Month: May 2018

  • Św. Andrzej Bobola (1591- 1657)

    Św. Andrzej Bobola (1591- 1657)

    MODLITWA ZA OJCZYZNĘ

    PRZEZ PRZYCZYNĘ ŚW. ANDRZEJA BOBOLI

    Boże, któryś zapomnianą do niedawna Polskę wskrzesił cudem wszechmocy Twojej, racz za przyczyną sługi Twojego Św. Andrzeja Boboli dopełnić miłosierdzia nad naszą Ojczyzną i odwrócić grożące jej niebezpieczeństwa. Niech za łaską Twoją stanie się narzędziem Twojej czci i chwały. Natchnij mądrością jej rządców i przedstawicieli, karnością i męstwem jej obrońców, zgodą i sumiennością w wypełnianiu obowiązków jej obywateli. Daj jej kapłanów pełnych ducha Bożego i żarliwych o dusz zbawienie.

    Wzmocnij w niej ducha wiary i czystości obyczajów. Wytęp wszelką stanową zazdrość i zawiść, wszelką osobistą czy zbiorową pychę, samolubstwo i chciwość tuczącą się kosztem dobra publicznego. Niech rodzice i nauczyciele w bojaźni Bożej wychowują młodzież, zaprawiając ją do posłuszeństwa i pracy, a chroniąc od zepsucia. Niech ogarnia wszystkich duch poświęcenia się i ofiarności względem Kościoła i Ojczyzny, duch wzajemnej życzliwości i przebaczenia. Jak jeden Bóg, tak jedna wiara, nadzieja i miłość niech krzepi nasze serca!

    Amen.

  • ŚWIĘTO WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

    ŚWIĘTO WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

    Przeżywanie Bożych Tajemnic jest wchodzeniem w rzeczywistość, o której nie wiadomo jak mówić. Ludzkie słowo jest na pewno pojemne, ale ma swoją granicę. Przekroczenie jej jest już wejściem na teren zrozumiały tylko dla mistyków. Dlatego co do dzisiejszej uroczystości Wniebowstąpienia trzeba sobie postawić pytanie jak tę Tajemnicę rozumieć? Dokąd uniósł się Pan Jezus? Mówimy – do nieba. Obłok zakrył apostołom Jego postać. Takie naturalistyczne widzenie wydaje się być nie do przyjęcia. Wtedy nasze logiczne myślenie koncentruje się wokół tych detali  pomijając tym samym istotne Boże przesłanie.

    Kiedy nocą przyszedł do Jezusa uczony w Piśmie Nikodem też nie mógł pojąć – co to znaczy, że musi się powtórnIe narodzić: „Ja starzec mam wejść do łona matki?” Pan Jezus opowiadając o Bożym świecie, z  którego przyszedł, posługuje się obrazami. Poprzez swoje przypowieści objaśnia Bożą rzeczywistość i Boży zamysł.

    Żeby właściwie je odczytać posłużę się legendą, która głosi, że Leonardo da Vinci w pierwszej wersji swej „Ostatniej Wieczerzy” namalował na stole, wokół którego siedział Pan Jezus i apostołowie, piękny koronkowy obrus. Kiedy zakończył pracę pokazał obraz swoim uczniom, którzy byli zachwyceni i wychwalali kunszt mistrza, że tak wspaniale oddał wzór obrusa. Widząc ich reakcję Leonardo zamalował koronkę, bo chciał, aby w centrum zainteresowania oglądających był przede wszystkim Chrystus.

    Pan Jezus przygotowywał swoich wybranych tłumacząc, że czas Jego fizycznego odejścia jest już bliski. I mówił, że to odejście będzie dla nich pożyteczne. Odszedł najpierw poprzez swoją mękę, a potem poprzez swoje wniebowstąpienie. Dzięki temu odejściu obdarzył ludzką rodzinę Pocieszycielem – Najwyższego Boga darem. Według Ojców Kościoła dopóki Chrystus był fizycznie obecny dopóty istniała taka nieprzekraczalna granica, której nawet ludzie najbliżsi Jezusowi nie mogli usunąć. Bowiem jako widzialny człowiek Pan Jezus był kimś z zewnątrz. Ta granica zanikła dopiero z momentem zesłania Ducha Świętego, Trzeciej Osoby Trójcy Świętej, która jest osobową Miłością Ojca i Syna. Mój ulubiony teolog Jacek Salij tak to wyraził: ”Zstępując w nasze serca, Duch Święty czyni nas jedno z Jezusem. Sprawia, że Chrystus jest w nas, a my w Nim. Dzięki Duchowi Świętemu z nami może stać się to samo, co z Apostołem Pawłem, który mógł prawdziwie powiedzieć: „Żyję ja, ale już nie ja żyję, żyje we mnie Chrystus”.

