Jordanie, który z jego punktu widzenia i na tle rzek jego kraju nie wyglądał zbyt, powiedzmy, atrakcyjnie. W dodatku samo obmycie się także należało do zadań z rzędu „łatwych”. I odszedłby od proroka oburzony, wraz ze swoim trądem, gdyby nie powstrzymała go roztropność sług.
Jesteśmy chyba w podobnej sytuacji. Za dużo w nas pychy, „logiki”, i racjonalności zagłuszającej prostotę dziecka. Dlatego ciągle szukamy i wymyślamy środki w naszym mniemaniu atrakcyjniejsze i skuteczniejsze. Warto to sobie przemyśleć. Warto także nie czekać na cudze inicjatywy, decyzje, oświadczenia, ale zacząć od siebie i od dawania przykładu, każdy na miarę swoich możliwości, tak duchowni jak świeccy. To będzie dobra decyzja. Takich „dobrych decyzji” należałoby oczekiwać na każdym szczeblu struktur kościelnych. Inaczej znowu zaprzepaścimy wiele szans na odrodzenie a w chwilach trudnych po raz kolejny będziemy oczekiwali na znak z nieba, by potem szybko o nim zapomnieć, tymczasem, jak powiedział bł. Jan Paweł II w Fatimie 13 maja 1982 roku, „ Wołanie zawarte w orędziu Maryi z Fatimy jest tak głęboko zakorzenione w Ewangelii i w całej Tradycji, że Kościół czuje, iż orędzie to nakłada na niego obowiązek wysłuchania go”. Słuchać znaczy wypełniać, bo można słuchać i nie słyszeć. Zanim więc rzucimy się do proklamowania kolejnych ślubowań, wypełnijmy te, które zadał nam Bóg przez Maryję, tak, by nie stał się On sam narzędziem realizacji naszych osobistych wizji i pomysłów. Wielka Nowenna Fatimska jest chyba dobrą okazją ku temu.
Akt poświęcenia się Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi
8 września 1946 r.
Niepokalana Dziewico, Przeczysta Matko Boga! Jak ongiś po szwedzkim najeździe król Jan Kazimierz obrał Ciebie za Patronkę i Królową Państwa, a Rzeczpospolitą polecił Twojej szczególnej opiece i obronie, tak i my, dzieci Narodu Polskiego, stajemy teraz przed Twym tronem hołdem miłości, serdecznej czci i wdzięczności. Tobie, Twemu Niepokalanemu Sercu, poświęcamy siebie, cały Naród i wskrzeszoną Rzeczpospolitą, obiecując Ci wierną służbę, zupełne oddanie, oraz cześć dla Twych świątyń i ołtarzy. Twojemu Synowi a naszemu Odkupicielowi, ślubujemy dochowanie wierności Jego nauce i prawu, obronę Jego Ewangelii i Kościoła i szerzenie Jego Królestwa.
Pani i Królowo nasza, pod Twoją obronę uciekamy się. Otocz rodzinę polską macierzyńską opieką i strzeż jej świętości. Natchnij nadprzyrodzonym duchem pobożności naszą parafię, ochraniaj jej lud od grzechów i nieszczęść, a pasterza umacniaj i uświęcaj swoimi łaskami. Uproś Narodowi Polskiemu stałość w wierze, świętość życia i zrozumienie posłannictw. Złącz go w zgodzie i bratniej miłości. Daj polskiej ziemi przesiąkłej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwości i wolności. Rzeczypospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, Natchnieniem i Patronką.
Potężna Wspomożycielko wiernych, otocz płaszczem opieki Papieża oraz Kościół Święty. Bądź mu puklerzem w dni prześladowania. Wyjednaj mu światłość i żarliwość apostolską, swobodę i skuteczne działanie. Powstrzymaj zalew bezbożnictwa. Ludom od Kościoła odłączonym wskaż drogę powrotu do jedności z Chrystusową Owczarnią. Okaż niewierzącym słońce prawdy i podbij ich dusze czułością Twego Niepokalanego Serca.
Władna Świata Królowo, spojrzyj miłościwym okiem na troski i błędy ludzkiego rodzaju. Wyprowadź go z udręki i bezładu, z nieuczciwości i grzechów. Wyproś narodom szczere i trwałe pojednanie. Wskaż im drogę powrotu do Boga, by na Jego prawie budowali swoje życie. Daj wszystkim trwały pokój, oparty na sprawiedliwości, braterstwie i zaufaniu. Matko Boga i nasza, przyjmij naszą ofiarę i nasze ślubowanie. Przygarnij wszystkich do Swego Niepokalanego Serca i złącz nas na zawsze z Chrystusem i Jego świętym Królestwem. Amen.
Akt osobistego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi.
(do prywatnego odmawiania)
Niepokalana Matko Zbawiciela, Bogarodzico Dziewico Maryjo!
Powodowany miłością ku Tobie oraz pragnieniem zadośćuczynienia Twemu Niepokalanemu Sercu za zniewagi i bluźnierstwa, oraz powodowany pragnieniem chwały Trójcy Przenajświętszej i zbawienia własnego oraz bliźnich oddaję się Twemu Niepokalanemu Sercu na wyłączną własność, abyś mogła posługiwać się mną dla chwały Twego Syna i Twojej. Posługuj się mną według swojej woli, ale też ochraniaj płaszczem Swojej opieki i wypraszaj potrzebne łaski i moce abym mógł wypełnić w życiu wolę Bożą i Twoją. Bądź mi Matką, Opiekunką i Panią, a po ziemskim żywocie Syna Twego Miłosiernego mi okaż. Bądź pozdrowiona Pełna łaski. Amen.
*Artykuł powstał na bazie luźnych materiałów archiwalnych będących w posiadaniu pallotyńskiego Sekretariatu Fatimskiego w Zakopanem – Krzeptówkach. Cytaty i opinie nie opatrzone odnośnikami pochodzą z tego źródła. (F.G.)
[1] L. Kondor, Załącznik do książki Siostra Łucja mówi o Fatimie, Zał. nr 2, Archiwum Sekretariatu Fatimskiego,
Zakopane-Krzeptówki, s.1.
[2] L. Balter, Uzasadnienie teologiczne aktu ofiarowania Niepokalanemu Sercu Maryi, w: Grzybek S., Maryja Matka
Narodu Polskiego, Częstochowa 1983, s. 155. Autor podaje też faktografię, omawia nadto cały kontekst aktu
poświęcenia, oraz jego teologiczne uzasadnienie.
[3] por., dz. cyt., s. 152.
[4] por., ks. M. Drozdek, Orędzie fatimskie na polskiej ziemi, Fons omnis 2008, s. 24 nn.
[5] por.: Czy pamiętamy nasze ślubowania, Archiwum S.F. Zakopane-Krzeptówki, s. 3.
[6] L. Balter, dz. cyt. s. 162 nn.
[7] tamże, s. 168.
[8] por., tamże, s.168-9.
[9] por., tamże, s. 170.
ks. Franciszek Gomułczak SAC – pallotyn/Sekretariat Fatimski
***
Pierwszy Piątek Miesiąca – 5 czerwca 2026
W kościele św. Piotra – GODZINNA ADORACJA od godz. 18.00
Na zakończenie ADORACJI przed MSZĄ ŚWIĘTĄ śpiewamy LITANIĘ do SERCA JEZUSOWEGO. W tym czasie jest możliwość SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ.
fot. wikipedia
***
Dlaczego oddajemy cześć Najświętszemu Sercu Pana Jezusa?
Kult Najświętszego Serca Jezusowego rozpoczął się wraz z prywatnymi wizjami mistyczki św. Małgorzaty Marii Alacoque. Poznała ona tajemnice serca Pana Jezusa i zrozumiała jak wiele Ono wycierpiało podczas męki i jak często o tym zapominamy…
Kult Najświętszego Serca Jezusowego rozpoczął się wraz z prywatnymi wizjami mistyczki św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pierwsze objawienia miały miejsce 27 grudnia 1673 r. we wspomnienie św. Jana Ewangelisty. Wówczas święta poznała tajemnice Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zrozumiała, jak często zapominamy o tym, co wycierpiało Serce Chrystusa, a które mimo to wciąż obdarza każdego z nas swoją niewysłowioną Miłością.
Podczas widzenia Jezus prosił Małgorzatę, byśmy praktykowali zadośćuczynienie za niewdzięczność wobec Jego umiłowania wyrażonego na Golgocie. Chrystus pragnął, by kult Jego Serca stał się powszechnym i publicznym.
Rozwój kultu Najświętszego Serca Jezusowego w Kościele
Tak też się stało. Pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała stał się świętem poświęconym czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Święto to ustanowił papież Klemens dla ówczesnego Królestwa Polskiego oraz Konfraterni Najświętszego Serca Jezusa w Rzymie. Następnie kult rozszerzył się dzięki papieżowi Piusowi IX, a Leon XIII w 1899 r. dokonał aktu poświęcenia całego rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
27 lipca 1920 r. biskupi w obliczu zagrożenia bolszewickiego, na Jasnej Górze zawierzyli Najświętszemu Sercu Jezusa polski naród. Rok później, 3 czerwca 1921 r., po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, biskupi dokonali aktu poświęcenia Ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. To wydarzenie było równoległe z konsekracją świątyni Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.
Kiedy zakończyła się II wojna światowa, biskupi zachęcali wiernych, by dokonywali osobistego aktu poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, a 28 października 1951 r., Prymas bł. kard. Stefan Wyszyński, odnowił akt zawierzenia Polski Sercu Pana Jezusa na Jasnej Górze. Odnawiano go następnie w 1975 r, 2011 r., a następnie w 100. rocznicę dokonania aktu – 11 czerwca 2021 r. w krakowskiej bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa.
12 obietnic Serca Jezusa dla Jego czcicieli:
Na podstawie pism św. Marii Małgorzaty Alacoque ułożono listę 12 obietnic Serca Jezusa dla Jego czcicieli:
- Czciciele otrzymają łaski potrzebne do realizacji ich zadań życiowych, wynikających z obowiązków stanu;
- pokój w rodzinach;
- pocieszenie w strapieniach;
- opiekę Zbawiciela w życiu, szczególnie w godzinę śmierci;
- błogosławieństwo w podejmowanych przedsięwzięciach;
- 6. grzesznicy znajdą w Bożym Sercu „źródło i ocean miłosierdzia”;
- oziębli staną się gorliwymi w swoim życiu religijnym;
- gorliwi w wierze szybko staną się doskonałymi;
- Pan Jezus będzie błogosławił tym domom, rodzinom, w których jest czczony obraz Boskiego Serca;
- imiona osób propagujące to nabożeństwo zostaną zapisane w Sercu Pana Jezusa;
- kapłani poruszą najbardziej zatwardziałe serca;
- Pan Jezus da łaskę pokuty i będzie „ucieczką” w ostatniej godzinie życia osobom, które przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca będą przyjmowały Komunię Świętą wynagradzającą.
Stacja7.pl (tekst pochodzi z Modlitewnika czerwcowego pt. „Twemu Sercu cześć składamy.)
***
Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego i do Serca Bożego. Czym się różni?
fot. Canva.cof
***
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego jest tylko jakąś odmianą nabożeństwa do Serca Bożego, że pomiędzy tymi nabożeństwami nie ma istotnej różnicy. Tymczasem możemy wyróżnić cztery istotne różnice.
W tym przekonaniu może utwierdzać także pobieżna lektura „Dzienniczka” Siostry Faustyny, w którym często jest mowa o Sercu Jezusa. Jednak teologiczna analiza treści tego dzieła prowadzi do wyraźnego rozgraniczenia tych dwóch nabożeństw, tak popularnych w Kościele.
Czym różni się nabożeństwo do Serca Jezusa i do Miłosierdzia Bożego?
Takiej analizy dokonał ks. prof. I. Różycki i na jej podstawie ukazał zasadnicze różnice, jakie istnieją pomiędzy nabożeństwem do Serca Jezusowego i do Miłosierdzia Bożego. Dotyczą one przedmiotu istotnego i rzeczowego, samej istoty nabożeństw oraz czasu uprzywilejowanego, z którym wiążą się określone obietnice.
1. Różne przedmioty istotne
Przedmiotem właściwym w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego jest miłosierdzie całej Trójcy Świętej, natomiast w nabożeństwie do Serca Jezusowego przedmiotem właściwym jest Boska Osoba Syna Bożego Wcielonego.
2. Różne przedmioty rzeczowe
Przedmiotem rzeczowym w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego jest obraz Jezusa Miłosiernego odpowiadający wizji, jaką miała Siostra Faustyna 22 lutego 1931 roku w Płocku. Natomiast w nabożeństwie do Serca Pana Jezusa przedmiotem rzeczowym jest ludzkie, fizyczne Serce Jezusowe.
3. Inna istota nabożeństwa
Istota nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego polega na ufności, natomiast istotą nabożeństwa do Serca Jezusowego jest wynagrodzenie.
4. Czas uprzywilejowany
Czasem uprzywilejowanym w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego jest godzina 3 po południu każdego dnia (moment konania Jezusa na krzyżu) oraz dzień święta Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Natomiast w nabożeństwie do Serca Bożego czasem uprzywilejowanym są dni: pierwsze piątki miesiąca oraz święto Serca Jezusowego.
Stacja7.pl
***
czwartek 4 czerwca
Uroczystość Bożego Ciała
Msza św. o godz. 20.00
Po Mszy św. – procesja Eucharystyczna
w kościele św. Piotra
PARTICK, 46 HYNDLAND STREET, Glasgow, G11 5PS
***
W KAŻDY PIĄTEK JEST GODZINNA ADORACJA OD GODZ. 18.00
NA ZAKOŃCZENIE ADORACJI PRZED MSZĄ ŚWIĘTĄ W MIESIĄCU CZERWCU ŚPIEWAMY LITANIĘ DO SERCA JEZUSOWEGO. W TYM CZASIE JEST MOŻLIWOŚĆ SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ.
***
W KAŻDĄ SOBOTĘ O GODZ. 18.00 JEST MSZA ŚWIĘTA WIGILIJNA Z NIEDZIELI
MOŻLIWOŚĆ SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ JEST PRZED MSZĄ ŚWIĘTĄ OD GODZ. 17.30
***
W PIERWSZE SOBOTY MIESIĄCA PO MSZY ŚWIĘTEJ JEST NABOŻEŃSTWO PIĘCIU SOBÓB WYNAGRADZAJĄCYCH ZA ZNIEWAGI I BLUŹNIERSTWA PRZECIKO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY.
***
W DRUGIE SOBOTY MIESIĄCA PO MSZY ŚWIĘTEJ MODLIMY SIĘ KORONKĄ DO SERCA BOLESNEJ MATKI PRZEBITEGO SIEDMIOKROTNIE MIECZEM BOLEŚCI.
***
W TRZECIE SOBOTY MIESIĄCA PO MSZY ŚWIĘTEJ MODLIMY SIĘ NA RÓŻAŃCU O POKÓJ NA ŚWIECIE.
