Month: April 2018

  • Nadprzyrodzony obieg – V Niedziela Wielkanocna – ROK B

    Opowiadał jeden z księży jak w kościele podziwiał misterną pracę siostry zakonnej, która umiała robić piękne kompozycje kwiatowe. Nie omieszkał jednak przy chwaleniu wspaniałej harmonii ułożonej z wielu różnych kwiatów, wyrazić żal, że za kilka dni trzeba będzie to wszystko wyrzucić na śmietnik. Ale siostra uśmiechając się pozwoliła sobie poprawić księdza uwagą, że nie wszystko. Delikatnie rozsunęła część kwiatów i wtedy okazało się, że w samym środku znajduje się najpiękniejszy kwiat, który dopiero co rozkwitł. I to nie był kwiat cięty, ale wyrastał z doniczki.

    Dziś Jezus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

    A tymczasem jak wielu ludzi pomimo, że miało u początków swojego życia taki moment wszczepienia się w Boże życie poprzez chrzest, później czas pierwszego posilenia się Ciałem Pańskim – mówimy: I Komunia św. – a potem… a potem, niestety, życie zaczęło już biegnąc różnymi swoimi drogami, niczym rzeka płynąca, z tym, że coraz to dalej od głównego nurtu, rozlewając się gdzieś na obrzeżach aż do zupełnego zaniku.

    Jak często ludzie skarżą się, że żyją jak w gęstwinie uschniętych drzew – żadnej wrażliwości. Oczy patrzą – ale nie widzą jeden drugiego. Niby swoi od lat – a wewnętrznie głusi, jak martwe gałęzie drzew.

    Ionesco napisał sztukę pt. Łysa śpiewaczka. Dwoje ludzi nie znających się nawzajem siedzi w pokoju. Ich rozmowa ukazuje kolejne zbieżne okoliczności w ich życiu. Obydwoje urodzili się w Manchester, obydwoje mają dwuletnią córkę – Alicję, obydwoje mieszkają teraz w Londynie na tej samej ulicy, w tym samym domu i dzielą bardzo podobne mieszkanie. Okazuje się, że to mąż i żona i że nie znają się nawzajem.

    Ileż takich rodzin – jakby martwych! Niby mają wszystko, nawet i w nadmiarze, ale wyglądają, jak pisze ks. Alojzy Henel: „jak suche gałęzie pięknych drzew – nie rodzą życia nowego. Wykluczone macierzyństwo, wykluczone ojcostwo. Z czasem coraz mniej ciepła od nich, mniej dobra… aż do zmierzchu, aż do obumarcia”.

    Swego czasu w Krakowie na Plantach tuż przed Salonem Sztuki postawiono rzeźbę zatytułowaną „człowiek udrzewiony”. Był to po prostu pień grubego drzewa zakończony wyrzeźbioną głową człowieka. Taka kompozycja symboliczna, z której odeszło życie. Pozostała jedynie martwa materia drewna.

    Życie ludzkie może być i często jest jak zmiażdżona gałąź. Soki życia mają już wtedy utrudniony przepływ. Bo można być blisko Boga. Nawet więcej – nosić Boga w sercu, przyjmując Go w Komunii św. i mimo to nie mieć żadnego rozpoznania, że to jest Pan. Człowiek jest wtedy jak ścięty kwiat. Czy wszczepione w niego Chrystusowe życie może jeszcze ożyć?

    Na szczęście w Jezusowym porównaniu człowieka do latorośli, człowiek jest w lepszej sytuacji. Ponieważ uschnięta gałąź pozostanie już uschniętą. Życie do niej nie powróci. Człowiek natomiast wciąż ma szansę powrotu, aby ożywić swoje serce prawdziwym życiem, bo Eucharystia trwa. Uczestniczymy w tej Wielkiej Tajemnicy Wiary. U ks. Aleksandra Federowicza znalazłem piękny tekst na temat Mszy św. Mianowicie, że „Najświętsza ofiara jest sercem w Mistycznym Ciele Chrystusa. Co robi serce w żywym organizmie? Przetacza krew. Dzięki tej pracowitej pompie dzień i noc wszystkie nasze komórki zaopatrywane są w tlen i pożywienie. Gdy praca serca zatrzymuje się na dłuższą chwilę – człowiek umiera. Otóż Msza św. niejako przetacza tę nadprzyrodzoną Bożą miłość w całym organizmie Kościoła. Powoduje jej obieg w sercach wszystkich, którzy w Eucharystii świadomie i czynnie uczestniczą”.