    Wniebowstąpienie Pana kończy Jego posługę i przekazuje ją Duchowi Świętemu, który odtąd działa w sercach wierzących. Czas Kościoła jest więc czasem trwania dawania świadectwa. Kiedy przychodzimy do kościoła, aby oddać Bogu należną cześć słyszymy Jego Słowo, posilamy się Jego najświętszym Ciałem. Ale nie możemy w tym kościele tylko wpatrywać się w niebo, bo po skończonej liturgii jesteśmy posłani, aby dawać świadectwo o Chrystusie. Mamy kontynuować dzieło Pana.

    Św. Teresa z Avila napisała: „Chrystus teraz nie ma ciała na świecie, ale ma twoje, nie ma rąk ani nóg, ale ma twoje,  nie ma oczu, które patrzą z wielką troską, ale ma twoje, które widzą jak wypełnić dobro i twoimi rękami błogosławi nas.”

    Wniebowstąpienie Jezusa do Ojca jest równocześnie posłaniem Kościoła na cały świat. Ale jak świat przyjmuje to Boże przesłanie może budzić u wielu wiele wątpliwości. Otóż pewien człowiek zachęcony do przyjęcia Chrystusa zapytał misjonarza: Czy aby Chrystus nie przecenił swojego wpływu na ludzi skoro powiedział: …„a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” –  bo jakoś do tej pory jeszcze się to nie ziściło. Ludzie przychodzą do kościoła i słuchają ciebie, czytają nawet Biblię, a później odchodzą i prowadzą światowe życie. Myślę, że najwyżej jeden na stu twoich słuchaczy został przyciągnięty do Jezusa. Misjonarz zapytał go czy wierzy, że istnieje siła ciążenia. Według uczonych jest to taka niewidzialna siła, która przyciąga wszelką materię do środka ziemi. Przyprowadził go do okna i pokazał pozłacane kule wiszące na szyldzie lombardu po przeciwnej stronie ulicy. Zobacz jak to jest z tą siłą ciążenia. Te kule dlatego wiszą już od lat na tym samym miejscu, ponieważ są umocowane na żelaznym pręcie. Otóż podobnie jest z ludźmi, o których mówisz. Jeden jest skrępowany więzami pożądania, inny trzymany na uwięzi przez swoje ambicje; dla jeszcze innego żelaznym prętem, który nie pozwala mu się ruszyć, są jego interesy.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • VII NIEDZIELA WIELKANOCNA – WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

    Wniebowstąpienie stanowi etap końcowy ziemskiego pielgrzymowania Chrystusa – Syna Bożego współistotnego Ojcu, który stałsię człowiekiem dla naszego zbawienia. Ten ostatni etap pozostaje w ścisłym związku z pierwszym: z tajemnicą „zstąpienia z nieba” w momencie Wcielenia. Chrystus „wyszedł od Ojca”, przychodząc na świat przez Wcielenie; obecnie, po zakończeniu swego posłannictwa „opuszcza świat i idzie do Ojca”. Droga „wstąpienia” jest taka sama jak droga „zstąpienia”. Tylko Ten, który wyszedł od Ojca, może wracać do Ojca. Tylko On jeden ma Boską moc i prawo „wstąpić do nieba”, nikt inny. Ludzkość pozostawiona sobie samej, swym własnym naturalnym siłom, nie ma dostępu do tego „domu Ojca”, do uczestnictwa w życiu Boga i w Bożej szczęśliwości. Dostęp ten może otworzyć człowiekowi tylko On jeden: Syn, który „zstąpił z nieba”, który „przyszedł od Ojca”. (5 kwietnia 1989)

