Month: March 2019

  • III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  24.III2019

    III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 24.III2019

    Stanąć w prawdzie


    W dzisiejszej Ewangelii ludzie przychodzą do Pana Jezusa z wiadomością, że oto Piłat kazał zgładzić kilku mężczyzn i pytają o komentarz. Tylko ta ich ciekawość, jak Chrystus wytłumaczy sens cudzego cierpienia, była już ograniczona. Bo oni już mieli wyrobione własne zdanie na ten temat. Chcieli jedynie tylko potwierdzenia dla swojej opinii, że cudze cierpienie jest po prostu Bożą karą za grzechy. A tymczasem Pan Jezus poprzez swój komentarz burzy ich zapatrywania.

    Najpierw przypomina o jeszcze innym wydarzeniu, które miało miejsce nie tak dawno temu: wieża w Siloe zawaliła się i zginęło osiemnastu ludzi. Była to zwykła, niezawiniona przez nikogo, katastrofa. A następnie stawia pytanie: „Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.” Pan Jezus odwraca uwagę od ofiar i kieruje ją na słuchaczy, na ich własne postępowanie. Bo człowiekowi tak łatwo przychodzi osądzać innych i to jeszcze z pozycji moralnej wyższości podpierając się nawet Biblią, w której nie brakuje Bożych gróźb i przestróg, gdzie rzekomo tylko bezbożnych dotyka kara.

    Muszę sobie zdać sprawę z tego, że kiedy pytam o sens cierpienia bardzo łatwo mogę być opanowany pokusą, że nawrócenia potrzebują tylko inni, ale nie ja. Dzisiejsze środki przekazu wprost bombardują człowieka wiadomościami, które wypełnione są przede wszystkim sensacjami i skandalami. Bowiem przez takie pokazywanie ludzkich brudów wydawnictwa i studia telewizyjne uzyskują popularność, a popularność daje gwarancję na duży nakład i na dużą oglądalność. Odbiorca zaś uspokaja swoje sumienie, które powoli popada w stan uśpienia poprzez ciągłe powtarzanie: „jacy ci inni są źli, okropni, skoro dopuszczają się takich czynów. Ja jestem człowiekiem w miarę całkiem przyzwoitym i porządnym”. A przecież w głębi każdego serca czyż aż tak trudno odnaleźć swoje własne zło?

    Ks. Zdzisław Wietrzak, jezuita, który jest kapelanem w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, dodaje jeszcze więcej: „Ludzie unikają dobra, a nawet je atakują, bo stanowi dla nich wyrzut sumienia. Tak właśnie postępowali faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jezusem, bo upominał ich za brak żalu i pokuty. I zamiast się poprawić, to zatwardzali serca, grzesząc uparcie przeciw Duchowi Świętemu. Za to spotkała ich kara: zburzenie świątyni i jeszcze gorsza niewola. Wniosek? Człowiek nie jest zdolny sam siebie usprawiedliwić, bo nie potrafi o własnych siłach wydobyć się z błota i brudu grzechu. Może go uratować tylko Jezus Chrystus”.

    Dlatego dzisiejsza Ewangelia tak mocno podkreśla Jezusowe słowa o konieczności nawrócenia. Te słowa są przede wszystkim do mnie skierowane. Tu nie chodzi o to, bym coś poprawiał w moim życiu, ale co jest konieczne dla mnie – to żebym się nawrócił. Największe niebezpieczeństwo dotyka mnie wtedy kiedy jestem zbyt pewny siebie. Bowiem takie zadowolenie ze swojej postawy jest już bardzo bliskie przestrzeni, w której zazwyczaj traci się wiarę. Nic raz na zawsze nie zabezpiecza człowieka przed sprzeniewierzeniem się Ewangelii. Jak bardzo potrzebuję, właśnie ja, zadawać sobie, stale i wciąż, pytanie: czy moja wiara jest żywa, czy nie jestem już tylko pobielanym grobem, takim faryzeuszem, który swoje pogaństwo jedynie przykrywam przeróżnymi religijnymi emblematami i dekoracjami, jak moje ściany obwieszone krzyżami i świętymi obrazami? Kiedy słyszę modne dziś powiedzenie: „przecież inni też tak żyją” – mogę łatwo przyzwyczaić się i uwierzyć, że ja też mogę w ten sposób usprawiedliwić swoje własne niewierności? A może nawet jeszcze bardziej niż inni czuć się uprzywilejowanym, aby liczyć na pewien rabat, ulgę?