***
W KAŻDĄ NIEDZIELĘ MSZA ŚWIĘTA JEST O GODZ. 14.00
PRZED MSZĄ ŚWIĘTĄ JEST ADORACJA I MOŻLIWOŚĆ SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ OD GODZ. 13.30
***
kaplica-izba Jezusa Miłosiernego
4 PARK GROVE TERRACE, GLASGOW G3 7SD

***
W KAŻDY PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA JEST MSZA ŚWIĘTA O GODZ. 19.00
PO MSZY ŚWIĘTEJ – GODZINNA ADORACJA
(w czerwcu z racji Bożego Ciała – Msza św. będzie w kościele św. Piotra)
***
W KAŻDĄ DRUGĄ SOBOTĘ MIESIĄCA JEST SPOTKANIE BIBLIJNE NA TEMAT: W KOBIETY W PIŚMIE ŚWIĘTYM O GODZ. 10.00
***
W CZWARTYM TYGODNIU KAŻDEGO MIESIĄCA – Z PIĄTKU NA SOBOTĘ – JEST CAŁONOCNA ADORACJA PRZED NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM DLA KOBIET W KAPLICY SIÓSTR BENEDYKTYNEK W LARGS.
POCZĄTEK ADORACJI ROZPOCZYNA SIĘ MODLITWĄ RÓŻAŃCOWĄ O GODZ. 21.00. NA ZAKOŃCZENIE ADORACJI ŚPIEWANE SĄ GODZINKI KU CZCI NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY I O BRZASKU SOBOTNIEGO DNIA.

Benedictine Monastery, 5 Mackerston Place, Largs, Scotland
***
Ekspert: Kościół nie unieważnia małżeństwa

W wielu wypadkach błogosławimy małżeństwa, ufając, że przyjdzie czas, gdy uświęcająca łaska sakramentu przyjdzie z pomocą. Bo nawet apostata może wrócić do Kościoła.
fot. Romek Koszowski / Gość Niedzielny
***
Sądy diecezjalne prowadzą od kilkudziesięciu do dwustu spraw małżeńskich rocznie. Według oficjała sądu metropolitalnego w Szczecinie ks. dr. Andrzeja Maćkowskiego Kościół nie unieważnia małżeństwa, lecz stwierdza jedynie nieważność jego zawarcia.
Sądy diecezjalne prowadzą od kilkudziesięciu do dwustu spraw małżeńskich rocznie. Według oficjała sądu metropolitalnego w Szczecinie ks. dr. Andrzeja Maćkowskiego Kościół nie unieważnia małżeństwa, lecz stwierdza jedynie nieważność jego zawarcia.
Sąd Metropolitalny Szczecińsko-Kamieński w 2025 r. przyjął 40 pozwów o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Rok wcześniej – 52, w 2023 r. – 32, a w 2022 r. – 33. Przez cztery lata w I instancji zakończono 194 sprawy. Najwięcej w 2022 r. – 77, przy czym wyroków pozytywnych było 34, a negatywnych – 43. Podobne proporcje widać w 2023 r.: wyroków pozytywnych było 20, a negatywnych – 25. W latach 2024 i 2025 r. zapadło w sumie 70 rozstrzygnięć, w tym 44 pozytywne.
– Kościół nie unieważnia sakramentu małżeństwa, nie rozwiązuje małżeństw. Opierając się na konkretnych faktach, badając je szczegółowo, stwierdzamy nieważność małżeństwa, a przyczyną często bywa niezdolność stron do tworzenia wspólnoty życia małżeńskiego – wyjaśnił PAP oficjał sądu w Szczecinie ks. dr Andrzej Maćkowski.
Przypomniał, że małżeństwo jest sakramentem, jeśli zawarły je dwie osoby ochrzczone. Stwierdzenie zaś jego nieważności może nastąpić z trzech grup powodów. Pierwszym z nich jest tzw. brak formy (regulują to kanony 1108-1123 Kodeksu prawa kanonicznego). Związek małżeński musi być zawarty wobec ordynariusza miejsca (biskupa diecezjalnego lub jego wikariusza), proboszcza lub delegowanego przez nich kapłana, w obecności dwóch świadków. Takie sprawy nie wymagają procesu, nieważność stwierdza się administracyjnie.
Kolejną grupą powodów są “przeszkody zrywające” (1083-1094 KPK), np. wiek małżonków (mężczyzna co najmniej 16 lat, kobieta 14), trwanie poprzedniego małżeństwa, pokrewieństwo, otrzymane wcześniej święcenia, uprzednia i trwała niezdolność do odbycia aktu małżeńskiego (impotencja) albo np. uprowadzenie kobiety celem zmuszenia jej do zawarcia związku.
Trzecią grupą powodów jest tzw. niezdolność konsensualna stron (1095-1103 KPK). Większość tego typu spraw koncentruje się na badaniu zdolności stron do budowania wspólnoty życia małżeńskiego. Proces ma ustalić, z jakiego powodu to się nie udało.
– Czy powodem takiego stanu rzeczy były jakieś trudności i brak współdziałania, co przy dobrej woli mogło być przezwyciężone, czy też faktyczna niezdolność, której przejawy były obserwowane już przed zawarciem małżeństwa i która, nawet przy dobrej woli stron, czyniła niemożliwym wspólne życie małżeńskie? – zaznaczył ks. Maćkowski.
Kodeks prawa kanonicznego (kan. 1095) określa m.in., kto jest niezdolny do zawarcia małżeństwa z przyczyn psychicznych. Wskazuje m.in. osoby głęboko upośledzone, ale też “dotknięte poważnym brakiem rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich” oraz osoby, “które z przyczyn natury psychicznej nie są zdolne do podjęcia obowiązków”, takich jak wierność, nierozerwalność, troska o małżonka. Jako podstawową grupę przyczyn wskazuje się anomalie psychiczne: nerwice, psychozy i psychopatie.
– Każda historia ludzka jest swoista, osobliwa i całkowicie odmienna. I zawsze wymaga gruntownego rozważenia – podkreślił ks. Maćkowski.
Zaprzeczył, jakoby sądy kościelne były “zasypane” sprawami o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Wyjaśnił, że dość długi czas oczekiwania na wyrok wynika ze specyfiki procesu kanonicznego, dyspozycyjności stron i świadków oraz ograniczeń kadrowych. Zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej sprawa w I instancji powinna trwać maksymalnie 12 miesięcy, a rozpatrzenie odwołania – pół roku.
Potwierdzają to dane z diecezji. Np. Metropolitalny Sąd Duchowny we Wrocławiu w 2022 r. przyjął 82 pozwy, w 2023 r. – 67, w kolejnych latach – 86 i 82. Spraw zakończonych w I instancji w ubiegłym roku było 75, w 55 przypadkach stwierdzono nieważność małżeństwa. Jak przekazał PAP rzecznik prasowy archidiecezji wrocławskiej Maciej Rajfur, liczba prowadzonych spraw od lat jest podobna. W 2022 r. wydano 84 wyroki (68 pozytywnych), w 2023 r. – 76 (58), w 2024 r. – 84 (70).
Sąd Kościelny Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej w Gorzowie Wlkp. w 2025 r. przyjął 33 sprawy, w 2024 r. – 28, w 2023 r. – 50, w 2022 r. – 35. Notariusz kurii w Zielonej Górze ks. Andrzej Sapieha poinformował, że w ubiegłym roku z 36 spraw 16 zakończyło się stwierdzeniem nieważności małżeństwa. W latach wcześniejszych odsetek był wyższy: w 2022 r. – 67 wyroków (pozytywne 44), w 2023 r. – 48 (pozytywne 28) i w 2024 r. – 32 (pozytywne 17).
Rzecznik archidiecezji lubelskiej ks. Adam Jaszcz poinformował, że w 2022 r. tamtejszy sąd przyjął do rozpoznania 210 skarg powodowych, w 2023 r. – 195, w 2024 r. – 215, a w 2025 r. – 216. Duchowny przekazał, że średnio 84 proc. spraw kończy się wyrokiem stwierdzającym nieważność małżeństwa.
Sąd Biskupi w Kielcach rozpatruje średnio 60 spraw rocznie. Jak poinformował ks. Dariusz Gącik, wikariusz sądowy, około 80 proc. postępowań kończy się wyrokiem pozytywnym. Wyjaśnił, że najczęstszą przyczyną stwierdzania nieważności jest niezdolność psychiczna do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Zastrzegł, że nie chodzi o chorobę psychiczną, lecz o zaburzenia osobowości, np. skrajną niedojrzałość emocjonalną, uzależnienie czy przemocowość.
Sąd Biskupi w Rzeszowie w ubiegłym roku miał na wokandzie 80 spraw. W latach 2024 i 2023 prowadzono po 100 spraw, a w 2022 r. – 90. Liczba wyroków także zmienia się nieznacznie: w 2025 r. – 92 (71 pozytywnych), w 2024 r. – 114 (82 pozytywne), w 2023 r. – 119 (89 pozytywnych) i w 2022 r. – 97 (86 pozytywnych).
Ks. Maćkowski w rozmowie z PAP przyznał, że liczba pozwów zwiększyła się, gdy na początku pontyfikatu papieża Franciszka (2013-2025) zapowiedziano, że procesy w sądach kościelnych będą szybsze. Oficjał podkreślił jednak, że każda sprawa musi być szczegółowo i indywidualnie badana, z udziałem m.in. biegłych psychologów i psychiatrów.
– Ich opinie są bardzo pomocne – ocenił ks. Maćkowski.
Zaznaczył, że sąd, aby stwierdzić nieważność małżeństwa, musi ustalić ewentualną niezdolność stron nie w momencie procesu, ale w chwili, gdy zawierały małżeństwo. Dlatego na świadków powołuje się osoby, które znają historię ich znajomości przedślubnej, czas i okoliczności decyzji o małżeństwie i o rozstaniu. Najczęściej są to rodzice i przyjaciele.
Ks. Maćkowski zwrócił uwagę, że nie wszystkie pozwy przyjmuje się do procedowania. Niektóre są “pozbawione jakiejkolwiek podstawy i nie może się zdarzyć, aby w trakcie procesu jakaś podstawa się ujawniła” (kan. 1505 §2, 4). Duchowny podkreślił, że pozew powinien wskazywać fakty i wydarzenia, które stają się przesłankami wskazującymi, że małżeństwo mogło być nieważnie zawarte. Potocznie określa się je jako “fumus invaliditatis”, czyli “dym nieważności”. Mogą to być np. cechy osobowości, przebyte choroby, trudna sytuacja rodzinna, różne formy przymusu.
Oficjał szczecińskiego sądu zaznaczył, że nie omówi konkretnych spraw i nie skomentuje głośnych przypadków, gdy osoba publiczna po raz drugi wzięła ślub kościelny. Przedstawił natomiast m.in. historię marynarza, którego żona wniosła o stwierdzenie nieważności małżeństwa, mimo że trwało ono ponad 20 lat i było troje dzieci. Ksiądz opisał też losy kobiety, która w młodym wieku zerwała relację z chłopakiem na prośbę mamy, a później, pod jej presją, zawarła związek małżeński, który się szybko rozpadł.
– Orzekliśmy, że działała pod wpływem bojaźni szacunkowej, która zabrała jej wewnętrzną wolność co do decyzji o małżeństwie. To był swego rodzaju przymus wywołany dużym szacunkiem do matki, która bardzo poświęciła się rodzinie, przyjmując na siebie wiele cierpień, i stała się bardzo dużym autorytetem – wyjaśnił duchowny.
Tzw. małżeństwa aranżowane to jednak rzadkość. Ks. Maćkowski ocenił, że młodzi ludzie są “wolni” w swoich wyborach. Jednocześnie zwrócił uwagę, że wielu jest nieprzygotowanych do wejścia w sakramentalny związek. Podobnie jak wiele rodzin nie jest gotowych do chrztu św., Kościół jednak rzadko odmawia sakramentów.
– W wielu wypadkach błogosławimy małżeństwa, ufając, że przyjdzie czas, gdy uświęcająca łaska sakramentu przyjdzie z pomocą. Bo nawet apostata może wrócić do Kościoła – zauważył ks. Maćkowski.
Duchowny zwrócił uwagę na rosnącą liczbę rozwodów cywilnych oraz powszechność związków nieformalnych.
– Ludzie boją się małżeństwa. A trendy są takie, żeby wszystko było szybciej i łatwiej – skomentował.
Sądy diecezjalne sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zwykle prowadzą w trzyosobowych składach. W procesie występuje też tzw. obrońca węzła (małżeńskiego); ponadto mogą uczestniczyć rzecznik sprawiedliwości i adwokaci z uprawnieniami kanonistycznymi.
– Ale oni nie są przeciwko sobie! Adwokat kościelny jest dany stronom do pomocy, żebyśmy wydobyli prawdę o tym małżeństwie, a nie wskazali winnego – powiedział.
Proces w zasadzie nie jest prowadzony wobec zasiadającego trybunału, tylko na podstawie dokumentów. Zeznania są spisywane. Jeden sędzia ma kontakt ze wszystkimi stronami. Kiedy materiał dowodowy jest kompletny, wyznacza się termin tzw. sesji wyrokowej. Każdy sędzia przygotowuje na piśmie swoje votum. Nie muszą być jednomyślni.
Oficjał sądu podkreślił, że uczestnicy nie składają zeznań publicznie, tak jak w sądach powszechnych, żeby “nie wywoływać napięć”, negatywnego przeżycia, poczucia krzywdy.
Ks. Maćkowski dodał, że w procesach mogą uczestniczyć “cywilni” adwokaci, ale z uprawnieniami kanonistycznymi. Duchowny za nieetyczne uznał sytuacje, kiedy adwokat “ukrywa się”, przygotowuje pozew, choć nie ma do tego tytułu.
– Przestrzegam przed korzystaniem z takich usług. Zazwyczaj są bardzo drogie – podsumował.
Koszty procesu kanonicznego w Szczecinie to ok. 2 tys. zł. Za opinie biegłych płaci się dodatkowo kilkaset złotych. Instancją odwoławczą jest Metropolitalny Sąd Duchowny w Poznaniu. Można też złożyć apelację do Roty Rzymskiej.
Tomasz Maciejewski (PAP) – Gość Niedzielny
***
Gdy wnuczek nie jest ochrzczony… Czy dziadkowie mogą ochrzcić dziecko?
W pytaniu tym chodzi zapewne o sytuację, w której rodzice nie chcą ochrzcić swojego dziecka, natomiast chcą tego dziadkowie. To trudna sytuacja. Zmiany, które obecnie zachodzą w społeczeństwie będą prowadziły do tego, że takie sytuacje mogą zdarzać się coraz częściej. Chodzi tu o konflikt między bardzo ważnymi wartościami dotyczącymi wiary. Z jednej strony mamy troskę dziadków o zbawienia dziecka, o przekazanie wiary kolejnemu pokoleniu, natomiast z drugiej – prawo rodziców do wychowania swojego potomstwa według takich wartości, jakie dla nich są istotne.

Adobe Stock
***
Wiemy, że choć troska o zbawienie wszystkich ludzi spoczywa na każdym wiernym, szczególnie na członkach rodziny (więc również na babci i dziadku), to jednak w tym przypadku prawo Kościoła staje po stronie prawa rodziców. Kodeks Prawa Kanonicznego reguluje tę sprawę następująco: „do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się, aby zgodę na chrzest wyrazili rodzice lub przynajmniej jedno z nich albo ten, kto ich zgodnie z prawem zastępuje” (kan. 868, § 1). Nie ma więc tu miejsca dla innych osób, nawet tak blisko spokrewnionych jak dziadkowie.