    PIERWSZE CZYTANIE    Dz 1, 1-11

    Na wstępie Dziejów Łukasz podaje wiadomości o ukazywaniu się i wniebowstąpieniu Jezusa. Tekst określa datę wniebowstąpienia: czterdzieści dni po zmartwychwstaniu. Jezus przyjmuje symboliczne znaczenie biblijne liczby czterdzieści, wskazującej czas wystarczająco długi, aby osiągnąć zamierzony cel; przebywa czterdzieści dni na pustyni przed rozpoczęciem działalności mesjańskiej, a teraz przez czterdzieści dni ukazuje się na ziemi, zanim ostatecznie wstąpi do nieba. Z pewnością czas zmartwychwstałego Jezusa należy do innego niż nasz porządku. Zmartwychwstały znajduje się już w wiecznym „teraz”, które nie podlega następstwu i zmianom. Jednak na tyle, na ile działa w świecie, poucza Apostołów, daje początek Kościołowi, Jego transcendentne „teraz” włącza się w czas ludzkiego świata, raz jeszcze, z miłości, dostosowuje się do jego reguł. Obecność zmartwychwstałego Chrystusa na ziemi sprawia, że tajemnica relacji wieczność – czas przybiera na intensywności. Jednakże tajemnica nie zaprzecza Jego obecności w czasie i przestrzeni, przeciwnie, uszlachetnia i podnosi do rangi wartości wiecznych to, co On czyni, co mówi, czego dotyka, co ustanawia i poleca – jednym słowem – Kościół. (12 kwietnia 1989)

    DRUGIE CZYTANIE      Ef 4,1-13

    “Znosząc siebie nawzajem” – to prawdziwy program chrześcijańskiego współżycia Ludu Bożego. Mamy postępować „z całą pokorą i cichością”, a także „z cierpliwością”. To również lekcja tolerancji. Jednak to zaledwie pierwszy, łatwiejszy punkt programu napisanego dla chrześcijan. „Znosić się w miłości” znaczy więcej niż tylko tolerować. „Znosić się w miłości” to także usiłować zrozumieć; zrozumieć, by wybaczyć; „znosić się w miłości” to również akceptować, czuć się wewnętrznie bliskim, chcieć przebywać we wspólnocie, poczuwać się do wspólnoty, to spieszyć, by wspierać, to chcieć współpracować i współtworzyć. (9 czerwca 1991)

    EWANGELIA        Mk 16,15-20

    Różne formy „mandatu misyjnego” zawierają punkty wspólne oraz pewne akcenty charakterystyczne; dwa elementy znajdują się jednak we wszystkich wersjach. Przede wszystkim, wymiar uniwersalny zadania powierzonego Apostołom: „wszystkie narody” (Mt 28,19); „na cały świat wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15); „wszystkim narodom” (Łk 24,47); „aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Na drugim miejscu zapewnienie dane im przez Pana, że w zadaniu tym nie zostaną sami, ale otrzymają zdolność i środki, by prowadzić swą misję. Jest to obecność i moc Ducha oraz pomoc Jezusa: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi” (Mk 16,20). (Redemptoris mission, 23)

    POCZĄTEK MISJI

    Postawa misyjna i misjonarska zaczyna się zawsze w poczuciu głębokiego szacunku dla tego, co „w człowieku się kryje” (J 2,25), dla tego, co już on sam w głębi swojego ducha wypracował w zakresie spraw najgłębszych i najważniejszych – szacunku dla tego, co już w nim zdziałał ten Duch, który „tchnie tam, gdzie chce” (por. J 3,8). Misja nie jest nigdy burzeniem, ale nawiązywaniem i nowym budowaniem, choć praktyka nie zawsze odpowiadała temu wzniosłemu ideałowi. Nawrócenie zaś, które z niej ma wziąć początek – wiemy dobrze – jest dziełem Łaski, w którym człowiek ma siebie samego w pełni odnaleźć. (Redemptor hominis, 12)

  • W XXVII rocznicę zamachu na życie św. JANA PAWŁA II

    W XXVII rocznicę zamachu na życie św. JANA PAWŁA II

    ‘Czyjaś ręka strzelała, inna ręka prowadziła kulę’.

    Kto uratował Jana Pawła II?