    Okres Wielkiego Postu, w którym modlitwa i pokuta występuje ze wzmożoną siłą, jest dla mnie wielką szansą, aby stanąć w prawdzie w świetle Ewangelii – bo wtedy słowa, które wypowiadam, mogą znowu być wyraziste i jednoznaczne. Jest więc szansa, aby na nowo odkryć i wydobyć z głębin mojego wnętrza zapodziane już pragnienia, a o których pisał Cyprian Norwid, też z obcej ziemi:

    …”Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
    Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
    Równie niewinnej… Tęskno mi, Panie…
    Do tych, co mają tak za tak – nie za nie –
    Bez światło-cienia… Tęskno mi, Panie”.

    Mając na co dzień do czynienia z Rodakami nie tylko tu już zasiedziałymi od czasu krwawych, wojennych dni, ale i z nowo przybyłymi, często ocieram się o takie dwie typowe postawy, bardzo bałamutne, które są dziś dość powszechne. Bo co to znaczy, że ktoś jest praktykującym – jeżeli faktycznie jest niewierzącym, ponieważ uczestniczenie w Liturgii nie daje żadnego przełożenia na zwykłe codzienne życie? Jest to taka religijność tylko czysto zewnętrzna związana może ze zwyczajem, albo z przyzwyczajeniem, który otrzymało się w spadku po rodzicach. Ale jest i druga postawa, jakby odwrotna w stosunku do poprzedniej i słyszę ją bardzo często w klubie, na przystanku, podczas odwiedzin w domu albo w szpitalu: „Jestem katolikiem wierzącym, ale niepraktykującym”. Tu przypomina mi się pewna historyjka, którą usłyszałem od ks. Pawlukiewicza. Skarżyła się kiedyś sąsiadka sąsiadce na swego męża alkoholika, opowiadając o nieszczęściach, jakie przychodzi jej przeżywać. Na to, zaskoczona, usłyszała w odpowiedzi:

    • Pani sąsiadko, niepotrzebnie się pani przejmuje!
    • Jak to mam się nie przejmować? – odpowiedziała zdumiona kobieta. – Przeżywam w domu prawdziwą gehennę! Kłótnie i awantury! Jak żyć z alkoholikiem?!
    • Niech się pani nie martwi – powtórzyła sąsiadka – ja z pani mężem rozmawiałam. On mi powiedział, że jest abstynentem, tyle że niepraktykującym.

    Jest to zupełny absurd, a jednak człowiek posługuje się tym popularnym określeniem „wierzący-niepraktykujący” – jakby nie zdawał sobie sprawy, że oszukuje przede wszystkim siebie samego.

    Dlatego modlę się, aby nie być głuchym i niemym. Bo głos Pana rozlega się i jest wyraźny: „Nawróćcie się”. A Pan daje łaskę nie tylko tym, którzy o nią proszą, ale i tym, za których inni się modlą. Kiedy dotyka mnie kruchość ludzkiego życia, kiedy ogarnia mnie lęk przed zbliżającym się cierpieniem, albo droga mijających dni prowadzi mnie nie takim szlakiem jakbym chciał – to już chociażby poprzez tylko te wydarzenia słychać wystarczająco głośne wołanie Boga.