Także „Instrukcja duszpasterska Episkopatu o udzielaniu sakramentu chrztu świętego dzieciom” (1975), która skierowana jest do wszystkich duszpasterzy na terenie Polski, postanawia, by „nie udzielać sakramentu chrztu św. małym dzieciom bez faktycznej wiedzy rodziców (opiekunów), lub wbrew ich woli” (nr 2a). Jeśli jedno z rodziców dziecka jest wierzące, a drugie nie, takiemu dziecku duszpasterz powinien udzielić chrztu (nr 2c). Dla duszpasterza konieczna jest więc prośba przynajmniej jednego z rodziców (nie dziadków). Instrukcja ta sugeruje także duszpasterzom, że jeśli sytuacja będzie wyjątkowo trudna i zawikłana duszpasterz może zwrócić się do Ordynariusza (nr 2 d).
Co więcej, Instrukcja ta wymaga tego, by już przy samym już zgłoszeniu chrztu w kancelarii byli obecni oboje rodzice lub, jeśli istnieje uzasadniona przyczyna, przynajmniej jedno z nich (nr 3).
Również wiele kanonów KPK dotyczących udzielania sakramentu chrztu św. mówi tylko o roli rodziców i rodziców chrzestnych. Pojawiają się oni w kanonach o: znaczeniu tego sakramentu i o związanych z nim obowiązkach (kan. 851), nadaniu właściwego imienia dziecku (kan. 855) oraz terminie chrztu św. (kan. 867).
Rola rodziców mocno podkreślana jest także w księdze liturgicznej „Obrzędy chrztu dzieci”. Znajdujące się w niej „Wprowadzenie teologiczne i pastoralne” zwraca uwagę na rolę rodziców podczas liturgii sakramentu. To oni publicznie proszą Kościół o chrzest dla dziecka, kreślą znak krzyża na czole dziecka, wyrzekają się szatana i składają wyznanie wiary, niosą niemowlę do chrzcielnicy, trzymają zapaloną świecę oraz otrzymują specjalne błogosławieństwo (nr 5). Tu nie ma wymienionych żadnych innych osób. To zadanie rodziców.
Szczególnie ważne jest wyznanie wiary. Choć chrzest udzielany jest w oparciu o wiarę Kościoła, to jednak istotną jest również wiara samych rodziców. To na wierze rodziców i rodziców chrzestnych jest budowany chrzest.
Rola rodziców nie kończy się przecież na samym obrzędzie. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu przez ich dziecko rodzice biorą na siebie obowiązek wychowania go w wierze. Przywoływana Instrukcja duszpasterska Episkopatu wyraźnie precyzuje, co jest obowiązkiem rodziców: „doprowadzenie dziecka do świadomej przyjaźni z Chrystusem, a to dokonuje się przez: przekazanie dziecku podstawowych prawd wiary i zasad moralności głoszonych przez Kościół katolicki, a przede wszystkim nauczenie dziecka modlitwy, włączenie go w życie wspólnoty katolickiej (Msza św. niedzielna), posyłanie na naukę religii, doprowadzenie do pełnego udziału w Eucharystii i do przyjęcia sakramentu bierzmowania oraz wprowadzenie w dojrzałe i odpowiedzialne życie chrześcijanina” (nr 2).
W związku z tymi obowiązkami KPK mówi, że koniecznym do godziwego ochrzczenia dziecka jest „uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku” (kan. 868, § 1, p. 2). Potajemne ochrzczenie dziecka nie rozwiąże problemu jego wychowania. Choć dziadkowie mogą pomóc w tym wychowaniu, to jednak brak zgody rodziców na chrzest uniemożliwia wypełnienie tego zadania. Żaden duszpasterz nie może się więc zgodzić na taki chrzest. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że KPK nie mówi o odmowie chrztu św. w takiej sytuacji, lecz o tym, że należy go odłożyć w czasie (kan. 868, § 1, p. 2).
Są jednak sytuacje, w których dziadkowie mogliby zgodnie z prawem Kościoła prosić o chrzest dla wnuka. Jest to możliwe, jeśli rodzice dziecka zmarli lub zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej, a sąd ustanowił dziadków prawnymi opiekunami dziecka. Wówczas to oni są całkowicie odpowiedzialni za religijne wychowanie dziecka i mają pełne prawo, by poprosić o udzielenie ich wnukowi sakramentu chrztu.
Kolejną sytuacją, w której dziadkowie mogliby zdecydować się na chrzest wnuka bez wiedzy rodziców, a nawet wbrew ich woli, jest niebezpieczeństwo śmierci dziecka. KPK postanawia, że „dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich, w niebezpieczeństwie śmierci jest chrzczone godziwie nawet wbrew woli rodziców” (kan. 568 § 2). Tylko w tej sytuacji odpowiedzialność dziadków za zbawienie dziecka staje się ważniejsze od zachowania praw rodzicielskich.
Co więc mogą zrobić dziadkowie? Czy skazani są tylko na ból i cierpienie? Skoro nie mogą godziwie (czyli zgodnie z prawem Kościoła) ochrzcić dziecka, muszą podjąć zadanie przekazania dziecku wiary w życiu codziennym, jeśli rodzice nie będą temu przeciwni. Wykorzystanie każdej sytuacji, by uczyć je modlitwy, zaprowadzić do Kościoła, opowiadać o Bogu, dawać dobry przykład wiary i chrześcijańskiego życia. Ich bronią jest również modlitwa w tej intencji, by dziecko, jak dorośnie, samo zdecydowało o swoim chrzcie. Mogą również wpływać na rodziców, by zmienili swoją decyzję i zgodzili się na chrzest dziecka. Wtedy to oni przed duszpasterzem mogliby się zobowiązać do chrześcijańskiego wychowania dziecka.
ks. dr hab. Janusz Mieczkowski, prof. UPJPII, Wydział Teologiczny/Gość Niedzielny
***
Niektórzy nie doceniają tego daru.
Co nam daje chrzest św.?
…. Ksiądz Biskup Piotr Greger podkreślił, że święto Chrztu Pańskiego jest okazją do uwielbienia Boga za to, że zostaliśmy ochrzczeni i włączeni w Chrystusowy Kościół.
– Została nam dana szansa wzrastania i dojrzewania na drodze wiary, umacniając się słowem Bożym i sakramentami. Największym odkryciem człowieka nie jest odnalezienie czegoś czy kogoś, lecz samego siebie. Są dzisiaj ludzie, którzy potrafią się w życiu odnaleźć, chociaż przychodzi to często ze znacznymi oporami i po wielkich trudach. Są także i tacy, którzy nadal miewają poważne problemy w odnalezieniu siebie jako ludzi ochrzczonych, wciąż nie chcą albo nie potrafią docenić tych darów, które otrzymali od Boga w sakramencie chrztu świętego. Pomimo tego Bóg im tych darów nie odwołuje ani nie odbiera – podkreślił hierarcha. Dodał, że świadczy o tym „niezatarte znamię, trwały charakter, jaki chrzest wycisnął na ludzkiej duszy, niezniszczalny i nieusuwalny znak przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła”.
Zaznaczył, że poprzez chrzcielne oczyszczenie otwarły się przed ludźmi bramy Kościoła. – Moment chrztu świętego to nie tylko czas „wejścia” do tej wspólnoty wiary; to jest tylko jedna strona medalu będąca spojrzeniem bardzo płaskim, ograniczonym do wymiaru horyzontalnego. Stąd wiele kryzysów, niezrozumienia, porzucenia i żądania usunięcia swojego imienia i nazwiska z rejestru ludzi ochrzczonych – mówił, dopowiadając że chrzest jest wydarzeniem nieskończenie większym, ponieważ stanowi wejście w trwały związek z Bogiem Ojcem jako Jego dzieckiem, z Jezusem jako członkiem Jego Mistycznego Ciała, z Duchem Świętym jako Jego świątynią.
– Człowiek otrzymuje chrzest w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, a nie w imię papieża, biskupów czy jakiegokolwiek kapłana! Sakrament chrztu daje nam mocne zakorzenienie w Bogu, to jest początek naszego wspólnego bycia razem! Od nas zależy, od naszych wyborów i podejmowanych decyzji, od tego, czy będziemy żyć na co dzień w łasce uświęcającej, czy ta nasza jedność z Bogiem będzie trwała na zawsze – precyzował hierarcha.
z artykułu Moniki Jaworskiej/Tygodnik Niedziela
***
Wczoraj i dziś Bożego Ciała, czyli uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

fot. Piotr Tumidajski/Kai
***
Boże Ciało to jedno z głównych świąt w Kościele katolickim. Od samego początku obchodzone jest w sposób wyjątkowy, w formie publicznej procesji ulicami miast i wsi. Ustanowione zostało na prośbę samego Jezusa, wyrażoną w jednym z objawień. Data Bożego Ciała nie jest stała. Zawsze jednak jest to czwartek po święcie Trójcy Świętej – w tym roku 19 czerwca.
Procesje Bożego Ciała są okazją do publicznej manifestacji, że wiara nie jest tylko sprawą prywatną, realizowaną w przestrzeni sakralnej lub rodzinnej, ale że winna ona przenikać życie społeczne we wszystkich jego wymiarach. Jezus eucharystyczny niesiony jest ulicami, wychodząc w tej sposób do tych, którzy go odrzucają, są mu wrodzy lub wątpią w Jego obecność. Ta powszechna – nigdy nie przerwana – coroczna manifestacja wiary miała olbrzymie znaczenie w okresach niewoli, kiedy towarzyszyła jej bogata symbolika narodowa, bądź w czasach prześladowań Kościoła. Wiernym dodawała nadziei, a niechętne Kościołowi władze wprawiała w poważny kłopot.
Geneza
Choć świadomość niezwykłego cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa towarzyszyła wiernym od początku chrześcijaństwa, jednak trzeba było czekać aż dziesięć stuleci zanim zewnętrzne przejawy tego kultu powstały i zadomowiły się w Kościele.
W pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa Eucharystia była spożywana w trakcie Mszy świętej, nie istniał natomiast odrębny kult Eucharystii. Eucharystii nie przechowywano, poza tą przeznaczoną do zaniesienia chorym, nie oddawano jej też czci poza zgromadzeniem eucharystycznym.
Geneza święta Bożego Ciała sięga XIII wieku i była formą odpowiedzi Kościoła na pojawiające się wówczas nurty w teologii, które podkreślały symboliczną, a nie realną obecność Jezusa w Eucharystii (Berengariusz z Tours).
U progu tego stulecia – na Soborze Laterańskim IV (1215) – w Kościele katolickim przyjęto dogmat o transsubstancjacji, orzekający, że Chrystus jest obecny w Eucharystii realnie, a nie symbolicznie jak postulował Berengariusz. „Jeden jest przeto powszechny Kościół-zgromadzenie wierzących, poza którym nikt nie doznaje zbawienia, w którym też Jezus Chrystus jest kapłanem i jednocześnie ofiarą, którego ciało i krew prawdziwie zawarte są w sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina, po przeistoczeniu mocą Bożą chleba w ciało i wina w krew…” – stwierdzał dekret soboru.
Wraz z ogłoszeniem dogmatu, wzrosło zainteresowanie kultem Eucharystii, która przestawała być jedynie elementem liturgii, lecz coraz mocniej postrzegana była jako dowód na trwałą obecność Chrystusa na Ziemi. Święto eucharystyczne przypadało w tym okresie zwyczajowo w Wielki Czwartek, w czasie, którego – zgodnie z tradycją ewangeliczną – Jezus po raz pierwszy dokonał przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew.
Bezpośrednią przyczyną ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa były objawienia bł. Julianny z Cornillon, augustianki. Około 1207 r., jako szesnastoletnia dziewczyna, przeżyła pierwsze widzenia, choć były one jeszcze mgliste i niezrozumiałe. Zgodnie z tradycją hagiograficzną, dopiero kilkanaście lat później, w 1245 roku, św. Juliannie ukazać miał się Chrystus, który w widzeniu domagał się ustanowienia święta Eucharystii na pierwszy czwartek po święcie Trójcy Przenajświętszej. Pod wpływem tych objawień bp Robert ustanowił w 1246 r. święto Bożego Ciała, początkowo dla diecezji Liège oraz zainaugurował pierwszą procesję eucharystyczną ulicami miasta.
Wkrótce zaczęto jednak wysuwać przeciwko Juliannie oskarżenia o herezję, a decyzję o wprowadzeniu święta Bożego Ciała w diecezji Liège uznano za przedwczesną. Zarzuty te spowodowały, że święto przestało być obchodzone.
Sprawa święta Eucharystii nie została jednak zapomniana. Problemem tym zajął się archidiakon katedry w Liège Jakub Leodyjski, późniejszy biskup Verdun, a od 1261 papież Urban IV. Do ostatecznego uznania święta Bożego Ciała za ogólnokościelne, papieża skłonił inny cud eucharystyczny, jaki miał miejsce w Bolsenie (w środkowych Włoszech) w 1263 roku. W czasie jednej z Mszy św., podczas przemienienia, odprawiający kapłan zauważyć miał, że z konsekrowanej hostii zaczynały spadać krople krwi. Poplamiona krwią chusta została przesłana papieżowi, który w tym czasie przebywał w Liège w Umbrii. Urban IV umieścił relikwię w tutejszej katedrze (do dziś jest ona tam obecna), a pod wpływem fascynacji cudem rozpoczął aktywne starania, których celem miało być ustanowienia święta Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.
Ułożenie liturgii i tekstów odczytywanych w czasie święta, papież zlecić miał samemu św. Tomaszowi z Akwinu, który na tę okazję stworzył jeden z najpiękniejszych hymnów kościelnych pt. „Pange lingua”.
11 sierpnia 1264 r. Urban IV ogłosił bullę „Transiturus de hoc mundo”, na mocy której Boże Ciało stało się świętem całego Kościoła. Śmierć papieża przeszkodziła jednak ogłoszeniu bulli. Dokonał tego papież Jan XXII (w 1334 r.), natomiast papież Bonifacy IX polecił w 1391 r. wprowadzić święto Bożego Ciała wszędzie tam, gdzie jeszcze nie było ono obchodzone.
W Polsce jako pierwszy wprowadził to święto bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej, natomiast w Kościele unickim – synod zamojski w 1720 r. W Kościele katolickim w Polsce pod koniec XIV w. święto Bożego Ciała było obchodzone już we wszystkich diecezjach. Było ono zawsze zaliczane do świąt głównych. Od końca XV w. przy okazji tego święta udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.
Prawdziwa obecność Chrystusa w Eucharystii
Kościół od samego początku głosił wiarę w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy. Opisali to trzej Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz oraz i św. Paweł Apostoł. Prawdziwa i rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina opiera się według nauki Kościoła na słowie Jezusa: „To jest Ciało moje … To jest krew moja” (Mk 14,22.24).
Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż „sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy… W Najświętszym Sakramencie Eucharystii są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus.” (KKK 1374).