    Czy uda się wyjaśnić do końca wszelkie sekrety związane z zamachem na życie Jana Pawła II sprzed 27 lat? Większość wysiłków podejmowanych do tej pory obierało jako kierunek poszukiwań pytanie o mocodawców i o polityczne kulisy spisku przeciwko papieżowi. Zastanawiano się też przy okazji, jaki związek mogło łączyć usiłowanie zabicia Ojca Świętego z tzw. trzecią tajemnicą fatimską i obietnicą duchowego odrodzenia się Rosji. Koncentrowanie się na szczegółach okoliczności towarzyszących cierpieniu i cudownemu uratowaniu wielkiego papieża stanowi element podsumowania jego życia, zwłaszcza zaś uważnego odczytania znaków jego świętości. Właśnie niedawno udało się odsłonić nowy interesujący szczegół.

    Inna ręka

    Któż zdoła odgadnąć, jakim cudem, owego 13 maja 1981 roku, dwudziestotrzyletni „szary wilk”, zawodowy killer, profesjonalny morderca, Mehmet Ali Agca nie zdołał zamordować papieża Jana Pawła II? Wszak od miejsca w drugim rzędzie, które zajmował, do przejeżdżającej odkrytym samochodem ofiary dzieliły go zaledwie trzy metry. Bezbronny i odsłonięty papież nie miał żadnych szans na uniknięcie tego, co zamierzał uczynić wynajęty egzekutor.

    Dlaczego więc zabójca chybił? I to w sytuacji, gdy wyeliminowanie popularnego papieża miało 99,99 procent szans powodzenia. Gdyby wówczas powiodła się próba przerwania owego wielkiego pontyfikatu, inaczej wyglądałby dzisiejszy świat, inne też oblicze miałby współczesny Kościół.

    Wiemy, że Jan Paweł II swe ocalenie zawsze przypisywał nadprzyrodzonej interwencji Najświętszej Dziewicy. W rok po zamachu, podczas odwiedzin sanktuarium w Fatimie, powiedział: Widziałem we wszystkim, co mi się przydarzyło, nadzwyczajną macierzyńską opiekę Maryi. Dwanaście lat później wyznał włoskim biskupom: To pewna matczyna ręka poprowadziła trasę kuli, tak, iż umierający papież zatrzymał się na progu śmierci. Śmiertelna kula się zatrzymała, papież zaś żyje. Żyje, aby służyć. To, co Jan Paweł II lubił podsumowywać w zdaniu: Czyjaś ręka strzelała, inna ręka prowadziła kule, znalazło potwierdzenie w obiektywnej, naukowej analizie lekarskiej: Zauważyłem coś niewiarygodnego – przyznał szef kliniki Gemelli w Rzymie, profesor Crucitti. – Kula zdawała się biec zygzakiem przez żołądek, omijając witalne organy. Ominęła również aortę. Gdyby ją przebiła, Ojciec Święty wykrwawiłby się przed dotarciem do szpitala. Ominęła też kręgosłup. Wyglądało to tak, jakby kula była przez kogoś prowadzona w taki sposób, by nie spowodowała nieodwracalnych zniszczeń.

    Trudno uwierzyć, jakim cudem tak sprawny i zdeterminowany zabójca, jakim był Mehmet Ali Agca, nie osiągnął swego celu. I to po dwóch strzałach z bliska. Trudno uwierzyć, zwłaszcza, że owa „inna ręka”, która prowadziła kulę, w sposób fizyczny – jak się okazuje – w najistotniejszym momencie złapała zawodowego mordercę za ramię, uniemożliwiając oddanie trzeciego, decydującego strzału.

    Nowe ślady

    Należy udać się drogą w okolice Asyżu, minąć bazylikę Matki Bożej od Aniołów ze słynną kaplicą Porcjunkuli, pozostawić z boku Rivotorto, a w nim mały kościółek wybudowany na gruzach stajni, w której św. Franciszek wraz z pierwszymi współbraćmi spędził kilka miesięcy życia. Potem należy minąć Spello, gdzie założył swą pustelnię Carlo Caretto, dojechać do Trevi, po czym odbić w kierunku Montefalco. Tam wśród pól znajduje się sanktuarium Matki Bożej Gwiezdnej, w którym żyje ojciec Franco D’Anastasio, biblista, wieloletni rektor sanktuarium św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej. Ów sędziwy pasjonista przewertował stosy dokumentów i świadectw na temat pewnej, nieznanej nikomu zakonnicy ze zgromadzenia sióstr augustianek, siostry Rity od Ducha Świętego. Cristina Montella – bo tak nazywała się, zanim przekroczyła mury klasztoru – była jedną z najwierniejszych córek duchowych najpopularniejszego świętego XX wieku, ojca Pio z Pietrelciny, słynnego stygmatyka. Wraz z nim współdziałała w trudzie modlitwy oraz tzw. „działalności naprawczej” stanowiącej formę duchowej walki o ocalenie innych. Przede wszystkim zaś dzieliła wraz z o. Pio dar bilokacji, czyli jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach. Historia chrześcijaństwa zna wielu świętych obdarzonych przez Boga tym nadzwyczajnym charyzmatem: św. Katarzynę Ricci, św. Alfonsa Marię Liguoriego, św. Antoniego z Padwy, św. Józefa z Copertino, św. Filipa Neri, bł. Marię z Agredy i innych.