    Tak więc przypowieść o drzewie figowym jest dla mnie wielką nadzieją – bo pomimo, że cierpliwość właściciela wyczerpała się, to jednak jeszcze raz okopuje się i nawozi nieużyteczny dotąd krzew, aby dać mu kolejną szansę, na jaką już wcale się nie zasłużyło. Ale taki jest Bóg, że nie karze, ale wciąż wierzy i czeka, że może tym razem człowiek nie zmarnuje Jego łaski.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU  24.III.2019

    TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 24.III.2019

    W Krzyżu Jezusa Chrystusa wyraża się usilne wezwanie do metanoi, do nawrócenia. I to wezwanie powinniśmy przyjąć jako skierowane do każdego z nas i do wszystkich w sposób szczególny z okazji okresu Wielkiego Postu. Przeżywać Wielki Post znaczy nawrócić się do Boga za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. (28 lutego 1979)

    PIERWSZE CZYTANIE Wj 3, 1-8a. 13-15

    Bóg objawia Mojżeszowi jego posłannictwo: ma wyprowadzić Izraelitów z niewoli egipskiej i przeprowadzić do ziemi obiecanej. Przyrzeka mu także swą potężną pomoc w spełnieniu tego zadania: „Ja będę z tobą”. Bóg naszej wiary – Ten, który jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba – objawia swoje Imię. To imię brzmi: „Jestem, który jestem”. Wedle tradycji Izraela imię wyraża istotę. Pismo Święte nadaje Bogu różne „imiona”: Pan (np. Mdr 1, 1), Miłość (1J 4, 16), Miłosierny (np. Ps 86,15), Wierny (1 Kor 1,9), Święty (Iz 6,3). Ale imię, jakie usłyszał Mojżesz zgłębi gorejącego krzaka, jest jakby korzeniem wszystkich innych. Ten, który jest, wypowiada samą istotę Boga: Boga, który jest Istnieniem samym przez się, Istnieniem samoistnym, jak mówią teologowie i filozofowie. W jego obecności nie możemy nie zgiąć kolan i nie oddać chwały. (31 lipca 1985)

    DRUGIE CZYTANIE 1 Kor 10, 1-6. 10-12

    Przymierze osiąga swój ostateczny etap i kształt w Jezusie Chrystusie: jest to „nowe” i „wieczne przymierze” (Hbr 12, 24; 13,20). Bóg potwierdza w nim ostatecznie siebie jako Bóg Przymierza. Stanowi ono zarazem o całkowitej oryginalności tej prawdy o Bogu, jaką wyznajemy w naszym chrześcijańskim Credo. Nie jest to Bóg, który jako Stwórca i Pan wszechświata pozostaje tylko całkowicie i wyłącznie „ponad stworzeniem, ponad człowiekiem”. W pogańskiej starożytności Bóg, (bogowie), był raczej przedmiotem dążenia człowieka (eros). Objawienie Starego, a jeszcze bardziej Nowego Testamentu ukazuje Boga, który szuka człowieka, przybliża się ku niemu, sam chce przymierza z nim. (25 września 1985)

    EWANGELIA Łk 13, 1-9

    W swoim nauczaniu przedpaschalnym Chrystus nieraz dawał poznać, że rozumienie cierpienia wyłącznie jako kary za grzech jest niewystarczające, a nawet niewłaściwe. Chrystus wyraźnie kwestionuje ten sposób myślenia, który był powszechnie przyjęty, wskazując, że nie można cierpienia, nieszczęścia, rozumieć wyłącznie jako karę za grzechy. „Bynajmniej” – mówi Jezus, i dodaje: „lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. W kontekście słów poprzednio wypowiedzianych, należy te ostatnie rozumieć jako konieczność unikania grzechu, gdyż sam w sobie jest on złem, a zważywszy na solidarność, która łączy ludzi, jest ostatecznym korzeniem wszelkiego cierpienia. Nie wystarczy unikać grzechu tylko z obawy tego zła, jakim jest kara. Trzeba się z niego „nawrócić” na dobro, tak aby w myśl solidarności, idącej w odwrotnym, właściwym już kierunku, cierpienie człowieka połączone z cierpieniem Chrystusa mogło wywierać pozytywny wpływ na innych członków rodziny ludzkiej. (9 listopada 1988)