    Jeżeli zatraciłem w sobie umiejętność kochania – to znaczy, że w moim życiu duchowym nastąpiła swego rodzaju zapaść. Odłączyłem się od tego nadprzyrodzonego obiegu.

    Jak łatwo i jak lekkomyślnie człowiek ignoruje Boże zaproszenie, zupełnie jak w przypowieści o zaproszonych na ucztę, znajdując sobie inne zajęcia, rzekomo ważniejsze: a to roboty w swoim ogródku, zakupy w nowo otwartym pawilonie handlowym, albo niedzielna wycieczka. Ale nawet idąc do kościoła – dobrze jest zadać sobie pytanie: czy idę ze względu na Jezusowe zaproszenie, czy raczej z chęci towarzyskiego spotkania ze znajomymi, których już dawno się nie widziało? Bo mogę być na Mszy św. i być zupełnie obok.

    Jezusowe słowa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – oby mnie zawsze mobilizowały. Bo wtedy nawet choćbym długo nie widział owoców – to się nie zniechęcę, ani się nie załamię.

    Od ks. Pawlukiewicza słyszałem taką opowieść o złym człowieku, który przechodząc obok małych palm, położył na jedną z nich ciężki kamień. Kiedy wracał po latach, ze zdumieniem zobaczył, że właśnie to obciążone drzewo wyrosło ponad inne. Zmagając się z ciężarem, stało się najwspanialsze. Każdy człowiek ma swoje własne przeróżne kamienie, które dźwiga każdego dnia. Właśnie tak to się odbywa – poprzez ten trud ludzkie serce rośnie i dojrzewa.

    Od tych, którzy mają kwiaty często można usłyszeć, jak to chcieli wyrzucić już nie raz ten czy inny kwiat, bo nie kwitł od lat. Ale zrobiło się im żal i przez ciągłe podlewanie doczekali się, że w końcu nadszedł taki dzień, w którym kwiat cudownie zakwitnął.

    Czy ta sytuacja nie dotyczy i mnie?

    Panie, o łaskę wytrwania proszę, bo na drodze mojej coraz większe odczuwam zmaganie.

    ks. Marian Łękawa SAC

  • Katechizacja dla dzieci, młodzieży i dorosłych

    Wszystkich zainteresowanych katechizacją dla dzieci, młodzieży i dorosłych proszę o kontakt z kapłanami według Waszego wyboru:

    w kościele św. Anny – księża Chrystusowcy
    w kościele św. Szymona i w kaplicy-izbie Jezusa Miłosiernego – księża Pallotyni

    Każdy z nas powinien wciąż poszerzać swoje wiadomości na temat Pana Boga, Ewangelii i Kościoła.

    Bardzo proszę korzystać z dobrych wiadomości, to znaczy przede wszystkim z nauczania Magisterium Kościoła. Podstawą jest:

    • Pismo św.,
    • Katechizm Kościoła Katolickiego,
    • i nauczanie Ojca św.

    Bardzo niebezpiecznie jest czerpać wiadomości z niedobrych źródeł, gdzie wyrwane z kontekstu zdania są  przeinaczane i podawane w mass media po to tylko, aby mieszać i rozwadniać naukę Objawioną przez Boga. Łatwo można ulec takim sensacjom podawanym w ładnym opakowaniu. Pomyślmy jak doszło do pierwszego grzechu człowieka w raju.

    W kaplicy-izbie Jezusa Miłosiernego w soboty są prowadzone katechezy o sakramentach Kościoła.

  • Brama do pełni życia – NIEDZIELA DOBREGO PASTERZA

    Św. Jan, przedstawiając Jezusa jako Dobrego Pasterza, czyni to inaczej aniżeli pozostali Ewangeliści. Nie posługuje się przypowieściami. Kreśli jedynie obrazy, które należy odczytać. Są to obrazy – symbole, poprzez które Pan Jezus ukazuje tajemnicę zarówno samego Boga, jak i tajemnicę człowieka. Co to znaczy, kiedy Chrystus mówi o sobie, że jest Bramą owiec, że jest Dobrym Pasterzem, że Dobry Pasterz daje życie swoje za owce?