     

    Siostrę Ritę sędziwy ojciec D’Anastasio poznał osobiście. Jego szczególne zainteresowanie tą mniszką, rówieśniczką Karola Wojtyły, uzasadnia pewna odbyta z nią rozmowa. Otóż zaraz po zdarzeniach z 1981 roku powierzyła mu ona pewien sekret, prosząc jednocześnie o zachowanie dyskrecji przynajmniej do czasu jej śmierci. Sekret dotyczył jej daru bilokacji oraz faktu, iż dzięki temu darowi mogła być obecna tamtego dnia na placu św. Piotra w Rzymie. Wspólnie z Maryją udaremniłam cios papieskiego zamachowca – zwierzyła się. Również przy innej okazji, podczas rozmowy o zamachu na papieża ze swą przyjaciółką Gabriellą Panzani, „wymsknie się” siostrze Ricie stwierdzenie: Ileż musiałam się natrudzić, by nie stało się coś gorszego. Byłyby to z całą pewnością słowa zasługujące na dobrotliwe zignorowanie, gdyby nie świadectwo życia siostry Rity Montella oraz liczne oznaki jej charyzmatu bilokacji, dzięki któremu zdołała przyjść z pomocą wielu osobom, znajdującym się w skrajnej potrzebie. Liczba świadectw dotyczących działalności siostry Rity przekracza granice czysto ludzkich możliwości. Zagadka jej skuteczności potwierdzona została zresztą przez samego ojca Pio. Tkwiła w „tajemnicy cierpienia zastępczego”, dobrowolnie przyjmowanej ofiary życia za innych. Jest to władza nadzwyczajna, o której istnieniu przekonują się święte osoby: siłą modlitwy i akceptowanego bólu można wydrzeć Niebu wiele łask dla ludzi. Ojciec Pio powtarzał, że jedyną rzeczą, której bezdennie zazdroszczą ludziom aniołowie, jest cierpienie i ofiara, ów najmocniejszy sposób, by wyznać Bogu: „kocham Cię, naprawdę”.

    Złapała mnie za prawe ramię

    Na czym polegał udział siostry Rity w uratowaniu Jana Pawła II? Podczas drugiego śledztwa w sprawie zamachu na Placu św. Piotra, przesłuchiwany przez sędziego Ilario Marcellę, Ali Agca powiedział: Było moim zdecydowanym zamiarem zabicie papieża. Zgodnie z zadaniem, jakie mi zlecono. Tyle tylko, że zdołałem wystrzelić jedynie dwa razy, bo obok mnie znalazła się pewna zakonnica, która naraz złapała mnie za prawe ramię i nie mogłem już więcej oddać strzału. Winnym wypadku zabiłbym papieża.

    Epizod ten, czyli obecność zakonnicy, która powstrzymała zamachowca, umknął powszechnej uwadze. Co prawda, od razu rozeszła się pogłoska, że jakaś siostra przeszkodziła Ali Agcy w strzelaniu. Dla przykładu, Adriano Sofri pisał: „Owego popołudnia, w dniu zamachu, mówiło się na placu, że jakaś siostra rzuciła się na Ali Agcę, podbiła mu ramię, by odwrócić strzał”. Niemniej wnet wszyscy zgodnie zinterpretowali wiadomość, że chodziło o ową zakonnicę, która zatrzymała zamachowca, gdy uciekał. Była to zresztą w całej sprawie jedyna siostra rozpoznana przez policję, potem również składająca zeznania na procesie. Tamta zaś, która podbiła ramię zabójcy, znikła z placu, nikt jej nie zarejestrował. Wyparowała.

    Ktoś może kręcić nosem: same tajemnice! Cóż poradzić, mistycy zawsze wywracają nasze pojęcia i pewniki, otwierają przed nami nowe wymiary. Za każdym razem pomagają też nam stwierdzić, jak niedaleko sięga nasz wzrok.

    A co z tą drugą, wspomnianą siostrą? Nazywa się Łucja Giudici, w zakonie siostra Letizia, żyje w klasztorze w Genui i nie godzi się na żadne rozmowy z dziennikarzami. 10 stycznia 2006 roku napisała do lokalnego czasopisma „L’eco di Bergamo” swe świadectwo o przebiegu zamachu: „To prawda, że mnie przypadło zatrzymać Ali Agcę, który starał się zbiec z Placu po wystrzeleniu do Ojca Świętego. Na próżno wówczas czekałam, że ktoś zagrodzi mu drogę. Wszyscy pielgrzymi i turyści w tej chwili byli poruszeni i zajęci przyglądaniem się śmiertelnie rannemu papieżowi, którego odwożono do kliniki Gemelli. Wszystko przebiegało w mgnieniu oka, ja zaś odruchowo szukałam sposobności, by go ująć i przytrzymać, zanim przyjdzie policja”. Siostra Łucja nie twierdzi zatem, że była przy zamachowcu, ani tym bardziej, że złapała go za rękę. Opowiada natomiast o tym, co działo się już po zamachu, gdy sprawca usiłował uciekać.

    Włoski dziennikarz Antonio Socci, który spróbował zbadać związek zamachu na Karola Wojtyłę z postacią ojca Pio, postanowił na potrzeby swej ostatniej książki Tajemnice ojca Pio odnaleźć opisywaną przez prasę zakonnicę. Udało mu się dotrzeć do siostry Łucji podczas jej ubiegłorocznych wakacji w rodzinnym Bergamo. Wówczas kobieta wyjaśniła mu, iż tamtego dnia zamachowiec znajdował się w tłumie około 10 metrów przed nią. Gdy oddał dwa strzały w kierunku papieża, odwrócił się i zaczął uciekać w stronę kolumnady Berniniego, to jest w jej stronę. Nikt go nie zatrzymywał, toteż Łucja rozłożyła ręce, by zagrodzić mu drogę. Agca wycelował w nią pistolet, lecz chcąc cofnąć się do tyłu, stracił równowagę i w tym momencie zakonnica rzuciła się na niego, umożliwiając aresztowanie bandyty. Była zatem daleko od Ali Agcy, gdy tamten oddawał strzały. To nie ona chwyciła go za rękę. A zatem, jeśli to nie była siostra Łucja, kim była owa mniszka u boku mordercy, nigdy nierozpoznana przez policję?

    To nie moja inicjatywa

    Ojciec Franco D’Anastasio po śmierci bohaterskiej zakonnicy, obdarzonej darem bilokacji, nie czuje się już związany obowiązkiem tajemnicy. W 25. rocznicę zamachu wysłał list do kardynała Stanisława Dziwisza do Krakowa zawierający świadectwo siostry Rity wraz z notarialnym potwierdzeniem prawdziwości powierzonych mu słów. Kardynał poprosił o przesłanie całej dokumentacji do biura postulatom procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jana Pawła II. Według ojca Franco wśród innych sekretów powierzonych mu przez siostrę Ritę znalazły się i takie: zamachowiec nic nie powie; kule, które zraniły papieża, były zatrute; płatny morderca był owego popołudnia na Placu św. Piotra wraz z dwoma innymi, którzy jednakże zdołali uciec; to był międzynarodowy spisek wymierzony przeciwko papieżowi i Kościołowi. Wszystko to zresztą potwierdziło się w trakcie śledztwa.