    ISTOTA POKUTY

    Pokuta oznacza wewnętrzną przemianę serca pod wpływem Słowa Bożego i w perspektywie królestwa Bożego. Ale pokuta oznacza również przemianę życia zgodnie z przemianą serca, i w tym znaczeniu czynienie pokuty dopełnia się w owocach pokuty godnych nawrócenia; całe życie staje się procesem nawrócenia, a zatem zmierza do stałego postępu ku lepszemu. Czynienie pokuty zatem jest czymś autentycznym i skutecznym jedynie wówczas, gdy wyraża się w aktach i czynach pokutnych. W tym sensie pokuta w chrześcijańskim słowniku teologicznym i duchowym oznacza ascezę, to jest konkretny i codzienny wysiłek człowieka wspartego łaską Bożą, aby stracić swe życie dla Chrystusa, co jest jedynym sposobem, by je zyskać; aby porzucić dawnego człowieka i przyoblec człowieka nowego; aby przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężyło to, co jest duchowe; aby nieustannie wznosić się od rzeczy, które są na ziemi, do tych, które są w górze, gdzie przebywa Chrystus. Pokuta jest zatem nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego chrześcijańskiego życia. (Reconciliatio et paenitentia, 4)

  • DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU   17.03.2019

    DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 17.03.2019

    Wielki Post jest właściwym czasem, aby okazać Bogu szczerą wdzięczność za wielkie dzieła, jakich dokonał dla dobra człowieka we wszystkich epokach dziejów, zwłaszcza przez odkupienie, dla którego nie oszczędził nawet własnego Syna. Odkrycie zbawczej obecności Boga w ludzkiej historii pobudza nas do nawrócenia. Sprawia, że wszyscy czujemy się wybrani przez miłość Boga, i każe nam wielbić Go i chwalić. (15 października 1998)

    PIERWSZE CZYTANIE Rdz 15.5-12.17-18

    Abraham usłyszał słowo Boga, który kazał mu oderwać się od rodzinnej ziemi, od własnego ludu i w pewnym sensie od samego siebie, aby uczynić zeń narzędzie realizacji zbawczego zamysłu, obejmującego przyszły lud Przymierza, a właściwie wszystkie narody świata. Od tych słów rozpoczyna się wielka wędrówka Ludu Bożego. Do Abrahama odwołują się nie tylko ci, którzy chlubią się pochodzeniem od niego w znaczeniu fizycznym, ale także niezliczone rzesze tych, którzy uważają się za jego potomstwo „duchowe”, ponieważ z taką samą wiarą i bezgraniczną ufnością przyjmują zbawczą inicjatywę Wszechmogącego. (29 czerwca 1999)

    DRUGIE CZYTANIE Flp 3,17-4,1

    Wielki Post stanowi opatrznościową sposobność do duchowego oderwania się od bogactw materialnych i otwarcia się na Boga, ku któremu chrześcijanin powinien skierować całe swoje życie, świadom, że nie posiada trwałego mieszkania na tym świecie, “nasza bowiem ojczyzna jest w niebie”. Obchody tajemnicy paschalnej na zakończenie Wielkiego Postu wskazują, że szczytem wielkopostnej drogi oczyszczenia jest ofiara z samego siebie, złożona Ojcu dobrowolnie i z miłości. Właśnie na tej drodze uczeń Chrystusa uczy się przekraczać siebie i swoje egoistyczne interesy, aby spotykać się z braćmi w miłości. (25 października 1996)