Kult Najświętszego Sakramentu
Od XVI w. przyjęła się w Kościele katolickim praktyka 40-godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Praktykę tę wprowadził do Mediolanu św. Karol Boromeusz w 1520 r. Dzisiaj praktyka ta jest obecna w całym Kościele katolickim. Zostały założone nawet specjalne zakony, których głównym celem jest nieustanna adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W Polsce istnieją trzy zakony od wieczystej adoracji: benedyktynki-sakramentki, franciszkanki od Najświętszego Sakramentu i eucharystki.
Procesje
Procesje eucharystyczne w dniu Bożego Ciała wprowadzono później niż samo święto. Pierwszym śladem ich istnienia jest wzmianka o uroczystej procesji przed sumą w Kolonii w latach 1265-75. Podczas procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. W ten sposób nawiązywano do dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed niebezpieczeństwami.
W XV w. procesje eucharystyczne odprawiano w całych Niemczech, Anglii, Francji, północnych Włoszech i Polsce. W Niemczech procesję w uroczystość Bożego Ciała łączono z procesją błagalną o odwrócenie nieszczęść i dobrą pogodę, dlatego przy czterech ołtarzach śpiewano początkowe teksty Ewangelii i udzielano uroczystego błogosławieństwa. W Polsce zwyczaj ten wszedł do „Rytuału piotrkowskiego” z 1631 r. Rzymskie przepisy procesji zawarte w „Caeremoniale episcoporum” (1600 r.) i „Rituale romanum” (1614 r.) przewidywały jedynie przejście z Najświętszym Sakramentem bez zatrzymywania się i błogosławieństwo eucharystyczne na zakończenie.
Procesję odprawiano z wielkim przepychem od początku jej wprowadzenia. Od czasu zakwestionowania tych praktyk przez reformację, udział w procesji traktowano jako publiczne wyznanie wiary.
W Polsce od czasów rozbiorów z udziałem w procesji łączyła się w świadomości wiernych manifestacja przynależności narodowej. Po II wojnie światowej procesje w czasie Bożego Ciała były znakiem jedności narodu i wiary. Z tej racji ateistyczne władze państwowe niejednokrotnie zakazywały procesji urządzanych ulicami miast.
Konferencja Episkopatu Polski zmodyfikowała 17 lutego 1967 r. obrzędy procesji Bożego Ciała, wprowadzając w całej Polsce nowe modlitwy przy każdym ołtarzu oraz czytania Ewangelii tematycznie związane z Eucharystią.
Przy pierwszym ołtarzu odczytywany jest fragment Ewangelii wg św. Mateusza o ostatniej wieczerzy, nawiązujący do ustanowienia przez Jezusa Eucharystii. Drugi ołtarz jest związany z fragmentem Ewangelii wg. św. Marka dotyczącym rozmnożenia chleba. Przy trzecim ołtarzu odczytywany jest fragment Ewangelii wg św. Łukasza, który opowiada o zaproszonych na ucztę a czwarty ołtarz jest związany z Ewangelią wg św. Jana i modlitwą Jezusa „aby wszyscy stanowili jedno”. (J 17)
e-Kai.pl
***
Boże Ciało. Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi
fot. Dulce María/Cathopic
***
Kluczowe dla ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, były wizje bł. Julianny z Retine, w czasie których Jezus wyznał, że w roku kościelnym szczególnie brakuje święta oddającego cześć Najświętszej Eucharystii.
Pierwsze obchody odbywały się w Krakowie
Wszystkie starożytne święta w Kościele są związane ze wspomnieniem konkretnego wydarzenia z historii zbawienia.
Dopiero późne średniowiecze wprowadza do kalendarza liturgicznego tzw. święta idei, a więc uroczystości, w których czcimy Boga, w jakimś Jego przymiocie, czy tajemnicy: Uroczystość Trójcy Świętej, Uroczystość Najświętszego Serca Pan Jezusa a nade wszystko Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, tradycyjnie nazywana Bożym Ciałem.
Oczywiście święto nie rozpowszechniło się w Kościele od razu, ale już od XIV wieku było obchodzone we Francji, Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Boże Ciało w Polsce obchodzono po raz pierwszy w diecezji krakowskiej w 1320 roku. Dopiero 100 lat później święto obowiązywało we wszystkich diecezjach polskich. Od XV wieku uroczystości towarzyszyła jedna procesja eucharystyczna w mieście.
Ułożenie oficjum (formularz mszalny i Liturgia Godzin) tej uroczystości wiązano z osobą św. Tomasza z Akwinu, nie jest to jednak pewne. Najprawdopodobniejsze jest autorstwo Akwinaty sekwencji Lauda Sion, która nie została włączona do nowego Mszału. Formularz z Mszału potrydenckiego został przeniesiony do Mszału Pawła VI z 1970 roku, jednakże została zmieniona nazwa święta na: uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Sanctissimi Corporis et Sanguinis Christi sollemnitas).
Z pragnienia adoracji
Na powstanie święta Bożego Ciała złożyło się wiele okoliczności. Pierwszą z nich jest paradoksalna sytuacja, która ma swoje początki pod koniec I tysiąclecia, a apogeum osiąga na przełomie XI-XII w., w której wraz z niebywałym rozwojem kultu eucharystycznego praktycznie zanika wśród wiernych przystępowanie do Komunii świętej.
Na kolejnych synodach i soborach wydaje się dekrety ograniczające możliwość przystępowania do komunii dla wiernych, do tego stopnia, że później trzeba wręcz przykazaniem – zachowanym do dnia dzisiejszego – nakazywać wiernym, żeby przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym do komunii jednak przystąpili (dekret Soboru Laterańskiego IV z 1215 r.). Skoro – rodziło się to z takiego formy pobożności i doświadczenia niegodności – wierni w średniowieczu rzadko przystępowali do Komunii świętej, to rodziło się w nich pragnienie oglądania (adorowania) hostii, którą zaczęto wystawiać w monstrancjach. Do liturgii zostało wprowadzone podniesienie hostii i kielicha, aby wierni mogli patrzeć na Ciało i Krew Pana, skoro nie mogli ich spożyć. Zaczynają się pojawiać procesje eucharystyczne.
Wizje bł. Julianny z Retine
Równocześnie w tym czasie pojawiły się herezje negujące realną obecność Chrystusa w Eucharystii, co Kościół musiał skutecznie potępić. Najważniejszym jednak wydarzeniem były wizje bł. Julianny z Retine (koło Liège) żyjącej w XIII wieku. Miała ona widzieć jasną tarczę księżyca z jedną ciemną sferą. Świecąca tarcza księżyca miała symbolizować blask wszystkich uroczystości kalendarza liturgicznego, zaś ta jedna ciemna sfera symbolizowała brak jednego święta.
Julianna usłyszała w czasie tej wizji od Chrystusa, że w roku kościelnym szczególnie brakuje święta oddającego cześć Najświętszej Eucharystii. Julianna, która tę wizję miała w wieku zaledwie 16 lat, ujawniła jej treść znacznie później. Wtedy komisja teologiczna, w skład której wchodził także archidiakon Jakub Pantaleone (późniejszy Urban IV) stwierdziła, że takie święto nie sprzeciwia się prawdom wiary, a wręcz przeciwnie, dopełnia kult Eucharystii w Kościele.
Niezwykły cud eucharystyczny
W 1246 roku biskup Robert de Thourotte ustanowił święto Bożego Ciała, które pierwotnie odnosiło się tylko do diecezji Liège, a które było obchodzone w czwartek po uroczystości Trójcy Świętej. Kiedy Jakub Pantaleone został papieżem, jako Urban IV bullą Transiturus de hoc Mundo ustanowił dla całego Kościoła uroczystość Najświętszego Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa. Prawdopodobnie miał na to wpływ także cud eucharystyczny, który miał miejsce w Bolsena w 1263 roku. Papież Urban przebywający wtedy w Orvieto miał zobaczyć korporał splamiony krwią spływającą z hostii. Celami tego święta było przeproszenie za zniewagi Najświętszego Sakramentu, przeciwstawienie się herezjom oraz uczczenie ustanowienia Eucharystii.
ks. Krzysztof Porosło/Stacja7.pl
***
“Dla zmysłów niepojęte”. Historia Bożego Ciała i słynnego hymnu
fot. Jacob Bentzinger/Unsplash
***
W jednym czasie i w jednym miejscu spotkały się trzy osoby. Gdyby nie ten przypadek, historia święta Bożego Ciała byłaby zupełnie inna.
Miejsce akcji: Bolsena, Orvieto
Oba miasteczka znajdują się jakieś 100 kilometrów na północ od Rzymu. Bolsena rozciąga się nad brzegiem pięknego powulkanicznego jeziora. Orvieto, Urb vetus, Stare Miasto, wznosi się na tufowym klifie z daleka widocznym, gdy w stronę Rzymu jedziemy Autostradą Słońca z Florencji.
W XIII wieku Bolsena przyciąga pielgrzymów za sprawą grobu św. Krystyny. Córka – prawdopodobnie – prefekta Bolseny zginęła śmiercią męczeńską podczas prześladowań za czasów Dioklecjana, dziewięć wieków wcześniej. Jej kult jest wciąż żywy.
Odległość między Bolseną i Orvieto to zaledwie 12 kilometrów najkrótszą ścieżką. Ta odległość ma znaczenie, stanie się trasą pierwszej w historii procesji Bożego Ciała.
Czas akcji: 1263
Są to burzliwe czasy dla papiestwa. Rezydencją papieży stało się Orvieto. Przeniósł się tu Aleksander IV, a było to wynikiem zatargu z królem Sycylii Manfredem – przywódcą stronnictwa Gibellinów, walczących z papiestwem. Kiedy Manfred zdobył poparcie rzymian, którzy wybrali go senatorem, Aleksander IV musiał uciekać z Rzymu. Schronienie znalazł w jednej z rezydencji w trudnym do zdobycia dzięki naturalnemu położeniu Orvieto, podobnie jak jego następca, papież Urban IV.
Bohaterowie
Urban IV
Zanim został papieżem, Jakub Pantaleon, Francuz z pochodzenia, pełnił funkcję archidiakona między innymi w Liege. To tam zetknął się z objawieniami prywatnymi augustianki, Julianny z Mont Cornillon. Twierdziła, że Jezus przykazał jej starania o ustanowienie święta ku czci swojego Ciała i Krwi. Pod wpływem tych objawień, od 1247 roku w Liege istniało już lokalne święto Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Propagatorem kultu eucharystycznego i wprowadzenia takiego święta do kalendarza liturgicznego był sam kardynał Jakub. Podobnie jak ona, był przekonany o prawdziwości słów Jezusa: “A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”. Był przekonany o prawdziwej obecności Chrystusa w Eucharystii.
Tomasz z Akwinu
Od dwóch lat w klasztorze dominikanów w Orvieto przebywa 39-letni Tomasz z Akwinu, ceniony już teolog i filozof. Po powrocie z Paryża, gdzie zdobywa wykształcenie i sławę, przyjmuje powierzone mu przez władze zakonne zadanie prowadzenia stałej formacji dla dominikanów posługujących w Orvieto. Jednocześnie przygotowuje kolejne głośne dzieła, między innymi Summę contra gentiles.
Piotr z Pragi
Dużo o nim nie wiemy. Był Niemcem, podróżował z Francji do Rzymu. Zatrzymał się na szlaku pątniczym w Bolsenie, by u grobu św. Krystyny odprawić Mszę św. Wszystko wskazuje na to, że powątpiewał w realną obecność Chrystusa w Eucharystii.
Kwestia ta jest żywo dyskutowana przez teologów. Poszukuje swojego sformułowania, uzasadnienia, zrozumienia, definicji. Pół wieku wcześniej Sobór Laterański IV sformułował taką oto prawdę o Eucharystii, a zwłaszcza o jej kluczowym momencie, przeistoczeniu, transsubstancjacji: Jeden jest przeto powszechny Kościół, zgromadzenie wierzących, poza którym nikt nie doznaje zbawienia, w którym też Jezus Chrystus jest kapłanem i jednocześnie ofiarą, którego ciało i krew prawdziwie zawarte są w sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina, po przeistoczeniu mocą Bożą chleba w ciało i wina w krew.
Darmo wzrok to widzieć chce
Podczas każdej Mszy św. kapłan powtarza słowa Jezusa z Ostatniej Wieczerzy: “To jest Ciało moje”. Na patenie jest chleb, biała hostia. Czy rzeczywiście w chwili wypowiadania tych słów chleb staje się ciałem? Przecież żadnej zmiany nie widać. Wzrok wciąż widzi chleb. Widzieć Ciało Chrystusa w tym chlebie pozwala wiara. A może naiwność?
Z tymi wahaniami od miesięcy targającymi myśli, Piotr z Pragi rozpoczyna w krypcie św. Krystyny sprawowanie Mszy św.
Słowem więc Wcielone słowo
Chleb zamienia w Ciało swe
I wtedy, gdy Piotr odprawia Mszę św., podczas transsubstancjacji, przeistoczenia, dzieje się cud. Na jego słowa “To jest Ciało moje” na hostii pojawia się krew. Jej stróżki wsiąkają w korporał, barwiąc go na czerwono, krew wsiąka w kamienną podłogę. Struktura części chleba przypominała partykułę prawdziwego ludzkiego ciała.
O wydarzeniu natychmiast robi się głośno. Piotr postanawia udać się do papieża.
Co dla zmysłów niepojęte
Wszystko, co dzieje się później, jest wynikiem tego, że w Orvieto w tym samym czasie przebywają trzy osoby: Jakub Laodejski – papież Urban IV, Tomasz z Akwinu i Piotr z Pragi, chcący wszystko opowiedzieć papieżowi.
Papież wysłuchuje jego bezpośredniej relacji. Prawdopodobnie o wydarzeniach w Bolsenie zdążył się już dowiedzieć, teraz przyszedł czas na wiarygodną weryfikację pogłosek. Papież wysyła do Bolseny biskupa Orvieto, by ten z kolei na miejscu zbadał hostię i zakrwawiony korporał.
Urban IV wie o obecności w Orvieto zyskującego uznanie Tomasza z Akwinu. Niedaleko przebywa również pochodzący z niedalekiego Bagnoregio franciszkanin, Bonawentura. Obu przyszłych wielkich świętych i doktorów Kościoła postanawia zaangażować w zbadanie niewytłumaczalnego zjawiska. Zresztą nie tylko. Zostaną zaangażowani w przygotowanie liturgii święta, które obchodzimy po dziś dzień.
Hołd po wszystkie nieśmy dni
To podobno oni, dominikanin, Doktor Anielski, i franciszkanin, Doktor Seraficki, szli na czele procesji z Bolseny do Orvieto, podczas której przeniesiono cudownie zmienioną hostię, Najświętszy Sakrament. Dwunastokilometrowa procesja napotkała na Moście Słońca nieopodal Orvieto samego papieża, który oddał cześć Najświętszemu Sakramentowi i sam przeniósł Hostię do katedry.
Dla Tomasza, przyszłego świętego i doktora Kościoła, był to moment istotny. Wkrótce światło dzienne ujrzy jego Suma Teologiczna, w której zawrze swe sformułowanie prawdy o transubstancjacji, wyrażenie jej w kategoriach pojęciowych, filozoficzno-teologicznych. To, co stało się w Bolsenie, jeszcze bardziej uwydatniło to, co jest cudem podczas każdej Mszy świętej, nawet jeśli fizycznie nadal nic się nie zmienia.