    Całą tę historię, która dziś po tylu latach ogląda światło dzienne, można uznać za niepotrzebną egzaltację i „dorabianie” cudów. Przecież wszystko można równie dobrze uznać za najzwyczajniej fortunny zbieg wydarzeń. Sam zainteresowany tak jednak nie uważał. Trudno odgadnąć, czy Jan Paweł II mógł przypuszczać, że w jego ocalenie owego 13 maja 1981 roku zaangażował się – oprócz samej Dziewicy Maryi – ojciec Pio i jego „duchowa córka”, siostra Rita od Ducha Świętego. W każdym razie co do jednego nie miał wątpliwości: „Ja żyję w przeświadczeniu, że we wszystkim, co mówię i robię w związku z moim powołaniem i posłannictwem, z moją służbą, dzieje się coś, co nie jest wyłącznie moją inicjatywą. Wiem, że to nie tylko ja jestem czynny w tym, co robię jako następca Piotra”… Świadomość „nieużytecznego sługi” jest we mnie coraz silniejsza wśród tego wszystkiego, co się wokół mnie dzieje – i myślę, że mi z tym dobrze”.

    Ks. ROBERT SKRZYPCZAK Tekst ukazał się w 2008 roku w kwartalniku FRONDA nr. 48

  • Czyszczenie kościoła

    W pierwsze soboty miesiąca, po Mszy św. i nabożeństwie wynagradzającym Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny,  przypada nasz dzień czyszczenia kościoła św. Szymona. Serdecznie zapraszam (około 7 osób zupełnie wystarczy). W kruchcie kościoła jest karta, na którą proszę chętnych, aby wpisali swoje imię i nazwisko.

  • Załatwianie spraw duszpasterskich (m.in. zaświadczenia)

    Bardzo proszę, żeby w kościele po Mszy św. załatwiać sprawy duszpasterskie – między innymi związane z sakramentem chrztu. Często bywa, że rodzice wyjeżdżają do Polski, aby tam ochrzcić swoje dziecko i dopiero w sam dzień wyjazdu telefoniczne chcą od razu wystawienia odpowiedniego dokumentu. Albo ci, którzy mają być rodzicami chrzestnymi – też podobnie w ostatniej chwili przez telefon albo drogą internetową domagają się poświadczenia, że mogą nimi być.

  • Zaświadczenia o bierzmowaniu do odebrania

    Są do odebrania zaświadczenia dla tych, którzy w ostatnich latach otrzymali sakrament bierzmowania.

  • Często módlmy się modlitwą fatimską o nawrócenie grzeszników!

    13 maja, w setną rocznicę objawień fatimskich Ojciec Święty Franciszek kanonizował dwoje pastuszków z Fatimy – Hiacyntę i Franciszka. Również trwa proces wyniesienia na ołtarze siostry Łucji, która odchodząc z tego świata dwa miesiące przed św. Janem Pawłem II powiedziała: “W tym roku razem z papieżem idziemy do nieba”. Bardzo zachęcam do tej modlitwy, której słowa zostały podane dzieciom w Fatimie przez anioła przed ukazaniem się Pani Fatimskiej.

    Oto treść modlitwy:

    Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, oddaję Wam cześć głęboką i ofiaruję Najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne we wszystkich tabernakulach całej ziemi, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętności, którymi ludzie obrażają Jezusa. Przez nieskończone zasługi Najświętszego Serca Jezusa i wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi modlę się o nawrócenie grzeszników.

    (modlitwę odmawia się trzy razy)

  • Adoracja przed Najświętszym Sakramentem

    Adoracja przed Najświętszym Sakramentem

    Święty Papież Jan Paweł Wielki często zachęcał nie tylko wspólnoty zakonne ale również parafie do adoracji Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie ołtarza, który jest ten sam obecny także poza Mszą św. Prosił, abyśmy często i dłużej pozostawali na klęczkach przed Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii. Zachęcał do pogłębiania osobistej i wspólnotowej kontemplacji. Polecał posługiwać się podczas adoracji modlitewnikami, które  czerpią inspirację ze Słowa Bożego, a także z bogatego doświadczenia niezliczonej liczby mistyków.

    Kard. Robert Sarah: poszanowania dla Eucharystii uczmy się od świętych:

    Fakt, że tak wielu wyznawców Chrystusa nie uczestniczy w liturgii jest poważnym skandalem, który zagraża ich życiu wiecznemu – uważa kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego. Jego zdaniem wszystkim tym chrześcijanom winniśmy braterskie napomnienie. Jak św. Jan Paweł II w Sydney w 1996 r. powinniśmy im powiedzieć: „Wracajcie do domu”. Zarazem trzeba też zadbać, by liturgię w naszych wspólnotach sprawowano w sposób prawidłowy, aby stanowiła ona spotkanie z żywą osobą Chrystusa, kult Boga, a nie braterstwa.

    Kard. Sarah mówił o tym na rozpoczęcie trwającej na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie międzynarodowej konferencji o liturgii. Jego zdaniem właściwej postawy względem Eucharystii chrześcijanie mogą się uczyć od dwóch współczesnych nam świętych: Jana Pawła II i Matki Teresy z Kalkuty.

    Szef watykańskiej dykasterii przypomniał, że całe życie Karola Wojtyły było naznaczone głębokim szacunkiem dla Świętej Eucharystii. „Dziś zachęcam was do przypomnienia sobie jedynie ostatnich lat jego posługi. Jego ciało było naznaczone chorobą, jednakże nigdy nie siadał przed Najświętszym Sakramentem. Zawsze klękał. Potrzebował pomocy innych, aby uklęknąć, a potem wstać. Jednakże aż do ostatnich swych dni chciał nam dać wielkie świadectwo szacunku dla Najświętszego Sakramentu” – wskazał watykański purpurat.

    Mówiąc z kolei o św. Matce Teresie z Kalkuty, przypomniał, że na co dzień dotykała ona Chrystusa w zniszczonym ciele najuboższych, nigdy jednak nie odważyła się dotykać Ciała Jezusa w Eucharystii. Komunię przyjmowała jak małe dziecko, które daje się karmić swemu Bogu. Mawiała też: „Kiedy jadę w świat, najbardziej zasmuca mnie, gdy widzę, jak ludzie biorą Komunię do ręki”.

    Kard. Sarah przyznał, że zgodnie z obowiązującym dziś prawem, indult pozwala na przyjmowanie komunii na rękę i na stojąco, jednakże normą dla katolików obrządku łacińskiego jest przyjmowanie jej do ust i na kolanach.

  • Punkty wsparcia w Glasgow

    Poradnia Rodzinna

    Ci, którzy są w potrzebie i szukają wsparcia: emocjonalnego, psychologicznego, pokierowania do placówek lub organizacji a także zasiłków oraz kontaktu do prawnika, zapraszamy do spotkania na terenie Polskiej Misji Katolickiej (mieszkanie Ks.Mariana).

    W każdy Poniedziałek od 18.00-20.00 będzie można otrzymać
    wsparcie lub poradę indywidualną, dla narzeczonych, małżeństw
    czy rodziców.

    Grafik Poradni Rodzinnej:

    1 poniedziałek miesiąca – Poradnictwo Rodzinne
    1 i 3 poniedziałek miesiąca- Citizen Advise- Doradztwo Obywatelskie
    1 i 3 poniedziałek miesiąca- Psychoterapia, Poradnictwo Rodzinne
    2 poniedziałek miesiąca -Poradnictwo Rodzinne, praca z dziećmi
    4 poniedziałek miesiąca – Naturalne Planowanie Rodziny konsultacje lekarskie i konsultacje pielęgniarskie w ramach potrzeb.

    Modlitwa uwolnienia

    jest prowadzona w środy o 19.00 w Kaplicy-Izbie Jezusa Miłosiernego (na terenie Polskiej Misji Katolickiej). Szczegóły>>

    Spotkania polskojęzyczne NA

    dla osób uzależnionych od narkotyków i osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych prowadzone są w każdą środę od 20.00 do 21.00 (drzwi otwarte od 19.30) w The Longin House Mission, 35E Campbell Street, G1 5DT.

    Spotkania Grupy Al-Anon

    dla osób, które mają lub miały męża, żonę, rodziców, rodzeństwo lub kogoś bliskiego uzależnionego od alkoholu a także Dorosłe Dzieci Alkoholików-DDA, odbywają się w każdy piątek od 18.45 do 20.45 w Domu Polskim im. gen. Sikorskiego w Bibliotece. Rodziny osób uzależnionych od narkotyków, hazardu, pornografii czy innych uzależnień, również są mile widziane na spotkaniu grupy Al-anon.

    Spotkania grupy AA 

    dla osób uzależnionych od alkoholu, odbywają się w każdy piątek w każdy piątek- nowy adres: 8-12 St.Andrew Street, Glasgow, G1 5PD.