    O. Anselm Grün wyjaśnia w ten sposób: „Przez bramę Jezusa owce mogą wyjść, znaleźć dobre pastwisko i cieszyć się pełnią życia. Brama od dawna jest prasymbolem człowieka, jest symbolem przejścia – z ziemskiej do niebieskiej sfery. Wiele kultur zna wyobrażenie bramy do nieba, która umożliwia dostęp do boskiej sfery. Czasami śni się nam, że nie możemy odnaleźć bramy do domu. Albo że brama jest zamknięta. Nie potrafimy dotrzeć do wewnętrznej sfery naszej duszy. Gonimy tylko za czymś w zewnętrznym świecie. Nie mamy dostępu do samych siebie. Jezus identyfikuje się z bramą. Jest bramą do nas. Dzięki Niemu wchodzimy w kontakt z samymi sobą.”

    Ojciec św. Jan Paweł II w Warszawie na placu Zwycięstwa, podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, bardzo dobitnie ujął tę prawdę: „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.”

    I pewnie dlatego współczesny człowiek, jak zauważa doświadczony terapeuta Werner Huth, jest taki nieszczęśliwy, „ponieważ zagubił swe duchowe centrum – zatracił więź z własnym centrum.”

    W tym zagubieniu w różnorakich frustracjach, w rezygnacji po wielu nieudanych postanowieniach i że w życiu nic się nie udaje, idzie nie tak jak powinno, człowiek w końcu przyznaje się, że jest do niczego. Dziś wiadomo, że na świecie jest bardzo dużo „nieudaczników” – używając powiedzenia ks. Pasierba. To znaczy – zawsze byli, ale teraz w epoce psychoanalizy, w epoce permissive society więcej ujawniło się. Dziś człowiek więcej wie o sobie. Dawniej nie przyznawał się do wielu spraw. Wszystko to w sobie dusił, tłamsił. Bo taki był styl człowieka „wiktoriańskiego” – jakby powiedział o. Salij. Człowiek dzisiejszy ma odwagę pomyśleć o tych otchłaniach, które są w nim. Uświadomienie sobie własnej nędzy może i często prowadzi do głębszej wiary. To jest jakiś znak czasu: współczesny człowiek intuicyjnie wyczuwa tęsknotę, pragnienie, aby wejść głębiej w siebie. Zauważam to nawet w rozmowie z osobami niezwiązanymi bezpośrednio z Kościołem – kiedy proponuję na przykład teksty biblijne do Liturgii na specjalne okazje – bardzo często sami sugerują na przykład psalm 23:

    „Pan jest moim pasterzem: nie brak mi niczego;

    Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.

    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:

    Przywraca mi życie.

    Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię”.

    Nie wiem na ile jest to uświadomione zapotrzebowanie na takie funkcje pasterskie, jakie sprawuje Chrystus względem człowieka? Ale ludzkie serce idzie w tym kierunku.

    Bo tak naprawdę tylko dzięki Jezusowi można zobaczyć czym jest życie. Jezus jest bramą do pełni życia, do życia w obfitości, które jest życiem Bożym – niczym nieograniczone.

    Każdy człowiek może przez tę bramę wychodzić i wchodzić. W symbolu bramy, którą jest Jezus, odnajduję nie tylko dostęp do samego siebie, lecz mogę wyjść przez tę bramę w świat.

    Chrystus za każdym razem objaśniając co to znaczy, że On jest Dobrym Pasterzem, posługuje się innym obrazem. Kiedy mówi: „Dobry Pasterz daje życie swoje za owce” – w ten sposób objaśnia sens swojej śmierci. Bo przyjmując śmierć, pisze cytowany już o. Anselm Grün, „oddaje życie za swe owce, aby je uchronić przed wilkami – zagrożeniami życia. Jak rozumieć te zagrożenia? Oczywiście, można je interpretować historycznie. W takim przypadku dotyczą one wykluczenia chrześcijan z gminy żydowskiej i ich werbowania przez faryzeuszy. Ale w swej symbolicznej warstwie wypowiedź zawsze mówi więcej. Dotyczy tajemnicy człowieka i tajemnicy Boga. Jesteśmy zagrożeni przez pogardę dla własnej osoby, przez wzorce psychiczne, które tamują życie, przez rany i urazy, przez brak oparcia i orientacji. Gdy Jezus mówi, że odda życie za swe owce, w słowach tych wyraża się Jego bezwarunkowa miłość do nas. Największe zagrożenie polega na braku miłości i na następstwach tego traumatycznego doświadczenia. Kto nie czuje się miłowany, odrzuca siebie i potępia, staje się bezwzględny, zimny i pusty. Nie potrafi miłować siebie i innych. Wówczas potrzebuje miłości, która się nie powściąga, miłości Tego, który jest gotów ponieść śmierć, by nas uleczyć z tej śmiertelnej rany braku miłości.”