Kilka lat później w Sumie Teologicznej Tomasz napisze: Zmysły nie mogą stwierdzić obecności prawdziwego Ciała i Krwi Chrystusa w sakramencie Eucharystii. O tej obecności mówi nam jedynie wiara w oparciu o Boże świadectwo. Nawiązując do słów Pana: “To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”, Cyryl mówi: “Nie wątp w prawdziwość słów Zbawiciela, ale raczej przyjmij je z wiarą. On nie kłamie, wszak sam jest Prawdą”
Sław języku tajemnicę
Już rok później, w 1264 roku, po raz pierwszy pod przewodnictwem papieża odbyły się uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Dekret wydał w ten sprawie Urban IV, który zlecił ponadto Tomaszowi i Bonawenturze przygotowanie całej liturgii. Tej liturgii, którą sprawujemy po dziś dzień w czwartek Bożego Ciała, a której oryginalne części wciąż funkcjonują, nawet jeśli przez wieki jej forma ewoluowała.
To wtedy, w 1264 roku, św. Tomasz z Akwinu, napisał słynny hymn, w całości śpiewany w Wielki Czwartek oraz w uroczystość Bożego Ciała, a powszechnie znany w swej ostatniej części, bo wyśpiewywany przy okazji wystawienia Najświętszego Sakramentu. Hymn, którego nawet polskie, czasem zawodne, tłumaczenie, pokazuje kunszt i geniusz Tomasza, który w literackiej formie, w rytmicznych wersach i rymach potrafił sformułować teologię przeistoczenia:
Sław języku tajemnicę
Ciała i najdroższej Krwi,
którą jako Łask Krynicę
wylał w czasie ziemskich dni,
Ten, co Matkę miał Dziewicę,
Król narodów godzien czci.
Z Panny czystej narodzony,
posłan zbawić ludzki ród,
gdy po świecie na wsze strony
ziarno słowa rzucił w lud,
wtedy cudem niezgłębionym
zamknął Swej pielgrzymki trud.
W noc ostatnią, przy Wieczerzy,
z tymi, których braćmi zwał,
pełniąc wszystko jak należy,
czego przepis prawny chciał,
sam Dwunastu się powierzył,
i za pokarm z Rąk Swych dał.
Słowem więc Wcielone Słowo
chleb zamienia w Ciało Swe,
wino Krwią jest Chrystusową,
darmo wzrok to widzieć chce.
Tylko wiara Bożą mową
pewność o tym w serca śle.
Przed tak wielkim Sakramentem
upadajmy wszyscy wraz,
niech przed Nowym Testamentem
starych praw ustąpi czas.
Co dla zmysłów niepojęte,
niech dopełni wiara w nas.
Bogu Ojcu i Synowi
hołd po wszystkie nieśmy dni.
Niech podaje wiek wiekowi
hymn triumfu, dzięki, czci,
a równemu Im Duchowi
niechaj wieczna chwała brzmi.
ks. Przemysław Śliwiński/Stacja7.pl
***
Święto, któremu nie dali rady ani zaborcy, ani komuniści. Czyli unikalność obchodów Bożego Ciała w polskiej kulturze

wiara.pl
***
Uroczystość Bożego Ciała jest dniem wyjątkowym dla każdego Polaka. Łączy ona bowiem dwie najważniejsze dla nas wartości: wiarę katolicką i patriotyzm. Tego święta nie znieśli ani zaborcy, ani komuniści. Również dziś nikt poważny nie protestuje, gdy dochodzi do zamknięcia całych ulic czy centrów miast na uroczystą procesję. W tym dniu publicznie wyznajemy swoją wiarę w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, a także swoje przywiązanie do naszych narodowych tradycji.
Święto Bożego Ciała ma prawie tysiącletnią historię. Na początku II tysiąclecia pojawiły się bowiem spory próbujące wytłumaczyć w jaki sposób Chrystus jest obecny w Eucharystii. Z jednej strony katolicyzm borykał się z heretykami głoszącymi fałszywe poglądy; z drugiej – miał też wielkich świętych broniących prawdziwej wiary. To właśnie wtedy żył największy z teologów, czyli św. Tomasz z Akwinu, którego Summa Teologiczna do dziś stanowi niepodważalny podręcznik doktryny katolickiej. Toczące się w tych czasach dysputy powodowały większą świadomość katolików na temat teologii Eucharystii. Za tym szła większa pobożność eucharystyczna i potrzeba adoracji Chrystusa w niej obecnego.
W tym samym czasie żyła zakonnica i mistyczka – św. Julianna z Mont Cornillon. Doznawała ona wizji mistycznych podczas adoracji Najświętszego Sakramentu i rozważań nad tekstem Ewangelii: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Siostra Julianna zabiegała o ustanowienie specjalnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii, co spotkało się z aprobatą duchownych i teologów.
Po raz pierwszy święto Bożego Ciała było obchodzone jeszcze za życia św. Julianny w Liège (dzisiejsza Belgia) w 1246 r., a do Polski dotarło niewiele później, bo już w roku 1320. Święto to jest wyrazem wdzięczności Panu Bogu za Jego obecność w Najświętszym Sakramencie. Jest to w końcu cud nieporównywalny, że sam Bóg zechciał przebywać pośród nas – nie tylko podczas Mszy św., ale również w poza nią, w tabernakulum, byśmy mogli adorować Go w ciągu dnia.
Jednak wyjaśnienie w jaki sposób Chrystus jest obecny w Najświętszym Sakramencie jest rzeczą niełatwą. Trudność tę zauważył św. Tomasz z Akwinu, umieszczając w znanym hymnie Adoro Te devote słowa: „Bóstwo swe na krzyżu skryłeś wobec nas; tu ukryte z Bóstwem Człowieczeństwo wraz”. Na krzyżu bowiem widzieliśmy Chrystusa jako cierpiącego człowieka i trudno było zrozumieć, że był On Bogiem. W Eucharystii zaś nawet Jego Człowieczeństwo jest niełatwe do wytłumaczenia, bo naszym oczom ukazuje się tylko biała Hostia. Nie możemy zatem zobaczyć Chrystusa w sposób jak widzimy innych ludzi, ale On wciąż tam jest. Kościół określa Jego obecność jako prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną.
Pod pojęciem prawdziwej obecności Kościół naucza, że Eucharystia nie jest wyłącznie symbolem czy figurą, ale, że Chrystus jest w niej prawdziwie obecny. W Wieczerniku nie powiedział bowiem: „To jest symbol Mojego Ciała”, ale: „To jest Ciało Moje”. Heretycki pogląd, że Eucharystia jest jedynie symbolem obecności Chrystusa głosił przede wszystkim Urlich Zwingli, uważając ją za swego rodzaju powrót do przeszłości, czyli do czasu Ostatniej Wieczerzy. Poglądy Zwinglego zostały potępione przez Sobór Trydencki.
Rzeczywista obecność Chrystusa oznacza, że fakt ten jest obiektywny, czyli niezależny od naszej wiary i od innych czynników zewnętrznych. Luter szerzył bowiem błędny pogląd jakoby Chrystus był przebywał w Hostii tylko w czasie samej Mszy św., a później już nie. Pojawiły się też inne mylne wytłumaczenia – jak to mówiące, że wspólnota zgromadzonych miałaby powodować obecność Chrystusa. Wszystkie te poglądy są błędne, ponieważ w czasie Mszy św. Chrystus jest rzeczywiście obecny, a nasza wiara, nasze subiektywne doznania czy wspólnota wierzących tego nie zmienia. Co więcej, Chrystus jest obecny pod sakramentalnymi postaciami również po zakończeniu Mszy św. i czeka na nas w tabernakulum.
Wreszcie przymiotnik substancjalna oznacza, że podczas konsekracji cała substancja chleba przemienia się w substancję Ciała Chrystusa. Podobnie ma się sprawa z winem: cała jego substancja przemienia się w substancję Krwi Chrystusa. Zewnętrzne atrybuty – wygląd, smak, zapach, łamliwość itd. – pozostają takie same, lecz zmienia się substancja, w której się zawierają. Ta przemiana nosi nazwę transsubstancjacji.
Pomimo prawdziwej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, nie jest to jednak obecność fizyczna jaką mają ciała znajdujące się w konkretnym miejscu. Oznacza to, że kiedy kapłan przełamuje Hostię, to Chrystusowi nie odpada ręka czy noga. Raczej, cały Jezus Chrystus jest obecny pod każdą, nawet najmniejszą cząstką konsekrowanych postaci, co nazywamy obecnością sakramentalną.
Należy również pamiętać – w odróżnieniu od tego, co głosiła herezja Jana Husa – że cały Chrystus jest obecny pod każdą z dwóch postaci: zarówno w swoim Ciele jak i w swojej Krwi. Nie potrzeba nam zatem przyjmować Komunii św. pod obiema postaciami; sposób ten propagowany był właśnie przez husytów w celu szerzenia ich herezji. W rzeczywistości tylko kapłan w celu dopełnienia Ofiary musi spożyć obie postacie, a wiernym w zupełności wystarczy przyjęcie Chrystusa pod jedną z nich.
Sobór Trydencki nie pozostawił wątpliwości, że w Eucharystii jest obecny Christus Totus, czyli cały Chrystus. Święto Bożego Ciała jest szczególnym dniem w roku, kiedy Kościół daje nam tę wielką tajemnicę do rozważania. To właśnie w tym dniu teksty mszalne zawierają przepiękną sekwencję Lauda Sion Salvatorem („Chwal, Syjonie, Zbawiciela”), autorstwa – rzecz jasna – św. Tomasza z Akwinu. Doktor Anielski w charakterystyczny dla siebie sposób zwarł wiele konkretnych sformułowań teologicznych w formie przepięknego hymnu.
Oprócz samej Mszy św., szczególnym wydarzeniem są odbywające się tego dnia procesje eucharystyczne. Ich celem jest oddanie czci Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie oraz manifestacja katolickiej wiary. Dzięki procesji ulicami miast i wsi Pan Bóg „odwiedza” swoich wiernych; tego jednego dnia możemy Go spotkać nie tylko w kościele, ale i poza nim. Na trasie procesji kapłan udziela błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem przy jednym bądź dwóch ołtarzach; w Polsce liczba tych ołtarzy jest zwiększona do czterech.
Dla Polaków procesje Bożego Ciała mają szczególne znaczenie. Łączą one bowiem katolicyzm i patriotyzm, czyli dwie najważniejsze dla nas wartości. Z jednej strony, wychodzimy na ulice by oddać cześć Chrystusowi ukrytemu w Hostii. Z drugiej – manifestujemy swoją wiarę i przywiązanie do naszych narodowych tradycji, jakimi są np. stroje czy pieśni ludowe. Widać to było w czasie zaborów i PRL-u, kiedy polskość i wiara katolicka znajdowały się pod opresją. Jedni i drudzy okupanci podejmowali próby walki ze świętem Bożego Ciała i ograniczenia go, ale nigdy go nie znieśli. Wiedzieli, że z tym jednym świętem nie wygrają; że ludzie nie pozwolą sobie odebrać tej uroczystości. W ten dzień Polacy mogli poczuć się prawdziwie wolnymi: wychodzić na ulice i pokazywać oprawcom, że duch polskiego katolicyzmu jest silniejszy od ich opresji.
Święto Bożego Ciała jest szczególnym dniem dla Polaków również dzisiaj. Głębokie nabożeństwo eucharystyczne naszego narodu jest widoczne przede wszystkim w liczbie uczestników odbywających się tego dnia procesji. Jednoczą one lokalne społeczności na wspólnym oddaniu czci Chrystusowi ukrytemu w monstrancji. Ich mieszkańcy wspólnie przygotowują przydrożne ołtarze – niejednokrotnie na swoich własnych podwórkach – oczekując „odwiedzin” samego Boga. Procesje zawsze odbywają się z wielką pompą: odświętne stroje, chłopcy dzwoniący dzwonkami, dziewczynki sypiące kwiaty, chorągwie i feretrony, a nieraz i orkiestra dęta. Nawet służby mundurowe mają swoje miejsce w tym uroczystym orszaku. Dla Polaków jest to dzień bez wątpienia ważny i szczególny.
Uroczystość Bożego Ciała jest jedynym dniem w roku, kiedy Polacy nie narzekają na zamykanie ulic, mimo że normalnie krytykujemy wszystko. Każdy toczący się remont, każde zwężenie jezdni powoduje ogromne emocje u przeciętnego mieszkańca naszego kraju. Jednak w ten jeden dzień nikt nie protestuje – może po części dlatego, że bierzemy udział w procesjach w swoich lokalnych parafiach, więc przemieszczenie się nie jest tak istotne. Jednak mimo tego jest to ciekawa socjologiczna obserwacja, pokazująca, że w ten jeden dzień zamknięcia centrów miast czy głównych wiejskich ulic odbywają się bez żadnego oporu społecznego. To pokazuje głębokie zakorzenienie katolicyzmu w naszym narodzie; nawet ci którzy nie biorą udziału w procesji, przynajmniej są wyrozumiali dla tego wydarzenia. Chodzi tu również o osoby niewierzące, które choć niejednokrotnie oburzają się na praktyki religijne katolików, to na to jedno wydarzenie są zdecydowanie bardziej pobłażliwi.
Niestety trzeba to podkreślić, że przynajmniej część katolickiego społeczeństwa traktuje procesję Bożego Ciała wyłącznie jako element swoistego folkloru. Można powiedzieć, że ci „letni” katolicy przypominają sobie o swojej wierze dwa razy w roku: w Wielką Sobotę, żeby pójść z koszyczkiem do poświęcenia, i właśnie w Boże Ciało – tym razem ze względu na „atrakcje” dla dzieci jakimi jest sypanie kwiatków czy dzwonienie dzwoneczkami. Mimo wszystko jednak ich obecność jest okazją do działania łaski bożej; w końcu idą oni w procesji, w której „idzie” sam Bóg, co może być dla nich okazją do nawrócenia.
Chociaż trzeba przyznać smutny fakt, że jesteśmy społeczeństwem laicyzującym się, gdzie coraz trudniej być katolikiem, to dzień Bożego Ciała co roku napawa nas nadzieją i optymizmem. Widok uroczystych orszaków pełnych ludzi pokazuje, że katolicyzm w narodzie jest wciąż żywy i obecny – szczególnie na wsiach, gdzie całe wspólnoty parafialne jednoczą się, by oddać cześć Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie i zamanifestować swoją wiarę. Duch polskiego katolicyzmu jest wciąż żywy i nie podda się tak łatwo.
Adrian Fyda –PCh24.pl
***
Mój wymarzony ołtarz na Boże Ciało

Kapa1966 | Shutterstock
***
Nigdy nie miałem okazji przygotowywać ołtarza na Boże Ciało. Jeśli to jednak nastąpi, zrobię go w ten sposób!
Ołtarz na Boże Ciało, o którym myślę, byłby bardzo prosty. Nawiązywałby do obrazu Jezu, ufam Tobie.
Inspiracja sprzed lat
Pomysł na ten ołtarz nie jest mój. Usłyszałem go wiele lat temu od – wtedy kleryka – dziś księdza i zakonnika, który wspominał swój nowicjat na małopolskiej wsi. Zawsze miał zmysł artystyczny i dlatego polecono mu zrobienie ołtarza na Boże Ciało. Z właściwym sobie zapałem zabrał się do pracy. Wszyscy spodziewali się bogato zdobionej konstrukcji, wielu kwiatów, obrazu i mądrego cytatu.
Jakie było ich zdziwienie, gdy zobaczyli zwykły stół z obrusem, za nim pustą ramę obrazu i przyczepione do niej dwie wstążki.
Zrozumienie
Mój znajomy opowiadał, że gdy procesja zbliżała się do tego ołtarza wszyscy patrzyli na konstrukcję ze zdziwieniem i niezrozumieniem. Wszystko to jednak minęło, gdy ksiądz położył Najświętszy Sakrament w monstrancji na ołtarzu.
Jezus znalazł się dokładnie na środku ramy. Dwie wstążki: biała i czerwona wychodziły jakby z centrum monstrancji. Było to oczywiste nawiązanie do obrazu Jezu, ufam Tobie, tylko że zamiast namalowanego Chrystusa, obecny był On sam: żywy i prawdziwy.
Skopiowałbym ten pomysł
Gdybym miał okazję do zbudowania ołtarza na Boże Ciało skopiowałbym ten pomysł. Dodałbym może tylko jedną rzecz: czarne tło w ramie obrazu i dwa kwiaty.
Poniżej wizualizacja tego projektu.

ChatGPT
Dariusz Dudek /Aleteia.pl
***
3 czerwca 2026
Jak nie pozostać „obcym i milczącym widzem” liturgii i otworzyć się na Boga?
fot. Vatican Media
***
Musimy pozwolić, by obrzędy liturgiczne nas wychowywały, dbając z wyczuciem i bez dowolności o piękno naszych celebracji oraz angażując się w autentyczną mistagogię.
Kontynuując cykl katechez na temat soborowej konstytucji o liturgii świętej papież mówił dziś ojej istotnych elementach: obrzędzie, znaku i symbolu.
Drodzy Bracia i Siostry!
Kontynuując Katechezy na temat soborowej Konstytucji Sacrosanctum Concilium (SC), pragniemy zatrzymać się nad kilkoma konstytutywnymi elementami świętej liturgii, takimi jak obrzęd, znak i symbol.
Sobór Watykański II, czerpiąc ze skarbca cennej pracy Ruchu liturgicznego, pomógł nam na nowo odkryć prawdę bardzo żywą w świadomości Kościoła starożytnego i w nauczaniu Ojców. Obrzędy liturgii chrześcijańskiej nie są zewnętrzną otoczką misterium sakramentalnego, zbiorem dowolnie ustalonych ceremonii, ale eklezjalnym pośrednictwem, poprzez które dociera do nas dar Boży. Właśnie dlatego Sobór zachęca do zrozumienia Mysterium fidei (misterium wiary), które urzeczywistnia się w liturgii poprzez obrzędy i modlitwy (por. SC, 48).
Uczymy się żyć w rytmie przenikniętym obecnością Ducha Świętego
Obrzęd nadaje kształt czynności liturgicznej, a poprzez nią – naszemu życiu, rodząc w nas duchową wrażliwość, która pozwala nam doświadczać obecności Boga przez Jezusa Chrystusa. Oczywiście dzieje się tak, jeśli nie pozostajemy obcymi lub milczącymi widzami (por. tamże) wobec liturgii, lecz uczestniczymy w niej całymi sobą – ciałem, umysłem i sercem – w posłuszeństwie wobec nakazu Pana. Poprzez święty obrzęd jesteśmy w ten sposób formowani do słuchania Słowa Bożego, do składania dziękczynienia i adoracji, do braterskiego dzielenia się i komunii eklezjalnej. Odkrywamy, że jesteśmy zgromadzeniem o wielu obliczach, zjednoczonym tą samą wiarą.
Obrzęd włącza nas w ściśle określoną sekwencję gestów i modlitw, co niekiedy może być sprzeczne z naszą indywidualną skłonnością do spontaniczności. Jego logika nie polega jednak na krępowaniu wolności za pomocą schematów. Wręcz przeciwnie – poprzez uroczystą prostotę swoich rytmów obrzęd przerywa gorączkową aktywność i przywraca nas temu, co najistotniejsze. Odkrywamy w ten sposób inny wymiar działania -niepodporządkowany rachunkowi wydajności – oraz inne doświadczenie czasu i przestrzeni. W obrzędzie doświadczamy logiki darmowości, znajdujemy chwilę wytchnienia, która odnawia serce, uznajemy, że uprzedza nas łaska Boża, uczymy się żyć w rytmie przenikniętym obecnością Ducha Świętego.
Gramatyka obrzędu utkana jest ze znaków i symboli właściwych liturgii. W niej, jak stwierdza Sobór, „przez znaki dostrzegalne wyraża się i w sposób właściwy dla poszczególnych znaków dokonuje uświęcenie człowieka” (SC, 7). Katechizm Kościoła Katolickiego pogłębia wartość tych znaków, przypominając, że „ich znaczenie ma swoje korzenie w dziele stworzenia i w kulturze ludzkiej, ukonkretnia się w wydarzeniach Starego Przymierza, a w pełni objawia w osobie i dziele Chrystusa” (KKK, 1145). Emblematyczny jest znak wody: od początków stworzenia po potop, od przejścia przez Morze Czerwone po Jordan, aż po wodę wypływającą z boku Chrystusa, która staje się sakramentalnym znakiem zanurzenia w Jego śmierci i zmartwychwstaniu.
Pozwólmy, by obrzędy liturgiczne nas wychowywały
„Znak” i „symbol” to terminy, które często są używane jako synonimy. W istocie znak ma charakter symboliczny wtedy, gdy odsyła nie tylko do idei, ale do całego systemu znaczeń i wartości. Tak dzieje się na przykład wtedy, gdy zostajemy pokropieni wodą święconą, ożywa w nas świadomość daru otrzymanego w chrzcie i naszej przynależności do nowego życia w Chrystusie. Po drugie, symbole mają zasadniczo charakter praktyczny, będąc nade wszystko działaniami: prostszymi i powszechnymi, jak klękanie i przekazywanie sobie znaku pokoju, lub bardziej doniosłymi, jak czynności konstytutywne dla każdego sakramentu. Przede wszystkim symbole mają wyjątkowy wymiar sprawczy i przemieniający, zarówno w odniesieniu do elementów materialnych, które je stanowią, jak i wobec tych, którzy wchodzą z nimi w kontakt, rodząc przynależność, poruszając serce i umysł oraz wzbudzając autentyczne relacje eklezjalne.
W Liście apostolskim Desiderio desideravi Papież Franciszek, czyniąc własnym stwierdzenie Romano Guardiniego, wskazał „pierwsze zadanie dzieła formacji liturgicznej: człowiek musi stać się na nowo zdolny do rozumienia symboli” (n. 44). Musimy pozwolić, by obrzędy liturgiczne nas wychowywały, dbając z wyczuciem i bez dowolności o piękno naszych celebracji oraz angażując się w autentyczną mistagogię. Doświadczenie żywej i pobożnej liturgii, któremu towarzyszy odpowiednia katecheza mistagogiczna, jest najlepszym środkiem do rozbudzenia w każdym człowieku otwartości na spotkanie z Bogiem, które – zgodnie z logiką Wcielenia – może nastąpić jedynie poprzez zaangażowanie całego człowieka: ducha, duszy i ciała (por. 1 Tes 5, 23).
Leon XIV do Polaków o świadectwie wiary w Boże Ciało
W procesjach eucharystycznych, zwłaszcza z udziałem rodzin, dzieci i młodzieży, Papież widzi odważne świadectwo wiary we współczesnym świecie. Podczas audiencji generalnej Ojciec Święty zachęcił Polaków, aby rozpoczynające się obchody Bożego Ciała stały się okazją do publicznego wyznania wiary w Chrystusa obecnego w Eucharystii.
Eucharystia świadectwem obecności Boga
Podczas dzisiejszej audiencji generalnej Ojciec Święty zwrócił się do polskich pielgrzymów, nawiązując do przypadającej jutro Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Papież zachęcił wiernych do publicznego wyznawania wiary poprzez udział w procesjach eucharystycznych, podkreślając, że są one znakiem obecności Boga pośród swojego ludu i świadectwem dla współczesnego świata.
Oto pełny tekst papieskiego pozdrowienia:
„Serdecznie pozdrawiam Polaków! Począwszy od uroczystości Bożego Ciała i w kolejnych dniach będziecie oddawać szczególną cześć Chrystusowi obecnemu w Eucharystii. Niech udział w procesjach eucharystycznych – zwłaszcza rodzin, dzieci i młodzieży – będzie odważnym świadectwem wiary i przypomina wszystkim, że Bóg jest obecny pośród swego ludu oraz towarzyszy mu w codziennym życiu. Wszystkich was błogosławię!”
Vatican News
***
Czerwcowy miesiąc poświęcony jest
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa
“Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni gorejących, zamkniętych w moim łonie”.
(Objawienie Serca Pana Jezusa, 27 grudnia 1673 r.)

kaplica Serca Pana Jezusa w Sanktuarium św. Jana Pawła II Wielkiego w Krakowie.
W tej kaplicy jest całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu.
***
Kult Serca Jezusowego rozwinął się w Polsce jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque. Polska miała też szczególne przywileje papieskie. Na cały Kościół święto Serca Pana Jezusa rozszerzył papież Pius IX w roku 1856. Począwszy od 1995 r. w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która wypada zawsze w piątek po oktawie Bożego Ciała, Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów.
„Kult Serca Jezusowego ukazuje wielką miłość Pana Boga do nas, który nie cofa jej w zależności od postępowania człowieka. Kontemplując Serce Boże, odkrywamy nieskończoną miłość Boga, którą nam objawił w swoim Synu. Chodzi jednak o to, aby nie zatrzymywać się tylko na tym, ale by starać się naśladować przymioty Bożego Serca: łagodność, cierpliwość, pokorę. W ten sposób będziemy przyczyniać się do budowania +cywilizacji miłości+” – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ.
Liturgiczne święto Boskiego Serca Pana Jezusa, wraz z Mszą św. i oficjum brewiarzowym, ustanowił w 1765 r. papież Klemens XIII. Był to przywilej tylko dla Polski, dla ówczesnego Królestwa Polskiego i jednej Konfraterni Najświętszego Serca w Rzymie. W ten sposób Stolica Apostolska odpowiedziała na memoriał biskupów polskich z 1764 r.
Początku samego kultu Serca Jezusowego można upatrywać wcześniej. Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński podkreślał, że pierwszą Jego czcicielką była bez wątpienia Najświętsza Panna. „Dwa te najpiękniejsze Serca – Jezusa i Maryi – biły zawsze zgodnie i najżywiej ze sobą współczuły i w chwilach radości, i w godzinach bólu czy męki” – pisał kard. Wyszyński w 1965 r. Do grona czcicieli Najświętszego Serca Jezusowego należeli m.in. św. Bernard, Bonawentura, Katarzyna ze Sieny, Franciszek Salezy. Najbardziej znaną pozostaje jednak św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690), wizytka z klasztoru w Paray-le-Monial. Obok takich praktyk pobożnych jak pierwsze piątki, Komunia św. wynagradzająca czy „godzina święta” (adoracja przez godzinę Najśw. Sakramentu w nocy z czwartku na pierwszy piątek) – Pan Jezus zlecił jej podjęcie starań o ustanowienie w Kościele święta Jego Serca, w piątek po oktawie Bożego Ciała.
Na ziemiach polskich Serce Boskiego Zbawcy czczone było jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pierwszy w świecie podręcznik tego nabożeństwa napisał o. Kacper Drużbicki. Autor książeczki „Ognisko serc – Serce Jezusa” zmarł 13 lat przed objawieniami w Paray-le-Monial. O ustanowienie święta Bożego Serca zabiegali w Stolicy Apostolskiej polscy królowie i biskupi. Dekret z 1765 r. był właśnie odpowiedzią na sławny memoriał polskich biskupów, który podaje historyczny przegląd kultu i uzasadnia wymowę tego nabożeństwa. Prymas Polski abp Ledóchowski poświęcił Najświętszemu Sercu metropolię gnieźnieńską. Nabożeństwem do Serca Jezusowego odznaczali się biskupi Bilczewski i Pelczar, autor dzieł o Najświętszym Sercu i założyciel zgromadzenia sióstr sercanek. Kolejny prymas, kard. Dalbor, w imieniu Episkopatu powierzył Polskę Sercu Zbawiciela i Jego Najświętszej Matce. W 1921 r. jako wotum wdzięczności Sercu Bożemu za odzyskanie niepodległości przez Naród Polski konsekrowano bazylikę Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. W Poznaniu wzniesiono też pomnik „Sacratissimo Cordi – Polonia Restituta” (został on zburzony w 1940 r.). W 1948 r. biskupi zachęcali wiernych do osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a trzy lata później Episkopat Polski ogłosił rok poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
„Sam Pan Jezus, ukazując św. Małgorzacie swe Serce spragnione miłości, żądał tego poświęcenia, które ona nazywała prywatnym albo małym w odróżnieniu od publicznego poświęcenia się całych społeczeństw” – przypomnieli biskupi. Praktyka prywatnego poświęcenia się Sercu Pana Jezusa została zapomniana i dopiero po 200 latach, po objawieniach w Paray-le-Monial, przypomniał je papież Pius XI. O osobistym poświęceniu mowa w encyklice „Miserentissimus Redemptor” z roku 1928.
Polscy biskupi zachęcali do osobistego poświęcenia Sercu Jezusowemu, ale i oddania całych rodzin, co nazywane jest intronizacją Serca Jezusowego w rodzinach. Dopiero zwieńczeniem modlitw prywatnych było wspólne poświęcenie Najświętszemu Sercu Jezusowemu Narodu i Rzeczypospolitej. Nastąpiło to w uroczystość Chrystusa Króla w 1951 r. Akt poświęcenia poprzedził tydzień modlitw do Serca Jezusowego.
11 czerwca 2021 roku, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, biskupi polscy zgromadzeni na 389. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, ponowili Akt poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Mszy św. przewodniczył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, który dokonał także ponowienia Aktu. „Powierzamy Ci całe nasze życie osobiste, rodzinne i społeczne, które pragniemy oprzeć na trwałych zasadach Ewangelii. Podobnie jak przed stu laty, w pokorze poświęcamy się Twojemu Najświętszemu Sercu, oddając naszą Ojczyznę w Twoje władanie” – powiedział przewodniczący Episkopatu odczytując Akt.
Stolica Apostolska dopiero po ścisłych i dokładnych badaniach zezwoliła na obchodzenie święta, jak i na cześć wizerunków Jezusowego Serca w formach dzisiaj powszechnie przyjętych. Na cały Kościół święto Serca Pana Jezusa rozszerzył papież Pius IX w roku 1856. Znamienny jest też akt oddania całego Kościoła i rodzaju ludzkiego w opiekę Serca Jezusowego, jakiego dokonał 31 grudnia 1899 roku papież Leon XIII. Nowy rys nadał papież Jan Paweł II. Począwszy od 1995 r. w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która wypada zawsze w piątek po oktawie Bożego Ciała, ustanowił on Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów.
***
Litania do Serca Pana Jezusa

Ołtarz Najświętszego Serca Jezusowego w bazylice św. Piotra
fot. Włodzimierz Rędzioch
***
Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia
Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K: Jezu cichy i pokornego serca,
W: Uczyń serca nasze według Serca Twego.
Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, † daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia, * i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
***
Zanurz się w sercu. Litania do Serca Jezusowego

fot. Roman Koszowski /Gość Niedzielny
***
Serce nie jest jedynie organem warunkującym życie człowieka. Serce stanowi symbol. Mówi ono o całym wewnętrznym życiu osoby.
Litania jest jedną z wielu praktyk pobożnych ku czci Bożego Serca. Warto, więc przypomnieć sobie, w jaki sposób powstała i jakie są jej główne myśli, by jeszcze pobożniej ją odmawiać. Dzięki niej można kontemplować miłość Serca Pana Jezusa i niepojęte bogactwa Chrystusa oraz odwieczny plan zbawienia ukazany nam przez tę litanijną modlitwę. Można wraz ze św. Pawłem Apostołem ogarnąć ludzkim umysłem: czym jest szerokość, długość, wysokość i głębokość i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę (Ef 3, 14-19).
Aby Litanię do Serca Jezusowego dobrze zrozumieć, należy przenieść się do środowiska, w którym powstała i została rozpowszechniona.
Oto krótka historia jej powstania. W 1720 roku Marsylię nawiedziła straszna epidemia cholery. Biskup tego miasta, oprócz pomocy charytatywnej, z jaką spieszył doświadczonym zarazą, starał się także pomóc duchowo swoim wiernym przez specjalne modlitwy błagalne i pokutę. Specjalnym dekretem zarządził uroczyste poświęcenie swej diecezji Sercu Jezusa i wieczysty obchód święta ku Jego czci. Akt poświęcenia odmówiono 1 listopada 1720 roku w czasie uroczystej ceremonii przebłagalnej. Od tej chwili epidemia poczęła szybko ustępować. Biskup zarządził też dodatkowe procesje pokutne i nakazał w 1721 roku odprawianie uroczystej nowenny do Najświętszego Serca Jezusowego. Odmawiano ten akt codziennie i wzywano ratunku u Pana Jezusa przez adorację wieczystą i litanię, która została ogłoszona drukiem w 1718 roku. Autorką i przekazicielką tej litanii była s. Anna Magdalena Remusat. Po ustaniu zarazy marsy1czycy odmawiali nadal tę litanię z wdzięcznością za ocalenie.
Zanim dekret rzymskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego, wydany dopiero w 1899 roku, rozciągnął ją na cały Kościół, prawie przez 150 lat litania była odmawiana w diecezjach: Marsylia, Autun i Annecy. Odmawiano ją również w klasztorach Wizytek i Jezuitów.
Litania do Serca Jezusowego składa się obecnie z 33 wezwań na cześć 33 lat ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Siostra Anna Magdalena ułożyła litanię z 27 wezwań, w tym 12 zaczerpnęła od o. Jana Croiset SJ, który już w 1691 roku w ten sposób czcił Serce Pana Jezusa i dał początek tej pięknej modlitwie, 6 zaś dodała rzymska Kongregacja przy ostatecznym zatwierdzeniu litanii.
Układ wezwań litanii do Bożego Serca jest logicznie zestawiony. Można w niej wyróżnić trzy grupy wezwań: pierwsza grupa dotyczy stosunku Jezusa do Ojca i Ducha Świętego, ukazane jest Serce Jezusa w relacji do całej Trójcy Przenajświętszej (1-7); druga dotyczy przymiotów Serca Jezusowego (8-16); trzecia grupa kładzie akcent na stosunek Bożego Serca do ludzi (17-33).
Wezwania litanii mają głębokie odniesienie do Pisma Świętego. Większość z nich jest prawie dosłownym cytowaniem Biblii, a inne biorą z niej natchnienie. Każde wezwanie zostało poprzedzone zwrotem Serce Jezusa. Wypowiadając te dwa słowa mamy na myśli samego Chrystusa, który kocha nas swoim Sercem. Jan Paweł II w swoim pierwszym przemówieniu poświęconym Sercu Jezusa w 1979 roku ukazał nam głębię znaczenia tego określenia. Powiedział: Serce nie jest jedynie organem warunkującym życie człowieka. Serce stanowi symbol. Mówi ono o całym wewnętrznym życiu osoby. W wielu następnych wystąpieniach powracał do tej myśli: Serce jako centralny organ ludzkiego organizmu Chrystusa jest równocześnie prawdziwym symbolem Jego wewnętrznego życia: Jego myśli, Jego uczuć (1982 rok); Kiedy mówimy: Serce Jezusa Chrystusa – zwracamy się przez wiarę do całej chrystologicznej tajemnicy: tajemnicy Boga-Człowieka. Serce Jezusa Chrystusa stanowi wielkie i nieustanne wołanie, jakie Bóg kieruje do ludzkości, do każdego ludzkiego serca (1984 rok).
Czciciele Serca Jezusowego, odmawiając tę litanię, mają zawsze przed oczami głęboką treść teologiczną, którą ona zawiera. Do każdego wezwania dodajemy błagalne: zmiłuj się nad nami, będące wołaniem o miłosierdzie i potrzebne łaski, tak dla poszczególnych osób, jak i całego Kościoła. Dzisiaj w niektórych wspólnotach zamiast zmiłuj się nad nami powtarzanych po poszczególnych wezwaniach, powtarza się słowa: naucz nas kochać. Można niekiedy używać tego nowego wezwania. Wydaje się, że ono pozwoli nam jeszcze głębiej przeżywać litanię do Bożego Serca i nauczy nas takiej miłości, jakiej wzorem jest Serce Jezusa.
Modlitwa końcowa po litanii swoją treścią odpowiada okolicznościom historycznym, w jakich została pierwszy raz publicznie odmówiona. Mieszkańcy Marsylii, dotknięci zarazą, błagają, by Bóg dał się przebłagać przez hołdy i zadośćuczynienia składane w imię Serca Jezusowego.
Kościół, rozciągając tę modlitwę na cały świat i na wszystkie czasy, przypomina, że grzechy ludzi są przyczyną klęsk duchowych, które niekiedy są gorsze od chorób ciała. Dlatego ciągle potrzebne jest wołanie o miłosierdzie dla całego świata i modlitwa wynagradzająca. Grzech bowiem przeciwstawia się miłości Boga do nas i odwraca od Niego ludzkie serca. Grzech jest wielkim złem w całym swoim wielorakim wymiarze, poczynając od pierworodnego, poprzez wszystkie grzechy osobiste każdego człowieka, poprzez grzechy społeczne, grzechy, które obciążają dzieje całej ludzkości” – mówił Ojciec Święty w Elblągu w 1999 roku. Tam też zwrócił się z apelem: Wynagradzajmy Sercu Bożemu za grzechy popełnione przez nas i naszych bliźnich. Wynagradzajmy za odrzucenie dobroci i miłości Boga.
W każdy pierwszy piątek miesiąca i Uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego po litanii jest odmawiany akt poświęcenia całego rodzaju ludzkiego Bożemu Sercu. To modlitwa papieża Leona XIII, przez którą poświęcił on całą ludzkość Jezusowi Chrystusowi w nadchodzącym XX wieku. Natomiast w czasie nabożeństw czerwcowych po odmówionej lub odśpiewanej litanii dodajemy jeszcze antyfonę: Do Serca Twojego uciekamy się…
ks. Włodzimierz Lewandowski/Gość Niedzielny
***
Najświętsze Serce Pana Jezusa
Kult Serca Jezusowego – istota nabożeństwa
Rozpoczął się miesiąc czerwiec. Tak, jak miesiąc maj poświęcony jest Maryi, tak czerwiec poświęcony jest Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Jest to szczególny czas, kiedy dziękujemy za wielką miłość Zbawiciela, jaką otoczył ludzi.

fot. Karol Porwich/Tygodnik Niedziela
***
Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa wiąże się przede wszystkim z osobą św. Małgorzaty Marii Alacoque. To właśnie Jej w XVII w. objawił się Pan Jezus. W widzeniach, które trwały od grudnia 1673 roku do czerwca 1675 roku, Pan Jezus opowiadał o swoim nieskończonym Miłosierdziu dla ludzi i o potrzebie zwrócenia się wszystkich do Jego Serca poprzez specjalne nabożeństwo. Miało ono stać się źródłem wielkich łask. Podczas ostatniego, tzw. Wielkiego objawienia, 16 czerwca 1675 roku. Pan Jezus, ukazując św. Małgorzacie swe Boskie Serce, powiedział: Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło aż do wyczerpania i wyniszczenia się, by im dać dowody swej miłości. A w zamian od większości ludzi doznaje tylko niewdzięczności, przez nieuszanowanie i świętokradztwa, przez oziębłość i pogardę, z jaką się odnoszą do Mnie w tym Sakramencie Miłości.
Pan Jezus wyraził również pragnienie, aby rozpowszechniono nabożeństwo ku czci Jego Najświętszego Serca. Zwrócił się do św. Małgorzaty mówiąc: Przyrzekam ci w nadmiarze Miłosierdzia Serca Mego, że tym wszystkim, którzy przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca z rzędu przystępować będą do Stołu Pańskiego, wszechmocna Miłość Mego Serca da łaskę pokuty przy śmierci”.
Pierwszym z Papieży, który zatwierdził nabożeństwo do Serca Pana Jezusa, a także święto dla niektórych diecezji i zakonów był Klemens XIII. Uczynił to w 1765 roku, a więc sto lat po wspominanych już objawieniach. Decydującym w tej sprawie stał się memoriał biskupów polskich wysłany do tego papieża w 1765 roku. Memoriał podaje najpierw historyczny przegląd kultu, a następnie uzasadnia bardzo głęboko godziwość i pożytki płynące z tego nabożeństwa.
Papież Pius IX w roku 1856 rozszerzył święto Serca Pana Jezusa na cały Kościół. Leon XIII 31 grudnia 1899 roku oddał Sercu Jezusowemu w opiekę cały Kościół i rodzaj ludzki.
Miesiąc czerwiec – jak już wspomniałem – jest szczególnym miesiącem Serca Jezusowego, a stało się tak za sprawą papieża Leona XIII i jego następcy Piusa X.
Właśnie teraz, kiedy rozpoczyna się ten szczególny miesiąc, możemy być pewni, że Boskie Serce Pana Jezusa, zsyła ogrom łaski na dusze, które praktykują nabożeństwo ku Jego czci. Pamiętajmy, że Jezus oczekuje od nas wynagrodzenia wszystkich grzechów i zniewag, jakie Jego kochające Serce doznaje od nas ludzi. Jeśli Bóg do nas mówi, przez świętą Małgorzatę, to nie zlekceważmy, ale korzystajmy z daru łaski, jakie to nabożeństwo ze sobą niesie. W naszych czasach, kiedy zanika dar pobożności, chciejmy rozwijać to piękne nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa.
Nasz wielki Rodak, święty Jan Paweł II tak mówił w Elblągu, 6 czerwca 1999 roku: cieszę się, że ta pobożna praktyka, aby codziennie w miesiącu czerwcu odmawiać albo śpiewać Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest w Polsce taka żywa i ciągle podtrzymywana”.
Niech słowa świętego Papieża, będą dla nas słowami zachęty, do ufnej modlitwy wynagradzającej Najświętszemu Sercu naszego Zbawiciela. W tym Sercu połóżmy naszą ufność i w Nim chciejmy odnaleźć źródło naszej nadziei.
Najświętsze Serce Jezusa, uczyń serca nasze według Serca Twego.
Ks. Krzysztof Hawro/Tygodnik Niedziela
***
Niezwykłe wizje mistyczne dwóch świętych, które zapoczątkowały kult Serca Pana Jezusa
fot. Wikipedia/Canva
***
Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa kojarzy się nieodłącznie ze świętą Małgorzatą Marią Alacoque, ale już w średniowieczu, w zgromadzeniu cystersek w Helfcie żyły dwie mistyczki, które miały widzenia Boskiego Serca i żywiły do Niego szczególne nabożeństwo.
Mechtylda z Magdeburga i Gertruda Wielka żyły w ścisłym zjednoczeniu z Sercem Pana Jezusa. Z Nim i w Nim przeżywały zwykłe trudności dnia codziennego, a także wszelkie cierpienia duchowe i fizyczne, których doświadczały.
Któregoś dnia Mechtylda opowiadała, jak podczas spotkania Pan tak mocno przycisnął jej serce do Swojego, iż miała wrażenie, że te dwa serca stanowią jedno. Do tego zjednoczenia serc Chrystus przygotowywał je od najmłodszych lat.
Serce Jezusa, Św. Gertruda i nawrócenie… w klasztorze
Gertruda już jako pięcioletnia dziewczyna trafiła do zgromadzenia cystersek w Helfcie i spędziła tam całe życie. Najpierw była uczennicą, a po latach nauki została mniszką. W zgromadzeniu przeżyła wewnętrzne nawrócenie, bowiem nauka pochłonęła ją tak bardzo, iż niemal straciła z oczu Boga.
Gdy zrozumiała, że nie można przedkładać idei nad rzeczywistość, a czytania o miłosierdziu nad czynienie go, rozpoczął się nowy etap w jej życiu naznaczony darem kontemplacji, nadprzyrodzonych ekstaz, objawień i proroczych wizji. W swoim dziele opisywała miłość Boga do duszy oraz duszy do Boga, której źródło tkwi w Najświętszym Sercu Jezusa.
Niezwykłe dzieło św. Mechtyldy o Sercu Jezusa, które tworzyła 40 lat!
Mechtylda natomiast w wieku 12 lat miała wizję Ducha Świętego i od tego wydarzenia wiele czasu poświęcała na praktyki religijne i rozwój duchowy. Mając 23 lata opuściła dom i związała się z beginkami w Magdeburgu. Był to ruch religijny i społeczny wywodzący się z franciszkanizmu, a kierowany przez dominikanów. Jego członkowie prowadzili życie zgodne z Ewangelią, wypełnione modlitwą i pracą.
Mechtylda przez czterdzieści lat tworzyła dzieło zatytułowane Strumień światła boskości, w którym opisywała swoje przeżycia mistyczne. Posługując się symbolami płomienia, światła, ciepła i rosy, ukazywała w jaki sposób spotykają się pragnienia duszy i Boga.: „Dusza wyszła z Serca Bożego i powinna tam ponownie wrócić”. W wieku 60 lat, zmuszona sytuacją polityczną, ale również krytyką ze strony niektórych hierarchów kościoła, schroniła się w klasztorze cystersek w Helfcie, gdzie pozostała aż do śmierci.
Jak wygląda Serce Jezusa?
Mechtylda z Magdeburga zapisała w „Strumieniu Światła Boskości” słowa:
„Kiedy uboga dusza przybywa na dwór, jest rozumna i delikatna. Pełna radości patrzy na swego Boga. Ach, z jak wielką miłością jest przyjmowana! Milczy ona i niezmiernie pragnie Jego chwały. Wówczas On ukazuje jej z wielkim pragnieniem swe Boskie Serce.
Jest podobne do czerwonego złota, które płonie w wielkim ogniu rozżarzonych węgli. A On wkłada ją do swego rozpalonego Serca. Kiedy najwyższy Władca i mała służebnica obejmują się tak serdecznie i są złączeni jak woda z winem, wtedy ona jakby znika i odchodzi sama od siebie. Skoro tylko ona nic już nie może zrobić, On z tęsknoty za nią jest chory z miłości, tak jak już był zawsze, gdyż On w swoim odwiecznym pragnieniu miłosnym nie wzrasta ani nie maleje. Wtedy dusza mówi: <Panie, Ty jesteś moim Umiłowanym, moją tęsknotą, moim tryskającym źródłem, moim słońcem, a ja jestem Twoim zwierciadłem>. Tak wygląda podróż na dwór miłującej duszy, która nie może istnieć bez Boga”.
Rozmowa ze św. Janem o Sercu Jezusa
Niemal w tym samym czasie Gertruda, która z czasem otrzymała przydomek Wielka, w dziele zatytułowanym Objawienia, czyli Poseł Bożej pobożności opisała rozmowę ze świętym Janem, umiłowanym uczniem Pana Jezusa.
„Powiedz mi – zapytała Gertruda – jakich uczuć doznawałeś, spoczywając podczas ostatniej uczty na sercu Jezusa? Jan zaczął opowiadać. Wspominał o głębokim zanurzeniu swej duszy w duszy Jezusa Chrystusa i o gorejącym ogniu, jaki go ogarniał. – A dlaczegóż w takim razie – dopytywała – dlaczegóż, nic o tym nie napisałeś? – Dlatego – odpowiedział – że miałem tylko polecone przedstawiać powstającemu Kościołowi nauki Słowa i przekazywać prawdy wiekom, w miarę jak wieki te będą zdolne je pojąć; bo nikt ich dokładnie zrozumieć nie zdoła. Co do niewysłowionych rozkoszy, których doznawałem na sercu Jezusowym, postanowiłem o nich mówić później, aby poznanie tych niewymownych słodyczy rozpaliło na nowo oziębłą i dogasającą miłość starzejącego się świata i obudziło go z odrętwienia”.
Magdalena Wyżga/Stacja7.pl
***
Prośby do bolesnego Serca Jezusowego
fot. Cathopic
***
Serce Jezusa! Przez boleść Twoją nad tymi, którzy w Ciebie nie wierzą, zmiłuj się nad nami, niewiernych racz oświecić światłem Wiary świętej, wierzącym zaś, daj pomnożenie w tej świętej Wierze, i w cnotach jej przyzwoitych.
O Przenajświętsze Serce Jezusa mojego! przez boleść Twoją nad tymi, którzy Cię nie znają, zmiłuj się nad nami, a daj wszystkim poznanie Dobroci Twojej nieskończonej.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad tymi, którzy w Ciebie nie wierzą, zmiłuj się nad nami, niewiernych racz oświecić światłem Wiary świętej, wierzącym zaś, daj pomnożenie w tej świętej Wierze, i w cnotach jej przyzwoitych.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad tymi, którzy w grzechu śmiertelnym zostają, zmiłuj się nad nami, a daj opamiętanie tym, którzy Cię obrażają, i nas od najmniejszej Twojej strzeż obrazy.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad niewdzięcznością ludzką i nad tymi, którzy się oddalają od Ciebie, zmiłuj się nad nami, i pociągnij nas wszystkich do swojej miłości.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad oziębłymi sługami Twoimi, zmiłuj się nad nami, a zapal serce moje żarliwą ku sobie miłością.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją w chwili Poczęcia i Narodzenia Twojego, zmiłuj się nad nami, daj nam prawdziwe poznanie tak drogiego Odkupienia, żeś Jednorodzonym Synem Bożym będąc, z nieba na ziemię zstąpił, abyś nas niewolników z ciężkiej grzechów niewoli wybawił.
Serce Jezusa! przez boleści Twoje, w calom życiu, i podczas Męki i śmierci Twojej, osobliwie, widząc jak wiele ludzi, dla swych nieprawości i ślepoty, żadnego pożytku
nic miało odnieść z okrutnej Męki i śmierci Twojej, i być potępionymi. Zmiłuj się nad nami, a nie dopuszczaj, abyśmy na to nieszczęście przyjść mieli.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad małą liczbą wybranych, zmiłuj się nad nami, a daj łaskę, znaleźć się w tej liczbie w dzień ostatniego Sądu Twojego.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad prześladowcami i bluźniercami Najświętszego Imienia Twojego, zmiłuj się nad nami, spraw, aby serca nasze tyle Ci oddawały czci,
chwały i uwielbienia, ile ciż niewdzięczni wyrządzają zniewag i bluźnierstw przeciw nieskończonej Twojej Dobroci.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad zelżywością Matki Twej Najświętszej, Świętych Twoich, sług i służebnic, zmiłuj się nad nami, daj nam łaskę, abyśmy żyli i umierali pod obroną i opieką tej Najświętszej Matki i Świętych Twoich, a naśladując cnoty ich, i powinną cześć im oddając, mogliśmy potem wespół z nimi wychwalać na wieki święto Imię Twoje.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad tymi, którzy nie dbają o łaskę Twoją, o chwałę Twoją, i o wieczne duszy swój zbawienie, zmiłuj się nad nami, racz oświecić ich zatwardziałość i ślepotę, nam zaś wszystkim daj prawdziwe poznanie naszej
nędzy i słabości, że bez Ciebie i Twej łaski, nic nie możemy.
Serce Jezusa! przez boleści Twoje nad świętokradzkimi spowiedziami wielu ludzi, zmiłuj się nad nami, daj nam łaskę szczerego i pokornego grzechów naszych na spowiedzi wyznania z obrzydzeniem onych; skruchę prawdziwą i mocne przedsięwzięcie, więcej Pana Boga nieskończonej miłości godnego nie obrażać.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad kapłanami świętokradzko sprawującymi Najświętsze Ofiary, i nad świętokradzko komunikującymi, zmiłuj się nad nami, a daj nam należyte przysposobienie do godnego Ciebie w Przenajświętszym Sakramencie przyjmowania; osobliwie w ostatnią śmierci naszej godzinę, racz posilić dusze nasze tym Pokarmem Niebieskim, na długą i niebezpieczną drogę wieczności.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad bałwochwalcami, czarownikami, heretykami i złymi katolikami, zmiłuj się nad nami, daj wszystkim prawdziwe do siebie nawrócenie, poznanie Dobroci i Miłości Twojej, a obrzydzenie wszelkiego błędu i niedowiarstwa.
Serce Jezusa! przez boleść Twoją nad tym wszystkim, coć się w nas grzesznych nie podoba; zmiłuj się nad nami, daj nam łaskę, iżbyśmy raczej śmierć obrali sobie, niżeli kiedy co uczynić mieli niepodobającego się Boskiemu Majestatowi Twojemu, któremu niech będzie cześć, chwała i uwielbienie, teraz i przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Stacja7.pl/źródło: „Chwała Boża” (1884r.)
***
Niezwykłe wizje mistyków. Co widzieli podczas Mszy świętej?
fot. Wikipedia/Freepik
***
Mistycy Kościoła otrzymali niezwykły dar widzenia Pana Jezusa podczas Mszy świętej już tu, na ziemi. Ich doświadczenia pomagają nam na nowo odkrywać siłę i tajemnicę sakramentu Eucharystii.
Poznaj co widzieli w swoich wizjach mistycznych w czasie Mszy świętej znani mistycy Kościoła katolickiego – św. Ojciec Pio, św. s. Faustyna Kowalska oraz o. Joachim Badeni.
Święty ojciec Pio. „On całuje mnie całego i rozkoszuje się w swoim stworzeniu”
Fragment książki „Serce Ojca Pio”:
Opowiedz mi, Ojcze, o cierpieniach, jakie przeżywasz w czasie Mszy świętej.
Wszystko, co wycierpiał Jezus podczas swojej męki, ja także – choć w niewspółmiernie mniejszym stopniu – przeżywam, na ile jest to możliwe dla ludzkiej istoty. A to wszystko dzieje się nie dzięki moim zasługom, lecz jedynie dzięki Jego dobroci.
Widziałem, że Ojciec drżał, wychodząc na stopnie ołtarza. Dlaczego? Czy z powodu tego, co miał Ojciec wycierpieć?
Nie z powodu tego, co miałem wycierpieć, ale co miałem ofiarować.
W jakich godzinach dnia Ojciec najwięcej cierpi?
W czasie odprawiania Mszy świętej. Najboleśniejszy moment trwa od Konsekracji do Komunii.
Dlaczego Ojciec płacze w czasie Ofertorium?
Jest to moment, w którym dusza oddziela się od tego, co ziemskie.
Czy w Boskiej ofierze Ojciec bierze na siebie nasze nieprawości?
Nie można inaczej postąpić, ponieważ to należy do Boskiej ofiary.
Co powinniśmy robić podczas Mszy świętej?
Współodczuwać z Jezusem i braćmi oraz kochać.
Jak powinniśmy uczestniczyć we Mszy świętej?
Tak samo, jak Najświętsza Maryja oraz pobożne niewiasty i święty Jan uczestniczyli w ofierze eucharystycznej i ofierze krzyża.
Co Jezus czyni podczas Komunii?
On całuje mnie całego i rozkoszuje się w swoim stworzeniu. Komunia polega na zjednoczeniu się z Panem, jak dwie świece, które się topią i nie można ich już odróżnić.
Jakie dobrodziejstwa otrzymujemy podczas Komunii?
Nie można ich wyliczyć. Zobaczycie je wszystkie w niebie!
Czy we Mszy świętej Ojciec umiera?
Mistycznie w Świętej Komunii.
Czego oczekujesz od nas?
Od moich dzieci pragnę tylko tego: Mszy świętej i Komunii każdego dnia.
Ojciec Joachim Badeni. „Dane mi było czuć Ciało Pańskie”
Byłem na wieczornym nabożeństwie u dominikanów. Ksiądz wyszedł z zakrystii, wszedł na stopnie ołtarza – dla mnie to były nowości, bo w życiu nie chodziłem na nabożeństwa, na msze niedzielne zawsze, ale na Różaniec, to tylko babcia chodziła. Ksiądz wystawił w monstrancji Hostię, okadził i zaczął mówić „Zdrowaśki” – ten fragment przedrzemałem, bo ciągle jeszcze byłem obojętny. Ksiądz skończył się modlić i znowu wszedł po stopniach ołtarza – zdjął monstrancję i pobłogosławił wiernych trzy razy. Patrzę na monstrancję, widzę białe kółko w środku. Nagle zobaczyłem: Ciało, Krew, Dusza, Bóstwo, Chrystus – jasne, okazałe, bez egzaltacji. Od razu do spowiedzi poszedłem. Dość długo trwało, zanim się wyspowiadałem. Mówię: „Ja nie tylko wierzę w to, ale ja to widzę”.
Ta wizja pozostała we mnie później przez całą wojnę. Wszędzie, gdzie tylko był kapelan, kościół, biegłem do Komunii – miałem ogromny głód Eucharystii w sobie. Potem kiedy zostałem księdzem, bardzo wyraźnie czułem, co trzymam w ręce podczas konsekracji – tylko czasem były w tym przerwy. Ale prawie na co dzień dane mi było czuć Ciało Pańskie – miękkość Jego Ciała. Nie tylko raz od święta wielka wizja. Dzień w dzień, miesiąc po miesiącu, rok po roku.
To wszystko otrzymałem od Matki Boskiej. To Jej dar. Dzisiaj, z dalszej perspektywy, widzę to w taki sposób: najpierw wyciągnęła mnie z błota, posłała do kościoła – dotknęła, pokazała mi Ciało Syna, dała głód tego właśnie Pokarmu. Jej plan układał się dalej: niech będzie księdzem i jako ksiądz będzie widział, co trzyma w ręce. To bardzo kobiece działanie, działanie Matki. Na pierwszym miejscu jest Syn Jednorodzony, potem trzeba kogoś ratować – dlaczego właśnie mnie?… Nie wiem. Byłem bardzo pospolitym grzesznikiem, nawrócenie mnie nie było żadną sensacją, dlaczego tak się stało… to tajemnica Opatrzności.
(fragment książki „Siła nadziei”)
Św. siostra Faustyna Kowalska. „W jednej chwili ujrzałam wielkość i świętość Boga niepojętą”
Widziałam w czasie przed podniesieniem Pana Jezusa ukrzyżowanego, który odrywał prawą rękę od krzyża, i światło, które wychodziło z rany, dotykało ramienia jego; powtórzyło się to w trzech Mszach świętych. Zrozumiałam, że Bóg da mu moc do spełnienia dzieła tego, pomimo trudności i przeciwności. Dusza ta, miła Bogu, jest ukrzyżowana wielorakimi cierpieniami, ale nie dziwię się wcale temu, bo tak Bóg postępuje z tymi, których szczególnie miłuje.
(Dz 1253)
Byłyśmy na nabożeństwie popołudniowym. Była śpiewana litania do Najsłodszego Serca Jezusa. Pan Jezus był wystawiony w monstrancji, po chwili ujrzałam małego Pana Jezusa, który wyszedł z Hostii i Sam spoczął na rękach moich. Trwało to krótka chwilę; radość niezmierna zalewała duszę moją. Tak samo wyglądało Dziecię Jezus, jak w tej chwili, kiedy weszłyśmy do kapliczki z Matka Przełożoną, a dawniejszą Mistrzynią moją – Matka Józefą.
(Dz 406)
Na drugi dzień, w czasie Mszy świętej, przed podniesieniem, duch ten zaczął śpiewać te słowa: Święty, Święty, Święty. Głos jego jakoby głosów tysiące, niepodobna tego napisać. Wtem duch mój został zjednoczony z Bogiem, w jednej chwili ujrzałam wielkość i świętość Boga niepojętą, a zarazem poznałam nicość, jaką jestem sama z siebie. Poznałam, wyraźniej niżeli kiedy indziej, Trzy Boskie Osoby: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jednak istność ich jest jedna i równość, i majestat. Dusza moja obcuje z tymi Trzema, lecz słowami nie umiem tego wyrazić, ale dusza rozumie to dobrze. Ktokolwiek jest złączony z jedną z tych Trzech Osób, przez to samo jest złączony z całą Trójcą Świętą, ponieważ Ich jedność jest nierozdzielna. To widzenie, czyli poznanie, zalało duszę moją szczęściem niepojętym, dlatego że Bóg jest tak wielkim. Nie widziałam tu tego, com napisała, oczami, jako dawniej, ale czysto wewnętrznie, w sposób czysto duchowy i niezależny od zmysłów. Trwało to do końca Mszy świętej. Teraz zdarza mi się to często i nie tylko w kaplicy, ale i przy pracy, i w czasie, jak się najmniej tego spodziewam.
(Dz 472)

