    EWANGELIA Łk 9,28b-26

    Przemienienie Pańskie, opisane przez synoptyków, ma miejsce wówczas, kiedy Jezus przez swoje znaki (cuda), a także przez czyny i słowa dał już poznać siebie Izraelowi. Głos Ojca stanowi niejako potwierdzenie „z góry” tego, co już dojrzewało w świadomości uczniów. Jezus chciał, ażeby na podstawie znaków i słów wiara w Jego Boskie posłannictwo i synostwo zrodziła się w świadomości Jego słuchaczy niejako z wewnętrznego objawienia, które daje sam Ojciec. (27 maja 1987)

    WIARA I OBJAWIENIE

    Wiara – to, co zawiera się w wyrażeniu „wierzę” – pozostaje w istotnym związku z Objawieniem. Odpowiedzią na to, że Bóg objawia człowiekowi „samego siebie”, a równocześnie odsłania przed nim tajemnicę odwiecznej woli zbawienia człowieka przez „uczestnictwo w naturze Bożej”, jest „powierzenie
 się Bogu” ze strony człowieka, w którym wyraża się „posłuszeństwo wiary”. Wiara jest posłuszeństwem rozumu i woli wobec Boga objawiającego. (3 kwietnia 1985)

  • PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 10.03.2019

    PIERWSZA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 10.03.2019

    Wielki Post przypomina nam każdego roku tajemnicę Chrystusa, który „przebywał w Duchu Świętym na pustyni” (Łk 4, 1): przez to szczególne doświadczenie Jezus dał świadectwo swego całkowitego zawierzenia woli Ojca. Kościół proponuje wiernym przeżycie tego okresu liturgicznego, aby odnowili się wewnętrznie przez obcowanie ze słowem Bożym i mogli wyrazić w swoim życiu miłość, którą Chrystus rozlewa w sercach wierzących W Niego. (9 września 1997)

    PIERWSZE CZYTANIE Pwt 26, 4-10

    Historia wyjścia z Egiptu, stanowiąca podstawę wiary Starego Testamentu, pozwala Izraelowi odkryć, jak cenne jest jego życie w oczach Boga. Bóg objawia się mu jako wybawca, zdolny zapewnić przyszłość ludowi pozbawionemu nadziei. W ten sposób rodzi się w Izraelu szczególna świadomość: jego życie nie jest zdane na łaskę faraona, który może samowolnie nim rozporządzać; przeciwnie, jest ono otoczone czułą i wielką miłością Boga. Wyprowadzenie z niewoli oznacza obdarzenie narodu tożsamością i uznanie jego nieprzemijającej godności, daje też początek nowej historii, w której odkrywanie Boga idzie w parze z odkrywaniem siebie. (Evangelium vitae, 31)

    DRUGIE CZYTANIE Rz 10, 8-13

    W Listach Pawłowych jednym z najczęściej powtarzanych twierdzeń jest to, że Chrystus jest Panem. Chrystus jest Panem życia wiecznego. Chrystus posiada pełne prawo ostatecznego sądzenia ludzkich czynów i ludzkich sumień. Jest bowiem Odkupicielem świata. Prawo to „nabył” przez krzyż. Dlatego Ojciec „cały sąd przekazał Synowi” (J 5,22). Jednakże Syn nie przyszedł, aby – nade wszystko – sądzić, ale by zbawiać. Żeby obdarzać życiem Bożym, które jest w Nim. (19 kwietnia 1988)

    Ewangelia Łk 4,1-13

    Jezus przebywał w Duchu Świętym na pustyni i był kuszony. Patrząc wnikliwiej można zauważyć, że w pokusach doznanych i zwalczonych przez Jezusa na pustyni wyraża się sprzeciw szatana wobec faktu, że do świata ludzi przyszło królestwo Boże, o czym mniej lub bardziej bezpośrednio mówią teksty ewangelistów. Odpowiedzi Jezusa na namowy kusiciela demaskują rzeczywiste intencje ojca kłamstwa (por. J 8,44), który próbuje osiągnąć swój cel uciekając się podstępnie do słów Pisma. Ale Jezus odpiera jego argumenty poprzez właściwą interpretację tych samych słów. (21 lipca 1990)

    MOC DUCHA

    Zwycięstwo Chrystusa nad szatanem na początku Jego mesjańskiej działalności jest początkiem i zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa dokonanego przez krzyż i zmartwychwstanie. Sam Jezus, na każdym etapie swojej mesjańskiej misji, przypisuje to zwycięstwo Duchowi Świętemu: „Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy” (Mt 12,28). W tej walce i w tym zwycięstwie Chrystusa ujawnia się więc moc Ducha, który pełni w Nim rolę wewnętrznej przyczyny i niestrudzonego sprawcy. (19 września 1990)

  • OKRES WIELKIEGO POSTU

    OKRES WIELKIEGO POSTU

    ŚRODA POPIELCOWA

    Wielki Post każdego roku jawi się nam jako czas sprzyjający wzmożeniu modlitwy i pokuty, otwierając serce na pokorne przyjęcie woli Bożej. W tym okresie wskazywana jest nam duchowa droga, będąca przygotowaniem do ponownego przeżywania wielkiej tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, przede wszystkim poprzez pilniejsze słuchanie słowa Bożego oraz bardziej wielkoduszne praktykowanie umartwienia, dzięki czemu możemy hojniej przyjść z pomocą bliźniemu W potrzebie. (8 września 2004)

    PIERWSZE CZYTANIE Jl 2,12-18

    “Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność”. Te słowa proroka Joela ukazują wspólnotowy wymiar pokuty. Oczywiście, skrucha musi rodzić się w sercu, które w myśl antropologii biblijnej jest ośrodkiem głębokich intencji człowieka. Akty pokutne muszą być jednak przeżywane także razem z członkami wspólnoty. Zwłaszcza w trudnych chwilach, po wielkim nieszczęściu lub w obliczu niebezpieczeństwa, słowo Boże, wypowiadane przez usta proroków, zazwyczaj wzywało wierzących do podjęcia pokuty: wzywani byli wszyscy bez wyjątku, od starców po dzieci; wszyscy łączyli się, by błagać Boga o zmiłowanie i przebaczenie. (5 marca 2003)

    DRUGIE CZYTANIE 2 Kor 5,20-6.2

    “W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem “. W dzisiejszym świecie coraz większa jest potrzeba pojednania i przebaczenia. Kościół, opierając się na słowie Chrystusa, głosi przebaczenie i miłość nieprzyjaciół. Czyniąc to, jest świadom, że wzbogaca duchowe dziedzictwo całej ludzkości o nowy sposób budowania relacji z bliźnimi; sposób z pewnością niełatwy, ale niosący wielkie nadzieje. Ten właśnie dar ofiarowuje także ludziom naszej epoki. „Pojednajcie się z Bogiem!” – te słowa rozbrzmiewają w naszych sercach nieustannym echem. Dzień dzisiejszy – mówi nam liturgia -jest „czasem upragnionym’ sprzyjającym naszemu pojednaniu z Bogiem. (28 lutego 2001)

    EWANGELIA Mt 6.1-6.16-18

    Jesteśmy wezwani do „uczynków pobożnych”, zwłaszcza do jałmużny, modlitwy i postu. Uczynki te zawsze, w różnych epokach, a także w różnych religiach, świadczą o poddawaniu tego, co w człowieku cielesne i zewnętrzne, temu, co duchowe i wewnętrzne. Jest więc Wielki Post czasem wejścia w siebie. Jest okresem szczególnego przestawania z Bogiem w ukryciu własnego serca i własnego sumienia. W takim wewnętrznym obcowaniu z Bogiem dokonuje się właściwe dzieło Wielkiego Postu: dzieło nawrócenia. (16 lutego 1983)

    DOŚWIADCZENIE NOWEGO NAWRÓCENIA

    Posłuchajmy wezwania, które Pan do nas kieruje za pośrednictwem mocnych i surowych gestów oraz słów liturgii dzisiejsze] Środy Popielcowej. Przyjmijmy je w pokornej i pełnej ufności postawie, jaką proponuje nam psalmista: „Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest w Twych oczach”. I dalej: “Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!” (Ps 51,6.12). Niech okres wielkopostny będzie dla wszystkich doświadczeniem nowego nawrócenia oraz głębokiego pojednania z Bogiem, z sobą samym i z braćmi. Niech nam to uprosi Matka Bolesna, którą na drodze wielkopostnej kontemplujemy złączoną z cierpieniem i zbawczą męką Syna. (13 lutego 2002)

  • komentarz do Bożego Słowa na VIII Niedzielę zwykłą – 3 marca 2019

    komentarz do Bożego Słowa na VIII Niedzielę zwykłą – 3 marca 2019

    Moc słowa

    Boże Słowo z dzisiejszej niedzieli znowu zostało posiane na glebie ludzkich serc, jak ziarno. Pan Jezus bardzo często posługuje się tym obrazem zasiewania poprzez swoje przypowieści. Teraz właśnie jest miejsce i czas, aby zdać sobie sprawę co się w głębi mojego serca rodzi – dobro czy zło, czystość czy nieczystość, prawda czy fałsz. Sam nie potrafię znaleźć odpowiedzi, bo za dużo wciąż we mnie ciemności. W takiej sytuacji bardzo jest ważne kogo pytam, przedzierając się przez  gąszcza i chaszcze niezrozumiałych moich codziennych sytuacji. Pan Jezus właśnie przypowieścią obrazuje tę człowieczą przestrzeń, w której tak łatwo można pogubić się. Dlatego stawia pytanie: “Czy może niewidomy prowadzić niewidomego?”

    Władimir Sołowjow, filozof i poeta rosyjski, był kiedyś gościem w pewnym klasztorze. Po długiej rozmowie jednym z mnichów późną nocą wyszedł z jego celi. I kiedy znalazł się na ciemnym korytarzu nie potrafił odnaleźć drzwi do swojej celi, bo wszystkie wydawały mu się takie same.  Poczuł się zagubiony. Nie mógł trafić ani do siebie, ani z powrotem do mnicha, z którym rozmawiał. Nie chcąc zakłócać zakonnego silentium, postanowił resztę nocy spędzić na klasztornym korytarzu. Ciche spacerowanie wydawało mu się najlepszym sposobem, aby doczekać brzasku nowego dnia. I kiedy zaczęło już świtać od razu odnalazł bez trudności drzwi do swojej celi, koło której przecież tyle razy dopiero co minionej nocy przechodził, ale w ciemności nie rozpoznał jej. Komentując to wydarzenie napisał: „Podobnie jest z tymi, którzy szukają prawdy. W czasie nocnego czuwania przechodzą tuż obok niej, ale jej nie dostrzegają. Aby ją znaleźć, potrzeba promienia światła”.

    Święty Augustyn napisał, że „strumień łaski nie wspina się na wzgórza pychy, lecz spływa w doliny pokory”. A pokora jest po prostu wybraniem właściwego dla siebie miejsca. Wtedy dopiero człowiek naprawdę zbliża się do Boga.

    “Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”. W tym świecie, w którym żyjemy, jest tyle zła i okrucieństwa, hałasu i destrukcji, hardości i znieczulicy. W tej atmosferze czujemy całkowitą swoją bezsilność, jakbyśmy byli sparaliżowani. Ale nie ulegajmy fatalizmowi, że tylko zło jest zaraźliwe. Dobro potrafi być niesamowicie pociągające, choć działa dyskretnie. Św. Jan Paweł II w swojej encyklice o Bogu bogatym w miłosierdzie napisał, że miłość, dobroć “jest potężniejsza od śmierci, potężniejsza od grzechu i zła każdego, ona dźwiga człowieka z najgłębszych upadków i wyzwala z największych zagrożeń”.

    Pan Jezus nie tylko mówi, aby wydobywać dobro ze skarbca swego serca, ale sam z obfitości swego Bożego serca wypowiada ustami słowa pociesznia, pouczenia, upomnienia i podniesienia. Rozmawia ze wszystkimi, którzy się z Nim spotykają, którzy bardzo pragną Jego bliskości – jak Maria w Betanii siedziąca u Jego stop albo umiłowany uczeń Jan w wieczerniku niemal czujący bicie Bożego Serca. Pan Jezus nie żałuje nocy, kiedy Nikodem przychodzi, bo bardzo pragnie, właśnie nocą, wypowiedzieć swoją niemoc czy Samarytanka czerpiąc wodę ze studni nagle odkrywa żywą wodę. A nawet w ostatniej minucie, tuż przed śmiercią, z wysokości krzyża kanonizuje dobrego łotra. Wystarczyło tylko skruszone serce dotknięte łaską.

    Słowo, które wciąż wypowiada Boży Syn sprawia cud, przebacza grzechy, daje taką nie do pojęcia moc tym, których wybrał i przeznaczył – jak to śpiewamy w kolędzie: …i my czekamy na Ciebie, Pana, a skoro przyjdziesz na głos kapłana”. I jest nieustannie obecny. Także tu i teraz w tym świętym zgromadzeniu. Nie daj Boże, abym zmarnował tę Bożą bliskość.

    Dziękując Panu Bogu za dar języka, powinienem tylko pragnąć uwielbiać i dziękować, ale przecież dobrze wiem, jak bardzo trzeba mi przepraszać, że zbyt łatwo i często tym cudownym darem obrażam  Boski majestat i całe Boże dzieło, które jest obecne w mojej przestrzeni.

    Zapytano kiedyś Ezopa, greckiego bajkopisarza:

    –       Co jest najlepsze na świecie?

    –       Język.

    –       A co jest najgorsze?

    –       Język.

    Ten starożytny mędrzec znał dobrze możliwości człowieka i w jedną i w drugą stronę.

    Zakończę ten komentarz słowami sługi Bożego, który już wkrótce zostanie ogłoszony błogosławionym, ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski. Podczas swojego uwięzienia pod data 31 stycznia 1956 roku napisał był takie oto słowa:

    “Chroń mnie, Ojcze Prawdy, przed wyniosłym słowem. Gdy się modlę Tobie, w ciszy, Ty jeden znasz moją prawdę; nie dopuść, by słowa moje przerastały moją prawdę. Ty jeden znasz człowieka i nie trzeba, aby Ci cokolwiek mówić o człowieku. Nie dopuść, bym ja mówił Ci o sobie coś wielkiego, coś przerosłego, wygórowanego. Gdy Ci mówię, żem największy grzesznik, Ty wiesz, czy nie myślę czegoś na swoje usprawiedliwienie, czy nie widzę w duchu większych nad siebie grzeszników; nie dopuść, by między moim słowem a myślą była luka. Gdy Ci mówię, że Cię kocham, nie dopuść, bym Ci kłamał. Gdy mówię, że żałuję, nie pozwól, by serce zostało chłodne. Niech słowo moje będzie w prawdzie, niech będzie prawdziwe, oględne, ale rzetelne. Chroń mnie, Ojcze Słowa, od nadużycia słowa. Wejdź w świat moich myśli i uporządkuj je, bym nie starał się słowami i myślami zwodzić Ciebie, imponować Ci. Chroń mnie przed całą tą „literaturą”, przed wyobraźnią, przed twórczością, przed nadprodukcją słowa… Obym zamilkł nawet myślą, gdy stoję przed Tobą, który patrzysz w serca i czytasz w myślach…Scrutans corda et renes, Deus”.

    ks. Marian Łękawa SAC