    Mówimy, że Bóg kocha wszystkich, bo to łatwo jest powiedzieć i to nic nie znaczy. Ale uwierzyć tak naprawdę i całkowicie, że Bóg kocha właśnie mnie, że Boża miłość do mnie jest skierowana osobiście i to w najdrobniejszym szczególe – wtedy dopiero dane mi jest dostrzec, ile cudowności zawiera fakt, że Bóg kocha wszystkich ludzi. Jeżeli wciąż tego nie dostrzegam, to dlatego, że nieświadomie podsuwam Mu motywy miłości dla innych (bo może oni są dobrzy). Gdy zdołam uwierzyć, że Bóg kocha nawet mnie – tę istotę nieznośną, której złość ja sam tylko mogę zmierzyć – poznam niezgłębioną miarę Jego nieprawdopodobnej miłości. Dlaczego więc nie wołam z mojego zaplątania w przeróżnych chaszczach, aby Pan mój, Dobry Pasterz szybciej mnie odnalazł?

    „Kiedyż, o kiedyż, słodki mój Panie, poznamy Serca Twego kochanie?

    Kiedyż Twa miłość rozpali nas? O dobry Jezu, czas to już czas!”

    ks. Marian Łękawa SAC

  • Żywy Różaniec

    Bardzo zachęcam i proszę, abyśmy każdego dnia modlili się na różańcu rozważając Tajemnice świętej wiary. Przesuwajmy paciorki różańca w Tajemnicach Radosnych, w Tajemnicach Światła, w Tajemnicach Bolesnych i w Tajemnicach  Chwalebnych.

    W pierwszą sobotę marca 2013 w naszej wspólnocie parafialnej powstała wspólnota ŻYWEGO RÓŻAŃCA.

    Obecnie mamy już 13 RÓŻ. To jest powód do radości, że tyle osób modli się na różańcu, o które tak bardzo prosi nas Niebo.

    Patron I Róży –  błogosławiony Ojciec św. Jan Paweł Wielki

    Patronka II Róży – święta siostra Faustyna Kowalska

    Patron III Róży –  błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko

    Patron IV Róży –  św. Maksymilian Maria Kolbe

    Patron V Róży –  św. brat Albert Chmielowski

    Patronka VI Róży –  św. Królowa Jadwiga

    Patron VII Róży –  błogosławiony ks. Michał Sopoćko

    Patronka VIII Róży –  błogosławiona Karolina Kózkówna

    Patron IX Róży –  święty Andrzej Bobola

    Patronka X Róży – św. Teresa Benedykta od Krzyża OCD – Edyta Stein

    Patronka XI Róży – św. Monika

    Patroni XII Róży – błogosławieni męczennicy franciszkańscy: o.Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek

    Patroni XIII Róży – święci: Hiacynta i Franciszek

    Papieskie intencje modlitewne

    Każdego miesiąca modlimy się w intencjach, które podawane są przez Ojca św.

    Członkowie Żywego Różańca w ostatnią sobotę każdego miesiąca PO MSZY ŚW. WIECZORNEJ o godz. 18.00 w kościele św. Szymona mają swoje spotkanie i otrzymują KOLEJNE TAJEMNICE RÓŻAŃCOWE WRAZ Z INTENCJAMI.

     

    STRONA ŻYWEGO RÓŻAŃCA >>

  • Akt Zawierzenia Świata Bożemu Miłosierdziu

    JEZU, UFAM TOBIE!

    Boże, Ojcze miłosierny,
    który objawiłeś swoją miłość
    w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
    i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
    Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
    Pochyl się nad nami grzesznymi,
    ulecz naszą słabość,
    przezwycięż wszelkie zło,
    pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
    doświadczyć Twojego miłosierdzia,
    aby w Tobie, trójjedyny Boże,
    zawsze odnajdywali źródło nadziei.
    Ojcze przedwieczny,
    dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna,
    miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
    Amen.

    św. Jan Paweł II, Kraków-Łagiewniki, 17.08.2002

  • KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

    (do odmawiania na zwykłej cząstce różańca – 5 dziesiątków)

    Na początku
    Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

    Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

    Na dużych paciorkach (1 raz)
    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

    Na małych paciorkach (10 razy)
    Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

    Na zakończenie (3 razy)
    Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem.